Rodzina, wyjazd razem czy osobno? Pani Agnieszko ?

25.10.09, 20:51
Witam, mam tai problem:
czy jezeli jest sie rodzina, to czy jest cos w tym zlego jezeli mama wyjezdza
na tydzien z dziecmi do rodziny a tata zostaje bo pracuje?
Maz ma mi za złe ze ostatnio wyjechalam z dziecmi do mojego rodzinnego miasta
i zostal w domu- tylko on pracuej, dzieci maja pol roku i 3 lata. zawsze
wpadamy do mojej rodziny jak po ogien i wypadamy, teraz nadarzyla sie okazja
zatrzymania sie dluzej, odwiedzenia wszytskich. Maz uwaza ze to jest zle, ze
taksie zaczyna rozlam rodziny, ze skoro jetesmy razem to mamy razem wyjezdzac,
tylko ze on nie lubi mitrezyc czasu i zle sie czuje w moim rodzinnym domu. Ja
nie uwazam ze to cos zlego bo przeciez nic zlego nie robie- czy too chodzi o
to ze nie ma nademna wtedy kontroli? Nadmieniam ze mieskamy za miastem i ja
24h na dobe jestem z dziecmi i nigdzie bez nich nie wychodze. nie mamy
samochodu i bez meza nie wychodzee dalej ni zna spacer z dziecmi, niestety
komunikacja miejska jest tu slaba. Co o tym myslicie? Bo ja juz nie wiem.
    • marzeka1 Re: Rodzina, wyjazd razem czy osobno? Pani Agnies 25.10.09, 20:55
      "Maz uwaza ze to jest zle, ze
      taksie zaczyna rozlam rodziny, ze skoro jetesmy razem to mamy razem wyjezdzac,
      "- nie ma racji, rozłam to byłby, gdyby któreś z was wyjechało za granicę do
      pracy i nie wiadomo na jak długo, a nie na tydzień do rodzinnego domu. Nie ma
      racji tym bardziej, że jesteś cały czas z dziećmi, a w domu- możesz złapać
      oddech, bo z dziećmi zostanie też pewnie chętnie babcia.
    • izabelski Re: Rodzina, wyjazd razem czy osobno? Pani Agnies 25.10.09, 21:07
      rozlam jest wtedy jesli takie postepowanie uwaza sie za rozlam...

      czy wyjechalas, bez powiedzenia mu o tym?

      wg mnei to zaden problem
      wreczzdrowe dla malznkow pobyc osobno i stesknic sie za soba :-)
    • kicia031 Re: Rodzina, wyjazd razem czy osobno? Pani Agnies 25.10.09, 22:33
      Ze co przepraszam?
    • leni6 Re: Rodzina, wyjazd razem czy osobno? Pani Agnies 26.10.09, 00:11
      Hmmm, czemu zakładasz ze to chęć kontroli, a nie po prostu niechęć do
      niewidzenia zony i dzieci przez tydzień ?

      Ciesz się. Bardzo często wygląda to zupełnie inaczej: facet czeka z utęsknieniem
      na to ze żona wyjedzie i będzie miał od niej spokój.
      • agrafka781 Re: Rodzina, wyjazd razem czy osobno? Pani Agnies 26.10.09, 08:46
        A z czego tu się cieszyć- z tego, że facet nie potrafi zrozumieć
        kobiety, która całe dnie spędza na prowadzeniu domu i opiece nad
        dziećmi, której jedyną rozrywką są spacery i której jedynym
        partnerem do rozmowy jest trzylatek?
        Jeśli mąż żałuje żonie odrobinę rozrywki i wpędza ją w poczucie
        winy, że powoduje rozłam rodziny to nie ma się z czego cieszyć.
      • kag73 Re: Rodzina, wyjazd razem czy osobno? Pani Agnies 26.10.09, 20:54
        Uwazam, ze dorosli ludzie poradza sobie z niewidzeniem sie przez
        tydzien. Ona tez chcialaby odskoczni, to nie takie latwe dwojka
        dzieci, sama a maz w pracy.
        Moj zawsze mi powtarzal: " Jedz, poki mozesz, bo ja musze do pracy.
        Korzystaj chociaz Ty, skoro juz ja musze tuta tkwic."
        I owszem korzystalam, do rozlamu nie doszlo. To wszystko kwestia
        rozsadnego podejscia do sprawy.
    • leni6 Re: Rodzina, wyjazd razem czy osobno? Pani Agnies 26.10.09, 08:00
      Proponuje Panion wypowiadającym się powyżej zajrzeć do wątku
      forum.gazeta.pl/forum/w,898,102022294,102022294,tesciowa_chce_zabrac_meza_do_siebie.html,
      problem jest identyczny, a oczywiście rady są inne, zależne od płci, kobieta
      wyjechać może i to nic złego a facet nie.
      • nomya Re: Rodzina, wyjazd razem czy osobno? Pani Agnies 26.10.09, 08:28
        Dokładnie o tym samym pomyślałam. Rady w tym temacie i tym drugim są zupełnie
        inne w zależności od płci, brak co niektórym konsekwencji ;/
      • marianka_marianka leni6 26.10.09, 14:46
        Moim zdaniem te dwa porównywane wątki nie są analogiczne, a mianowicie:
        Żona jest ubezwłasnowolniona przez męża, jak sama pisze nigdzie nie wychodzi. Zajmuje się dwójką małych,absorbujących dzieci i domem. Z całego postu przebija jej zahukanie, nieśmiało pyta czy to coś złego, że pojedzie sobie z dziećmi na tydzień do rodziców. Wolałaby z mężem, ale on wyraźnie dusi się w takich klimatach, nie ma ochoty na dłuższe wyjazdy, a żone również nie pozwala pod pretekstem "rozłamu w rodzinie". Podejrzewam, że szanownemu mężowi nie podoba się wracać po pracy do pustego domu, a kto podsunie mu kapcie i poda obiadek pod nos? Kto wysłucha jego pretensji do świata, że to on tak cieżko pracuje, zacharowuje się, wypruwa żyły itp. No i nie daj Boże żona z teściową będą na jego temat rozmawiać i czasem znajdą jakąś łatkę na nieskazitelnym charakterze? Do tego dopuścić nie można więc żona ma zakaz wyjazdu.
        W poprzednim poście żona chce wyjechać, nawet zapłacić koszta podróży, a nie jest w ogóle zaproszona. Ma jechać tylko mąż, ewentualnie z dzieckiem, bo jak twierdzi jego matka musi odpocząć. Ciekawe czym się tak przepracowuje skoro nie zajmuje się dziećmi (1 dziecko i to w przedszkolu), szuka pracy niezbyt intensywnie i z marnym skutkiem, co podkreśla żona. No i szanowny małżonek absolutnie nie widzi nic nagannego w wyjeździe, ba nawet nie ma zamiaru konsultować z żoną swojego wyjazdu.
        Nie widać różnicy?
        • leni6 Re: leni6 27.10.09, 08:27
          Czytasz kreatywnie a nie zgodnie z trescią.

          > Żona jest ubezwłasnowolniona przez męża, jak sama pisze nigdzie
          nie wychodzi. Zajmuje się dwójką małych,absorbujących dzieci i
          domem.

          W poście brak informacji o tym, że mąż jej wychodzić zabrania i nie
          pomaga w domu.

          > jej zahukanie, nieśmiało pyta czy to coś złego, że pojedzie sobie
          z dziećmi na
          > tydzień do rodziców.

          Kwestia subiektywna, ja zahukania nie zauważyłam.

          Wolałaby z mężem, ale on wyraźnie dusi się w takich klimat
          > ach, nie ma ochoty na dłuższe wyjazdy,

          Mąż pracuje i nie ma wolnego.

          > m "rozłamu w rodzinie". Podejrzewam, że szanownemu mężowi nie
          podoba się wracać
          > po pracy do pustego domu, a kto podsunie mu kapcie i poda obiadek
          pod nos? Kto
          > wysłucha jego pretensji do świata, że to on tak cieżko pracuje,
          zacharowuje si
          > ę, wypruwa żyły itp. No i nie daj Boże żona z teściową będą na
          jego temat rozma
          > wiać i czasem znajdą jakąś łatkę na nieskazitelnym charakterze? Do
          tego dopuści
          > ć nie można więc żona ma zakaz wyjazdu.

          Tutaj to wróżysz.

          > W poprzednim poście żona chce wyjechać, nawet zapłacić koszta
          podróży, a nie je
          > st w ogóle zaproszona.

          Wyraźnie napoisała, ze pracuje wiec nie ma czasu pojechac, ale ty
          sobie wyśniłaś, że bardzo by chciała.

          Ma jechać tylko mąż, ewentualnie z dzieckiem, bo jak twi
          > erdzi jego matka musi odpocząć. Ciekawe czym się tak przepracowuje
          skoro nie za
          > jmuje się dziećmi (1 dziecko i to w przedszkolu), szuka pracy
          niezbyt intensywn
          > ie i z marnym skutkiem, co podkreśla żona.

          Znów twoje własne słowa, żona napisała, że ze słabym skutkiem, a nie
          że mało intensywnie. W dzisiejszych czasach można spokojnie szukac
          intensywnie ze słabym skutkiem, kiepsko jest na rynku pracy. Nie ma
          też nic o tym, że nie zajmuje sie on domem.

          No i szanowny małżonek absolutnie ni
          > e widzi nic nagannego w wyjeździe, ba nawet nie ma zamiaru
          konsultować z żoną s
          > wojego wyjazdu.
          > Nie widać różnicy?

          Nie widać, bo większośc twoich słów to twoje zdanie, zwykle nie
          wynikające z tekstu, a czasem z nim sprzeczne. Ja widzę analogie:
          - drugie z małżonków nie może wyjechać, bo pracuje, wyjeżdża to
          niepracujące
          - jest to wyjazd na tydzień (to sporo dłużej niż weekend)
          - brane jest pod uwagę zabranie dzieci
          - druga strona sobie wyjazdu partnera nie życzy
          - każda z osób motywuje zmęczeniem, moim zdaniem mężczyzna bez pracy
          częściej jest w kiepskim stanie psychicznym niż kobieta siedząca w
          domu z dziećmu
          • marianka_marianka Re: leni6 27.10.09, 10:17
            leni6 napisała:

            W poście brak informacji o tym, że mąż jej wychodzić zabrania i nie pomaga w domu.

            "mieszkamy za miastem i ja 24h na dobe jestem z dziecmi i nigdzie bez nich nie wychodze. nie mamy samochodu i bez meza nie wychodze"

            faktycznie nie musi jej zabraniać, skoro daleko z dwójką dzieci nie ucieknie, acha no i mąż nie życzy sobie aby gdziekolwiek chodziła bez niego, skoro:
            "Maz uwaza ze to jest zle, ze taksie zaczyna rozlam rodziny, ze skoro jetesmy razem to mamy razem wyjezdzac"

            Z pomaganiem się zgodzę, wyraźnie o tym nie pisze, ale ja jakoś zawsze zakładam gorszy scenariusz:)

            Kwestia subiektywna, ja zahukania nie zauważyłam.

            Przebija ze sposobu wypowiedzi. Zdanie klucz to:
            "Maz uwaza ze to jest zle, ze taksie zaczyna rozlam rodziny, ze skoro jetesmy razem to mamy razem wyjezdzac, tylko ze on nie lubi mitrezyc czasu i zle sie czuje w moim rodzinnym domu"

            Podsumowując nie może wyjeżdżać sama, a razem nie, bo nie. Czyli idealny związek. Słowo Pana i Władcy jest święte, bo to on tu jest pracującym.

            Mąż pracuje i nie ma wolnego.

            Praca nie jest powodem, jak wspomniałam wcześniej głównie chodzi o to, że:

            "on nie lubi mitrezyc czasu i zle sie czuje w moim rodzinnym domu"



            Wyraźnie napoisała, ze pracuje wiec nie ma czasu pojechac, ale ty sobie wyśniłaś, że bardzo by chciała.

            Nie wyśniłam, że chciała, otóż jak sama pisze:
            "jak zaprasza to razem albo wcale, ja bym mojej mamie odmowila bo jak mam meza to jedziemy razem, tesciowa nie pomyslala ze moge wziac urlop?
            nie mowie o kosztach-te moglabym pokryc sama"



            moim zdaniem mężczyzna bez pracy częściej jest w kiepskim stanie psychicznym niż kobieta siedząca w domu z dziećmu


            I z powodu swojej jakże delikatnej konstrukcji psychicznej powinien mieć taryfę ulgową?
            Bardzo rzadko się zdarza, aby mężczyzna będący w domu wykonywał te wszystkie prace co kobieta w analogicznej sytuacji.

            > Czytasz kreatywnie a nie zgodnie z trescią.

            Wydaje mi się, że po prostu umiem czytać miedzy wierszami. Wczuć się w sytuację innych ludzi - ta zdolność mnie nie zawodzi.

            Z całym szacunkiem wydaje mi się, że nie znasz jeszcze życia.
            • leni6 Re: leni6 27.10.09, 10:50
              >>Wydaje mi się, że po prostu umiem czytać miedzy wierszami. Wczuć
              się w sytuację innych ludzi - ta zdolność mnie nie zawodzi.

              Mi się wydaje ze nie bierzesz poprawki na to jak bardzo subiektywna
              ocena zdarzen autora wplywa na przedstawianie faktów. Żeby coś
              radzic przy tak mało oczywistej sprawie to trzeba znać zdanie obu
              stron.
      • burza4 Re: Rodzina, wyjazd razem czy osobno? Pani Agnies 26.10.09, 20:33
        ja tam analogii nie widzę,

        w tamtym poście nie była to kwestia tęsknoty za rodziną czy kontaktu z dorosłymi
        w ogóle, w dodatku chodziło o gościa, który jako niepracujący przynajmniej
        mógłby odciążyć żonę w opiece nad dzieckiem. A żona w imię bycia razem byłaby
        skłonna poświęcić się i zwizytować nielubianą teściową.

        tu laska nie zwala swoich obowiązków na męża, wolałaby jechać z nim, ale on się
        źle czuje u jej rodziny, i tych kontaktów unika. Woli, żeby żona siedziała w
        domu sama jak palec, w imię nie wiadomo czego.
        • leni6 Re: Rodzina, wyjazd razem czy osobno? Pani Agnies 27.10.09, 08:37
          > ja tam analogii nie widzę,
          >
          > w tamtym poście nie była to kwestia tęsknoty za rodziną czy
          kontaktu z dorosłym

          Skąd wiesz, że ten meżczyzna nie teskni za rodizną ? Matka jest za
          granica więc pewnie rzadko sie widują.

          > w ogóle, w dodatku chodziło o gościa, który jako niepracujący
          przynajmniej
          > mógłby odciążyć żonę w opiece nad dzieckiem.

          Zabranie córki ze soba odciąża matkę w 100%.

          A żona w imię bycia razem byłaby
          > skłonna poświęcić się i zwizytować nielubianą teściową.

          Napisała, że nie ma czasu bo pracuje.

          > tu laska nie zwala swoich obowiązków na męża, wolałaby jechać z
          nim, ale on się
          > źle czuje u jej rodziny, i tych kontaktów unika. Woli, żeby żona
          siedziała w
          > domu sama jak palec, w imię nie wiadomo czego.

          Nie może jechać z nim bo on pracuje. Woli spędzić wieczory z żona i
          dzieckiem po prostu, a nie byc daleko przez tydzień.

          Te problemy są analogiczne, po prostu każdy z nich jest subiektywnie
          opisany, nie ma argumentów drugich stron.


    • agrafka781 Re: Rodzina, wyjazd razem czy osobno? Pani Agnies 26.10.09, 08:41
      Ja nie widzę w Twoim postępowaniu absolutnie nic złego- sama takie
      wyjazdy uskuteczniam i rozłam rodziny nie nastąpił, wręcz przeciwnie.
      Jeśli jednak Twój mąż uważa inaczej, to musisz to wziąść pod uwagę.
      Spokojnie z nim porozmawiaj- niech spróbuje wczuć się w Twoją
      sytuację, wyjaśnij, że chciałabyś czasem oderwać się od codziennych
      obowiązków i spędzić trochę czasu z dorosłymi.
      • artemida.10 Re: Rodzina, wyjazd razem czy osobno? Pani Agnies 26.10.09, 22:12
        Absolutnie zgadzam sie z Agrafką.
        • kolec9 Dzięki wszytskim za opinie. 27.10.09, 12:22
          :) Dzięki za wszystkie zdania i opinie.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Rodzina, wyjazd razem czy osobno? Pani Agnies 27.10.09, 17:54
      Rozumiem, że jak Pani podejmowała decyzję o wyjeździe do rodziny nie dręczyły
      Pani dylematy. Natomiast pretensje męża obudziły Pani wątpliwości i wpędziły w
      poczucie winy, że rozbija Pani rodzinę.
      Na Pani miejscu trochę bym nad tym porozmyślała.
      A odpowiadając na Pani pytanie wprost to nie ma nic złego w odwiedzeniu rodziny.
      Jest to dalej ważny obszar potrzeb, nawet jak się wychodzi za mąż. Jeśli rodzina
      jest przyjazna to tym bardziej miło jest z nią spędzać czas. Czasem bez męża
      można to zrobić lepiej bo intensywniej i na swoich warunkach czy też na
      warunkach z dzieciństwa. Przytoczone przez Panią argumenty Pani męża, są
      raczej przesadzone. Jednak oboje jesteście dorośli i żadne nie jest
      ubezwłasnowolnione. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja