Dodaj do ulubionych

Agnieszka Kublik nokautuje impotentów PO

17.10.21, 10:06
wyborcza.pl/magazyn/7,124059,27682091,przekaz-po-to-same-gadajace-glowy-pod-krawatem-gdzie-sa-memy.html
Pani Agnieszko,gratulacje.Nareszcie publicznie powiedziano to o czym mówią od lat sympatycy PO.
Panie Tusk-pogonić tych palantów.
Obserwuj wątek
    • ave.duce Re: Agnieszka Kublik nokautuje impotentów PO 17.10.21, 19:59
      Przekaz PO to same gadające głowy pod krawatem. Gdzie są memy? Billboardy? Ulotki? Kanał na Fejsie?

      Do PO zgłaszają się wolontariusze szkoleni przez twórców kampanii Obamy i Macrona, socjolodzy, spece od PR, analitycy. Ale PO nie ma dla nich czasu

      „Moje dzieci chcą zostać w Unii". Pamiętacie może takie hasło Platformy Obywatelskiej? Miało poprowadzić kampanię przed kolejnymi wyborami - od samorządowych przez europejskie aż po parlamentarne. PO miała stworzyć pozytywną narrację, z klarownym przesłaniem i zdefiniowanymi celami, a jednocześnie wskazać granicę między sobą a PiS. Pokazać PO jako partię jednoznacznie proeuropejską dla dobra Polski, PiS - jako partię jednoznacznie antyeuropejską i szkodzącą Polsce.

      Prowadzona pod takim hasłem kampania – diagnozowali stratedzy Platformy w 2018 roku - dawała pole do podsumowania wszystkiego, co zrobił PiS po 2015 r. Miała być ponadpartyjna, angażująca nie tylko polityków, ale też działaczy społecznych, którzy boją się o przyszłość, szkół, sądów, klimatu. Zamysł był taki, że zamiast bić się o kolejnych bohaterów z naszej historii, PO wybiega w przyszłość. Trafne jak cholera, prawda?
      1 maja 2019 r. Polska obchodziła 15. rocznicę wejścia do Unii Europejskiej. Święto wypadło krótko przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Pojawił się pomysł, by tego dnia urządzić wielkie święto wszystkich sił proeuropejskich reprezentowanych przez Koalicję Obywatelską. We wszystkich miastach i miasteczkach rządzonych przez PO miały być happeningi, parady, pikniki, co się komu podoba. Ale wszędzie, w samo południe, jedno miało być wspólne - odśpiewanie „Ody do radości", hymnu Unii.

      Z tego śpiewania miał powstać telewizyjny klip i stanowić motyw przewodni kolejnych kampanii wyborczych z hasłem: "Moje dzieci chcą zostać w Unii". Każda kampania poświęcona innym powodom. Byłaby „za", a nie tylko „przeciw" - za dobrą szkołą, za sprawiedliwymi sądami, za skutecznymi prokuratorami, za pomocnymi policjantami, za wolnymi mediami.

      Ale jak to, nie pamiętacie nie tylko żadnej z tych kampanii, ale nawet hasła „Moje dzieci chcą zostać w Unii"? Hm. Może dlatego, że PO nigdy tej strategii nie wprowadziła w życie.

      Całkiem niedawno, po ostatnich wyborach, znowu przegranych, w PO ktoś odnalazł w szufladzie koncepcję strategii na kolejne wybory - samorządowe, europejskie, prezydenckie i parlamentarne. Powstała latem 2018 r. Dostał ją Grzegorz Schetyna, wtedy szef PO. Przeczytał, zachwycił się. I schował do szuflady.

      Nikt nie wie dlaczego.

      Po prostu mu się nie chciało?

      Wymarzona opozycja Kaczyńskiego

      Może teraz się komuś zechce? Te wielkie demonstracje z ostatniej niedzieli to niewątpliwie sukces Tuska i Platformy. Oto dowód, że PO musi sama nadawać ton, narzucać tematy, wymyślać idee, dla których wyciąga ludzi na ulice.

      Ale wciąż jest reaktywna. Nie licząc powrotu Tuska, który usiłuje szarpnąć partię, w Platformie nie dzieje się nic. Panuje bezwład, ten sam, który doprowadził PO do wyborczych porażek.

      Ponad rok temu pisałam o tym, jak przed każdymi wyborami wszyscy zaklinali się, że to ostatnia szansa, wszystkie ręce na pokład, tym razem się postaramy. I wszyscy pracowali ciężko, spiesząc się z jednego studia telewizyjnego do drugiego.

      Pisałam, że w największej partii opozycyjnej zapanowała spychologia niczym w złej korporacji, gdzie odpowiedzialność się doskonale rozpływa między kolejnymi szefami.

      Iluż wtedy znanych polityków z PO odezwało się z gratulacjami, że tak, tak właśnie jest: brak pomysłów, zniechęcenie, ogólne poczucie bezradności, beznadziejności.

      Choć byli i tacy, co kręcili nosem, że podobne teksty są na rękę Kaczyńskiemu. Nie dostrzegając, że Kaczyńskiemu jest na rękę postawa: „zostawcie Platformę, my jesteśmy jedyną szansą". Bo Kaczyńskiemu taka właśnie opozycja się marzy. Opozycja, której się nie chce.

      dcn
      • ave.duce Re: Agnieszka Kublik nokautuje impotentów PO 17.10.21, 20:03
        Tusk coś powie i wystarczy

        Tusk wrócił 3 lipca. Jemu się chce. Pojawił się od razu ze świetnym przemówieniem, charyzmą, determinacją, wolą zwycięstwa. Wydawało się, że czasy, kiedy wszyscy zapowiadają wygraną, a nikt się o nią nie stara, właśnie się skończyły.

        Ale gdy sondaże PO poszybowały, w partii pomyśleli, że to wystarczy. Że Tusk przemawiający co jakiś czas będzie wystarczająco mobilizował wyborców. I pojechali na wakacje.

        A PiS nie pojechał, tylko skorzystał – który to już raz – z okazji. 7 lipca posłowie PiS złożyli projekt zmian w ustawie medialnej. Powodów, dla których Kaczyński pożąda kontroli nad TVN, jest z milion. A więc PO ma tyle samo wątków, o których może krzyczeć i z którymi może docierać do konkretnych grup obywateli. Do wyboru, do koloru. Ale zadowoliła się zorganizowaniem konferencji prasowej i wygłoszeniem kilku słusznych, lecz banalnych uwag w życzliwym studiu telewizyjnym.

        Jeden z posłów PO opowiadał mi latem, że partia chce, by coś w sprawie TVN zrobić. No to wziął się do roboty. Powstał projekt społecznej reklamy w obronie wolnych mediów.

        Nie kojarzycie go? Nie możecie. To był lipiec, sezon urlopowy, więc akurat nie było nikogo, kto mógłby podjąć decyzję, że PO da na to kasę. Okazało się, że na wakacjach jest jedyna osoba, która może podpisać odpowiednie dokumenty. Że nie do wiary? Ano.

        Po wakacjach było tyle innych zajęć, spotkań, konferencji, zebrań, wizyt w telewizji, że zabrakło czasu, żeby pomysł popchnąć. Spotkania przekładane co kilka dni nie doszły do skutku, mijały tygodnie, miesiące. Jeden wysłuchał, inny miał podjąć decyzję, ale zapomniał, bo wyjechał na weekend.

        Posłowie PO nadal się oburzają przed kamerami na sejmowym korytarzu i w politycznych talk show. Może nikt z profesjonalnych asystentów im nie powiedział, że poprzez gadające głowy dociera się do mniej więcej 1,5 proc. Polaków?
        Facebook seksowny jak książka telefoniczna

        A nie, przecież w Platformie mieli takie szkolenia. Ale jakoś się złożyło, że przez sześć lat nie powstały kanały komunikacji z sympatykami i wyborcami. Z partyjnych mediów społecznościowych wieje nudą. A wiem, że do PO zgłaszali się spece od mediów społecznościowych, którzy wiedzą, co zrobić, by tętniło tam partyjno-obywatelskie życie. Oferowali pomoc. Za darmo. W Platformie nie byli zainteresowani. Spieszyli się na kolejną konferencję prasową.

        Tak samo trudno zainteresować Platformę współpracą z wolontariuszami. Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi wolontariusze szukali kontaktu z PO. Zgłaszali się ludzie szkoleni m.in. przez Lexa Paulsona, amerykańskiego demokratę, wykładowcę retoryki i myśli politycznej w Instytucie Nauk Politycznych w Paryżu. To on pracował przy kampanii Obamy w 2008 r. i Macrona w 2017 r. Zgłaszali się specjaliści od marketingu, graficy, inżynierowie.

        Ci inżynierowie opracowali na przykład aplikację pokazującą, jakimi trasami roznosić ulotki, by trafić tam, gdzie jest największa szansa na dotarcie z przekazem. Potrafią to określić co do ulicy. Zupełnie jak w najskuteczniejszych kampaniach ostatniej dekady, jak u Macrona, Trumpa, Bidena, nie?

        Ci specjaliści oferują pomoc nie tylko przy kampanii. Użalamy się, że nie ma jak dotrzeć do ludzi w małych miastach, we wsiach, w miejscach, gdzie dociera głównie TVP, z informacjami o nepotyzmie i korupcji władzy, jakie opisują "Wyborcza", Onet czy Radio ZET. Oni wiedzą, jak dotrzeć. Rozumieją mechanizmy, przez które PiS sprawniej dociera do swoich z kłamstwami o PO niż Platforma do swoich z prawdą o partii rządzącej. Wśród wolontariuszy są socjologowie gotowi przygotowywać precyzyjne sondaże, a potem analizować wyniki. Czyli robić to, co robi PiS niemal codziennie – i stąd wie, nie z jakiejś nadprzyrodzonej intuicji prezesa i akolitów, co
        i kiedy najchętniej „ciemny lud kupi", a czego nie.

        Ci wolontariusze potrafią przeprowadzać kampanie nie tylko negatywne, ale również profrekwencyjne.
        A w kolejnych wyborach zaledwie kilka procent może zdecydować o tym, kto będzie rządził Polską.

        Dlaczego PO wzdraga się korzystać z ich współpracy? Oferują pomoc za darmo, żaden z platformianych kolegów na tym nie straci.
        Kto dopilnuje uczciwych wyborów

        Tusk podczas Campusu Polska wspomniał, że podczas kolejnych wyborów trzeba być niezwykle czujnym. - Widzieliście, co się działo w Sejmie, na czym polega demokracja à la pani marszałek Witek. Wybory powszechne do parlamentu też mogą zostać zniekształcone. „Witkowanie" w Sejmie grozi też „witkowaniem", jeśli chodzi o wybory parlamentarne - przemawiał.

        „Witkowanie" to reasumpcja głosowania, które PiS przegrał. PiS nie wygrał - trzeba głosować raz jeszcze, do skutku, aż wygra. Nie tylko Tusk obawia się, że to samo może się stać z wynikami wyborów do Sejmu i Senatu.

        W Polsce mamy 27 tys. komisji wyborczych, potrzeba armii ludzi, żeby kontrolowali przebieg głosowania, a potem zliczania głosów. Armii przeszkolonych ludzi.

        I proszę, tak się składa, że jest taka armia. Wolontariusze umieją grać w te klocki, wiedzą np., że trzeba zrobić zdjęcie każdego protokołu z wynikiem głosowania, a potem wszystko samemu policzyć.

        Do tych wolontariuszy jeszcze się PO nie zgłosiła. Czekają pełni nadziei.

        Gdzie są spoty, memy, billboardy. PO nie zna abecadła.

        Platforma chodzi cały czas na pasku PiS. Jest reaktywna. Trudno o lepszy przykład niż sytuacja na granicy. PiS opowieść o niej przejął i zdominował całkowicie. Platforma nie potrafi się przebić z niczym poza pełnymi współczucia ogólnikowymi.

        Kolejni politycy pod krawatem żalą się przed kamerami, że PiS cynicznie gra stanem wyjątkowym. I się nie mylą. Ale gdzie są memy? Chwytliwe ulotki roznoszone przez wolontariuszy? Spoty telewizyjne – wystarczy 15 sekund? Billboardy w całej Polsce? To nie jest jakaś specjalna kreatywność, to abecadło.

        Tych z PO, którzy krytykują posła Franka Sterczewskiego, że ścigał się ze Strażą Graniczną, pytam: "A wy?! Co wy zrobiliście lepszego?".

        Tusk marzy o 30 proc. poparcia. Jeśli myśli, że sam tyle osiągnie, jest naiwny. A jeśli myśli, że z kimś – to czy wie z kim? Bo ja nie widzę nikogo takiego.

        Na niedzielnym Tusk wiecu zapowiadał: "Zwyciężymy, bo jest nas większość".

        Myli się. My, demokraci, mieliśmy większość i w wyborach parlamentarnych w 2015 r., i w 2019 r. w prezydenckich. A przegraliśmy.

        Większość nie wygrywa dlatego, że jest. Wygrywa, jeśli o zwycięstwo z całych sił zabiega. PO nie zabiegała.

        Wiem, bo widziałam.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka