Dodaj do ulubionych

umowa kredytowa a sprzedający

21.02.08, 06:28
Sprzedajacy przed podpisaniem aktu notarialnego zażyczył sobie
skserowania i przesłania mojej umowy kredytowej z bankiem. Chce ją
sobie dzień wcześniej dokładnie przeczytać. Powiedziałam, że może ja
sobie obejrzeć na miejscu w kancelarii. Możemy sie spotkać troche
wczesniej i tam ją obejrzy, ale niczego kserować nie będę.
Sprzedającemu jednak to nie odpowiada, bo to za mało czasu, żeby
przeanalizować dokument! Tak naprawdę jest to moja prywatna umowa
między mną a bankiem. Czy w ogóle muszę ją pokazywać, nie mówiąc juz
o kserowaniu? (kserujac taki wazny dokument i przekazując drugiej
stronie trace nad nim kontrolę, bo nie wiem kto tak naprawdę będzie
go oglądał i w czyje potem trafi ręce) Interesy sprzedającego
przecież zabezpiecza akt notarialny, gdzie jest podane ile i do
kiedy mam zapłacić, a jak nie to poddaję się dobrowolnie egzekucji.
Kto ma rację?
Obserwuj wątek
    • irma223 Re: umowa kredytowa a sprzedający 21.02.08, 08:36
      a.e napisała:


      > Kto ma rację?

      Sprzedający.
      I tak powinnaś dostarczyć umowę kredytową do kancelarii wcześniej (a
      także oświadczenie banku o udzieleniu kredytu i - jeśli masz zamiar
      w akcie notarialnym zawrzeć wniosek o wpis do hipoteki - to i zgodę
      banku na wpis hipoteki do księgi wieczystej - żeby notariusz mógł
      wcześniej przejrzeć dokumenty i przygotować umowę.

      Gdybyś kupowała z pośrednikiem to pośrednik oglądałby twoją umowę
      kredytową (i dostarczał ją do notariusza) i - poprzez zaufanie do
      pośrednika - taka świadomość sprzedającemu by wystarczyła. Ale
      kupujesz bezpośrednio i sprzedający się niepokoi. Na pewno tylko
      chce wiedzieć, w jakim terminie zapłaci bank (jest termin podany w
      umowie kredytowej) i czy faktycznie udzielono Ci kredytu na
      potrzebną kwotę. Może też chcieć sprawdzić - jeśli podawał swój
      numer konta w umowie przedwstępnej - czy bank w umowie kredytowej
      przepisując jego (sprzedającego) numer konta z umowy przedwstępnej
      nie pomylił się w numerze konta (a widywałam takie pomyłki).

      Nie denerwuj się, po prostu zapytaj sprzedającego, co go niepokoi,
      umów się z nim i pokaż mu w umowie interesujące go fragmenty.
      To, co nie powinno obchodzić (np jak długo będziesz spłacała kredyt
      i w jakich ratach) - po prostu zasłoń lub zamaż na kopii.
      • a.e Re: umowa kredytowa a sprzedający 21.02.08, 13:34
        Nigdzie nie napisałam,że kupuje bez posrednika. Własnie kupuje
        poprzez biuro i są same kłopoty.
        Co innego jest dostarczyć umowę kredytową do notariusza, żeby
        sprzedajacy mógł ją sobie przestudiować na miejscu, a co innego
        robić kopie, które potem Bog wie gdzie będą krążyły. Sprawdzenie
        wysokości kredytu i terminu zapłaty można sprawdzić w minutę i mozna
        to zrobić w kancelarii. Po co więc ten cały cyrk? Dodam tylko, że
        posrednik się uparł, zeby kopię umowy przesłać dzień wcześniej.
        • irma223 Re: umowa kredytowa a sprzedający 21.02.08, 13:59
          a.e napisała:

          > Nigdzie nie napisałam,że kupuje bez posrednika. Dodam tylko, że
          > posrednik się uparł, zeby kopię umowy przesłać dzień wcześniej.

          Czyli postąpił prawidłowo.

          > Własnie kupuje poprzez biuro i są same kłopoty.

          Na czym polegają?

          > Co innego jest dostarczyć umowę kredytową do notariusza, żeby
          > sprzedajacy mógł ją sobie przestudiować na miejscu, a co innego
          > robić kopie, które potem Bog wie gdzie będą krążyły.

          Nie "Bóg wie gdzie", tylko pośrednik wie gdzie: obejrzy ją
          pośrednik, przekaże notariuszowi, żeby notariusz mógł DANE Z TEJ
          UMOWY (numer umowy kredytowej, nazwa banku, który udziela kredytu,
          data umowy kredytowej, wysokość kredytu, nazwiska kredytobiorców,
          numer konta, na który bank przeleje pieniądze, termin zapłaty itp.)
          PRZEPISAĆ do sporządzanej wcześniej umowy sprzedaży.

          > Sprawdzenie wysokości kredytu i terminu zapłaty można sprawdzić w
          > minutę i mozna to zrobić w kancelarii.


          Notariusz w momencie, kiedy już jesteście w kancelarii nie pisze
          umowy sprzedaży od początku, tylko ODCZYTUJE wcześniej przygotowany
          akt i sprawdza jeszcze raz dane i czy nie ma jakiejś pomyłki. Takie
          odczytywanie - jeśli wszystko zostało wcześniej dostarczone i
          uzgodnione - zajmuje ok. 1 godziny. Pisanie zajęłoby ok. 2-3 godzin.
          Ani strony najczęściej nie mają tyle czasu przewidzianego na
          siedzenie w kancelarii ani notariusze nie mają tyle czasu, aby "na
          kolanie" pisać umowę, gdy strony w kancelarii czekają na miejscu.

          > Po co więc ten cały cyrk?

          Ciekawe, a co sądziłabyś o tym, gdyby to sprzedający odmówił
          udostępnienia dokumentów potwierdzających jego własność, bo "po co
          ten cały cyrk", skoro można zobaczyć w trakcie umowy na miejscu w
          kancelarii jego dokumenty.

          Pośrednik i notariusz to zawody zaufania publicznego, nikt Twoich
          najtajniejszych danych nie przekaże "Bóg wie gdzie".
          • a.e Re: umowa kredytowa a sprzedający 21.02.08, 15:40
            Dzwoniłam do Expandera i to mi przyznal rację. Umowe dostarczam do
            kancelarii i sprzedajacy jesli chce oglada ją na miejscu. Koniec.
            Kropka. O żadnym kserowaniu i przekazywaniu poza teren kancelarii
            sprzedajacemu nie ma mowy!!!
            > Ciekawe, a co sądziłabyś o tym, gdyby to sprzedający odmówił
            > udostępnienia dokumentów potwierdzających jego własność, bo "po co
            > ten cały cyrk", skoro można zobaczyć w trakcie umowy na miejscu w
            > kancelarii jego dokumenty.
            Udostępnianie a kserowanie dokumentów i dawanie ich na 24 godziny
            sprzedajacemu to nie jest to samo.
            • irma223 Re: umowa kredytowa a sprzedający 21.02.08, 15:51
              a.e napisała:

              > Dzwoniłam do Expandera i to mi przyznal rację. Umowe dostarczam do
              > kancelarii i sprzedajacy jesli chce oglada ją na miejscu. Koniec.

              OK. Do biura pośrednictwa czy do kancelarii - na jedno wychodzi

              > Udostępnianie a kserowanie dokumentów i dawanie ich na 24 godziny
              > sprzedajacemu to nie jest to samo.

              A to sprzedający prosił czy reprezentujący go pośrednik?
              A pośrednik w ogóle o tym wie? I czemu państwo rozmawiacie sobie
              bezpośrednio a nie przez pośrednika?
              • a.e Re: umowa kredytowa a sprzedający 21.02.08, 16:51
                Kobieto naucz się czytać. Gdzie ja napisałam, że rozmawiamy
                bezpośrednio?????????!!!!!!!!!!!!! Napisałam, że tak sobie zażyczył
                sprzedajacy a mój pośrednik (o ironio) i jego wspierają go w swoich
                żądaniach. Jak sie już jednak zdążyłam dowiedzieć niesłusznie. Nie
                pisz już prosze, bo nie chce mi sie co chwile prostować twoich
                wypowiedzi.
                • a.e Re: umowa kredytowa a sprzedający 21.02.08, 18:29
                  Dodam jeszcze, że przed chwilą mój mąż widział się z prawnikiem
                  banku, w którym bierzemy kredyt. Takie kserowanie i przekazywanie
                  poufnego dokumentu innym osobom niż notariusz jest niezgodne z
                  prawem!!! Bank mógłby mi za to wytoczyć proces, za złamanie
                  tajemnicy bankowej! Ach ci pośrednicy.
                • irma223 Re: umowa kredytowa a sprzedający 21.02.08, 19:16
                  a.e napisała:

                  > Kobieto naucz się czytać. Gdzie ja napisałam, że rozmawiamy
                  > bezpośrednio?????????!!!!!!!!!!!!!

                  Tutaj:

                  a.e napisała:

                  > Sprzedajacy przed podpisaniem aktu notarialnego zażyczył sobie
                  > skserowania i przesłania mojej umowy kredytowej z bankiem. Chce ją
                  > sobie dzień wcześniej dokładnie przeczytać. Powiedziałam, że może
                  > ja sobie obejrzeć na miejscu w kancelarii. Możemy sie spotkać
                  > troche wczesniej i tam ją obejrzy, ale niczego kserować nie będę.
                  > Sprzedającemu jednak to nie odpowiada, bo to za mało czasu, żeby
                  > przeanalizować dokument!

                  > Napisałam, że tak sobie zażyczył sprzedajacy a mój pośrednik (o
                  > ironio) i jego wspierają go w swoich żądaniach.

                  Więc nie sprzedający a pośrednicy. Czyli normalnie. Jesteś
                  przewrażliwiona. Sama biegasz z dokumentami do notariusza? I
                  sprawdzasz, czy w kancelarii pracownicy biurowi kancelarii nie
                  zagladają do dokumentów (a muszą, bo to oni najczęściej przygotowują
                  umowę)?

                  > bo nie chce mi sie co chwile prostować twoich wypowiedzi.

                  Moich czy Twoich własnych?
                  • a.e Re: umowa kredytowa a sprzedający 21.02.08, 20:02
                    Oczywiscie wiesz lepiej niż prawnik jednego z największych banków.
                    Uważasz za normalne kserowanie dokumentów banku i przekazywanie
                    sprzedającemu? No cóż pewnie i prawnik jest przewrażliwiony, bo
                    doradza dopiero od 20 lat i pewnie nie wystarczajaco się nauczył.
                    Zmień forum może na randkowe.
                  • a.e Re: umowa kredytowa a sprzedający 21.02.08, 20:09
                    irma223 napisała:

                    > a.e napisała:
                    >
                    > > Kobieto naucz się czytać. Gdzie ja napisałam, że rozmawiamy
                    > > bezpośrednio?????????!!!!!!!!!!!!!
                    >
                    > Tutaj:
                    >
                    > a.e napisała:
                    >
                    > > Sprzedajacy przed podpisaniem aktu notarialnego zażyczył sobie
                    > > skserowania i przesłania mojej umowy kredytowej z bankiem.

                    No i znowu udowodniłaś, ze nie umiesz czytać. To, że sprzedajacy cos
                    sobie zażyczył wcale nie znaczy, że zrobił to osobiscie. Boże
                    kobieto więcej wyobraźni!!!
              • zyga02 Re: Współczuję twojemu pośrednikowi 23.02.08, 22:15
                Wczoraj miałam dwie umowy. W pierwszej kupujący sam załatwił
                notariusza i dostarczył mu potrzebne dokumenty. W drugiej pojechałam
                do klientki, która dała mi ksero umowy kredytowej z bankiem i ja
                dostarczyłam ją do notariusza. W obu przypadkach wszystko odbyło się
                sprawnie i bez komplikacji. Notariusz odczytał akt, wszystko
                wyjaśnił. Sprzedający nie musi oglądac umowy kredytowej , po to jest
                pośrednik i notariusz żeby obie strony transakcji były bezpieczne.
                Chyba wystąpił tutaj jakiś brak zaufania.
                • irma223 Re: Współczuję twojemu pośrednikowi 24.02.08, 01:33
                  zyga02 napisała:

                  > pojechałam do klientki, która dała mi ksero umowy kredytowej z
                  > bankiem i ja dostarczyłam ją do notariusza.

                  Bo Twoja klientka nie ubzurała sobie niczego.

                  > Sprzedający nie musi oglądac umowy kredytowej

                  I pewnie nawet nie miał zamiaru ani nawet nie wiedział i nie wie, że
                  autorka wątku myśli, że jego pośrednik miałby mieć zamiar dostarczać
                  umowę kredytową autorki wątki jemu zamiast notariuszowi (i niby po
                  co? przecież to notariusz pisze umowę a nie sprzedający).

                  A to pośrednik strony sprzedającej najczęściej zawsze umawia
                  notariusza i dostarcza mu (notariuszowi) dokumenty i dane i strony
                  sprzedającej i - często - kupującej (a dokumenty strony kupującej
                  dostaje od pośrednika strony kupującej).


                  > po to jest pośrednik i notariusz żeby obie
                  > strony transakcji były bezpieczne.
                  > Chyba wystąpił tutaj jakiś brak zaufania.


                  Brak zaufania klientki kupującej do całego świata ze szczególnym
                  uwzględnieniem pośredników, którzy nic tylko czyhają na dane z jej
                  umowy kredytowej.

                  Na dodatek ona chyba nawet nie wie, że jak się w końcu - mimo jej
                  absurdalnych fanaberii - do umowy sprzedaży dojdzie - to te
                  wszytskie jej najtajniejsze tajemnice (dane osobowe, dane banku
                  udzielającego kredytu, wysokość kredytu itp.) i tak sprzedający
                  będzie miał - po wieki wieków amen - we własnym ręku w akcie
                  notarialnym. I nie będzie wiadomo do końca świata, komu on ten akt
                  będzie pokazywał!
                  • a.e Re: Współczuję twojemu pośrednikowi 11.03.08, 06:32
                    Wszędzie wsadza pani swoje 3 grosze wypisując przy tym bzdury. Umowa
                    kredytowa a akt notarialny to 2 rozne dokumenty i w związku z tym
                    zawierają znacznie więcej informacji niż podstawowe dane klienta i
                    wysokość kredytu. Umowa z bankiem zawiera nie tylko dane klienta,
                    ale także poufne dane samego banku, choćby to na jakich
                    szczegółowych warunkch udziela nam kredytu. Na przykład umowa o
                    pracę też jest tajemnica pomiędzy pracodawcą a pracownikiem. Czy
                    wyobraża sobie pani kserowanie swojej umowy o pracę (zlecenie) i
                    przekazywanie innemu pracownikowi? Tutaj umowa tez nie miała trafić
                    bezpośrednio do notariusza, ale w pierwszej kolejności do
                    sprzedającego, aby on mógł ja przeanalizować z kimś tam jeszcze, bo
                    on sam sie na tym nie zna i ten ktos mialby mu wyjaśnić, czy w
                    umowie przypadkiem nie ma czegoś, co mogłoby spowodować, że mogłabym
                    go oszukać. I kto tutaj ma "absurdalne fanaberie"?
                    • irma223 Re: Współczuję twojemu pośrednikowi 11.03.08, 10:13
                      a.e napisała:

                      > Tutaj umowa tez nie miała trafić bezpośrednio do notariusza, ale w
                      > pierwszej kolejności do sprzedającego, aby on mógł ja
                      > przeanalizować z kimś tam jeszcze, bo on sam sie na tym nie zna i
                      > ten ktos mialby mu wyjaśnić, czy w umowie przypadkiem nie ma
                      > czegoś, co mogłoby spowodować, że mogłabym go oszukać.

                      Uważam, że to absurd wymyślony przez Panią.

                      Usłyszała Pani od swojego pośrednika, że pośrednik sprzedającego
                      prosi go (a on Panią) o dostarczenie Pani umowy kredytowej (co jest
                      logiczne, bo pośrednik sprzedającego z reguły umawia notariusza i
                      dostarcza notariuszowi komplet dokumentów, łącznie z dokumentami
                      strony kupującej) i wyobraziła sobie Pani, jak to pośrednicy
                      podstępnie będą wozili umowę sprzedającemu (nie wiadomo po co niby,
                      skoro to nie sprzedający, tylko notariusz umowę pisze i
                      rzeczywiście - jeśli notariusz ją dostanie ledwie w przeddzień
                      terminu umowy to jest to "na ostatni dzwonek". Nie ma zatem nawet
                      czasu na wożenie jeszcze dodatkowo umowy do sprzedającego, żeby
                      sobie jeszcze ją analizował nie wiadomo po co i jak długo).

                      > I kto tutaj ma "absurdalne fanaberie"?

                      A tak zapytam: to do umowy w końcu nie doszło czy doszło? Bo jakiś
                      czas minął od tego "przedednia umowy"...
                      • a.e Re: Współczuję twojemu pośrednikowi 13.03.08, 15:45
                        Przemadrzała posredniczko, chyba lepiej wiem co uslyszałam. Sama
                        moja pośredniczka była zdziwiona zyczeniem drugiej strony, ale
                        uznała, że należy ja spełnić, bo nalezy do tych osób, które nie
                        potrafia odmawiać, wiec dla swietego spokoju godzą sie na rożne
                        rzeczy.
                        Do umowy doszło. Umowy kredytowej nikomu wcześniej nie pokazałam.
                        Widział ją notariusz i sprzedajacy, ale dopiero w kancelarii.
                        Zadnego kserowania nie było i jakoś wszyscy przeżyli.

                        >>A Pani, zamiast skorzystać z rady, postanowiła ogłosić całemu
                        forum,
                        że Pani się na to nie zgadza: no to proszę się nie zgadzać dalej -
                        kogo to obchodzi?

                        Jeżeli nikogo to nie obchodzi to po co sie tak pani żołądkuje. Może
                        lepiej otworzyć kancelarie prawniczą? Wtedy na pewno większość pani
                        klientów pojdzie z torbami. Grunt to dopre samopoczucie i wrażenie,
                        ze się wszystko wie najlepiej mimo, że się tego na własne oczy nie
                        widziało, nie słyszało. Najgorsze jak się pewnych FAKTÓW nie umie
                        przyjąć do wiadomości. Piszę jak było, ale pani wie, że na pewno
                        było inaczej. Skoro wie pani lepiej ode mnie jak było, to bez sensu
                        ta cała dyskusja. Nie chce mi się juz komentować tych chorych
                        wywodów.
                        • irma223 Czyli sprzedającemu jednak odpowiadało 14.03.08, 06:48
                          a.e napisała:

                          > Sprzedajacy przed podpisaniem aktu notarialnego zażyczył sobie
                          > skserowania i przesłania mojej umowy kredytowej z bankiem. Chce ją
                          > sobie dzień wcześniej dokładnie przeczytać. Powiedziałam, że może
                          ja
                          > sobie obejrzeć na miejscu w kancelarii. Możemy sie spotkać troche
                          > wczesniej i tam ją obejrzy, ale niczego kserować nie będę.
                          > Sprzedającemu jednak to nie odpowiada, bo to za mało czasu, żeby
                          > przeanalizować dokument!


                          > zyga02 napisała:
                          >
                          > Sprzedający nie musi oglądac umowy kredytowej

                          irma223 napisała:

                          > I pewnie nawet nie miał zamiaru ani nawet nie wiedział i nie wie,
                          że
                          > autorka wątku myśli, że jego pośrednik miałby mieć zamiar
                          dostarczać
                          > umowę kredytową autorki wątki jemu zamiast notariuszowi

                          a.e napisała:

                          > Do umowy doszło. Umowy kredytowej nikomu wcześniej nie pokazałam.
                          > Widział ją notariusz i sprzedajacy, ale dopiero w kancelarii.
                          > Zadnego kserowania nie było i jakoś wszyscy przeżyli.

                          Więc jednak sprzedającemu odpowiadało?
                          • a.e Re: Czyli sprzedającemu jednak odpowiadało 14.03.08, 07:31
                            Poziom pani inteligencji mnie poraża.
                            Sprzedającemu NIE ODPOWIADAŁO. Po prostu powiedziałam, ze mu nie
                            będę niczego faksować ani kserować i tyle. Musiał to przyjąć do
                            wiadomości. Nigdzie nie jest napisane, że mam obowiązek cokolwiek
                            powielać. Dokumenty były do wglądu na miejscu w kancelarii 10 min.
                            przed podpisaniem aktu. Notariusz też sobie na nie rzucił okiem
                            dopiero w trakcie spotkania i wcale nie chciał ich wcześniej
                            oglądać. Faksowanie i kserowanie to było wyłącznie życzenie
                            sprzedającego, bo to on wietrzył teorię spiskową i nie wiem dlaczego
                            tak trudno to pani zrozumieć. Po prostu myslał, ze przyjdzie klient
                            z walizką i rzuci mu całą kwote na stół. Z kredytu i tak pochodziło
                            zaledwie 25% należnej kwoty, reszta była placona przelewem z konta
                            osobistego. Z tym przelewem też byly cyrki, bo sprzedajacy nie był
                            pewien czy na pewno przeleję (miałam na to 24 godz. jak zapisano w
                            umowie),ale wolałam to zrobić przy notariuszu dla świętego spokoju
                            (przelew i tak od razu nie poszedł, bo jeszcze potem dzwonili z
                            banku, czy na pewno chcę przelać tak dużą kwotę, ale to już
                            szczegół).
                            • irma223 Re: Czyli sprzedającemu jednak odpowiadało 14.03.08, 14:14
                              > a.e napisała:
                              >
                              > > Powiedziałam, że może ja sobie obejrzeć na miejscu w
                              > > kancelarii. Możemy sie spotkać troche wczesniej i tam ją
                              > > obejrzy, ale niczego kserować nie będę. Sprzedającemu jednak to
                              > > nie odpowiada

                              a.e napisała:

                              > Sprzedającemu NIE ODPOWIADAŁO. Po prostu powiedziałam, ze mu nie
                              > będę niczego faksować ani kserować i tyle. Musiał to przyjąć do
                              > wiadomości.

                              Skoro do umowy doszło, to sprzedającemu jak widać odpowiadało.
                              A po co Pani zadaje pytania na forum, skoro nie chce Pani przeczytać
                              odpowiedzi?
                              • a.e Re: Czyli sprzedającemu jednak odpowiadało 14.03.08, 18:53
                                Boze kobieto, czemu jestes taka lotna? Jak zadawałam pytanie na
                                forum to jeszcze było przed podpisaniem umowy, a ja nie wiedziałam
                                co robić, ale później byłam w moim banku z pytaniem jak się mam
                                zachować i mnie poinstruowali. Sprzedający musiał podpisać umowę i
                                łaski mi nie robił, bo obligowała go do tego umowa przedwstępna.
                                Jako pośredniczka powinnaś o tym wiedzieć. Chcąc nie chcąc musiał
                                się zjawić, a jak by się nawet nie zjawił to i tak przeniesiono by
                                na mnie prawo własności, tylko może trochę dłużej to by trwało, więc
                                po prostu nie miał wyjscia. Jeżeli dostajesz wezwanie z urzędu
                                skarbowego to idziesz tam dlatego, że ci to odpowiada, czy dlatego,
                                ze po prostu musisz???
                                • irma223 Re: Czyli sprzedającemu jednak odpowiadało 14.03.08, 23:41
                                  a.e napisała:

                                  > Sprzedający musiał podpisać umowę i łaski mi nie robił, bo
                                  > obligowała go do tego umowa przedwstępna.
                                  > i tak przeniesiono by na mnie prawo własności

                                  Jeśli umowa przedwstępna była zawarta w formie aktu notarialnego to
                                  mogła Pani wnieść do sądu o zawarcie umowy przyrzeczonej.

                                  Ale musiałaby Pani dysponować koniecznymi środkami, a umowy
                                  kredytowe bank zawiera na ok. 1 miesiąc - a rozpoznanie spraw w
                                  polskich sądach trwa znacznie dłużej...

                                  Chyba, że Pani bank latami cierpliwie odnawiałby umowę kredytową z
                                  Panią na zakup tej samej nieruchomości.

                                  Bez koniecznych środków na zapłatę umówionej ceny sprzedaży sąd by
                                  na Panią własności nieruchomości nie przeniósł - aż takie to polskie
                                  prawo nie jest - trochę jednak tę własność chroni.
                                  • a.e Re: Czyli sprzedającemu jednak odpowiadało 16.03.08, 08:17
                                    Umowa przedwstępna MUSIAŁA być w formie aktu notarialnego, bo w
                                    innym wypadku nie mogłabym się ubiegać o kredyt hipoteczny, pani
                                    pośredniczko, więc to chyba było jasne od samego poczatku. Coś jest
                                    pani niedouczona. Po to się załatwia takie sprawy notarialnie, żeby
                                    się nie włóczyć latami po sądach. Prawo własności zostaje
                                    przeniesione niemal automatycznie. Sprzedajacy u notariusza wyraził
                                    swoją wolę sprzedaży za taką a taką kwotę, kupujacy posiada środki i
                                    to wystarczy. Nie wiem o jakim banku pani pisze, ale moj bank dał mi
                                    90 dni na podpisanie umowy sprzedaży.
                                    > Bez koniecznych środków na zapłatę umówionej ceny sprzedaży sąd by
                                    > na Panią własności nieruchomości nie przeniósł - aż takie to
                                    polskie
                                    > prawo nie jest - trochę jednak tę własność chroni.
                                    Ameryki pani nie odkryła. Przecież nie podpisywałabym umowy końcowej
                                    nie mając pieniędzy. Napisałam, że miałam 75% ze środków własnych, a
                                    25% z kredytu. Co pani w ogóle sugeruje, że chciałam nabyć
                                    nieruchomość nie mając na to pieniędzy???
                                    • irma223 Re: Czyli sprzedającemu jednak odpowiadało 16.03.08, 08:55
                                      a.e napisała:

                                      > Umowa przedwstępna MUSIAŁA być w formie aktu notarialnego, bo w
                                      > innym wypadku nie mogłabym się ubiegać o kredyt hipoteczny

                                      Kompletna bzdura. Umowa przedwstępna mogła być również w formie
                                      zwykłej pisemnej - banki nie stawiają żdnych barier co do formy
                                      umowy przedwstępnej. Jako pośredniczka to właśnie wiem - obsłużyłam
                                      kilka transakcji, gdzie obie strony, a zwłaszcza kupujący prosili o
                                      umowę przedwstępną w formie zwykłej pisemnej - jakoś kredyt (nawet
                                      ponad 600.000 zł) potem szczęśliwie dostawali.

                                      > Prawo własności zostaje przeniesione niemal automatycznie.

                                      Przy podpisaniu aktu notarialnego sprzedaży - w momencie złożenia
                                      podpisu przez strony.

                                      A nie przy podpisywaniu aktu notarialnego umowy PRZEWSTĘPNEJ
                                      sprzedaży.



                                      > Przecież nie podpisywałabym umowy końcowej nie mając pieniędzy.

                                      Stwierdziła Pani, że sprzedający miał obowiązek stawić się na umowie
                                      notarialnej sprzedaży, bo nawet gdyby się nie stawił to i tak prawo
                                      własności przeszłoby na Panią.

                                      Ciekawa jestem w jaki sposób?

                                      Sprzedający mógł zrezygnować i

                                      1. Próbować udowodnić, że wina leżała po Pani stronie (nie wykazała
                                      Pani, że ma Pani wystarczające środki) - taktyka ryzykowna, skoro
                                      jednak środki Pani posiadała, ale uparła się Pani, by mu tego nie
                                      wykazać przed umową

                                      2. Spróbować rozwiązać umowę przedwstępną za zgodą obu stron (na co
                                      się Pani by nie zgodziła, bo Pani się z zasady na nic nie godzi)

                                      3. Spróbować zerwać umowę oddając Pani podwójny zadatek (na co by
                                      się jednak Pani nie zgodziła, bo Pani się z zasady na nic nie godzi)

                                      4. Spróbować w końcu bronić swoich racji przed sądem (mógłby nawet
                                      zrobić to, co ten rozwodnik w Częstochowie - stwierdzić, że umowę
                                      przedwstępną podpisywał będąc pod wpływem błędu lub groźby, więc
                                      chce się uchylić od swojego oświadczenia woli).

                                      Możliwości było zatem wiele - nieobecność sprzedającego na umowie u
                                      notariusza nie przenosi automatycznie własności na osobę, która u
                                      notariusza jest.
                    • irma223 Re: Współczuję twojemu pośrednikowi 11.03.08, 14:10
                      a.e napisała:

                      > Umowa kredytowa a akt notarialny to 2 rozne dokumenty i w związku
                      > z tym zawierają znacznie więcej informacji niż podstawowe dane
                      > klienta i wysokość kredytu. Umowa z bankiem zawiera nie tylko dane
                      > klienta, ale także poufne dane samego banku, choćby to na jakich
                      > szczegółowych warunkch udziela nam kredytu.

                      Co nie zmienia faktu, że bardzo dużo z tych danych i tak notariusz
                      przepisuje do umowy notarialnej. Również ten fragment o terminie i
                      sposobie spłacania kredytu, o zabezpieczeniach (rodzaj ustanawianych
                      hipotek itp.). Niby sprzedającego to nie obchodzi, ale w umowie
                      notarialnej jest.

                      Nawet gdyby sprzedający faktycznie niepokoił się i chciał upewnić
                      sie, czy Pani umowa kredytowa faktycznie gwarantuje mu zapłatę, to w
                      mojej pierwszej odpowiedzi radziłam Pani, jak uspokoić sprzedającego
                      i równocześnie zapewnić tajemnicę danych, których nie chce mu Pani
                      udostępnić:

                      irma223 napisała:


                      > zapytaj sprzedającego, co go niepokoi, umów się z nim i pokaż mu w
                      > umowie interesujące go fragmenty.
                      > To, co nie powinno obchodzić (np jak długo będziesz spłacała
                      > kredyt i w jakich ratach) - PO PROSTU ZASŁOŃ LUB ZAMAŻ NA KOPII.


                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=897&w=75998357&a=76000552&t=1205240345362

                      A Pani, zamiast skorzystać z rady, postanowiła ogłosić całemu forum,
                      że Pani się na to nie zgadza: no to proszę się nie zgadzać dalej -
                      kogo to obchodzi?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka