Kłopoty 13-latki...nie wiem, jak pomóc

24.09.09, 22:36
witam,
postaram się najobiektywniej jak potrafię opisać co mnie trapi,
chciałabym uzyskać rady i opinie co należałoby zrobić
w następującej sytuacji:

siostry córka, 13-latka, właśnie zaczęła gimnazjum,
ma kłopoty ze wzrokiem (od wczesnego dzieciństwa godzinami przesiadywała przed tv),
powinna nosić okulary, czego nie robi, bo się wstydzi,
rówieśnicy jej dokuczali, brat się wyśmiewał, że jej "oko ucieka" itd.

rodzice zamówili jej okulary dwuogniskowe,
co było jakimś nieporozumieniem, okularów nie nosiła i nie nosi,
nie widzi dobrze,mruży oczy, nie czyta niczego,
bo jak, skoro sprawia jej to trudność...

generalnie to bardzo dziwne dziecko,
nie wiem, może wszystkie są takie w jej wieku, może wyolbrzymiam...

ale ona w ogóle nie ma zainteresowań, nic nie czyta(tylko Bravo),
nie słucha muzyki,no może poza jakimiś hitami na czasie,
najlepiej jej w domu, w zamkniętym pokoju,
zasłoniętych roletach, w duchocie
(panicznie boi się, że wleci jej jakiś owad do pokoju i nie otwiera okna-choć ma moskitierę założoną)
i ogląda telewizję-jakieś głupie bajki czy filmy.

godzinami siedzi w necie, gra w gry typu
malowanie paznokci, przebieranie lalek itp., zresztą nikt nie kontroluje tego, co ona czyta i ogląda tam...

niczego nie lubi jeść, najchętniej tylko cola i hot dogi,
zawsze jakieś fochy przy stole, nos na kwintę,
warzyw i owoców nie tknie, wiecznie znużona i nieobecna
-ma problemy z żołądkiem, podejrzewam, że to wina diety i nerwów-średnio ją lubili w podstawówce, teraz zaczęła gimnazjum i jest podobno lepiej...

najgorsze jednak jest to, że ona mieszka z dziadkami,
bo wymaga pomocy przy odrabianiu lekcji, cierpliwości itd.

Osobiście w ogóle nie rozumiem i nie popieram takiej sytuacji,
ale kiedy próbowałam delikatnie zwrócić na to siostrze uwagę,
to mnie zbyła, mówi, że jeździ po pracy do dziadków, je obiad,
zabiera młodszego syna do domu-mieszkają pod miastem i tyle.
Więc córkę widuje codziennie.
Rodzeństwo też widuje się przy obiedzie u dziadków,
a potem mały jedzie do domu.
Tak właśnie siostra określa kontakt i więź brata z siostrą.
A córka nocuje u dziadków, na weekend przyjeżdża do domu rodzinnego.

nie wiem, co mogę zrobić w tej sytuacji,
i czy w ogóle coś mogę...

mam wrażenie, że tam cała rodzina jest "chora",
siostra pracuje na etacie w stałych godzinach,
na jej głowie jest dom,
pomoc synowi w lekcjach itd.
Szwagier nie udziela się w domu, nie pomaga siostrze,
nie wychowuje dzieci,jest typem ojca
"pojadę z tobą na basen a potem daj mi spokój"
ale nie rozumiem, czemu starsza córka jest podrzucana
jak kukułcze jajo dziadkom-zwłaszcza, że to ludzie starsi, chorzy,
już nie tacy cierpliwi jak dawniej...

siostra rekompensuje córce braki poprzez wyjazdy do Warszawy na zakupy-typu ciuchy, biżuteria, oczywiście obowiązkowo przy okazji fryty i kfc...
Młodszego syna zdecydowanie faworyzuje-jest mistrzem sportowym i dzieckiem "łatwiejszym w obsłudze", córka chyba nie pasuje do reszty,
takie mam wrażenie.

Martwię się o siostrzenicę, nie wiem jak jej pomóc
może coś doradzicie?

    • morekac Re: Kłopoty 13-latki...nie wiem, jak pomóc 25.09.09, 00:00
      ale kiedy próbowałam delikatnie zwrócić na to siostrze uwagę

      Zwróć jej uwagę niedelikatnie - skoro delikatność zawodzi. Wiesz co
      jest IMHO najgorsze w tej sprawie? To, że twoja siostra codziennie
      przyjeżdża z synem, widzi się z córką, jadą do siebie bez niej i
      wszyscy udają, że to w porządku. Że tak funkcjonują zdrowe relacje
      rodzinne...
      Rodzice w okropny sposób zaniedbują swoje dziecko - tak, ma co jeść,
      ma się w co ubrać. Jest zostawiona samej sobie - nie udała się, to
      trzeba się jej pozbyć. Synowi trzeba pomóc w lekcjach, a córce już
      żadna pomoc czy w lekcjach czy w dorastaniu się nie należy? Ze
      strony rodziców, nie dziadków. Bo nie jest łatwa w obsłudze... Aż
      mnie trzęsie. Słów brakuje.
      • gosiakd1 Re: Kłopoty 13-latki...nie wiem, jak pomóc 25.09.09, 07:56
        A może warto naświetlić siostrze wizję przyszłości: córka będzie
        miała ojca i matke szeroko i głboko... Niech nie spodziewają się na
        starość, że w czymkolwiek im pomoże. A że dziewczyna będzie miała
        olbrzymie problemy emocjonalne... nie rozumię, jak można być tak
        ślepym i obojętnym na potrzeby własnego dziecka?
        • verdana Re: Kłopoty 13-latki...nie wiem, jak pomóc 25.09.09, 08:18
          Na moje oko dziewczyna jest w depresji - nie wiem, czy jest to juz
          depresja kliniczna, czy też po prostu ciężka chandra - i ma powody.
          Zamykanie się w pokoju, bierność, apatia - to fatalnie wróży. Nie
          bądź delikatny, powiedz siostrze że jeszcze trochę - a bedzie miala
          dziecko w szpitalu psychiatrycznym albo na cmentarzu.
          • loczek62 Re: Kłopoty 13-latki...nie wiem, jak pomóc 30.09.09, 23:27
            verdana napisała:

            > Na moje oko dziewczyna jest w depresji - nie wiem, czy jest to juz
            > depresja kliniczna, czy też po prostu ciężka chandra - i ma powody

            A słyszałaś kiedyś o pokoleniu EMO? Warto poszukać informacji o EMO. IMHO
            właśnie tu jest pies pogrzebany...
    • morekac Re: Kłopoty 13-latki...nie wiem, jak pomóc 25.09.09, 10:19
      nie wiem, co mogę zrobić w tej sytuacji,
      > i czy w ogóle coś mogę...


      Jak dla mnie - rodzice twojej siostrzenicy łamią prawo/są na granicy
      łamania prawa, zaniedbując swoje dziecko: mają gdzieś jej zdrowie
      chociażby. Ponieważ jednak rozumiem, że nie zamierzasz nasyłać na
      nich policji, zadzwoń może do Komitetu Ochrony Praw Dziecka?
      Rzecznika Praw Dziecka? Mają tam telefony zaufania i pewnie coś ci
      poradzą...
    • ja_incognito Re: Kłopoty 13-latki...nie wiem, jak pomóc 25.09.09, 11:49
      dzięki za odzew
      nie wiem jak rozmawiać o tym z siostrą,
      pewnie się obrazi a sytuacja siostrzenicy nie ulegnie zmianie...
      siostra jak na ironię skończyła studia pedagogiczne,
      jak mnie urodziło się dziecko, siostra pożyczyła kwadrylion poradników
      i książek o psychice dziecka, jego rodzinie, otoczeniu itp.

      dodam tylko, że młoda namiętnie gra w Simsy
      a jak się widzimy, to buzia jej się nie zamyka,
      gada dużo i bez sensu, nie umie sklecić jednego porządnego zdania,
      wiesza się na człowieku, całuje, obłapia, przytula aż do przesady...
      • morekac Re: Kłopoty 13-latki...nie wiem, jak pomóc 25.09.09, 12:14
        > nie wiem jak rozmawiać o tym z siostrą,
        dlatego pisałam, żebyś zadzwoniła do rzecznika albo do KOPD - tam to
        chyba podpowiadają, jak to rozegrać.

        Nie jestem pewna czy młoda ma depresję (ale sprawdzić nie
        zaszkodzi) - ale na pewno ma prawo czuć się niekochana i odrzucona,
        pewnie ma niską samoocenę...
        Tymi Simsami, głupimi filmami w tv, siedzeniem w dusznym pokoju i
        słowotokiem aż tak się na razie nie przejmuj... Niektóre 13-latki
        tak mają i na pewno nie mają depresji... Przykre tylko, że nie ma
        nikogo, kto by ją czasem od tego kompa pogonił, czasem z lekka
        op..., a czasem pochwalił.
      • uczula Re: Kłopoty 13-latki...nie wiem, jak pomóc 26.09.09, 10:44
        mam 17 corke i mnostwo bledow wychowawczych za soba :)
        powiem ci jedno - napewno dziewczyna w tym wieku potrzebuje wsparcia
        niezaleznie od tego co robia rodzice...
    • aiczka Re: Kłopoty 13-latki...nie wiem, jak pomóc 25.09.09, 12:20
      Jak już napisano wyżej, sytuacja wygląda patologicznie pod wieloma względami. Ja
      odniosę się do kwestii wzroku, bo w tej dziedzinie mam jakieś tam doświadczenia.

      Sugerujesz, że wada wzroku dziewczynki wynika z przesiadywania przed
      telewizorem. Jest to mało prawdopodobne. W ten sposób można sobie zmęczyć oczy,
      ale raczej nie trwale zbudować skomplikowaną wadę wzroku (te dwuogniskowe szkła
      na pewno nie wynikały "z niczego"). Ważne jest, żeby nie wmawiać dziecku, że
      "samo się tak urządziło", bo to bardzo obniża samoocenę i wpędza w depresję.

      Słaby wzrok może powodować wiele problemów (co wiem z doświadczenia, bo niezbyt
      mądra okulistka kazała mi w dzieciństwie "zakładać do patrzenia na tablicę" za
      słabe okulary z założeniem, że "wzrok mi się wyćwiczy" - postępowanie mocno
      skrytykowane przez okulistkę, z którą miałam do czynienia później). Nie
      poznajesz ludzi na ulicy, na WF nie możesz ocenić gdzie dokładnie jest piłka, na
      lekcji musisz zerkać do zeszytu koleżanki, zamiast przepisywać z tablicy, przez
      co narażasz się na zarzuty, krytykę, złośliwości. Świat w ogóle jest
      nieprzyjazny, bo nie widzisz dziur w chodniku, numerów autobusów itd.

      Oglądanie telewizji jest w miarę komfortową rozrywką, bo nawet jeśli się nie
      widzi za dobrze, to jest dźwięk. Nie śpieszyłabym się z zarzucaniem
      trzynastolatce, że filmy, które ogląda, są głupie. Ostatecznie to jest dziecko,
      raczej nieambitne, nie mające dotąd dobrego kontaktu z kolegami - te "głupie
      bajki" prawdopodobnie zaspokajają część jej emocjonalnych potrzeb, pobudzają
      fantazję itd. Nawet dzieci czytające ambitną literaturę lubią czasem do tego
      obejrzeć "Czarodziejkę z Księżyca".

      Trzeba przekonać dziewczynkę do noszenia okularów. Pewnie prościej byłoby z
      soczewkami kontaktowymi, ale okuliści niechętnie podchodzą do przepisywania ich
      tak młodym osobom (obawy o niedotrzymanie higieny, zwł. przy występowaniu
      trądziku itd.) a ponadto jeśli dziecko ma skomplikowaną wadę, to standardowe
      soczewki mogą być niewystarczające a te na zamówienie drogie i mniej komfortowe
      w użyciu.

      Jeśli chodzi o okulary, to wydaje mi się, że nie jest to sprawa beznadziejna. Z
      wiekiem przytyki kolegów związane z noszeniem okularów słabną. Można znaleźć
      oprawki fajne, młodzieżowe, takie w których będzie wyglądała świetnie (sama
      przez wiele lat nie znosiłam siebie w okularach i stale nosiłam soczewki, w
      najnowszych okularach wyglądam jednak na tyle fajnie, że czasem to w nich
      wychodzę z domu). Może podczas wypraw na zakupy ciuchowe można zacząć zaglądać
      także do sklepów optycznych i dla zabawy przymierzać okulary. Może dziewczynka
      znajdzie sobie jakąś koleżankę, którą można by zabrać na wybieranie oprawek,
      żeby zrobić z tego zabawę i żeby bryle były bardziej akceptowalne towarzysko
      wśród nastolatków (a nie tylko podobające się mamusi).

      Może się to niestety okazać drogie, jeśli dziecko naprawdę potrzebuje
      dwuogniskowych dzkieł (robi się je na zamówienie, wychodzi czasem drożej niż
      dwie pary jednoogniskowych). Zapewne szkła od starych "niefajnych" okularów nie
      będą się nadawać (zmiana wady wzroku, inny kształt oprawek). Warto jednak
      postarać się w tej dziedzinie.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Kłopoty 13-latki...nie wiem, jak pomóc 26.09.09, 08:02
      Z opisu sytuacji wynika, że dziewczynka została odrzucona przez wiele osób i to
      na wielu obszarach. Najistotniejszym odrzuceniem jest to dokonane przez
      rodziców. Nie wiem czy jakiekolwiek Pani działania będą skuteczne, bo ten
      proces trwa, wydaje się być utrwalony oraz ma zdaje się swoich zwolenników. Pani
      interwencja może być odebrana jako krytyka, jako wtrącanie się w nie swoje
      sprawy lub szukanie problemów tam gdzie ich nie ma. Albo może spotkać się z
      całkowitym niezrozumieniem. A to nie będą dobre motywatory do zmian.
      Jeśli Pani chce i czuje się na siłach to warto porozmawiać z siostrą i opisać
      jej sytuację z Pani punktu widzenia czyli podobnie jak Pani zrobiła to tutaj w
      tym wątku. Warto tez dodać, że robi to Pani z troski o dziecko, ale również o
      siostrę i całą jej rodzinę. Porozmawiałbym też z dziadkami u których mieszka
      dziewczynka, aby z ich strony też poszedł sygnał, że dziecko powinno zamieszkać
      u rodziców i oni nie chcą dalej zajmować się dziewczynką w taki sposób.
      Argument, że dziadkowie pomagają w lekcjach jest typową racjonalizacją trwania w
      błędnej sytuacji. Nauka w takiej sytuacji jest drugoplanowym problemem wobec
      skutków takiego zachowania dorosłych dla rozwoju osobowości dziecka. Dobra nauka
      to ambicja rodziców i usprawiedliwienie dla ich odrzucających zachowań
      wobec córki. Trzeba zainteresować tym problemem rodzinę Pani siostry i nie
      zakończyć na jednej rozmowie.
      Dziewczynce powinna Pani okazać zainteresowanie i dać poczucie akceptacji, o ile
      jest Pani w stanie, bo to jest podwójnie trudne. I ze względu na jej trudne
      zachowanie i ze względu na Pani do niej stosunek.
      Jednak tak jak napisałam na początku, obawiam się, że to nie przyniesie
      spodziewanego rezultatu. Również z takiego powodu, że to co najgorsze to już się
      stało. Ta dziewczynka wchodzi w swoje dorastanie już z traumą, już z
      utrwalonymi zachowaniami wynikającymi z jej wczesnego trudnego doświadczenia.
      Pewnie, że warto chronić ją od dalszej dewastacji i to na każdym etapie
      rozwojowym. Może sistra powinna obejrzeć film "Galerianki". Oprócz mniej lub
      bardziej udanych wątków film ten pokazuje dość wiarygodnie domy rodzinne z
      jakich wywodzą się bohaterki filmu. To daje do myślenia. A one same mają coś w
      swojej strukturze osobowościowej z tego jak Pani opisuje swoja siostrzenicę.
      Mieszankę pseudodojrzałości z kompletnym infantylizmem emocjonalnym oraz
      fatalnymi nawykami w sposobie życia: złe jedzenie, uleganie konsumpcyjnej
      popkulturze, kreowanie życia jak gry komputerowej itp. Może to da do myślenia.
      Poza tym może warto w takich sytuacjach zaproponować terapię rodzinną. Dla
      wszystkich w tym systemie rodzinnym, bo są w nim nieświadomi i kaci i ofiary.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
    • ja_incognito Re: Kłopoty 13-latki...nie wiem, jak pomóc 29.09.09, 01:19
      dziękuję pani ekspert za opinię :)
      zadzwoniłam do siostrzenicy, zaprosiłam do siebie na najbliższy weekend,
      może to będzie powodem do poważnej rozmowy z siostrą...

      pogramy w coś razem, może wspólnie ugotujemy kolację, wyjdziemy z domu...
      wiele w życiu tej dziewczynki nie zmieni, ale może da jej chociaż
      przeświadczenie, że gdzieś jest ktoś, komu na niej zależy

      i jeszcze na koniec naszej telefonicznej rozmowy
      młoda takim cienkim, piskliwym głosikiem "kocham cię, ciociu",
      aż mnie coś ścisnęło w środku...
      • morekac Re: Kłopoty 13-latki...nie wiem, jak pomóc 29.09.09, 21:06
        Błagam, nie próbuj jej wychowywać. Zaakceptuj ją razem z tymi Simami - w sumie
        fajnie się nawet w to gra czasem...
        • ja_incognito Re: Kłopoty 13-latki...nie wiem, jak pomóc 30.09.09, 23:16
          wcale nie zamierzam jej wychowywać,
          zresztą co ja mogę przez jeden weekend tutaj
          i na odległość przez resztę czasu...
          chcę z nią tylko pobyć

          natomiast boli mnie, że wszyscy z rodziny krzywo patrzą
          na to co się dzieje u siostry
          ale nikt nic nie powie...
          jak ja coś powiem, to wyjdzie, że się wtrącam...
          ehhh...
          • morekac Re: Kłopoty 13-latki...nie wiem, jak pomóc 01.10.09, 00:34
            > natomiast boli mnie, że wszyscy z rodziny krzywo patrzą
            > na to co się dzieje u siostry
            > ale nikt nic nie powie...
            > jak ja coś powiem, to wyjdzie, że się wtrącam...
            > ehhh...

            Poszukaj sojuszników...
    • loczek62 Re: Kłopoty 13-latki...nie wiem, jak pomóc 30.09.09, 23:29
      Chyba odpowiedzią będą trzy litery EMO. Poszukaj info o pokoleniu EMO to zrozumiesz.
      • ja_incognito Re: Kłopoty 13-latki...nie wiem, jak pomóc 01.10.09, 02:06
        emo...powiedzmy, że to tłumaczy jej siedzenie w pokoju i smętną minę...
        a moja siostra? też jest emo, bo oddała córkę do dziadków?
        • morekac Re: Kłopoty 13-latki...nie wiem, jak pomóc 01.10.09, 10:28
          Ech, ona nie jest EMO, ona pewnie jest samotna i smutna - tak po
          prostu, bez żadnej ideologii.
Pełna wersja