problem z ojcem

12.10.09, 09:06
Witam Serdecznie
Nazywam się Ola, mieszkam w małej miejscowości, mam męża, córkę 2
letnią, dwóch braci też pożenionych, i ojca. I tu zaczyna się
problem. Mój ojciec który swoją rodzinę ma gdzieś. Nie rozmawia z
nikim, planuje coś poza naszymi plecami, i mam wrażenie że próbuje
nas skłucic z sobą. Wszystko zaczęło się już dawno temu, ale my
byliśmy młodzi i nie widzieliśmy problemu. Mój najstarszy brat się
ożenił w wiosce obok, urodziła im się córka, i żyli sobie jakoś, a
mój ojciec im obiecywał…. Że dom im wybuduje, że działkę dostaną, że
im pomoże jak tylko będzie mógł, i na tym się skończyło, na niczym
nie spełnionych obietnicach. Później drugi brat, który od zawsze tu
na naszym gospodarstwie robił wszystko, znalazł sobie partnerkę, i
przestał tu być na każde kiwnięcie palcem taty. W końcu doszło do
paru kłótni, między ojcem a bratem, zostało za dużo słów powiedziane
i brata już nie było, ojciec nie był nawet na zaręczynach. Rok
później, jakoś powoli wszystko ucichło i w końcu tata przeprosił
mojego brata i był na weselu. Oczywiście zaczął obiecywać mu
działki, gospodarstwo i wiele, wiele innych…. Na koniec Ja, poznałam
mojego Wojtka, zaręczyłam się, i nawet tata zapłacił mi część
wesela, ale niestety brak funduszy zmusił mnie do tego żebym została
na ojcowiźnie. I zaczęły się kolejne obietnice, że to wszystko
będzie moje, albo dom mi wybuduje, albo podaruje mi działki, albo da
działkę żeby wyremontować to gdzie mieszkam. Zaszłam w ciąże,
obiecał że przestanie robić remonty swojej części, bo wiadomo małe
dziecko dużo śpi, itd.… W tym czasie najstarszy brat zorientował
się, że minęło parę lat od czasu jego obietnic, i żadna nie została
spełniona, a tu już kolejna działka sprzedana, ojciec jeździ po
świecie, a on nie ma gdzie mieszkać. I zaczęły się kolejne kłótnie,
ale moja bratowa myśląc, że tyle pieniędzy nie może jedna osoba
wydać na siebie, stwierdzała że te pieniądze idą na mnie, i jeszcze
to że wesele mi ojciec zapłacił, przesądziło sprawę. Doszło do tego
jeszcze to że najstarszy z braci mieszka w domu, jak się okazało bez
pozwolenia na budowę tego domu, który postawiony jest na działce od
sąsiadów. A ten brat pośrodku mieszka w kamienicy, ma 100zł czynszu,
ale właściciel chce sprzedać kamienice, i automatycznie wzrośnie
czynsz, a ja mieszkam kątem u ojca, i w każdej chwili może mnie z
moją rodzinka stąd wyrzucić. Moja córka ma rok, on kuje ściany,
okna przestawia z miejsca na miejsce, o 6 rano rąbie drzewo, a o 23
jeździ bezsensownie traktorem po placu. Twierdzi że pokaże nam jak
się gospodarzy, i raz co raz, żeby porozmawiać z którymś z dzieci
przekupi je pracą z 10 zł za godzinę. Nadal obiecuje, tyle że nikt
w to już nie wieży, a z drugiej strony wszyscy mają nadzieje, bo
jest ciężko. Ja z pomoc nigdy od niego ani złotówki nie wzięłam, a
teraz mu już po prostu nie pomagam, bo wszystko co robi, robi mi na
złość, i wszystkie te rzeczy są tak bezsensowne że aż głowa boli.
Ludzie na świecie głodują, a on kupuje pościel za któryś tysiąc, po
czy ją wyrzuca na śmieci. My kupiliśmy sobie samochód i chociaż mamy
3 garaże, paszarnie i stodołę stoimy samochodem na dworze bo niema
miejsca. A tata dalej sprzedaje ojcowiznę i już dużo nie zostało
tej ziemi, ale nadal obiecuje.
Ja mam dość, chciała bym mieć drugie dziecko, spokojne życie i
jakieś wizje na przyszłość. Widywać się z braćmi, z bratowymi
chodzić na zakupy i Cieszyc się życiem.
    • kol.3 Re: problem z ojcem 12.10.09, 09:56
      Osoby, które obiecują że w przyszłości dadzą jakiś majątek, na ogół
      nigdy niczego nie dają, a obiecywanie jest rodzajem szantażu
      emocjonalnego - skoro ja Ci obiecuję, że dam, powinieneś już teraz
      być na każde skinienie i czuć się zobowiązanym. Dlatego takich
      sytuacji w rodzinie należy unikać jak ognia. Mamy tu 3 młode rodziny,
      które zamiast liczyć na siebie, liczą że majątek ojca rozwiąże ich
      problemy. Ojciec wydaje pieniądze jak chce, bo to jego pieniądze, co
      wszystkich złości bo ubywa obiecywanego majątku.
      Droga Olu, odseparuj się od ojca, bo tkwisz w toksycznym układzie,
      musicie z mężem stanąć na własnych nogach, usamodzielnić się
      finansowo, mieć swój kąt.

    • kicia031 Re: problem z ojcem 12.10.09, 10:02
      zacznijcie sie sami dorabiac, a tatusia mitomana miejscie w dupie.
    • marianka_marianka Re: problem z ojcem 12.10.09, 10:08
      Olu proponuję się obudzić z tego snu koszmaru.
      Ojciec sfinansował Ci wesele, mieszkacie u niego, a Wam wciąż mało. Cała rodzina jak te sępy czekają, aż ojciec wszystko sprzeda, przepisze, podzieli pieniądze, oczywiście pilnując aby rodzeństwu nie dostało się więcej...
      Dlaczego masz pretensje, że Twój ojciec u siebie robi remonty, porządki itp?

      olikizafryki1 napisała:
      "Ja mam dość, chciała bym mieć drugie dziecko, spokojne życie i
      jakieś wizje na przyszłość. Widywać się z braćmi, z bratowymi
      chodzić na zakupy i Cieszyc się życiem."

      Rozbawiłaś mnie tym stwierdzeniem:)
      A kto Ci broni cieszyć się życiem? Ale na swój a nie cudzy koszt.
      Chyba nie zdajesz sobie sprawy, że bycie dorosłym polega m.in na samodzielności.
      Ja też mieszkałam z mężem przez niecały rok kątem u rodziców. Jestem i będę im zawsze bardzo wdzięczna za okazaną pomoc i do głowy by mi nie przyszło aby wymagać jakiegokolwiek dodatkowego finansowania mojej rodziny.

      Przestań wymagać od ojca aby utrzymywał Twoją rodzinę. Źle Ci się mieszka u kogoś? Wyprowadź się, a najlepiej tam gdzie będziesz mogła pójść do pracy, a dziecko dać do żłobka, czy przedszkola.
      • marianka_marianka Jeszcze jedno 12.10.09, 10:14
        Twój ojciec nie dotrzyma żadnej obietnicy, ten typ tak ma. Każdemu powie i obieca to co chce usłyszeć, tylko dlatego aby utrzymać zażyłość. Podejrzewam, że ojciec czuje, że kiedy przestanie obiecywać, albo co gorsza spełni obietnice - zostanie sam.
    • bas-122 Re: problem z ojcem 12.10.09, 13:48
      Twój Ojciec "to", Twój Ojciec "tamto", a Ty co?
    • marzeka1 Re: problem z ojcem 12.10.09, 17:03
      "Ja mam dość, chciała bym mieć drugie dziecko, spokojne życie i
      jakieś wizje na przyszłość. Widywać się z braćmi, z bratowymi
      chodzić na zakupy i Cieszyc się życiem. "- a KTO ci przeszkadza żyć i być
      szczęśliwą??? Może zacznij od tego, że trzeba zacząć żyć na własny koszt.
      Założyłaś własną rodzinę, czas na samodzielność. Całe życie chcesz się na ojca
      oglądać? To nie ojciec jest problemem, ale wasza (dzieci) roszczeniowa postawa
      "chcę i już".
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: problem z ojcem 13.10.09, 17:51
      Istnieje oczekiwanie, że rodzice, zgromadzony w swoim życiu majątek, przekażą
      swoim dzieciom oraz że będzie to podział sprawiedliwy. Czasem oczekuje się, że
      zrobią to za życia, czasem że zrobią to w testamencie. Innym oczekiwaniem jest
      otrzymanie posagu. I to bez względu na płeć. Nie jest to takie znów dziwne
      oczekiwania i ma swoje głębokie zakorzenienie w historii, kulturze, tradycji.
      Znane są też przypadki wieloletnich kłótni rodzinnych spowodowanych różnymi
      odczuciami na temat sprawiedliwości takich podziałów i obdarowań.
      A zatem obserwowanie rodziców pod tym względem, liczenia na coś, nie jest czymś
      złym czy nierealistycznym. Natomiast trzeba pamiętać, że to za każdym razem jest
      dobra wola rodziców i tylko ich. Mogą oni takich rozporządzeń nie czynić, bo
      boją się o swoją przyszłość finansową, bo nie mają zaufania do dzieci lub ich
      współmałżonków, bo chcą w starszym wieku godnie żyć, bo są chciwi, bo mają swoje
      plany. Wszytko to trzeba uszanować a w Pani przypadku trzeba jeszcze wziąć pod
      uwagę realność.
      Pani ojciec nie chce się rozstać ze swoim majątkiem. I teraz nie można na niego
      liczyć i opierać się na iluzji, którą tworzy. Czemu to robi, nie wiadomo, ale
      opieranie się na takich obietnicach i próba budowy na nich swoich życiowych
      planów jest błędem. A kolejnym błędem jest nie wyciąganie wniosków z otaczającej
      Panią rzeczywistości. Pani ojciec nie dotrzymuje obietnic, nie chce rozstać się
      teraz ze swoim majątkiem, bywa zmienny w swoich uczuciach i nastrojach. Taki
      jest i na tym trzeba oprzeć planowanie swojej przyszłości. Wtedy nie będzie Pani
      miała problemów z ojcem, bo po prostu inaczej je Pani sformułuje. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
Pełna wersja