cegielka612
15.09.09, 21:04
Zwracam się do Was z takim zapytaniem, bo ja już nie wiem czy mnie
się coś pomyliło, czy jak.
Pożyczyłam siostrze telefon - na rok, bo potrzebowała na wyjazd
zagraniczny bez simlocka. Zawsze mamy jeden telefon ekstra bo mąż ma
służbowy, a wiadomo, że zawsze może się zdarzyć tak, że służbowego
zabraknie z dnia na dzień (taka praca).
No i ona oddała ten telefon cichaczem - tj. pozostawiła u nas w
domu - już z drogi informując mnie gdzie leży. Telefon uszkodzony w
ten sposób że szybka z obudowy pęknięta na pół. Mąż wymieniał ją na
nową przed pożyczką.
Więc dzwonię do niej i pytam co to ma być - przecież dałam telefon w
stanie takim a takim a oddaje uszkodzony. Ona foch, że o co ja się
strzelam.
Minęły 2 miesiące - kupiła tą obudowę, oczywiście zamiast
oryginalnej (na taką wymienialiśmy przed pożyczką) kupuje chiński
badziew. Ja się pytam czy jest napis, ona foch, że przecież ona ma
ciężką sytuację (w domysle materialną) i nie ma kasy.
Na ciuchy w cenach dla mnie niewyobrażalnych ma, na wyjazdy
wakacyjne też, ale 60 zł na obudowę nie ma.
Jak jej mówię, że jeśliby pożyczyła od kogoś innego to by takiej nie
oddała, to ona foch i się nie odzywa.
Czy ja żądam od niej zbyt wiele?