kasiaitrzy
08.09.09, 17:39
To bardzo ciezki dla mnie temat, bardzo rzadko rozumiany przez kogos z
zewnatrz...Bo przeciez to jest temat TABU.
Jestesmy na emigracji 4 lata. Bardzo, bardzo tesknimy za Polska, za naszym
miastem. Chcielibysmy wrocic, ale boimy sie kilku rzeczy. Strach jest tak
duzy, ze paralizuje - od dlugiego juz czasu zyjemy jak maszyny, byle
wytrwac, byle przeczekac (ten bol, tesknote i nienawisc do kraju, w ktorym
przyszlo nam zyc).
Jedna z rzeczy, ktorych sie boimy jest nasza rodzina: rodzice i tesciowie.
Wyjechawszy tutaj zrozumielismy jak spokojne mozna prowadzic zycie, jak
malo moze byc zlosliwosci, docinek, wtracania sie w nasze prywatne sprawy.
Dzieci nasze przyszly na swiat tutaj. Za kazdym razme, gdy wracamy do Pl,
to jestesmy obydwoje (ja i maz) zszokowani tym, jak bardzo rodziny
wtracaja sie w zycie mlodych malzenstw, w sprawy wychowania, ubierania,
odzywiania i rozwoju dzieci (slynne: "a dlaczego ona JESZCZE w pieluszce?"
itp nietaktowne oddzywki).
Boimy sie, ze rodzina zrujnuje nasz spokoj, bo obydwoje nalezymy do bardzo
zpokojnych osob, nie klocimy sie, nie wdajemy w rywalizacje rodzinne itp
rozgrywki.
Jak to wszystko ulozyc tak, by moc wrocic bez strachu, by nas nie
zadeptali tam, by nasze dzieci nie byly swiadkami zenujacych sytuacji, w
ktorych babcia strofuje 30letnia corke itp?
Dodam, ze absolutnie zadnej pomocy ze strony rodziny nie potrzebowalismy i
nie potrzebujemy. Pragniemy jedynie spokoju i szacunku dla odmiennosci...