boje sie rodzin w PL

08.09.09, 17:39
To bardzo ciezki dla mnie temat, bardzo rzadko rozumiany przez kogos z
zewnatrz...Bo przeciez to jest temat TABU.
Jestesmy na emigracji 4 lata. Bardzo, bardzo tesknimy za Polska, za naszym
miastem. Chcielibysmy wrocic, ale boimy sie kilku rzeczy. Strach jest tak
duzy, ze paralizuje - od dlugiego juz czasu zyjemy jak maszyny, byle
wytrwac, byle przeczekac (ten bol, tesknote i nienawisc do kraju, w ktorym
przyszlo nam zyc).
Jedna z rzeczy, ktorych sie boimy jest nasza rodzina: rodzice i tesciowie.
Wyjechawszy tutaj zrozumielismy jak spokojne mozna prowadzic zycie, jak
malo moze byc zlosliwosci, docinek, wtracania sie w nasze prywatne sprawy.
Dzieci nasze przyszly na swiat tutaj. Za kazdym razme, gdy wracamy do Pl,
to jestesmy obydwoje (ja i maz) zszokowani tym, jak bardzo rodziny
wtracaja sie w zycie mlodych malzenstw, w sprawy wychowania, ubierania,
odzywiania i rozwoju dzieci (slynne: "a dlaczego ona JESZCZE w pieluszce?"
itp nietaktowne oddzywki).
Boimy sie, ze rodzina zrujnuje nasz spokoj, bo obydwoje nalezymy do bardzo
zpokojnych osob, nie klocimy sie, nie wdajemy w rywalizacje rodzinne itp
rozgrywki.
Jak to wszystko ulozyc tak, by moc wrocic bez strachu, by nas nie
zadeptali tam, by nasze dzieci nie byly swiadkami zenujacych sytuacji, w
ktorych babcia strofuje 30letnia corke itp?
Dodam, ze absolutnie zadnej pomocy ze strony rodziny nie potrzebowalismy i
nie potrzebujemy. Pragniemy jedynie spokoju i szacunku dla odmiennosci...
    • black_tangens Re: boje sie rodzin w PL 08.09.09, 18:31
      kasiaitrzy napisała:

      > To bardzo ciezki dla mnie temat, bardzo rzadko rozumiany przez kogos z
      > zewnatrz...Bo przeciez to jest temat TABU.
      > Jestesmy na emigracji 4 lata. Bardzo, bardzo tesknimy za Polska, za naszym
      > miastem. Chcielibysmy wrocic, ale boimy sie kilku rzeczy. Strach jest tak
      > duzy, ze paralizuje - od dlugiego juz czasu zyjemy jak maszyny, byle
      > wytrwac, byle przeczekac (ten bol, tesknote i nienawisc do kraju, w ktorym
      > przyszlo nam zyc).
      > Jedna z rzeczy, ktorych sie boimy jest nasza rodzina: rodzice i tesciowie.

      A musisz wracac do swojego miasta? Bo jesli juz musisz czy chcesz wracac do
      Polski to przeciez mozesz zamieszkac w innym miescie niz mama, babcia i cala
      rodzinka.
    • enith Re: boje sie rodzin w PL 08.09.09, 18:54
      Popieram przedpiśczynię. Jeśli koniecznie chcecie wracać z emigracji, to nie do swoich miast rodzinnych, a na drugi koniec Polski. Nie będziecie mieć wtedy ani rodziców, ani teściów wtrącających się i dzielących "dobrymi radami" bez pytania, a zarazem będziecie w kraju ojczystym, miejscu, którego kulturę znacie. Sama mieszkam na emigracji i wiem, jak inaczej to wszystko tu wygląda. Nie dziwię się absolutnie waszym obawom przed powrotem do kraju. Niemniej jednak, zarówno mieszkając raptem 200 km od mojej rodziny, jak i 8000 km - rodzina nie ingerowała i nie ingeruje w moje życie. W obu przypadkach odległość była zwyczajnie za duża :)
    • marzeka1 Re: boje sie rodzin w PL 08.09.09, 19:07
      "Pragniemy jedynie spokoju i szacunku dla odmiennosci... "- a ktoś każe ci
      wrócić do miasta, gdzie żyją rodzice i teściowie???? Mieszkam 400 km od
      rodzinnego miasta, nigdy nie żałowałam tej decyzji, nikt, nigdy nie wtrącał mi
      się do naszego stylu życia.
      Poza tym, prawda jest taka,gdy jesteś dorosła, masz takie wtrącanie, NA JAKIE
      POZWOLISZ i tyle.
      A jeśli macie aż tak toksyczne rodziny, to spotkania sporadyczne od czasu do
      czasu w zupełności wystarczą.
    • 18_lipcowa1 witaj w klubie 08.09.09, 19:11
      Mam podobnie.
      Na emigracji swiety spokoj, tylko ja i maz i nikt nie wtraca sie nam
      w zycie i gary.
      Ja sie nie obawiam tego ze beda sie wtracac, bo beda, obawiam sie po
      prostu ze beda musieli sie na mnie czesciej obrazac, bo asertywna
      jestem w stosunku do rodzicow, tesciow, sasiadow i nie bede sie
      czaila zeby im powiedziec jesli cos mi sie nie bedzie podobalo.
      Mysle ze kilka takich razy usadzi ich na dobre.

      Myslalas zeby robic to samo?
    • rosie_cotton Re: boje sie rodzin w PL 08.09.09, 19:42
      Cześć,
      Zgadzam się, że zachowania rodziców/dziadków mogą nie być takie jak
      ich dorosłe dzieci/wnuki życzyłyby sobie. Zgadzam się, bo sama tego
      trochę doświadczyłam. Ale jest na to rozwiązanie - i to na dodatek
      bardzo proste. Ja wykorzystałam studia w mieście daleko od moich
      rodzinnych okolic. Wy wracacie do Polski i będzieci zaczynać wszystko
      od nowa. Więc dlaczego nie spróbujecie wznieść między sobą a
      rodzicami zwykłej bariery odległości? Uwierz mi, przez telefon jest o
      wiele trudniej się wrtącić. A po jakimś czasie nawet przy spotkaniach
      rodzinnych można na spokojnie i relatywnie zyczliwie poprosić o nie
      wtrącanie się w Wasze życie. Szkoda nerwów na strach :)
      Pozdrawiam i życzę powodzenia
      RC
    • wespuczi Re: boje sie rodzin w PL 08.09.09, 20:20
      och jak dobrze ciebie rozumiem,
      natomiast ja sie nie patyczkuje i zawsze mowie co mam na mysli i co mi nie pasuje,
      co zwykle jest objawem chamstwa, no bo jak tak sie mozna nie podporzadkowac,
      mialam przedsmak kilka tygodni temu,
      horror.
      tak jak pisza powyzej wyprowadz sie na drugi koniec kraju,
      to naprawde dobra rada
      pozdrawiam.
    • krzysztof-lis prawdziwej "sile spokoju" 08.09.09, 20:39
      rodzina tego spokoju nie zmąci. A skoro obydwoje jesteście spokojnymi ludźmi,
      IMHO nie ma się czego obawiać. Chyba, że spokojni jesteście dzięki temu, że nie
      macie rodziny pod ręką.

      > slynne: "a dlaczego ona JESZCZE w pieluszce?"

      A wystarczy kilka razy odpowiedzieć coś we właściwy sposób, by takie pytania nie
      były już zadawane.
    • kicia031 Re: boje sie rodzin w PL 08.09.09, 20:51
      masz dziewczyno ciezki problem nie z rodzina, tylko ze soba. Jestes dorosla,
      sama jestes matka dzieciom i nie potrafisz spokojnie i kulturalnie, acz
      asertywnie zapewnic sobie spokoju? masz 3 lata, czy 30?
      • kasiaitrzy Re: boje sie rodzin w PL 08.09.09, 22:05
        kicia031 napisała:

        > masz dziewczyno ciezki problem nie z rodzina, tylko ze soba. Jestes
        dorosla,
        > sama jestes matka dzieciom i nie potrafisz spokojnie i kulturalnie, acz
        > asertywnie zapewnic sobie spokoju? masz 3 lata, czy 30?

        O wlasnie to jest to! Ten komentarz idealnie oddaje klimat oddzywek,
        ktorych uniknac pragnelibysmy... Dokladnie ten sam ton, to uderzanie w
        moja role matki, no i podkreslanie wieku mojego, domysly, ze niby nie
        potrafie kulturalnie czegos zalatwic...

        >
        >
        • annb Re: boje sie rodzin w PL 09.09.09, 09:58
          z chamem rozmawia sie jezykiem zrozumialym dla chama.
          Jesli ktos wchodzi w twoje kompetencje, krytykuje je/twoje
          zachowanie i wybory to nalezy go w krotkich zolnierskich zlowach
          usadzic.
          tak zeby drugi raz bal sie nawet odezwac.

          Co innego z czlowiekiem kulturalnym.Ale taki nie będzie się czepial
          pieluszki bo wie ze to twoje dziecko, nie bedzie robil wycieczek pod
          adresem twojego zycia bo wie ze to twoje zycie i tak dalej.
        • kicia031 Masz jedszcze wiekszy problem niz myslalam 09.09.09, 10:02
          po prostu toba trzeba sie wylacznie zachwycac, a z toba wylacznie
          zgadzac. Domagasz sie tolerancji dla swojej odmiennosci, ale dla
          odmiennych pogladow twojej roddziny masz tylko pogarde i z
          ludzmi, ,ktorzy roznia sie od ciebie pogladami najwyrazniej nie
          potrafisz dyskutowac.

          Wspolczuje twoim dzieciom.
          • annb Re: Masz jedszcze wiekszy problem niz myslalam 09.09.09, 10:14
            kicia, wspolczuje twoim dzieciom jest zastrzezone ;) na ematkach ;)
            • nat.wroclaw Re: Masz jedszcze wiekszy problem niz myslalam 09.09.09, 13:58
              >>> kicia, wspolczuje twoim dzieciom jest zastrzezone ;) na
              ematkach ;)

              ;)))))

              I jeszcze: "Skąd w tobie tyle jadu!"
          • cichociemnylas Re: Masz jedszcze wiekszy problem niz myslalam 11.09.09, 06:05
            to co piszesz jest chore, kazdy powinien zyc wlasnym zyciem, a nie
            cudzym.... wtracanie sie jest chamskie, a swoje zdanie mozna miec ale w
            kwestiach wychowania ostatnie slowo maja rodzice dziecka.

            jesli ktos ma z tym problem to coz... zasada jest jedna decyzje podejmuje
            ten kto ponosi jej konsekwencje, a wszystkim dookola latwo radzic tylko
            jak pozniej cos jest nie tak to rodzice zostaja z problemem....

            zastanawiam sie skad w Tobie tyle jadu
            • kicia031 Re: Masz jedszcze wiekszy problem niz myslalam 12.09.09, 19:46
              zasada jest jedna decyzje podejmuje
              > ten kto ponosi jej konsekwencje,

              Tylko ze konsekwencje bledow rodzicow ponosza na ogol nie rodzice, tylko dzieci.

              Kiedy jakies dziecko umiera zakatowane, to podnosimy krzyk - dlaczego nikt nie
              reagowal!!!! Ano nie reagowal, bo zyjemy w kulturze, w ktorej rodzice nie sa
              opiekunami, tylko WLASCICIELAMI dzieci i moga wyrzadzac im jakie chce krzywdy -
              z glupoty, braku wiedzy czy doswiadczenia - i wszystkim od tego wara.
              • cichociemnylas Re: Masz jedszcze wiekszy problem niz myslalam 13.09.09, 12:25
                Myla Ci sie pojecia, reagowanie na ludzka krzywde, a wtracanie sie w
                wychowywanie i czyjes zycie rodzinne to dwie rozne kwestie.
                Niektorzy musza byc sterowani przez rodziny (moze tak jest w Twoim
                przypadku), pozbawieni autorytetu rodzice to dla dziecka dramat.
        • alabaster_x Re: boje sie rodzin w PL 13.09.09, 11:38
          Dorośli ludzie , niczego nie potrzebowali i nie potrzebują, boją się tylko pytań.
          Dla mnie to jest imaginacja a nie prawdziwy problem
    • kasiaitrzy Re: boje sie rodzin w PL 08.09.09, 22:08
      Rozwiazaniem jest ucieczka do przodu - jak sugerujecie: inne miasto.
      Myslelismy o tym.
      Ale ciagle w glowie nam wraca ten cholerny Krakow, za ktorym tak bardzo
      tesknimy...

      • baszi Re: boje sie rodzin w PL 08.09.09, 23:11
        w POlce jest jeszcze kilka duzych miast, których klimat jest fantastyczny np.
        Wrocław
        • mamamira Re: boje sie rodzin w PL 09.09.09, 00:31
          To prawda w Polsce jest wiele pięknych miast ale dlaczego maja
          uciekać.Wróciłabym do Krakowa,od samego początku ustaliłabym pewne
          granice.Rodzina może się na tyle wtrącać na ile im pozwolicie.
    • ajmj Re: boje sie rodzin w PL 09.09.09, 07:46
      kasiaitrzy napisała:

      Pragniemy jedynie spokoju i szacunku dla odmiennosci...

      Chciałaś napisać - dla normalności:)

      Bo właśnie inne postawy - opisane przez Ciebie wyżej - są
      nienormalne:)
    • panpaniscus Re: boje sie rodzin w PL 09.09.09, 20:12
      Rozumiem Cie - tez mieszkam poza Polska od kilka lat, tu urodzilam dziecko i
      kazdy przyjazd do ojczyzny leczy mnie z checi powrotu. Choc nie o przekraczanie
      moich granic tu chodzi. Ale od pierwszego przyjazdu z nasza corka, niemalze od
      przekroczenia granicy (obce osoby na stacji beznynowej czy w zajezdzie) bylismy
      zasypywani zlotymi radami i co to nie powinnismy. Wysluchuje tez, jak pol
      rodziny jezdzi po kuzynce mojego meza, ktora wychowuje swoje dziecko inaczej,niz
      chcialaby tego jej matka.

      Mysle, ze masz do wyboru:
      -zostac na emigracji i tesknic albo i nie, rzadki kontakt z rodzina przecierpiec;
      -wrocic do Polski i zamieszkac z dala od rodziny - tyle, ze kazdy z nia kontakt
      dalej bedzie sie wiazal z zakusami na twoje terytorium. No i jest to jakas forma
      ucieczki - co niekoniecznie jest zle;
      -wrocic do gniazda smoka i jasno stawiac granice osobom dookola. To jest z
      pewnoscia najtrudniejsza droga - prawdopodobnie poobrazasz na siebie pare osob,
      nie bedzie przyjemnie.

      Trzecia droga, choc najtrudniejsza, jest jak dla mnie najbardziej
      satysfakcjonujaca. Tylko stawiajac innym osobom granice i bedac asertywna jestes
      w stanie stworzyc z nimi wartosciowe, szczere relacje. A co Ci po innych
      stosunkach. Nie jest przyjemne pozbywac sie zludzen co do swojej rodziny, to
      boli, ale moze warto.

      przepraszam za brak PLczcionek

      • kasiaitrzy Re: boje sie rodzin w PL 10.09.09, 15:08
        panpaniscus napisała:

        > Rozumiem Cie - tez mieszkam poza Polska od kilka lat, tu urodzilam
        dziecko i
        > kazdy przyjazd do ojczyzny leczy mnie z checi powrotu. Choc nie o
        przekraczanie
        > moich granic tu chodzi. Ale od pierwszego przyjazdu z nasza corka,
        niemalze od
        > przekroczenia granicy (obce osoby na stacji beznynowej czy w zajezdzie)
        bylismy
        > zasypywani zlotymi radami i co to nie powinnismy. Wysluchuje tez, jak pol
        > rodziny jezdzi po kuzynce mojego meza, ktora wychowuje swoje dziecko
        inaczej,ni
        > z
        > chcialaby tego jej matka.
        >
        > Mysle, ze masz do wyboru:
        > -zostac na emigracji i tesknic albo i nie, rzadki kontakt z rodzina
        przecierpie
        > c;
        > -wrocic do Polski i zamieszkac z dala od rodziny - tyle, ze kazdy z nia
        kontakt
        > dalej bedzie sie wiazal z zakusami na twoje terytorium. No i jest to
        jakas form
        > a
        > ucieczki - co niekoniecznie jest zle;
        > -wrocic do gniazda smoka i jasno stawiac granice osobom dookola. To jest
        z
        > pewnoscia najtrudniejsza droga - prawdopodobnie poobrazasz na siebie
        pare osob,
        > nie bedzie przyjemnie.
        >
        > Trzecia droga, choc najtrudniejsza, jest jak dla mnie najbardziej
        > satysfakcjonujaca. Tylko stawiajac innym osobom granice i bedac
        asertywna jeste
        > s
        > w stanie stworzyc z nimi wartosciowe, szczere relacje. A co Ci po innych
        > stosunkach. Nie jest przyjemne pozbywac sie zludzen co do swojej
        rodziny, to
        > boli, ale moze warto.

        Masz racje, ja tylko sie zastanawiam, czy:
        1. warto tak sie szarpac?
        2. czy znajde sile na to, by bronic wlasnych racji w sprawach dotyczacych
        wlasnego zycia? czy moze bede sie glupio usmiechac i w imie swietego
        spokoju odpuszczac...

        No nic, zycie pokaze.
        Dziekuje za pomoc :-)






        >
        > przepraszam za brak PLczcionek
        >
        • panpaniscus Re: boje sie rodzin w PL 12.09.09, 19:39
          Czy warto się tak szarpać i skąd wziąć na to siłę.

          Nie wiem, czy warto. To musisz Ty zdecydować. Na pewno nie warto żyć w
          zawieszeniu i marząc o Utopii, gdzie pracowałoby się jak tu, socjalnie i
          ogólnoludzko byłoby jak tu (piszę o mojej emigracji), tylko mieszkaliby Polacy -
          przyjaciele i rodzina, ale nieco ulepszona. Chciałabym :)

          Jeśli nie wracać, to urządzić sobie dobre życie - wszędzie są porządni i mili
          ludzie, czasem ich trudniej znaleźć. Zadomowić się. Ja się przyzwyczajałam ponad
          3 lata - jestem w kraju, do którego nigdy nie chciałam jechać nawet
          turystycznie, którego języka się nie uczyłam itd.

          Jeśli wracać, to tak, by odnieść z tego korzyść. Napisałam że to wysiłek i
          trudne postawić granice, ale nie nazwałabym tego szarpaniem. Szarpaniem to jest
          dla mnie wpuszczanie bezkarne ludzi na swoje terytorium, a potem ucieczka, żeby
          lizać rany i dojść do siebie. To raczej bycie jak skała, jak ta zdarta płyta. Do
          tego w sumie wystarczy głębokie przekonanie o swojej słuszności i że robisz coś
          dla swojego dobra psychicznego.

          Ogólnie myślę, że nie warto się szarpać, niezależnie od miejsca, na które się
          zdecydujesz. I warto żyć sobie dobrze. I na cokolwiek się zdecydujesz, to
          zaangażować się na 100%. Bo tak jedną nogą ("a tam to i owamto byłoby
          lepsze...") to nie ma sensu.

          A swoją drogą, nawet jak się zdecydujesz zostać, to warto popracować nad tym, by
          nie przejmować się cudzymi opiniami, nawet najbliższej rodziny.

          Powodzenia w podejmowaniu i przeprowadzaniu decyzji.
    • m-jak-magi Re: boje sie rodzin w PL 09.09.09, 20:40
      moim zdaniem mylisz pojecia. to nie jest polska tradycja wtracac sie
      w zycie innych a rodzinny zascianek nie jest zarezerwowany dla
      rzeczpospolitej polskiej.
      utozsamiasz problemy rodzinne z polska zupelnie nieslusznie. nie
      masz rodzinu w uk i nie jestes w stanie ocenic jakie te rodziny sa.
      ja cie moge zapewnic ze i tam znajdziesz takie rodzinne klimaty.
      jesli taka atmosfera panuje w waszych rodzinach to macie problem z
      wasza rodzina a nie krajem w ogole.

      sugerowlabym wybrac inne miasto i kontakty z rodzina ograniczyc do
      okazjonlnych spotkan.

      ja zjezdzilam pol swiata i po wieloletniej emogracji wroclam do
      kraju bo wlasnie tutaj na lonie rodziny odnalazlam spokoj.
    • eastern-strix wyjatkowo zgadzam sie z kicia! 09.09.09, 23:44
      >>>>(ten bol, tesknote i nienawisc do kraju, w ktorym
      przyszlo nam zyc). <<<<


      Co to znaczy? Zostalas zeslana wbrew swojej woli?

      A moze sama wybralas i teraz trudno Ci sie pogodzic z faktem, ze nie wszystko
      jest tak, jak sobie wymarzylas...

      Sama mieszkam za granica i zajmuje sie doradztwem. Sporo Polakow jakich spotykam
      domaga sie szacunku dla odmiennosci ale tylko SWOJEJ. Dla innych, ich zwyczajow,
      religii, pogladow, orientacji seksualnej szacunku nie maja.

      Obawiam sie, ze niestety nalezysz do tego grona. Osob nieasertywnych, ktore
      kazda odmiennosc traktuja jako atak na swoja osobe i zaprzeczenie swoich wartosci.
      • kasiaitrzy Re: wyjatkowo zgadzam sie z kicia! 10.09.09, 14:51
        eastern-strix napisała:

        > >>>>(ten bol, tesknote i nienawisc do kraju, w ktorym
        > przyszlo nam zyc). <<<<
        >
        >
        > Co to znaczy? Zostalas zeslana wbrew swojej woli?
        >
        > A moze sama wybralas i teraz trudno Ci sie pogodzic z faktem, ze nie
        wszystko
        > jest tak, jak sobie wymarzylas...


        TAK, TAK, TAK I STO RAZY TAK. Tutaj jest inaczej niz myslalam:gorzej,
        brudniej, brzydziej... Wolalabym u siebie mieszkac. Cale szczescie
        akceptuje SWOJE NEGATYWNE UCZUCIA wobec kraju, do ktorego los mnie
        zeslal :-)
        Tak w zyciu bywa: jednym sie podoba i trafiaja w swoje miejsce, innym sie
        nie podoba i szukaja w miare spokojnego powrotu do Pl.
        A co cie to tak rozsierdzilo? Zupelnie jakbym ci na odcisk nadepnela. A to
        przeciez moje uczucia i... WARA OD NICH. Kazdy ma prawo do ocen,
        spostrzezen, przemyslen. Nawet ten nieasertywny czlowiek, taki jak ja.
        Nieprawdaz?
        Tym bardziej, ze mowie o swoim zyciu, a nie o twoim, prawda?
        No chyba, ze ty pana boga za nogi zlapalas i boisz sie, ze ktos to
        zakwestionuje?

        >
        > Sama mieszkam za granica i zajmuje sie doradztwem. Sporo Polakow jakich
        spotyka
        > m
        > domaga sie szacunku dla odmiennosci ale tylko SWOJEJ. Dla innych, ich
        zwyczajow
        > ,
        > religii, pogladow, orientacji seksualnej szacunku nie maja.
        >
        > Obawiam sie, ze niestety nalezysz do tego grona. Osob nieasertywnych,
        ktore
        > kazda odmiennosc traktuja jako atak na swoja osobe i zaprzeczenie swoich
        wartos
        > ci.
        • e.logan Re: wyjatkowo zgadzam sie z kicia! 10.09.09, 15:11
          No prosze przedstawilas sie jako osoba ktoa nie umie sie obronic
          przed rodzina a tu prosze, calkiem ciety jezor, masa
          zlosliwosci ...tia..

          Netowe image a w zyciu doopa wolowa??..
          Piszesz zezycie was tam zeslalo.Sorki ale nikt tam cie sila nie
          trzyma. Pewnie ze sa ukladziki i rozne zobowiazania jednak jestes
          tam bo chcesz a nie bo zycie sie na ciebie uzwielo biedna.

          • kasiaitrzy Re: wyjatkowo zgadzam sie z kicia! 10.09.09, 15:55


            a dlaczego nie wyzywasz od dup wolowych???

            myslisz, ze bede z toba o moich motywach emigracyjnych dyskutowac jesli
            zwracasz sie do mnie niekulturalnie i - powiedzmy wprost - chamsko?














            e.logan napisała:

            > No prosze przedstawilas sie jako osoba ktoa nie umie sie obronic
            > przed rodzina a tu prosze, calkiem ciety jezor, masa
            > zlosliwosci ...tia..
            >
            > Netowe image a w zyciu doopa wolowa??..
            > Piszesz zezycie was tam zeslalo.Sorki ale nikt tam cie sila nie
            > trzyma. Pewnie ze sa ukladziki i rozne zobowiazania jednak jestes
            > tam bo chcesz a nie bo zycie sie na ciebie uzwielo biedna.
            >
            >

        • kicia031 Re: wyjatkowo zgadzam sie z kicia! 10.09.09, 15:35
          Kazdy ma prawo do ocen,
          > spostrzezen, przemyslen.

          Kazdy, czyli twoja rodzina tez, czy tylko ty?
          • kasiaitrzy Re: wyjatkowo zgadzam sie z kicia! 10.09.09, 15:52
            Kazdy, oni, Ty, ja.
            Tylko, ze posiadanie swoich spostrzezen, ocen i pogladow, to jednak co
            innego niz:
            1. dzielenie sie nimi, jesli nikt nie pyta
            2. narzucanie ich

            prawda?

            Ja nikomu nie mowie co ma robic ze soba. Wiec dlaczego ktos rosci sobie
            prawo mowienia mi co ja mam robic ze swoim zyciem?
            Wyczuwasz roznice, czy nie?

            Mysle, ze wiesz o co mi chodzi, ale cie zabolal moj odmienny stosunek do
            kraju, do ktorego wyemigrowalismy z mezem. No i dla zasady sie
            sprzeczasz...
            Coz, zdarza sie...
            • marzeka1 Re: wyjatkowo zgadzam sie z kicia! 10.09.09, 16:15
              "Wiec dlaczego ktos rosci sobie
              prawo mowienia mi co ja mam robic ze swoim zyciem? "- wtedy stosujesz metodę
              zdartej płyty: my robimy to inaczej, nie chcę, by ktoś mówił mi, jak mam żyć. Od
              lat, nawet gdy żyli rodzice i teściowie, nikt nam życia nie ustawiał, nigdy na
              to nie pozwoliliśmy z mężem. Dlaczego tu fukasz i strzelasz fochy na innych, a
              wobec własnej, wtrącającej rodziny taka nie możesz być? Zwyczajnie byłoby ci
              łatwiej, nie musiałabyś żyć w kraju, którego nie polubiłaś, mogłabyś wrócić do
              swojego Krakowa.
              • kasiaitrzy Re: wyjatkowo zgadzam sie z kicia! 10.09.09, 16:24
                Jak to dlaczego?
                Bo - jak pewnie nie raz zauwazylas - w internecie jest o wiele latwiej
                wyrazac wszelakie emocje. Napisac, ze sie cos nie podoba jest o wiele, o
                wiele latwiej niz powiedziec to komus wprost.
                Mysle, ze dlatego jest takie mnostwo agresji na forach (np moj przyklad,
                gdy zostalam zwyzywana od dup wolowych i innych, nie bede juz drazyc watku
                w poszukiwaniu).
                Mysle, ze dlatego ludzie zalatwiaja rozne ciezkie sprawy przez smsy -
                slynne zrywanie wieloletnich zwiazkow przez smsa...
                itp.
                W internecie o wiele latwiej byc asertywnym niz w zyciu...
                • kicia031 Re: wyjatkowo zgadzam sie z kicia! 10.09.09, 17:13
                  W internecie o wiele latwiej byc asertywnym niz w zyciu...

                  Tobie latwiej, co nie oznacza, ze to sie stosuje do wszystkich.
            • kicia031 pomylilas mnie z kims innym, lasia 10.09.09, 17:11
              .ale cie zabolal moj odmienny stosunek do
              > kraju, do ktorego wyemigrowalismy z mezem. No i dla zasady sie
              > sprzeczasz...
              > Coz, zdarza sie...
              • papuzka_gda Re: pomylilas mnie z kims innym, lasia 10.09.09, 19:17
                A ja bym wrocila i do mojego kraju i do mojego miasta...na drugi
                koniec tego miasta niz reszta rodziny. Odleglosci w duzych miastach +
                zajecie sie czlowieka praca = odskocznia od calej reszty, bo wiadomo
                o ktorej godz, konczysie pracy, trzeba pokonac jakas odleglosc do
                domu, pozniej obiad, sprawy domowe itp...czasu malo pozostaje.
                Kolejna sprawa...skoro strony nie umieja sie dogadac...to trzeba
                bardziej asertywnie: moje dziecko, moj dom i moja rodzina (i nasze
                zycie). Jak sie komus nie podoba to juz jego problem. Moze po jakims
                czasie sami dojda do wniosku,ze jestescie blisko, moga sie z Wami
                spotykac wiec moze czas najwyzszy zaakceptowac WASZE warunki odt.
                WASZEGO życia.
                Kolejna sprawa-czy na pewn Ty zachowujesz sie w stosunku do rodziny
                inaczej niz rodzina do Ciebie? Moze trzeba tez zmienic swoje
                podejscie do reszty rodziny...bo naprawde warto moc liczyc na rodzine
                i miec ją kiedy tego potrzebujemy (cokolwiek to znaczy).

                Zycze powodzenia:) Bedzie dobrze:)
        • eastern-strix Re: wyjatkowo zgadzam sie z kicia! 10.09.09, 20:55
          TAK, TAK, TAK I STO RAZY TAK. Tutaj jest inaczej niz myslalam:gorzej,
          brudniej, brzydziej...


          Czyli jest tak jak myslalam. Rozowe okulary opadly, ale roszczeniowy stosunek
          pozostal. Jestes gosciem w tym kraju i jesli Ci sie on tak bardzo nie podoba, to
          zawsze mozesz wrocic do PL.

          Wolalabym u siebie mieszkac.

          No to na co jeszcze czekasz? Chyba,ze lubisz fakt, ze tam, gdzie mieszkasz nikt
          nie traktuje Cie jak smiecia a na dziecko dostajesz miesiecznie wiecej, niz
          wynosi minimalna placa w PL.

          A wredna rodzinka to tylko taka wymowka, zeby nie wracac. Zeby nie bylo, ze to
          twoj wybor zostac na emigracji...


          Cale szczescie
          akceptuje SWOJE NEGATYWNE UCZUCIA wobec kraju, do ktorego los mnie
          zeslal :-)


          Zaden los Cie nie zeslal. Sama wybralas. A skoro wybralas, to zamiast pluc
          zolcia dookola zadbaj o dobre stosunki sasiedzkie.

          Tak w zyciu bywa: jednym sie podoba i trafiaja w swoje miejsce, innym sie
          nie podoba i szukaja w miare spokojnego powrotu do Pl.


          Mozesz wrocic w kazdej chwili. Skontaktuj sie z deprtamentem opieki spolecznej,
          moga nawet pokryc koszty wyjazdu!

          A co cie to tak rozsierdzilo?

          Mnie nic nie rozsierdzilo, juz sie przeyzwyczailam do sfrustrowanych rodakow na
          emigracji.
          Natomiast ja najwidoczniej szarpnelam za wlasciwa strune, bo Twoja wypowiedz
          jest chaotyczna i pelna wykrzyknikow. Zastanawiam sie, co Cie tak
          rozemocjonowalo? Fakt, ze ktos napisal prawde, a ta czasami w oczy kole?

          Zupelnie jakbym ci na odcisk nadepnela.

          Nie pochlebiaj sobie :)

          A to
          przeciez moje uczucia i... WARA OD NICH.


          Skoro sie nimi dzielisz na forum, to tym samym prosisz o komentarze. Najprostrza
          metoda zachowywania odczuc dla siebie to nie publikowanie ich na ogolnodostepnym
          forum :D

          Kazdy ma prawo do ocen,
          spostrzezen, przemyslen. Nawet ten nieasertywny czlowiek, taki jak ja.
          Nieprawdaz?


          Prawdaz. Podobnie jak asertywny czlowiek taki jak ja.


          Tym bardziej, ze mowie o swoim zyciu, a nie o twoim, prawda?


          Prawda. Ale tez prosisz o komentarze, wiec sama sobie jestes winna.

          No chyba, ze ty pana boga za nogi zlapalas i boisz sie, ze ktos to
          zakwestionuje?


          Absolutnie nie. Moje samopoczucie nie zalezy od opinii innych. W przeciwienstwie
          do Twojego, jak sadze?

          Pozdrawiam
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: boje sie rodzin w PL 11.09.09, 21:49
      Na początek uwaga o charakterze raczej socjologicznym. Nie wiem, gdzie Państwo
      mieszkacie, ale myślę, że bardziej na ( umownie zwany ) zachód niż na wschód od
      Polski. A to oznacza zupełnie inną mentalność mieszkańców tego kraju, inne więzi
      rodzinne tam panujące, inne wspólne doświadczenia. Tam się nie wtrącają, a w
      Polsce tak, bo inaczej przeżywamy granice międzypokoleniowe. W nas są one
      rozszczelnione, co pozwala na robienie uwag, dawanie ocen, itp. Rozumiejąc te
      różnice , łatwiej je akceptować oraz dawać im odpór.
      Kolejna rzecz, to stosunek do emigracji. Tęsknota jest wpisana w to
      doświadczenie. Swoją drogą, warto zastanowić się, czemu tak bardzo nie lubicie
      Państwo kraju, który daje jednak Wam możliwości dobrej egzystencji, lepszej niż
      w kraju. Czy to oznacza, że warto brać i eksploatować, a nie mieć miejsca na
      przychylność i wdzięczność za to?
      W tej sytuacji jak opisana przez Panią, nie ma dobrego wyjścia.
      Zawsze gdzieś będzie źle. Czy nie warto się głębiej nad tym zastanowić, czemu
      takie jest Pani przeżycie ?
      Wobec tego co napisałam rozważania jak poradzić sobie z nachalną rodziną jest
      pytaniem ważnym, ale drugorzędnym. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • efi-efi Re: boje sie rodzin w PL 11.09.09, 22:37
        A gdzież Ty mieszkasz, że Cię tak rozczarował stan czystości?
        Polska znowu takim czyścioszkiem raczej nie jest.

        A odnośnie tego wtrącania się rodziny to nieśmiało wtrącę, że nie każda uwaga
        mamy czy ciotki jest od razu podszyta złośliwością.
        Np. "dlaczego to dziecko jeszcze nosi pampersa " może wyrażać troskę, to chyba
        dobrze jak ktoś zwraca uwagę na rzecz , na które niekoniecznie Ty ją zwróciłaś.
    • amb25 Re: boje sie rodzin w PL 12.09.09, 08:36
      Witaj
      Ja tez mieszkam za granica. Kraj w ktorym mieszkam okazal sie byc inny niz
      myslalam (nie gorszy czy lepszy - po prostu inny), ale lubie go. Bardzo
      przypomina mi Slask, skad pochodze, podobna mentalnosc, podobny typ zabudowy
      (przynajmniej stolicy) i nie sa to Niemcy!
      Wielu Polakow ktorych tutaj spotkalam, twierdzi, ze jest tu okropnie bo ludzie
      zamknieci w sobie, konserwatywni, malo kontaktowi, obludni, pogoda okropna,
      nepotyzm, rasizm, pijanstwo itp itd. Pisac mozna by wiele. Tylko ciekawe, ze ja
      takich zlych nie spotkalam, owszem maja swoje wady, ale kto ich nie ma? Mysle,
      ze Polacy maja po prostu tendencje do dostrzegania samych negatywnych stron
      zycia i nie potrafia dostrzegac tego co dobre. No i sami sa postrzegani tak jak
      postrzegaja innych.
      Gdyby mnie bylo tak zle w jakims kraju to bym z wyjechala gdzie indziej. Nawet z
      rodzina.
      No i tez mam rodzine w Polsce. Moze jestem wredna i niesympatyczna ale jakos sie
      nie wtracaja. A moze po prostu zobaczyli, ze pomnie to splywa i nie ma po co sie
      wtracac. Bo na poczatku chcieli (obydwie rodziny) ale w tej sprawie bylismy z
      mezem jednomyslni. I jakos nigdy nie przeszkadzalo mi, ze cos mi radzili,
      zwracali uwage, dopytywali sie, bo przeciez to ja podejmuje ostateczna decyzje,
      a jak im gadanie pomaga to niech sobie pogadaja. Ja najwyzej mmoge posluchac.To
      raczej ich draznilo, ze ich gadanie nie odnosi skutku :). I to ja bylam ta
      wredna i skapa synowa (bo np. kupowanie garnituru 30-letniemu facetowi, ktory
      nie pracuje, uznalam za przesade, twierdzac ze moze sobie zapracowac - nie byl
      ani chory ani niezdolny do pracy). Moj maz tez na zakup sie nie zgadzal, ale
      Tesciowa twierdzila w rozmowie z nim, ze to na pewno ja mu tak kazalam :). Ale
      pomomo tego i tak dobrze sie dogadywalysmy z Tesciowa. Nawet mi to pochlebialo,
      choc przeceniala mnie - moim mezem jest trudno manipulowac :)
      Wiec - w sprawie rodziny - wiecej pewnosci siebie i asertywnosci.
    • rlena Re: boje sie rodzin w PL 12.09.09, 16:22
      Rozumiem o czym piszesz. Dobrze,ze mieliscie mozliwosc przyjrzenia
      sie waszym relacjom rodzinnym z dystansu. Teraz lepiej rozumiesz
      siebie - wiesz wyraznie co ci przeszkadzalo i potrafisz to nazwac.
      To duzo.
      Tak juz jest ,ze nie mozna miec wszystkiego i konieczne jest
      dokonywanie wyborow. Musisz zdecydowac co jest dla ciebie
      wazniejsze: harmonia w twojej najblizszej rodzinie(maz plus dzieci),
      czy zycie w Polsce. TWOJA TODZINA W POLSCE NIE ZMIENI SIE. Przyjmij
      to jako pewnik. Oni moga stosowac jeszcze bardziej radykalne metody,
      gdy zadecydujecie, ze chcecie zostac za granica. Przykre to, ale
      prawdziwe. Niechec do kraju, w ktorym teraz mieszkacie nie pomoze ci
      poczuc sie tam lepiej. Ostatecznie, pomimo dyskomfortu jaki
      doswiadcza kazdy emigrant, jest to kraj, ktory was przyjal, dal
      prace i pobyt. Nie uwazasz,ze nalezy dac cos w zamian?
    • janina_bak Re: boje sie rodzin w PL 27.09.09, 19:03
      Moje pytanie brzmi: czy jest to problem również pani męża. Jeżeli
      jesteście na emigracji, to zapewne Pani mąż ciężko pracuje. Czy on
      również tak przejmuje się uwagami rodziny, i z tego powodu
      zdecydował się wyjechać za granicę i podjąć tam pracę? Coś mi się
      wydaje, że on myśli raczej o tym, jak zabezpieczyć rodzinie lepszą
      przyszłość.
      Gdy ma się absorbującą pracę, to człowiek nie truje się codziennie
      takimi wymaigowanymi problemami. Problem może tkwić z trybie życia.
      Gdy człowiek siedzi w domu, nie wychodzi do ludzi, nie ma celów
      zawodowych, zainteresowań innych niż tylko to, co się w domu
      rodzinnym dzieje, to zaczynają go dopadać "demony". Bezczynność i
      monotonny tryb życia jest pożywką dla depresji.
      Może wznowienie życia zawodowego, może działaność gospodarcza, może
      podjęcie jakichś studiów, odwróciłoby uwagę Pani od tej obsesji
      obarczania za prawdziwe i sztuczne problemy swojej rodziny.
    • megi1973 Re: boje sie rodzin w PL 28.09.09, 08:23
      nie wracajcie-dobrze radzę.Dajcie dzieciom tam szansę na normalne
      życie.Sami możecie wrócić jak już będziecie na emeryturze
      • dorotaniejest Re: boje sie rodzin w PL 28.09.09, 22:53
        kasiatrzy,

        zastanów się może, dlaczego jest Ci wszędzie źle?
        na emigracji - w jakimś "znienawidzonym" kraju - a czemu akurat w takim? "los
        rzucił" - sorki, ale tak było może w czasach zsyłki na Syberię. teraz się raczej
        nie jeździ pod przymusem. skoro tak fatalnie, dlaczego nie wyjedziesz? a skoro
        nie aż tak źle, żeby wyjechać, to czemu tak się negatywnie nastawiasz?

        tęsknota do kraju - ok.
        przyznam jednak, że Twój (Wasz) strach przed rodziną w kraju tchnie jakimś
        niezdrowym fatalizmem. Kraków jest spory, skoro już tylko to miasto wchodzi w
        grę. Czy doprawdy krok w krok będzie chodzić za Wami rodzina, wytykając
        potknięcia? Trochę to dziecinne, wybacz.

        Tym dziwniejsze, że tu potrafisz reagować bardzo radykalnie (a niepotrzebnie),
        realnie tymczasem boisz się pytań o pampersy i tym podobne bzdury?

        mam silne wrażenie, że problem nie leży w ani w Krakowie, ani w tym niedobrym
        kraju, gdzie teraz mieszkasz - on będzie gdziekolwiek tam, gdzie sama jesteś...

        polub swoje życie, zaakceptuj je i siebie samą, a przestaniesz bać się
        interakcji z innymi ludźmi. wtedy zwykłe pytania będziesz traktować bez agresji,
        a jeśli któreś z nich przekroczy Twoje zdrowe granice, asertywnie sobie poradzisz.
Pełna wersja