nutrikate
15.10.09, 13:08
błaha to sprawa, ale przyznam, że nie potrafię spokojnie czegoś na to
teściowej powiedzieć, a denerwuje mnie to coraz bardziej. Niewiele tego było,
gdy pojawiło się dziecko, ale teraz jest to przy każdej okazji, a mnie to
wyprowadza z równowagi do tego stopnia, że się nie odzywam, bo na pewno nic
nie odpowiem spokojnie. Przykłady takich krótkich scenek "nie ubrała Ci mama
rękawiczek/czapeczki...nie ubrała Ci,zimno Ci,na pewno zimno Ci będzie...nie
ubrała Ci, no widzisz, nie ubrała Ci", "a gdzie idziesz? dokąd idzie moja
kruszynka?no dokąd idzie? dokąd? no gdzie idzie? gdzie?no gdzie idziesz?
gdzie? no gdzie? gdzie?", "gdzie byłaś?gdzie była moja maleńka?no gdzie
byłaś?...no gdzie? gdzie byłaś gdzie? no gdzie byłaś?"
na początku nie odpowiadałam, bo stwierdziłam, że skoro pyta dziecko to niech
dziecko powie:) (dziecko jest niemowlaczkiem). Wczorajsza scenka wyglądała
tak: dziecko na przewijaku, mama patrzy na nie, dziecko bezpieczne, ja zaraz
przy nim robię porządki, mama mówi:
- no trzymaj mnie mamo, bo spadnę, ja na to:
- nie spadnę
- spadnę
- nie spadnę
- spadnę, spadnę
- nie spadnę
- oj spadnę
- nie spadnę
- spadnę, spadnę
- nie spadnę
i to koniec przyjemnej rozmowy:) zamurowało mnie i zamiast coś powiedzieć
zamilkłam. Co powiedzieć, żeby nie popsuć relacji, ale jednocześnie nie
narażać się na takie idiotyczne "rozmowy". Milczenie odpada.