teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka

15.10.09, 13:08
błaha to sprawa, ale przyznam, że nie potrafię spokojnie czegoś na to
teściowej powiedzieć, a denerwuje mnie to coraz bardziej. Niewiele tego było,
gdy pojawiło się dziecko, ale teraz jest to przy każdej okazji, a mnie to
wyprowadza z równowagi do tego stopnia, że się nie odzywam, bo na pewno nic
nie odpowiem spokojnie. Przykłady takich krótkich scenek "nie ubrała Ci mama
rękawiczek/czapeczki...nie ubrała Ci,zimno Ci,na pewno zimno Ci będzie...nie
ubrała Ci, no widzisz, nie ubrała Ci", "a gdzie idziesz? dokąd idzie moja
kruszynka?no dokąd idzie? dokąd? no gdzie idzie? gdzie?no gdzie idziesz?
gdzie? no gdzie? gdzie?", "gdzie byłaś?gdzie była moja maleńka?no gdzie
byłaś?...no gdzie? gdzie byłaś gdzie? no gdzie byłaś?"
na początku nie odpowiadałam, bo stwierdziłam, że skoro pyta dziecko to niech
dziecko powie:) (dziecko jest niemowlaczkiem). Wczorajsza scenka wyglądała
tak: dziecko na przewijaku, mama patrzy na nie, dziecko bezpieczne, ja zaraz
przy nim robię porządki, mama mówi:
- no trzymaj mnie mamo, bo spadnę, ja na to:
- nie spadnę
- spadnę
- nie spadnę
- spadnę, spadnę
- nie spadnę
- oj spadnę
- nie spadnę
- spadnę, spadnę
- nie spadnę
i to koniec przyjemnej rozmowy:) zamurowało mnie i zamiast coś powiedzieć
zamilkłam. Co powiedzieć, żeby nie popsuć relacji, ale jednocześnie nie
narażać się na takie idiotyczne "rozmowy". Milczenie odpada.
    • kaz-oo Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 15.10.09, 14:29
      Ja bym jednak milczała. W końcu mówi do niemowlaczka, który za jakieś 2 lata coś
      tam jej już odpowie;)) No może z jednym wyjątkiem... Na tekst nie ubrała Ci
      mama rękawiczek/czapeczki...nie ubrała Ci,zimno Ci,na pewno zimno Ci
      będzie...nie > ubrała Ci, no widzisz, nie ubrała Ci"
      odpowiedziałabym, że
      dziecko to nie choinka;))) Ale to już tak tylko w ramach dbałości o czystość
      mowy ojczystej i małej złośliwości;))
      • nutrikate Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 15.10.09, 15:05
        Problem w tym, że teściowa mieszka pod nami. Widzimy się kilka razy dziennie i
        dlatego to mnie tak denerwuje. Za każdym razem, gdy mam wyjść na spacer uzbrajam
        się w cierpliwość, która mi ucieka, gdy tylko zaczyna się pierwsza "rozmowa" z
        dzieckiem, czyli ze mną. Każdy kontakt z dzieckiem, choćby chwilowy okraszony
        jest tego typu tekstami. Męczy mnie to już. Oprócz tego wchodzi
      • nutrikate Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 15.10.09, 15:12
        Do wczoraj nie zamykałam drzwi lecz mama zaczęła mieć w zwyczaju wchodzić do nas
        kilka razy w ciągu dnia bez uprzedzenia, a to z racuchami, a to z ciastem, coś
        tam pogada, do nas, do dziecka-czyli do mnie:) Gdybym doświadczała tych "rozmów"
        podczas niedzielnych obiadów nie pisnęłabym słówka, ale miarka się przebrała i
        coś powiedzieć na to muszę.
        • attiya Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 15.10.09, 15:49
          to powiedz jej tak: " mojej koleżanki teściowa identycznie mówi jak mamusia, ale
          ona to ma coś z głową.." i tu zawieś głos... :-)
          • moreno68 Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 15.10.09, 16:03
            Moja przyjaciółka tak miała zaraz po ślubie ,że mamusia wchodziła
            bez pytania.Ale grzecznie sprawę sama wyjaśniła , mówiąc że sobie
            tego nie życzy i zamontowali zamek w drzwiach.
            Gadanie do dziecka by mnie trochę drażniło , ale wchodzenie bez
            pukania zirytowało na maksa.Takie są uroki mieszkania razem.A
            zamierzacie się wyprowadzic?
    • amb25 Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 15.10.09, 16:07
      Ja jak zwykle. Daj sobie spokoj, po co sie denerwowac. Ta rozmowa spadne-nie
      spadne, byla fajna :)
      Pomysl sobie, ze to jest druga kobieta ktora tez chce dobra twojego dziecka.
      Lepiej zeby byly dwie takie niz jedna. Ona pewnie czuje sie troche niepewnie w
      roli babci i tesciowej jednoczesnie. Czuje sie bardziej odpowiedziala za wnuka.
      Chce pomoc, zwrocic uwage, tylko robi to nieudolnie.
      Pomysl o niej jak o takim zagubionym bezradnym stworzeniu i moze ci przejdzie.
      Super, ze nic nie powiedzialas, bo ona martwila sie o dziecko (ze spadnie, ze
      zmarznie) a nie chciala cie pouczac wprost (zeby Cie nie obrazic), probowala byc
      delikatna ale martwila sie o dziecko.
      Zaloz, ze ona sie nie zmieni. I uwagi na pewno miec bedzie. Beda wypoiwiadane
      delikatnie albo mniej delikatnie, do dziecka albo do twojego meza ale ich
      prawdziwym adresatem bedziesz ty. Jesli chcesz, zeby w ogile nie miala uwag, to
      jeses na straconej pozycji i najlepszej drodze do konfliktu z Tesciowa (ukrytego
      albo otwartego). Zrob rachunek zyskow i strat. Co wolisz bardziej. Przeanalizuj
      wszystkie mozliwosci. Wybierz ta, ktora Tobie odpowiada najbardziej (istotna
      zmiana zachowania tesciowej raczej nie wchodzi w gre).
      Jesli wolisz, zeby mowila wprost do Ciebie to powiedz jej, ze jestes otwarta na
      jej uwagi i chetnie ich wysluchasz (to nie znaczy, ze bedziesz robila tak jak
      ona chce) i jesli ma watpliwosci to moze je powiedziec wprost.Wydaje mi sie, ze
      jesli jestes na tyle odporna, zeby zniesc uwagi Tesciowej mowione wprost do
      Ciebie, to spokojnie porozmawiaj z nia. Ale musisz to powiedziec
      dyplomatycznie. To otwiera jej droge do wypoiwadania takich uwag wprost i moze
      byc ich duzo, albo nie. Ale do tego trzeba byc osoba przynajmniej opanowana i
      trzeba umiec podchodzic z dystansem do calej tej syutacji. I nie przejmowac sie
      tym co ona mowi czy mysli. Bo ostatecznie to ty decydujesz o dziecku. I twoj
      maz. A Tesciowa moze myslec w zupelnie inny sposob niz ty. Potrafisz wytrzymac?
      • burza4 Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 15.10.09, 20:18
        well, ona już jest w konflikcie z teściową, tylko utajonym, i będzie to narastać
        póki nie zareaguje. Udawanie, że nic się nie dzieje sytuacji nie naprawi.

        dwie dorosłe kobiety powinny po prostu ze sobą rozmawiać, tylko w dziewczynach
        pokutuje dziecinne przekonanie, że "starszych się słucha" i dopiero kiedy sobie
        uświadomią że teraz one też są "starsze" to się okazuje, że teściowej można
        "podskoczyć" i powiedzieć co się myśli. I o dziwo - wówczas zaczyna się być
        traktowanym jak dorosły, który podejmuje własne decyzje, a nie jak dzieciuch,
        którego można rozstawiać po kątach i pouczać. A wszelkie niedopowiedzenia,
        przemilczenia prowadzą tylko do eskalacji niechęci.

        nic się nie stanie jeśli powie wprost "mamo, irytuje mnie ta niepotrzebna
        histeria, to moje dziecko i panuję nad sytuacją"
        • amb25 Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 15.10.09, 21:11
          Ona nie jest w zadnym konflikcie z Tesciowa. Ona jest na najlepszej drodze do
          konflikt, a to co innego. Bo z tego postu nie wynika, ze Tesciowa dazy do kofliktu.
          Masz racje, kazdemu mozna podskoczyc i powiedziec co sie mysli, nie tylko
          Tesciowej. Zalezy tylko w jaki sposob to zrobisz czy jak obrazona dziewczynka,
          ktorej ktos chce zabrac zabawke, czy jak dorosla kobieta. Kiedy tak podskakujesz
          to jestes traktowny nie jak dorosly tylko jak zloszczace sie nie wiadomo o co
          dziecko. Dorosly nie podskakuje, jak to nazwalas. On ma wytyczone granice i
          jasne zasady i nie ma po co komukolwiek podskakiwac. Dorosly jest w stanie
          zrosumiec motywy postepowania drugiej strony i podjac jakies kroki, zeby
          dzialalnie przeciwnej strony zmienic,jesli je chce zmienic. A to nie musi byc wojna.
          Powiedzenie tego co proponujesz "mamo, irytuje..." to wlasnie najlepsza droga do
          konfliktu - wypowiedzenia wojny - np. sugerujesz Tesiowej, ze jest histeryczka
          - czyli obrazasz ja. Dodatkowo sugerujesz jej ze jest niepotrzebna, no i
          generalnie ma sie odwalic od dziecka bo nie jej tylko TWOJE. I jeszcze zwracasz
          sie do niej arogancko a ona chciala dbrze. Poczuje sie rozzalona i dotknieta.
          To samo mozna powiedziec w inny sposob: Kiedy tesciowa sugeruje, ze dziecko
          spadnie, odpowiedziec w ten sam sposob co ona z usiechem np. "nie spadne bo
          Babcia jest przy mnie". Tesciowa sie nie obrazi a to, ze zwroci uwage na
          dziecko, zeby nie spadlo (nawet jesli nie ma takiej mozliwosci) to chyba dobrze.
          Poza tym w poprzednim poscie napisalam, ze porozmawiac z Tesciowa zawsze mozna
          ale nie z pozycji obrazonego dziecka albo wszystkoweidzacej. Bo jak czytam na
          forum to wiele pan ma takie tendencje. Ale jak z osoba rownorzedna. Tylko trzeba
          zdac sobie sprawe, ze takie rozmowy najczesciej maja jakies konsekwencje (dobre
          lub zle) i trzeba je bedzie poniesc. Moga tez nie przyniesc skutku.
          Oczywiscie masz racje ze przemilczenia prowadza do niecheci ale bezpardonowe
          mowienie wprost tez do tego prowadzi. Trzeba umiec znalezc zloty srodek i w
          stosunkach Tesciowa-Synowa trzeba byc dyplomatka. A nie walic prost z mostu.
          • burza4 Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 16.10.09, 18:01
            Jeśli się dostaje alergicznej wysypki na widok kogoś - to konflikt
            istnieje, jednostronny - ale to w zupełności wystarczy.

            racja, na pierwszy raz zaproponowałam za mocny tekst, ale jeśli
            subtelniejsze sposoby zawodzą, czasem trzeba sięgnąć i po takie.

            wg mnie otwarta komunikacja to najlepsza droga do określenia granic,
            ktorą na potrzeby tego postu określiłam żartobliwie
            jako "podskakiwanie". Wolę jasne postawienie sprawy a nie
            wieloletnią zabawę w "bułkę przez bibułkę". Mogę rozumieć motywy
            teściowej, ale to nie znaczy, że jej zachowania przestają być
            irytujące czy budzić sprzeciw.
    • alexxa6 Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 16.10.09, 07:40
      Spróbuj podejść do tego od strony humorystycznej, bo takie przepychanki słowne
      mają faktycznie coś z rozrywki, z kabaretu ;-)
      Skoro na innym gruncie Twoje stosunki z teściową są ok, to przymknij oko na taką
      gadaninę.Teściowej nie zmienisz, nie wychowasz po swojemu.Ona pewnie nie chce
      źle ale inaczej nie potrafi, powinno się to zaakceptować, tym bardziej że ma ona
      na uwadze dobro wnuczki.Niech sobie tak gada w prtestrzeń, jak nie będziesz
      reagować to kiedyś jej się to znudzi.Poza tym, próbuj w takich chwilach"dialogu"
      zmieniać temat, gdy ona zacznie swoje "oj spadnę", Ty zapytaj jej np. co
      ugotowała na obiad, albo jakie szamponu do włosów używa.;-)))
    • nutrikate Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 16.10.09, 08:12
      dziękuję Wam za wszystkie posty. Muszę je jeszcze raz na spokojnie przeczytać i
      się do nich ustosunkować z mojego punktu widzenia. Zaczynam, dzięki Wam, widzieć
      światełko w tunelu. Oczywiście idealnego rozwiązania nie ma, ale na pewno coś
      się da na to poradzić.
      Są tylko trzy rzeczy między mną a moją teściową, które mnie męczą. Pierwsza to
      to mówienie do dziecka, czyli do mnie, o którym tu dyskutujemy, druga to to
      wchodzenie bez zapowiedzi - oczywiście jest słowne "puk", "puk" kiedy to mama
      już jest w przedpokoju. Mamy zamek w drzwiach, ale rzadko go używam, bo ciężko
      go otworzyć z zewnątrz, a gdy dziecko przy cycu to trudno komuś otworzyć wtedy
      drzwi. No ale zamek to nie kwestia dyskusyjna:) z tym wchodzeniem to po prostu
      jedyne słuszne rozwiązanie zamykać drzwi i tyle. Ostatnia rzecz to mówienie
      trybem rozkazującym, co też doprowadza mnie czasem do szewskiej pasji.
      Szczególnie wtedy, gdy np. idę zmienić pieluchę, teściowa mówi "idź zmień
      pieluchę". Wydaje rozkazy do rzeczy, które ma się zrobić. Poza tym strasznie
      lubi komenderować. Mąż mówi, żeby się przyzwyczaić, ale mnie to mocno denerwuje,
      gdy słyszę "usiądź tu, weź to, zjedz to, daj jej to, napij się, wyjdź na dwór,
      nie wychodź na dwór" wiem, że to z troski, ale wcześniej jakoś tej troski nie
      przejawiała w ten sposób, a teraz sobie pozwala. Muszę jakoś obronić swoje
      stanowisko i to właśnie z pozycji dorosłej osoby a nie dziecka. Tylko jak to zrobić?
      • serendepity Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 16.10.09, 10:02
        Jest przyzwyczajona do zarzadzania synem to i zarzadza Toba. Jedyna opcja, zeby
        to zmienic to powiedziec jej o tym, ale ona to pewnie robi z przyzwyczajenia i
        bedzie dalej tak robic.
    • deodyma Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 16.10.09, 08:55
      rabnieta baba.
    • nutrikate Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 16.10.09, 12:11
      Czytam Wasze posty i to co mi się nasuwa na początek to:
      Nie mamy możliwości i zbytniej chęci się wyprowadzać. W przyszłym roku planujemy
      budowę osobnego wejścia. Domku z ogrodem nie zamienimy na blok.
      Na pewno nie jesteśmy w konflikcie. Mamy normalny kontakt. Nikt na nikogo się
      nie obraża. Drobne sprawy wyjaśniamy na bieżąco. Czasem mama trochę pomilczy,
      ale szybko jej przechodzi. Ja też nie pozwalam „wchodzić do mojego ogródka” w
      innych sprawach niż te trzy. Mama nie wtrąca się w związek, nie urządza nam
      życia, nie krytykuje stylu życia.
      Złoszczę się na nią za takie komentarze czy komenderowanie, ale jak już mi
      przejdzie to jest mi przykro, że się na nią złościłam, bo przecież w tylu innych
      sprawach mama jest naprawdę w porządku.
      Twój post amb25 jest taki rozsądny, porządny, właściwy i jest idealnym
      rozwiązaniem dla…teściowej. Myśląc w ten sposób jeszcze bardziej wpędzam się w
      poczucie winy, że nie mam prawa się bronić i nie powinnam robić nic, by nie
      narażać się na takie gadanie. Wiem to, że mama się nie zmieni. Nie miałam nawet
      takiego zamiaru, by ją zmieniać. Myślę, że to, że swoje uwagi kieruje do
      dziecka, a nie do mnie wynika właśnie z tego, że obawia się powiedzieć mi coś
      wprost. Na to mi wygląda, że mamy walkę sił w tej sprawie, a moje milczenie
      tylko przedłuża ten stan. Poza tym życie jest za krótkie, żebym musiała coś
      wytrzymywać. Na taki układ na pewno nie przystanę. Burza4 napisałaś to, do czego
      ciężko mi się przyznać, ale rzeczywiście coraz częściej czuję się jak dziecko w
      relacjach z teściową. Gdy mówiłam do niej „Pani…” łatwiej było zachować dystans.
      Amb25 słusznie pohamowałaś mój zapał, by wypalić z czymś mocno obronnym i w tej
      sytuacji ze spadaniem rzeczywiście tak powinnam powiedzieć. Będę miała to na
      uwadze na przyszłość. Alexaa 6 – teściowej na pewno nie znudzi się takie
      gadanie, ona bardzo chce zwrócić mi uwagę w tylu sprawach i teraz, gdy może to
      skierować do dziecka, czyli do mnie może dać upust swoim „dobrym radom”, ale za
      to zmiana tematu to też strzał w dziesiątkę! To też wykorzystam przy najbliższej
      okazji. Serendepity, mama na pewno wydaje rozkazy z przyzwyczajenia – miała dużo
      dzieci, sami chłopcy, trzeba było umieć zapanować nad nimi. Zresztą kilka
      znanych mi osób lubi tryb rozkazujący i nawet nie zdaje sobie sprawy jakie to
      często niegrzeczne. Problem w tym, że mama ma w zwyczaju wydawać rozkaz do
      rzeczy, które właśnie i tak ma się zamiar zrobić i tak. My tak w moim rodzinnym
      domu do siebie mówiliśmy kiedy chcieliśmy się pośmiać – podobne scenki miał
      kabaret Potem. Idę na przykład po podwórku po krzesło,a mama w tym momencie „weź
      sobie krzesło” no dobra, biorę, bo przecież i tak po nie szłam. Idę więc z tym
      krzesłem na słońce,a mama” idź tam na słońce usiądź” i wskazuje kierunek, w
      którym idę. Nie wiem czy macie pojęcie jakie to irytujące. Jem śniadanie „no, to
      Ty tu jedz to śniadanie…” ubieram dziecko na dwór „no to idźcie teraz na dwór”
      idę usiąść „idź usiądź” biorę dokładkę surówki „weź dokładkę surówki”. Mogłabym
      tak pisać i pisać. Nie chcę się kłócić, ale bez rozmowy się nie obejdzie. Tylko
      jak ją przeprowadzić?
      • kai_30 Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 16.10.09, 12:30
        nutrikate, moja mama robi to samo, mimo tysięcznych już próśb, żeby przestała,
        bo mnie to denerwuje (z mamą można bardziej wprost niż z teściową). Do tego
        powtarza po mnie polecenia wydawane dzieciom, jak echo, takim tonem, jakby to
        było JEJ polecenie, a mojej kwestii sprzed sekundy nie słyszała. Np. mówię:
        -Chłopcy, na obiad proszę.
        a babcia, jak tylko skończę, tonem nakazująco-naglącym:
        - Chłopaki, na obiad chodźcie, no obiad na stole, czego wy nie przychodzicie?
        Już na obiad, szybko, bo wystygnie!

        I zupełnie nie ma znaczenie fakt, że obaj już po moim zaproszeniu idą :D

        No, ale ja z mamą nie mieszkam, więc raz-na-ileśtam takie dialogi znoszę i
        traktuję jak niezły kabaret ;)
      • moreno68 Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 16.10.09, 16:04
        nie będę zyt odkrywcza...nie macie zbytniej chęci się
        wyprowadzic..trudno...musicie znosic takie zachowanie , może
        delikatna rozmowa wprost coś pomoże.Chociaż wątpię , skoro
        wychowywała teściowa chłopców i tak się przyzwyczaiła,to raczej dla
        Ciebie się nie zmieni.
      • amb25 Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 16.10.09, 16:11
        Sorry, moze nie na temat. Czytalas Malego Ksiecia? Tam byl Krol, ktory
        zachowywal sie tak samo :)
    • anthija Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 19.10.09, 21:37
      ja reaguje na takie gadanie tesciowej milczeniem, udaje ze nie
      slyszalam. Jak jedna osoba pyta o cos drugiej - nie mnie - to w
      normalnych warunkach przeciez nie wtryniasz się ze swoimi
      odpowiedziami, tylko pozwalasz odpowiedziec pytanemu. No więc prosze
      synku, odpowiedz babci. Synek tez niemowlak. Tyle ze mnei to
      smieszy, a anwet jak jej pytanie mnie zdenerwuje, to fakt, że
      odpowiada jej cisza, a ja ostentacyjnie koncentruję się na czymś
      innym, jest dla mnie zabawne. Ona widzi że jest ignorowana przeze
      mnie i to ją pewnie denerwuje - i to też mnie właśnie bawi :P
      Patrzenie na świat z humorem pomaga.
    • bas-122 Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 20.10.09, 04:57
      Mam wrażenie , że czujecie Ty i Twoja teściowa podobnie. Obie nie powiedzie
      otwarcie, tylko szukacie krętych dróg do siebie.
      Ja bym powiedziała prosto i otwarcie, oczywiście głosem pełnym życzliwości,
      np."Mamo, te nasze rozmowy są jakieś dziwne. Najpierw sądziłam, że mówisz do
      dziecka. Później zaczęłam zastanawiać się, czy rzeczywiście do dziecka...Jeśli
      chcesz mi coś powiedzieć, to proszę mów wprost. Przecież jestem człowiekiem i
      mogę popełniać błędy. Chętnie wysłucham Twoich rad. Rozważę je, a nawet spróbuję
      wytłumaczyć, czemu coś robię tak, a nie inaczej".
      A co do wchodzenia bez pukania...Też powiedz otwarcie, że to Cię krępuje. I...
      zastanów się jak Ty wchodzisz do teściów.
      • bas-122 Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 20.10.09, 04:57
        powiedzie=powiecie
    • moonikac Re: teściowa mówi do mnie mówiąc do dziecka 21.10.09, 00:03
      nutrikate możemy sobie rece uścisnąć!mam kropke w kropke taką samą sytuacje!też
      mieszkamy w jednym domu my na gorze-osobne wejście.wychodzę z malym na spacer to
      zawsze mnie dopadnie i wysłuchuje"a gdzie ty idziesz, no gdzie i idziesz,
      spałes,wyspałes się, a co ci się śniło, no co ci się śniło powiedzze mi
      MASAKRA!!!!!!!!raczej się nie odzywam bo też się boję, że jak już coś powiem to
      za ostro.
      z tym wchodzeniem mam ten sam problem juz w połowie rozwiązany bo dopóki mąż nie
      wroci zpracy(po 14,00) drzwi są zakmnieteaż smiać mi się chciało jak czasmai
      przyłaziła i slyszałam jak łapie za klamke i zaraz sie wycofuje.ale poxniej
      zaczela dzwonić to otwierałam ,ale nie zawsze;)jak później mowiła byłam tam u
      ciebie to ja przerywałam-mamo, karmiłam małego a do tego byłam nie ubrana albo
      kąpałam się.no i przestała przyłazić,ale gorzej z druga polową dnia......a
      wracając do gadania to szlag mnie trafia jak slysze"nie dała mam jeśc, głodne
      dziecko tak, nie dała niedobra"
      z tym że ja się mam zamiar wyprowadzić....bo za dużo się z mężem przez nią kłocimy
Pełna wersja