Gdy z faceta robi się kobieta...

26.10.09, 16:25
Od rana śledzę wpisy na forach i zauważyłem, że znakomita większość
uczestniczących osób to kobiety. Bardzo się z tego Cieszę, bo
właśnie na waszej opinii mi zależy drogie Panie.
Jestem młodym żonkisiem, bo aż z 4 miesięcznym stażem :-) a już
pojawiły się w naszym związku wątpliwości co dalej ... czy jeżeli
sami nie możemy się dogadać to co będzie przy dziecku?
W czym tkwi problem?
Jeszcze długo przed ślubem byłem dobrze prosperującym
przedsiębiorcą, dla którego ogarnięcie spraw na 5 płaszczyznach, ani
finanse nie stanowiły problemu. Następnie przyszedł kryzys
ekonomiczny i z rzutkiego przedsiębiorcy stałem się rzutkim
bezrobotnym. Ponieważ ślub planuje się z rocznym wyprzedzeniem, mimo
kiepskiej sytuacji materialnej (życie z kupy) wszystko się odbyło
tak jak zaplanowaliśmy. Od stycznia moim głównym zajęciem było
rozsyłanie CV i chodzenie na beznadziejne rozmowy o pracę i
prowadzenie domu: sprzątanie, pranie, gotowanie, prasowanie, pełen
wypas. Żona pracuje i dobrze zarabia, więc, tak się poczuwałem, że
skoro jestem w domu to niech będzie jej lżej. Wcześniej też nie
stroniłem od zajęć domowych, ale nie z takim rozmachem jak przez
ostatnie pół roku. Co rano słyszałem docinki w stylu - "jakie masz
plany na dzisiaj... internecik i kawka?" Wreszcie sfrustrowany
trafiłem robotę, ale o dawnych zarobkach mogę tylko pomarzyć no i
praca 7 dni w tygodniu na zmiany. W domu jestem gościem. A żona ma
do mnie pretensje, że nie poprane, nie pozmywane a w weekend zamiast
jechać do jej mamusi siedzę w robocie i zbijam bąki, bo zarabiam
dużo mniej niż ona, więc to nie praca...
Ledwiuchno z tej roboty wyciułam na koszty, które mam jeszcze z
czasów prosperity a żonka mówi, żebym dopłacał na czynsz za
mieszkanie w kredycie. Ale to ja robię zakupy bo ona nie ma głowy do
prowadzenia domu i ciągle czegoś brakowało. Jak to mawiają do
dobrego człowiek się szybko przyzwyczaja. Planujemy dziecko, ale
jakoś nie widzę tego wspólnego wstawania w nocy, czy naprzemiennego
karmienia... to wszystko będzie na mojej głowie, bo ja jestem
zaradny a żona ogranicza się do pracy i spania.
Czy tak ma wyglądać związek partnerski Drogie Panie?
    • kicia031 Re: Gdy z faceta robi się kobieta... 26.10.09, 16:45
      1. Wytlumacz zonie co to znaczy rowny podzial obowiazkow w
      malzenstwie.

      2. kontynuuj szukanie lepszej pracy, bo to chyba dla twojej zony
      wazny atrybut meza.
    • bas-122 Re: Gdy trudno i cięzko... 26.10.09, 20:24
      Może szczera rozmowa pomoże? Ale nie na zasadzie "A bo ty..." Raczej najpierw
      niech każde z Was powie jak postrzega Wasze małżeństwo, co i dlaczego boli,
      sprawia przykrość. Bez oskarżania. A później wspólnie się zastanówcie, co
      możecie zrobić by poprawić wzajemne relacje.
      • kag73 Re: Gdy trudno i cięzko... 26.10.09, 21:00
        No wlasnie, tym bardziej, ze w zyciu bywaja rozne sytuacje, raz na
        wozie, raz pod wozem. A i zonie moze sie zdarzyc, ze straci te
        dobrze platna prace i to ona bedzie "zalezna" od Ciebie.
        Warto sobie wyjasnic co naprawde jest wazne w ziazku i czego
        oczekujemy. partner jest po to, zeby wspierac a nie dolowac.
        Nalezy przedstawic nowa sytuacje i co w zwiazku z tym sie zmienilo
        albo zmienic powinno.
        • tymekoo Re: Gdy trudno i cięzko... 26.10.09, 21:24
          Ze skruchą się wypowiadam, bo też mam problemy, ale tu sytuacja wg.
          mnie stosunkowo prosta. Porusz kolego sprawę szacunku dla
          współmałżonków z współmałżonką. Jej się wydaje,że jest na fali i
          takie "miernoty" jak Ty może traktować z góry. Uświdom delikatnie
          małżonce, że raz na wozie, raz pod wozem. A najważniejsze jest być
          człowiekiem. Wiem coś o tym - z tym wozem. Perspektywa przychodzi z
          wiekiem, doświadczeniem, bądź fortuną, która lubi kołem się toczyć.
          Kobitka z całym szacunkiem ciut niedojrzała.
          Pozdrówka.
          • tymekoo Re: Gdy trudno i cięzko... 26.10.09, 21:27
            Dodam jeszcze sam swemu tupetowi się dziwiąc. Z tym dzidziusiem to
            Ty się dobrze zastanów, bo obowiązków wtedy co niemiara, a z tego co
            widzę tyko Tobie ich przybędzie. Żary żartami, wtedy odwrotu już nie
            ma.
            • bas-122 Re: Gdy trudno i cięzko... 27.10.09, 16:18
              Tymkuo, może nie tyle chodzi o to "Jej się wydaje,że jest na fali i
              takie "miernoty" jak Ty może traktować z góry." Może ona nie wie jak to wszystko
              widzi i odbiera jej mąż. Co On czuje. Dlatego trzeba porozmawiać.
              • m_sl Re: Gdy trudno i cięzko... 28.10.09, 22:43
                Ja nie bardzo rozumiem. Co znaczy, że z "faceta robi sie kobieta"?
                To znaczy, że jak znalazłeś pracę, sytuacja powinna "wrócić do
                normy", i wszystkie prace domowe powinna przejąć żona? Bo one
                niemęskie są i z faceta kobietę robią?
                • 123_zaskoczony Re: Gdy trudno i cięzko... 02.11.09, 12:40
                  To nie tak, M_SL. Od samego początku nasz związek opierał się na
                  partnerskiej równości. Znamy się ponad 3 lata i przed ślubem
                  pomieszkiwaliśmy razem, więc każde z nas wiedziało na co może
                  liczyć. Ja nie mam problemu z tym, żeby ugotować obiad. Mam problem
                  z tym, że jeżeli go ugotowałem to żona pozmywa i to tego samego dnia
                  a nie za tydzień jak ją najdzie wena. Jak nastawię pranie i
                  rozwieszę na suszarkę to żona max po dwuch dniach poskłada ubrania i
                  schowa do szafy a nie będzie się "częstowała" z suszarki przez dwa
                  tygodnie. A tytuł wątku jest dosyć przewrotny, dlatego, że czytając
                  różne wątki z forum, zuważyłem, że w naszym domu role się zamieniły.
                  Ja staram się, żeby nasze życie rodzinne przebiegało bez problemowo,
                  a żona ma to w d... , dlatego moja frustracja narasta.
              • 123_zaskoczony Re: Gdy trudno i cięzko... 02.11.09, 13:12
                Bas-122 i Tymkuo, dzięki serdeczne za słowa wsparcia. Zalecenia
                wprowadziłem w życie. Posadziłem żonkę wieczorem, nalałem po lampce
                wina i zaproponowałem wspólne ustalenie podziału obowiązków (żeby
                nie było, że męska szowinistyczna świnia rządzi i dzieli). Każde z
                nas zadeklarowało, które z codziennych obowiązków jest w stanie
                wykonywać bez obrzydzenia :-). I stanęło na tym, że ja robię zakupy,
                gotuję i zmywam oraz piorę i prasuję swoje koszule a żona, sprząta
                raz w tygodniu chatę i ogarnia pozostałe pranie w pełnym zakresie.
                Tak trochę nierówno wyszło, ale to nie ma być terapia szokowa tylko
                próba poczuwania się do obowiązków. Czekam jakie będą wyniki... p.s.
                W ramach przygotowań do dziecka, odstawiłem papierosy i alko..., mam
                nadzieję że nikt nie zginie z mojej ręki :-) , tak wiem, że dziecko
                mam jeszcze dobrze przemyśleć, ale przygotować się na pewno nie
                zaszkodzi. Czekam na dalsze porady...
    • nomya Re: Gdy z faceta robi się kobieta... 27.10.09, 10:30
      Jeśli jest tak jak piszesz, to jesteś złotym mężem :) Nie daj sobie wmówić, że
      jesteś nieudacznikiem, bo kasa się skończyła a teraz musisz robić to, co
      niekoniecznie daje duże pieniądze. Faktycznie rozejrzyj się za lepszą pracą, ale
      to tak niezależnie od zachowania żony a dla siebie jako mężczyzny. Co do
      zachowania małżonki, to tak jak ktoś wyżej napisał, musicie omówić kwestię
      szacunku do siebie, bo to niczego dobrego nie wróży. No i to dziecko radzę Ci
      odłożyć jednak w czasie, co byś potem alimentów nie musiał płacić, bo małżonce
      się znudzi mąż "nieudacznik" (w jej oczach). Pozdrawiam.
    • cegielka612 Re: Gdy z faceta robi się kobieta... 27.10.09, 14:34
      Życie zawodowe to taka sinusoida - może się też tak zdarzyć, że chwilowy nawet -
      2 letni okres posuchy przeradza się w tłuste lata...
    • ulciiia3 Re: Gdy z faceta robi się kobieta... 30.10.09, 10:40
      Ja mam podobną sytuacje, tylko ze jestem 4 lata po ślubie mamy 2 dzieci i obowiązki sa na mojej głowie- dom, dzieci, zakupy, rachunki-starsze dziecko ma 3 lata i dotej pory ani razu nie wstawal maz w nocy zawsze ja(a do dnia dzisiejszego obie cory w nocy mleko jeszcze pija) prawie od 2 lat tlumacze mezowi ze musi mi pomoc,ale to nic nie daje, a ja powoli przestaje nad tym wszystkim panowac, ja tez chce choc jedna cala noc przespac bez zadnego wstawania co jest nierealne od 3 lat! Niedlugo bede chciała wrócic do pracy, ale nie wiem jak to mialoby wygladac skoro teraz ciezko mojemu mezowi jest pomoc mi choc troche to co bedzie pozniej?
      Ogolnie radze przemyslec,czy obowiazki nie spadna tylko i wylacznie na Ciebie... Dzieci zabieraja bardzo wiele czasu, jesli nie ma pomocy drugiej osoby, nie ma sie go wcale dla siebie...
      Powodzenia
      • 123_zaskoczony Co się dzieje z tą Kobitką czy to nadal moja Żona? 06.11.09, 20:04
        Mam najnowsze obserwacje do obgadania... Nasz podział obowiązków
        chyba nie działa, może jest niesprawiedliwy czy co? Od 29.10.2009
        czyli całe osiem dni gadamy jak dalecy znajomi. Cześć co u Ciebie
        nic a u Ciebie też nic. Zgodnie z umową obiadek czekał na żonkę.
        Zjadła ze smakiem, serialik i poszła spać o 20-ej. Obudziła się o 22-
        ej z zrobiła mi awanturę, że jeszcze oglądam i jej przeszkadzam, gdy
        ona musi rano wstać (Ten tekst akurat nie jest niczym nowym, gdyż ja
        zasypiam ok. 1-ej w nocy i wstaję o 7-8-ej a żonka o 21-ej i wstaje
        o 8-ej, wykończona i niewyspana a wszystko to w jednym pokoju) W
        czwartek dla odmiany awanti, dlaczego nie zadzwoniłem o godzinie 20-
        ej do znajomej w sprawie pracy... Powiedziałem, że o 20-ej ludzie
        chcą zapomnieć o pracy, że zrobię to jutro po 10-ej. W domu syf a
        żona, dziś rano poinformowała mnie, że być może nie wróci na noc ze
        służbowego wyjazdu, że będzie spała u brata... . Słuchajcie, albo
        ktoś tu mnie ładuje w ... albo ze mną coś nie tak. Teraz jestem w
        pracy, ale jeżeli nie wróci do domu na noc a jutro nie posprząta na
        chacie, to nie wiem co mam o tym myśleć. Tym razem proszę o opinię
        każdego kto ma jakieś doświadczenia w takich sytuacjach. Co się
        dzieje z tą Kobitką czy to nadal moja Żona?!?!?
        • mgurniak Re: Co się dzieje z tą Kobitką czy to nadal moja 08.11.09, 17:25
          jacie ...czy sa na świecie tacy mężczyźni jak Ty ? czy tylko blefujesz :-)
          Ja żona sprzątam, piorę, skladam ciuchy, prasuje wszystko, gotuje, zmywam,robię
          zakupy ( bo w weekendy jakos nie chce mi sie w tych tłumach stać ) i pracuję na
          zmiany :-) .... i odrabiam lekcje z dzieckiem i zawoze i przywoze ze szkoły
          mąż .... pracuje ! , zanosi naczynia do zlewu ! , hmmmmm jak krzykne to od czasu
          do czasu wyniesie śmieci ! , ooo ostatnio naprawił prysznic ( ale w sumie tylko
          dlatego, ze z niego korzysta)

          hmmmmm może się przyzwyczaisz tak jak i Ja ;-)
          • d.blue Re: Co się dzieje z tą Kobitką czy to nadal moja 08.11.09, 21:08
            i za mgurniak napisze... ja żona sprzatam, piorę /wywieszam na
            suszarkę i nie czekam na cud , że za dwa dni zejdzie reka męża z
            suszarki-tak ręką męża wychodzi z niej dwa tyg.../ , składam ciuchy,
            prasuje...itd itd i nie ma szans na podział obowiązków mimo , że
            pracuję dobrze . przypomina mi sie skecz z puentą "a co-w końcu
            wszystko mi wolno w domu zrobić" . kobiecie przypisuje sie prace
            domowe- facetowi przy-domowe; niestety zapominamy, że kobiety wyszły
            z domów , nie siedza juz z gromadka dzieci czekajac na meża który
            wróci z pracy, przyniesie kase i drwa do pieca..
            a twoja zona przyzwyczaiła sie do tego, że odwalasz wszystko w domu
            mimo, że pracujesz na zmiany; dla swojego zdrowia psychicznego
            postaw sie, zastrajkuj, nie zrób czegoś moze czasem wyprzedz ja
            pytaniem-gdzie ten obiad albo dlaczego cie budzi skoro Ty wstajesz
            wcześniej i musisz wypocząć; u mnie to działa moze nie tak jak bym
            chciała ale działa...
        • ulciia Re: Co się dzieje z tą Kobitką czy to nadal moja 08.11.09, 21:45
          Tak to nadal Twoja żona, której chyba nie chce się żyć w partnerskim związku. Bierze od Ciebie dużo, a nie daje nic w zamian... Rozmowa nie pomaga, wykłócenie się o 'swoje' też nie daje efektu, uważam, że szczera rozmowa jedna, druga może dopiero trzecia powinna coś wskórać, niech Twa żona postawi się w Twojej sytuacji... Może raz nie ugotuj obiadu, innym nie wyprasuj ubrań, może żona zauważy, ze Ty też masz prawo do odpoczynku, poleniuchowania. Nikt nie jest idealny(chociaż z Twojego opisu głęboko bym się nad tym zastanowiła;)) ale małzeństwo miłośc to jest wspólne życie, wspólne prowadzenie domu i dążenie do wspólnego szczęścia....
          Tylko czemu tak łatwo o tym pisac, a tak trudno wprowadzić w życie?
          Powodzenia
Pełna wersja