mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie!!

29.09.09, 02:09
ciężko będzie, ale spróbuje Wam przedstawić moja obecna sytucje od poczatku.....
dwa lata temu wyszłam za mąż i przeprowadziłam się do domu tesciów-mamy osobne
piętro, wejście,a od tego roku łazienke i kuchnie także super.przeprowadzając
się byłam najszczęśliwsza na świecie, myślałam, że tesciowa na rekach będę
nosić, a nawet że będą miała z nią lepsze relacje niz z moja mamą. Na początku
bylo naprawdę super-wspólne kawki, papieroski, pogaduchy....aż mi żal jak to
pisze.....uważałam się za jedną z nielicznych synowych, która ma super
tesciową. Póki miałysmy wspólna kuchnie zaproponowałam, że w moje wolne dni(10
w miesiącu) ja będę gotowac obiady(w sumie dla 5 osób)denerwowało mnie tylko,
że w "moje" dni zaczynała obiad, ale mąż delikatnie dał jej do zrozumienia,
żeby dała mi się wykazać i było ok.
Tak właściwie to sama nie wiem kiedy zaczelo się psuć, ale np w święta
Wielkanocne poszłam coś pożyczyć a ona przybrała mi koszyk jak małej
dziewczynce co pominęłam milczeniem, ale za to przykro mi się zrobiło jak
chciałam, zeby mąż ze mną poszedł, a ona na to że niby co sie takiego
zmienilo, że miałby iśc(nigdy nie chodził) no dla mnie duzo-byłam żoną, ale
stwierdziłam że nie bedę sobie przybierac do głowy, Na pewno w jakims stopniu
przełomem była jedna rzecz-mąż kiedys szukał spodni po czym się okazało, ze
tesciowa sobie wzieła bo jej prania brakowało-z naszej łazienki-z naszego
pojemnika na brudy!!!!ja rozumiem, ze ona mu do tej pory prała, ale wiadome
było, że są tam tez moje rzeczy więc mogła sobie darować...szala się
przewazyła jak zaszłam w ciąze a ona się zachowywała tak jakby jej nie było,
ani raz nie usłyszałam od nie "jak się czujesz"żadnego entuzjazmu chociaż to
jej pierwszy wnuk mial być. międzyczasie była nasza rocznica slubu,
siedzieliśmy z moimi rodzicami i teściami a czułam się jakby nas nie
było.tesiowa paplała o wszystkim i niczym( a tu wnuk w drodze, planujemy się
budować, no i mkońcu NASZA rocznica1) a miedzy czasie kazała mi programy
przełaczać bo wszystkie teleturnieje musiiała zaliczyć. wogóle znienawi9dziłam
spotkań my-teściowie-rodzice bo czułam się tak jakby mnie nie bylo, do tej
pory tak mam i przyznaje jestem zazdrosna bo ja mam bardzo dobry kontakt z
rodzicami i jak przyjezdzaja DO MNIE to chciałabym z nimi porozmawiać, a ona
zawsze przychodzi no i mam pogadane.z czasem doszło do tego, że rodzice rzadko
przyjezdzają bo tez im nie na rękę takie "spotkania".były o to kłotnie z
meżem, ale on stwierdził, że przeciez nie powiie jej, żeby nie przychodziła, a
ja nigdy jej na nic nie zwracałam uwagi bo mi glupi było.jak skończyliśmy
swoją kuchnie to sie prawie obraziła, ze zaczełam u siebie gotowac no ale
chyba po to ta kuchnia...kiedys pojechali do moich rodzicow (jak byłam w
ciąży), a ona sie rozpłakała i zaczeła żalic moim rodzicom, że jak na dół nie
schodzę, że kiedyś widziała, że papryke wyrzuciliśmy(ona potrafi zjeśc
przeterminowana smietane, żeby się nie zmarnowała), że ona wysokie rachunki
placi(oczywiście dokladamy się do domu) cos tam jeszcze na męża, szkoda pisać,
ale stwierdziłam ,ze fałszywiec z niej bo przy nas było ładnie pięknie......
ale to wszystko nic, najgorsze zaczelo się jak urodzialm synka-potrafiła do
mnie przychodzić kilka razy dziennie, wkoncu zaczeło mnie to denerwować bo
karmiłam cycem, a przy niej nie miałam zamiaru poza tym przestałam czuć się
swobodnie bo wiedziałam, ze w każdej chwili może przyjśc....i tak jest do tej
pory.a ja się czuję doslownie osaczona bo jak mieszkałam z roodzicami na 55
metrach to ich tak często nie widywałam jak ją.dobija mnie to, że jak tylko
gdzies ide albo wracam to nie przepuści okazji, żeby wyskoczyć bo małego musi
zobaczyc, wiem że to małe dziecko ale wkońcu ma go na codzień.zapomniałam
najwazniejszego-tesciowa nie pracuje także jest w dom non stop...czasami jak
gdzies jade to zostawiam jej małego, zeby sobie z nim pobyła, ale to nie
pomaga.najgorsze jest to ,że kompletnie nie podoba mi się jej podejście do
dziecka i tu się zaczynaja konkretne schody-na razie wyleczyliśmy ja z jednego
bo mówila, że mały się zesrał, matka ojciec, nie ciocio tylko
ciota......nosiłaby go non stop na rekach, a jak odkłada do łożeczka to wielce
zdziwiona, że placze.jak jej kiedys powiedziałam, zeby się nie dziwiła jak go
wyhustała i wynosiła to wyszła obrazona....małemu by wszystko dosładzała, a ja
się boję o jego wage bo w rodzinie meża wszyscy mają nadwage,, sama teściowa
wazy jakies 120 kg albo i więce a w jej kuchni króluje tłuszcz, słonina,
ciasta, sałatki z przewagą majonezu i smietana trzydziestka, niech je kobita
na zdrowie, ale z dala od moje dziecka. no i teraz najgorsze-za miesiąc wracam
do pracy, a synek ma z niż zostawać.wiem, ze pewnie niektore mnie tu
zlinczuja, że powinnam sie cieszyć ze mam z kim dziecko zostawić, ale ja sobie
tego nie wyobrażam...ja jestem zaborcza i zdaje sobie z tego sprawe, ale ona
chyba jeszcze bardziej, ato JA jestem jego mamą.dochodzi do tego, ze jak go
trzyma na rekach to sie odwraca, zeby na mniie nie patrzył bo przeciez ma mnie
na codzien(a ją nie?) wyciąga mu zabawki z raczek, zeby patrzył jak wyciaga do
niego język i robi miny.....nie no...wiem ,ze juz jestem konkretnie nakęrona,
ale doszło do tego,że ta kobieta doprowadza mnie do szału!!małego by ubierała
10 warstw, wszystkie okna pozamykała, i ciągle slysze "wyciągaj te rączki z
buzi" a tu lada chwila zeby pójdą no to jak ma wyciągnąc, na niektóre rzeczy
zwracam jej uwage9jak się odważe0 ale ona albo udaje że mnie nie syszy, albo
jak grochem o ściane.no i cały czas kłocę się przez nia z mężem:( on niby jest
po mojej stronie, ale twierdzi, ze przesadzam, a mi nerwy coraz częsciej
puszczają, a powrót do pracy spędza sen z powiek....
potzrebuje żeby ktoś spojrzal na to biektywnym okiem..jeśli nic się nie zmieni
chyba będę musiała odwazyć się isć do psychologa:(
kompletnie sobie nie radze;(
jeszcze się tak rozpisałam, że pewnie nikomu się nie będzie chcialo czytac
ehhhhhhhh
pozdrawiam
    • ziuta2040 Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 29.09.09, 07:51
      hej
      wygląda na to, że w ogóle nie stawiacie granic w relacjach
      z "mamusią".
      głównym problemem jest chyba to ze razem mieszkacie. ale jak
      zrozumiałam budujecie sie wiec to przejściowe.
      moim zdaniem rób po swojemu jak do tej pory, a co do uwag teściowej -
      poprostu uwzględnij fakt ze ona jest "z innej epoki" jest zupełnie
      kimś innym, ma inne przyzwyczajenia, poglądy.
      wyraźnie podkreślaj gdzie zaczynają sie wasze kompetencje a gdzie
      kończą jej. mieszkacie razem ale to nie uprawnia nikogo do
      wchodzenia w cudze życie z butami.
      do Twoich rodziców Wy jeździjcie wtedy będziesz mogła pogadać bez
      skrępowania.
      skoro wracasz do pracy i teściowa ma sie zajmować dzieckiem to
      niedługo będzie uzurpowała sobie władze nad wychowaniem dziecka z
      uwagi na czas spędzania czasu z nim. jeśli taka jest Twoja decyzja i
      nie masz innego wyjścia, to też będziesz musiała iść na ustępstwa.
      niestety, ale wygląda na to, że w syt. w której jesteście
      potrzebujecie jej pomocy, a to pociąga za sobą pewne konsekwencje.
      nie da sie wyznaczyć takiej babci grafiku wg którego ma postepować i
      potem po powrocie z pracy rozliczać ją.
      zeby nie mieć pretensji o wtrącanie sie trzeba niesttey zrezygnować
      z pracy na jakiś czas lub skorzystać z innje formy opieki. albo
      zaakceptować tą nieidealną kobietę choć w takim stopniu który
      pozwoli Ci nie frustrować się tak bardzo. bo poójdziesz do pracy i
      będziesz sie zadręczać, czym dziecko nakarmiła.
      ja jakiś czas temu miałam podobne dylematy. zostałam w domu, kupno
      iwekszego mieszkania odłożyliśmy poźniej.
      rzycze Ci powodzenia, trzymam kciuki, pozdr
    • kaz-oo Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 29.09.09, 07:54
      Moim zdaniem, masz przede wszystkim problem ze sobą. Teściowa jest standardowo
      upierdliwa, a Ty szalenie drobiazgowa i przewrażliwiona na swoim punkcie.
      Zamiast gromadzić i przeżywać kolejne urazy należałoby raczej raz otwarcie
      porozmawiać z teściową, osobiście, a nie przez męża. Sytuacja jest klasyczna -
      płacisz cenę za brak samodzielności. Mieszkanie pod wspólnym dachem zawsze tak
      się kończy, a świetlane wyjątki tylko potwierdzają regułę. To, że teściowe mają
      duży dom, który zapewne wybudowali z myślą o swoim synu nie oznacza, że
      automatycznie jesteście przypisani na wieki wieków do tego miejsca.
      I jeszcze jedno. Piszesz:
      na razie wyleczyliśmy ja z jednego
      > bo mówila, że mały się zesrał, matka ojciec, nie ciocio tylko
      > ciota.....


      O ile pozostałe określenia są rzeczywiście ordynarne to ojciec i matka
      są słowami jak najbardziej właściwymi i nie ma i nie może być nic
      niewłaściwego w ich stosowaniu, nawet w odniesieniu do małego dziecka. Ostatnio
      panuje dziwna moda stosowania eufemizmów tych słów, nawet w oficjalnych
      wypowiedziach. Chyba niedługo doczekamy się kwestionariuszy osobowych z
      rubrykami imię tatusia oraz imię i nazwisko panieńskie mamusi;)
      • moonikac Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 29.09.09, 10:35

        dzięki! takie obiektywne opinie mi naprawde pomagają.ja nie chce, zeby tak było
        chce, żeby było dobrze!
        wiem, że matka i ojciec to normalne słowa, ale ja mówię do moich rodziców mamus
        tatuś-tak jestem nauczona(chociaz w dupe potrafiłam konkretnie dawać) dlatego
        toche raziło mnie jak słyszałam "gdzie jest matka" "przyszedł ojciec"
        tak mamy się budować, a góra domu ma być dla siostry męża, ale boję się, że
        zanim się wyprowadzimy to moje małżeństwo bedzie w kawałkach a z teściową już
        konkretna wojna.
        ostatnio w desperacji zapisałam małego do żłobka.myślałam, ze będzie zostawał z
        teściową, ale jeśli nie bedziemy sie dogadywać, a konkretnie nie będzie mi się
        podobała jej opieka to na te 10 dni w miesiącu i 8 godz jak będzie chcial to
        będzie chodził do żłobka.ja tez chodziłam i krzywda mi sie nie działa.
        najgorsze jest to, że po ostatniej awanturze nie rozmawiamy z mężem i spimy
        osobno.on nie może zrozumieć, że mi jest juz baardzo cięzko psychicznie...
        nie wiem, moze to rodzinne-moja mama mieszkała z teściową rok bo dłużej nie
        wytrzymała, niby awantur nie było babcia chciała dobrze, a dla mnie jak
        najlepirj no ale po roku się wyprowadzili i jest ok.
        wiem, ze nawet jak dojdzie do rozmowy to tesciowa się popłacze i ja wyjdę na tą
        złą......
        • douglas.beauty Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 29.09.09, 11:27
          > ostatnio w desperacji zapisałam małego do żłobka.myślałam, ze
          będzie zostawał z
          > teściową, ale jeśli nie bedziemy sie dogadywać, a konkretnie nie
          będzie mi się
          > podobała jej opieka to na te 10 dni w miesiącu i 8 godz jak będzie
          chcial to
          > będzie chodził do żłobka.ja tez chodziłam i krzywda mi sie nie
          działa.


          Cos Ci sie chyba pomylilo!! Laske robisz tesciowej,ze jej POZWALASZ
          zajac sie dzieckiem?? Stuknij sie w glowe - to tesciowa robi Ci
          WIELKA przysluge decydujac sie na taka ogromna odpowiedzialnosc i
          wysilek jakim jest opieka nad dzieckiem.
          Poza tym tesciowa jest u siebie w domu, ma prawo zachowywac sie jak
          chce - Ty jestes tam gosciem.
          • moonikac Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 29.09.09, 20:21

            ale ona mi nie robi żadnej prezysługi.a wręcz przeciwnie!ona się za nim chce
            skichać, az do przesady!kobieta nie ma nic innego do roboty i marzy tylko zeby
            byc z małym.wszystko byłoby ok gdyby byly ustalone jakieś granice. a nie jestem
            bez wyjścia bo jest jeszcze moja mama, babcia i tak jak pisalam żlobek.
            a tesciowa już na macierzyńskim miała problem, ze ja TYLE przebywam z dzieckiem!
            a od czego do cholery jest macierzyński???????
    • kicia031 W jednej sprawie masz racje 29.09.09, 10:32
      >wiem ,ze juz jestem konkretnie nakęrona,

      przezywasz najmniejsze drobiazgi jakby to byla tragedia grecka,
      odprez sie troche, bo wyglada na to, ze co tesciowa zrobi (moze jest
      troche upierdliwa, ale w normie) to jest zle. nie interesowala sie
      ciaza? Zle. Interesuje sie wnukiem? zle.

      Wyluzuj kobieto, bo nabawisz sie wrzodow.
      • sebalda Re: W jednej sprawie masz racje 29.09.09, 10:56
        Wiem, że to bardzo trudne, ale rzeczywiście wszyscy radzą Ci dobrze: wyluzuj.
        Na Twoim miejscu zawalczyłabym jedynie o dwie rzeczy: przegrzewanie i
        niewietrzenie dziecka to bardzo ważne, a najważniejsze: nie przekarmianie i,
        broń Boże, niedosładzanie. Musisz porozmawiać bardzo poważnie, uczenie, może
        podeprzeć się jakąś literaturą specjalistyczną, ale zagrożenie otyłością jest
        jednym z głównych czynników ryzyka całej masy chorób, poczawszy od cukrzycy, na
        chorobach układu sercowo-naczyniowego koncząc. A to wszystko zaczyna się już we
        wczesnym dziecinstwie i nawet jeśli później takie otyłe dziecko uda się
        odchudzić, skłonnośc do otyłości pozostaje do konca życia, skazując takiego
        człowieka na nieustanną walkę z przyrostami masy ciała. O to walczyłabym jak
        lwica i starała się za wszelką cenę przekonać męża, żeby w tym Cię poparł.
        Resztę naprawdę musisz sobie odpuścić.Chyba nie chcesz zniszczyć swojego
        małżeństwa przez swoje nakręcanie się. Zrozum, jak Ty kochasz i szanujesz
        rodziców, tak Twój mąż też mimo wszystko kocha matkę i to chyba w sumie dobra
        cecha, czyż nie? Nie możesz mu kazać wybierac między Tobą a mamą. To niepoważne
        i nieludzkie. Sama chyba też nie chciałabyś stanąć przed takim wyborem.
        • mozambique Re: W jednej sprawie masz racje 29.09.09, 10:58
          najlepiej wykurz teściową z jej własnego domu ( moze jej żmiję do
          łożka wpuść albo co )
          jak u cieknie i zosatwi wam całą chałupe to moze wtedy łaskawie sie
          uspokoisz
          • douglas.beauty Re: W jednej sprawie masz racje 29.09.09, 13:51
            W ogole niewiarygodne jak wiele kobiet zgotowalo sobie ten los na
            wlasne zyczenie - wprowadzajac sie po slubie po tesciow lub rodzicow
            ("osobne wejscie, lazienka i kuchnia" nic nie zmienia).
            Trudno nawet im wspolczuc- sa to po prostu naturalne konsekwencje
            takich wyborow.
            Po co brac slub i zakladac rodzine jesli sie jest do tego zyciowo
            lub/i finansowo nieprzygotowanym? Dorosli ludzie wyprowadzaja sie z
            domu i zakladaja wlasny.
          • moonikac Re: W jednej sprawie masz racje 29.09.09, 20:10

            napisalam, ze mamy się budować także na jej chałupie mi kompletnie nie zalezy......
        • red0 Re: W jednej sprawie masz racje 11.10.09, 07:37
          dziewczyno s......j stamtad i chłpa zms eby nie chował głowy i
          stanał po twojej sronie. Przeszłam o co ty i iesz co ... maz znalazł
          sobie bbe a tesciowa wy....la mnie z domu. wtedy z nerwica bez
          srodków do zycia i nie pozwolono mi ni wziac. Prosze cie postaw
          granice póki jestes młoda
          • moonikac Re: W jednej sprawie masz racje 12.10.09, 00:17
            dzięki dziewczyny!!!!!!!!
            ostatnio jest troche spokoju bo mamy z teściową lepsze dni:)
            ale wiem, ze do czasu.i tak w kółko.
            cały czas zaciskam pasa i myslę o przeprowadzce bo to zawsze poprawia mi humor i
            podnosi na duchu;) chociaz pewnie jeszcze jakies rok-dwa...
    • douglas.beauty Masz problem ze soba. N/T 29.09.09, 11:20
    • anastazja-only Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 29.09.09, 11:38
      Hej, mam te same problemy co Ty..Tez jak cos mowie, to traktuje mnie jak
      powietrze, liczy sie tylko synek, nic wiecej.. Tragedia. Pomimo moich staran i
      tak nic z tego nie wyszlo. Przestalam zwracac na nia uwage i przestalam sluchac
      jej bzdurnych opowiesci. Na koniec odpuscilam sobie i dzis nie utrzymuje
      kontaktu i czuje sie lepiej psychicznie. Szkoda zycia na przejmowanie sie baba.
      Odpusc sobie i skup sie na mezu i dziecku, bo to jest najwazniejsze, a babe
      olej. Na poczatku bedzie Tobie trudno, bo z nia mieszkacie, ale innego wyjscia
      nie ma, zrob to dla swojego zdrowia psychicznego i lepszego samopoczucia. Jesli
      chcesz pogadac to pisz na gazetowego. Pozdrawiam. Kasia
      • styczniowka82 Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 29.09.09, 12:04
        Ja również wiem o czym piszesz i rozumiem twoją sytuację. Ja już
        jestem w takim dołku psychicznym że też myślę o psychologu i
        niestety ale i o rozwodzie. Mieszkamy u teściów i nie uważam abym
        musiała być im nie wiadomo jak wdźęczna. To jedynie ze względu na
        dzieci tam mieszkam. Nie rozmawiam z nimi już prawie od roku, staram
        im nie wchodzić w drogę co jest bardzo trudne bo mamy wspólną
        łazienkę i kuchnię, nie kłócę się z nimi co czasem muszę się
        ogromnie powstrzymywać aby nie wybuchnąć bo mimo wszystko rozumiem
        że oni są u siebie, ale z drugiej strony godząc się na wspólne
        mieszkanie z synem i jego rodziną więdzą na co się godzą i jakie są
        tego konsekwencje. Nie można im zwrócić uwagi aby na przykład nie
        trzaskali drzwami albo teściu nie krzyczał w czasie kiedy dziecko
        śpi, na zwrócenie uwagi odpowiada krótko że jest u siebie.
        Przeszkadza mu że dzieci płaczą, teściowa kiedy się czepiała że
        obiadów nie robię jej synkowi tylko pizze zamawiamy(odkąd są dzieci
        inaczej się odżywiamy), jak urodziłam dziecko powiedziała do mojego
        m aby go nie kąpał bo na pewno nie umie i niech ja to lepiej sama
        robię, a teściu zaczął mi wygadywać że mały płacze bo pić mu nie
        daję (karmiłam piersią). Codziennie słyszę jak nas obgaduje do
        swojego szwagra i czepia się takich bez sensownych rzeczy, a
        najlepsze wczoraj usłyszałam jak komentował pewien wypadek gdzie
        dwóch młodych chłopaków się zabiło i na koniec powiedział że jak my
        gdzieś jedziemy to tylko że czeka aż wkońcu my się gdzieś
        roz...dolimy.
        Kiedy mówię coś mężowi on tylko mi odpowiada że on tego nie słyszy i
        nic na to nie radzi, błagam go i proszę o wyprowadzkę a on nie chce
        się wyprowdzić a ja już nerwowo nie daję rady co odbija się to na
        moich dzieciach.
        Każde delikatne zwrócenie na coś uwagi (głównie jeśli chodzi o
        dzieci) kończy się tym że ja znowu sobie coś wymyślam dotyczy to np.
        nie karmienia dzieci słodyczami, nie dawania obiadu kiedy ja właśnie
        kończę robić dla nich obiad albo nie karmienie jedną łyżką
        wszystkich dzieci (jeszcze czwórka dzieci siostry męża) również
        kiedy nie puszczam dzieci do kuzynów którzy mieszkają nad nami kiedy
        są przeziębieni kończy się komentarzem że wymyślam i wyolbrzymiam.

        I na twoim miejscu za żadne skarby nie zostawiłabym małego z
        teściową.
        • jewunia na pocieszenie;) 29.09.09, 12:42
          Ja też doskonale Was rozumiem ponieważ borykam się z podobnym
          problemem a może jeszcze gorszym. Otóż mój problem to nie teściowa a
          dla odmiany moja własna rodzona matka - problem oczywiście na linii
          mój mąż - moja matka!!! Wspólne mieszkanie, tzn. dom gdzie my
          właściwie przebywamy na górze, dzielimy kuchnię i łazienkę. Dom jest
          przepisany na mnie, mój tata dawno już nie żyje, moja siostra jest
          sama i ma mieszkanie, więc my w ramach tzw. pomocy mamie zostaliśmy.
          Zainwestowaliśmy kupę pieniędzy, generalne remonty, wymiany,
          poprawki itd. Na początku sielanka, mój mąż był ukochanym zięciem
          (pewnie dlatego, że jedynym) niestety do czasu kiedy zaczął się
          stawiać, tzn. od kiedy ma swoje zdanie i to najczęściej odmienne od
          zdania mojej mamy jest koszmar!!! Wiecznie nic jej się nie podoba,
          wiecznie jest coś nie tak, oskarża go o różne niestworzone rzeczy,
          pilnuje męża gdy on zostaje z dziećmi aby przypadkiem nie zrobił im
          krzywdy. Właściwie każdy powód jest dobry aby się przyczepić (ja tak
          to przy najmniej widzę). Próbowałam z nią rozmawiać - nic,
          rozmawiała moja siostra - nic (zapomniałam dodać, że moja mama
          należy do osób, które mają zawsze rację). Ja jestem znerwicowana,
          zaczynamy rozmijać się z mężem - on oskarża mnie o taką sytuację, że
          ja nie rozumiem jak on się tu czuje, jak jest traktowany... Mój mąż
          jest osobą lubiącą czystość, moja mama jest bałaganiarą, kótra
          zwykle po sobie nie sprząta więc jest kolejny powód aby go wyładować
          na mnie (mąż nie rozawia z moją mamą więc wszystkie pretensje, uwagi
          są kierowne do mnie). Generalnie nie mam pomysłu na dalszą
          przyszłość. MAM DOŚĆ!!!
        • burza4 Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 29.09.09, 13:30
          skoro tak ci źle - po co siedzisz im na głowie?

          oni przyjęli was pod dach bo musieli, a nie dlatego że marzyli o
          życiu w kołchozie na starość. Syn z rodziną, córka z 4 dzieci - coś
          takiego najspokojniejszego doprowadziłoby do obłędu.

          I nie mów, że jesteś tam dla dzieci - jesteś dla własnej wygody.
          • styczniowka82 Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 29.09.09, 15:29
            pRZEPRASZAM ALE O JAKIEJ TY WYGODZIE MÓWISZ?!
            Kocham swojego męża a dzieci kochają jego więc dla własnego ,,widzi
            mi się" mam zniszczyć swoją rodzinę, pewnie że łatwo byłoby spakować
            walizki i odejść i zrobić ogromną satysfakcję teściom. A myślisz że
            im nie na rękę że z nimi mieszkamy? wszystko opłacane jest na pół,
            wszystko kupowane na pół, remonty i inne na pół. Jeśli już się w
            końcu wyprowadzimy skończy się dopłacanie teściom i co będzie im
            lżej? kupowanie węgla, płacenie podatków, telefon, i inne stałe
            opłaty nie zmienią się więzc za wszystko sami będą płacić.
            To tak samo oni mogli by powiedzieć że mają nas dosyć i nas wyprosić
            ze swojego domu ale nie robią tego z własnej wygody.
            A córka nie mieszka razem z nami wspólnie w mieszkaniu tylko
            teściowa zajmuje się jej dziećmi cały dzień a ona siedzi w domu (nie
            pracuje) i tylko schodzi 2-3 razy dziennie na kawkę do mamusi.
            • burza4 Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 29.09.09, 19:06
              Teściom może będzie lżej, może nie (nie pomyślałaś, że pokoje można
              wynająć i mieć z tego dochód?). Wam natomiast na pewno taniej jest
              dokładać się do wydatków u teściów niż płacić wszystkie rachunki
              samemu i płacić za wynajem albo spłacać kredyt.

              a to, że ty kochasz męża a dzieci ojca nie ma tu nic do rzeczy.
              Gdyby było to uczucie z wzajemnością, mąż brałby twoje zdanie pod
              uwagę i nie mieszkalibyście w piekiełku. Sprzedajesz swój spokój za
              portki w szafie i niskie wydatki. To jest cena twojego wyboru.
              • styczniowka82 Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 29.09.09, 21:20
                A co ty możesz wiedzieć?!
                Nikt kto nie mieszkał z teściami czy swoimi rodzicami nie wie jak
                jest i na pewno nie jest to dla mnie wygodne a co do wydatków to
                mogłabym trzy razy tyle płacić.
                • burza4 Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 07.10.09, 22:32
                  styczniowka82 napisała:

                  > A co ty możesz wiedzieć?!
                  > Nikt kto nie mieszkał z teściami czy swoimi rodzicami nie wie jak
                  > jest i na pewno nie jest to dla mnie wygodne a co do wydatków to
                  > mogłabym trzy razy tyle płacić.

                  to na co czekasz? jeśli ja czuję się z czymś źle - to to zmieniam.
                  Tobie wygodniej jest ponarzekać, niż zrobić coś konstruktywnego ze
                  swoim życiem. Po prostu boisz się, że twój facet woli być synkiem
                  mamusi niż mężem i ojcem, więc nie zaryzykujesz.

                  nie mieszałabym ani z teściami, ani z rodzicami. Planuję swoje życie
                  tak, żeby było mi dobrze, a nie zdaję się na los.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 01.10.09, 00:11
      Z teściową ma Pani problemy adekwatne do swojej sytuacji. Natomiast to co
      zauważam po Pani stronie to dość duża apodyktyczność. Chciałaby Pani, aby
      teściowa zachowywała się w sposób odpowiadający Pani. Trudno Pani znieść jej
      indywidualność, przyzwyczajenia, potrzeby, szczególnie wtedy, gdy różnią się od
      Pani. Może trzeba nauczyć się współpracy. Było dobrze na początku, bo miałyście
      jeszcze ze sobą mało wspólnego oraz życie codzienne nie pokazało różnic między
      Wami. A teraz trzeba istnieć ze sobą mimo tych różnic. Oczekiwanie, że teściowa
      jako kobieta w średnim wieku i z innego pokolenia będzie postępować podobnie jak
      Pani jest iluzją, o którą się Pani będzie wiecznie rozbijać. Na radykalne zmiany
      też nie ma co liczyć. Pewne rzeczy trzeba dobrotliwe akceptować, a na te, które
      przeszkadzają najbardziej grzecznie i cierpliwie oraz nawet wielokrotnie
      reagować. Natomiast starać się nie obrażać i nie obserwować jej bacznie z
      zamiarem natychmiastowej krytyki . Agnieszka Iwaszkiewicz
      • lenova Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 05.10.09, 16:10
        " wolnoć Tomku w swoim domku"
        na pocieszenie dodam, że u mnie było bardzo podobnie zanim nie
        wyprowadzilismy się na swoje (!). Po tym jak dostalam
        swoje "królestwo" i zostawilam w spokoju terytorium tesciowej, nasze
        relacje z powrotem sie ociepliły, choć moze juz nigdy nie bedzie tak
        idyllicznie jak o tym marzyłam na poczatku. Ot, dojrzewanie... i
        żegnanie się z idealnymi fantazjami na temat relacji tesciowa-
        synowa. Juz wiem, ze jestesmy normalną rodziną a nie taką z marzeń ;)
        pozdr.
      • vvrotka Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 10.10.09, 23:56
        > Wami. A teraz trzeba istnieć ze sobą mimo tych różnic. agnieszka_iwaszkiewicz
        napisała:
        Oczekiwanie, że teściowa
        > jako kobieta w średnim wieku i z innego pokolenia będzie postępować podobnie ja
        > k
        > Pani jest iluzją, o którą się Pani będzie wiecznie rozbijać. Na radykalne zmian
        > y
        > też nie ma co liczyć.

        Wybaczy Pani, ale tak własnie sami sobie stwarzamy tzw. problemy pokoleniowe,
        wystarczy szacunek dla drugiego człowieka i dawanie wolności, tłumaczenie
        wiekiem jest banalne.
    • kruszonka84 Teściowa to nie rodzina!! 07.10.09, 21:56
      tak mawia moja babcia:-) a tak całkiem serio, to doskonale Cię rozumiem.
      Przechodziłam dokładnie to samo, teraz mieszkamy u moich rodziców a mąż wreszcie
      zrozumiał co to znaczy więź rodzinna. Zamieniliśmy piętro w domu teściów na
      pokoik u moich rodziców (też mam synka) i wreszcie mamy święty spokój. Życzę Ci
      spokoju i odzyskania "własnego" życia i rodzinny:)
      • styczniowka82 Re: Teściowa to nie rodzina!! 08.10.09, 21:20
        Podpisuję się pod tym ,,TESCIOWA TO NIE RODZINA!" :D
        • vvrotka Re: Teściowa to nie rodzina!! 11.10.09, 00:03
          Czepiacie się wszyscy autorki wątku, że nie jest u siebie, widocznie jesteście
          takiej samej mentalności jak owa teściowa, chamstwo i bezczelność z uśmiechem na
          twarzy, doprawione zarozumialstwem.

          Nie wiem dlaczego powtarzacie jakieś chore bzdury, że jak się mieszka u kogoś,
          na dodatek z osobnym wejsciem to ma prawo włazić bo to dom teściowej??? To
          kwestia kultury i inteligencji, ja mieszkałam z teściową rok, mieliśmy dla
          siebie pokój, i to był nasz pokój, teściowa pukała do drzwi jak chciała wejść i
          sama radziła mi zamknąć żebym miała swobodę. Kobieta stworzyła taki klimat, że
          nie krępowałam się iść do kuchni itp. Owszem nie jest idealna jak akżdy, ale nie
          stanowi to większego problemu. Krótko mówiąc wzajemny szacunek i poszanowanie
          prywatności pozwala normalnie żyć, ale niestety są teściowe "upośledzone" w
          swojej naturze.
    • asia1605 Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 12.10.09, 07:55
      doskonale cie rozumiem!! ja mniej wiecej mialam to samo z tesciowa i
      podejrzewam ze przez to moge byc nieobiektywna. ja tez mysle do tej
      pory ze ze mna jest cos nie tak skoro tak reaguje na dziadkow mojej
      coreczki ale chyba to nie tylko nasza wina w koncu bez powodu nie
      jestesmy tak uprzedzone. pol roku temu wyprowadzilismy sie od
      tesciow i nawet mniej sie klocimy, dziecka praktycznie wogole z nimi
      nie zostawiam radzimy sobie jak sie da... chociaz nie jest latwo bo
      2 miesiace temu poszlam do pracy. dopki bedziecie mieszakc u tesciow
      pewnie niestety nie bedzie lepiej ale zawsze mozna sprobowac sie
      jakos dogadac choc ja w to osobiscie nie bardzo wierze... ale zycze
      powodzenia i pamietaj nie z toba jest cos nie tak tylko tesciowa za
      bardzo chce pomoc i uwaza ze pewnie ze ty wogole sie na dzieciach
      nie znasz i dlatego sie wtraca i nie przestanie... ale trzymaj sie
      mocno i sprobuj mezowi wszystko wyjasnic moze Ci sie uda go
      przekonac bo on jeszcze moze jakosc zadzaialac na mamusie

      pozdrawiam
      • annandale Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 19.10.09, 13:27
        cha,cha,wy też będziecie teściowymi,w tych swoich domach i mieszkaniach i niewiadomo jak los zrządzi,może też zaproponujecie dzieciom wspólne zamiaszkanie.I co?Z całego serca będziecie starały się pomagać im,a wszystko będzie przyjmowane jako złośliwość.Oj,zaboli was serce zaboli.
        Zweryfikuj swój stosunek do męża,bo tu leży cały szkopuł.
        I rozmawiać,rozmawiać,mówić spokojnie co cię denerwuje,czego nie możesz zaakceptować i jednocześnie starać się zrozumieć teściową.Przecież ona oddała wam kawał swojej przestrzeni na którą ciężko pracowała,to ona dzieli się z wami swoimi doswiadczeniami w dobrej wierze,dla waszego dobra.
        Wklej sobie to co napisałas do swojego komputera i wróć do tego za 20 lat.Zobaczysz,że zupełnie inaczej odbierzesz te wszystkie pretensje w stosunku do tesciowej.Ty też będziesz teściową!Może lepszą,ale może gorszą też możesz być.
        • moonikac Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 20.10.09, 23:21
          wiem, wiem że kiedys będę teściową, a ze mam syna to nawet bedę mieć synową;)
          ale wiem jedno-mieszkać trzeba osobno.mój Tata zawsze powtarzał, że młode
          małzeństwo powinno mieszkać samo i nie mam mu tego za złe z rodzicami też nie
          chciałabym mieszkać, różne rzeczy przechodzilismy, ale jesteśmy bardzo związani,
          a odkąd z nimi nie mieszkam nasze relacje sa idealne.
          probuję jakoś teściowej przekazać swoj punkt widzenia, wytłumaczyc, ale jest
          ciężko bo ona wtedy np.gada do małego i sama nie wiem czy słucha, nie słucha
          olewa czy co...
          często zostaje z małym, albo mąż go jej zanosi, żeby sie pobawiła, a mimo tego
          mam wrażenie, ze dla niej to mało bo i tak do nas przyłazi, a mnie to denerwuje
          i nic ba to nie poradze!
          poza tym zauwazyłam, że zawsze przychodzi do małego jak mnie nie ma.dzisiaj np.o
          19.00 mąż gdzieś pjechała, a ona myślała, że to ja i przylazła chociac wie, ze
          to pora kąpania dziecka.a była u niego wczoraj, jutro zostaje kilka godzin, a w
          sobote idziemy na wesele no a oprócz tego widuje go "między czasi"
          idziemy/wracamy ze spaceru albo gdzieś jedziemy(dziwnym trafem zawsze wtedy po
          coś wychodzi) kurde może mam fobie, ale ja sie po prostu czasami czuje osaczon;/
          dodam, że teściowa nie pracuje.
          pytam czy zostanie w sobote z małym(wiem pytanie retoryczne) a ona, że mieli
          jechać 3ookm do rodziny ale pojadą w niedziele, ja na to ze nie ma problemu
          zawiozę małego do rodzicow, a ona na, że PO CO będę zawozić ONA z nim zostanie.a
          przepraszam to z nia może zostawać a do mioch rodzicow to po co????no i znowu mi
          sie przykro zrobiło.... i niech mi tu nikt nie pisze, ze powinnam się cieszyć że
          mi z dzieckiem zostaje bo jeśli o to chodzi to sobie radze, a małego z nią
          zostawiam, żeby po prostu spędzał z nią czas, a nie ze nia mam co z nim zrobić ,
          ale ona chyba czuje sie niezastapiona...
          nie wiem czy ktoś będzie miał cierpliwość to czytać ale jeszcze nie to jest
          najgorsze, a muszę to z siebie wyrzucić po prostu...
          za 3 tyg wracam do pracy i szkoda mi troche tego mojego synka bo:
          -idą mu zęby a ona ciągle"nie wkładaj tego do buzi, nie wkładaj raczek do buzi"
          -zaczyna raczkować a jak się tylko ruszy z maty to ona go spowrotem "bo dywan
          brudny"
          -jak tylko się skrzywi to go na ręce, a wystarczy zagadać, zabawić.
          -on na brzuszku a ona go na plecy"bo juz się na pewno zmęczył"
          no i na centymetr go nie odstępuje....
          wiem, że czeka mnie rozmowa z nią takze proszę poradźcie mi jak przedstawić moje
          zdanie grzeczniie i dobitnie?
          nie uważam, żebym była stronnicza,ale jak mały zostaje z moją mamą to jest czas
          na spanie, na gotowanie, sprzatanie i zabawe,pełzanie...a jak mi się jakieś jej
          zachoowanie nie podoba to mowie mamo nie rób tak czy tak, ona ok. i jest po
          sprawie a tesciowa nie wiem jak ugryźć, a nie chce tego załatwiac przez meża....
          z góry dzięki za rady:)
    • 1zetka1 Re: mam problem ze soba czu z teścową?? pomóżcie! 30.10.09, 12:37
      Rozumiem Cię doskonale, bo moja teściowa jest bardzo podobna. Wszystko musi być
      tak jak ona chce,a nie bierze pod uwagę innych.
      Rozumiem też, że masz już dość. Nikt kto tego nie doświadczył, nie zrozumie, że
      po jakimś czasie nadmierna pomoc może drażnić, a jedno pytanie teściowej
      doprowadzić do białej gorączki.
      Ja mam swojej teściowej dość i odliczam dni do wyprowadzki. choć nie wiem jak
      wytrzymam te pół roku.
      A teksty typu "teściowa jest u siebie a ty gościem" doprowadzają mnie do rozpaczy.
      W normalnych warunkach, synowa, która mieszka z teściami też powinna być u
      siebie, a na pewno jest u siebie jej mąż. A jeśli czuje się gościem to jest to
      porażka teściów.
Pełna wersja