koniec wielkiej milosci z powodu roznicy wiary

05.11.09, 08:42
moje zycie uczuciowe zawsze bylo pelne komplikacji, mam za soba
toksyczny zwiazek i milosc w ktorej facet pojechal do londyny bez
slowa.Poznalam go przypadkiem, myslalam ze jest nudny i nieciekawy
ale okazal sie ogromnym skarbem.facetem ktory kocha mnie na zaboj i
z ktorym potrafilam imprezowac jak i spedzac romantyczny
wieczor.spedzalismy ze soba cale dnie.bylismy idealnie
dopasowani.myslalam ze to ten jedyny, w myslach snulam marzenia
dotyczace naszego wspolnego życia.on tez mowil ze chce zebym zostala
jego zona, nawt jeszcze na studiach,rozmawialismy o naszych
dzieciach i o tym jak cudownie bedzie nam sie zylo.ale byl problem,
on jest prawoslawny a ja katoliczka.myslalam ze to nie bedzie
problem. ale jego matka ciagle mowila ze musi wziasc slub
prawoslawny.bylismy ze soba pol roku.mielismy za soba troche rozlaki
bo wyjechal za granice do pracy w wakacje.gdy wrocil strasznie sie
zmienil,kumple byli najwazniejsi a ja bylam nieistotna.czulam sie
okropnie.nie wiedzialam co sie dzieje.kiedy jego matka dowiedziala
jak bardzo powazny jest ten zwiazek kazala mu wybierac albo ja albo
ona.Jego matka jest fanatyczka religijna i kaze mu wziasc slub z
osoba prawoslawna.jest mi bardzo ciezko z tym, ale on woli byc
nieszzczesliwy z osoba prawoslawna niz szczesliwy ze mna. nie
potrafi przeciwstawic sie matce bo twierdzi ze za duzo jej
zawdziecza zeby teraz zerwac z nia kontakty. po czesci rozumeim jego
postepowanie bo wiem ze bardzo kocha matka, bardziej nie potrafie
zrozumiec postepowania jego matki ktora woli zeby byl nieszczeliwy
niz byl szczesliwy.jego matka ciagle mu mowi ze to sie rozpadnie bo
nie dojdziemy do porozumienia ze slubem i wychowywaniem
dzieci .najgorsze jest mowil ze jak ktores ustapi to rodzina
drugiego go znienawidzi.a on by nie potrail tak zyc gdyby moja
rodzina go nienawidzila.to tak strasznie boli.powiedzial ze dlatego
tak mnie olewal bo chcial mnie zniechecic i wyjsc na dupka,zebym
sama zerwala z nim.widze jak mnie kocha, a ja kocham go.nie moge
uwierzyc ze rozstajemy sie z tego powodu, przeciez rodzac sie nie
wybieramy w jakiej wiarze sie rodzimy.nie wiem co mam robic.jak sie
wobec niego zachowywac...mieszkamy obok siebie w akademiku.jest mi
ciezko gdy widze go pare razy dziennie, on potrafi przyjsc do mnie w
srodku nocy pod wplywem alkoholu i mowic ze mnie kocha, ze tez to
wszystko go bardzo boli i byc dla mnie bardzo czuly, czasem
zachowuje sie tak nawet bez alkoholu a potem na drugi dzien jest dla
mnie wredny,mowi ze mam sie pogodzic z tym wszystkim, ze to
koniec...nienawidze takiej hustawki nastrojow raz jest dla mnie mega
czuly a na drugi dzien okropny, jakby wogole mnie nie kochal. widze
ze nie chce nic po sobie poznac i szaleje na korytarzu z
kumplami.nikt z jego znajmych nie zna prawdziwego powodu, wszyscy
mysla ze to moja wina.uwazacie ze powinna sie wyproawdzic?....nie
wiem czy łudzic sie ze do mnie wroci...czy unikac go...czuje sie
jakby zawalil mi sie swiat, najgorsze jest ze to byl taki swietny
zwiazek i ze jedynym powodem to rozstania jest stodunek matki do
wiary.Moj facet wcale nie jest religijny i robi to tylko dla
matki.przeraza mnie ze stawia szczescie matki wyzej niz swoje.nie
rozmumiem tej kbiety jak moze nas tak krzywdzic.moja matka nie
postawila mi takich warunkow, mimo ze rowniez jest bardzo wierzaca
    • marina2 Re: koniec wielkiej milosci z powodu roznicy wiar 05.11.09, 08:49
      wydaje mi się,ze problemem nie jest różnica wyznaniowa tylko nieodpępnienie pana
      od mamy.
      a to jest niestety kiszka na całego.
      mnie nie chciałoby się walczyć o mamisynka.ale ja stara jetem i za dużo
      popaprnych tego powodu małżeństw widziałam.
    • mamapodziomka Re: koniec wielkiej milosci z powodu roznicy wiar 05.11.09, 09:07
      Nalezy sie cieszyc, ze pozbylas sie pana przed slubem i ew. dziecmi. Pan
      owiniety pepowina, niezdecydowany na maksa (bo skoro zdecydowal sie zerwac, to
      po co sie teraz ciebie czepia), toksyczna tesciowa, zapowiedz przyszlych klotni
      i wtracania sie w wychowanie dzeici jeszcze zanim w ogole mysl o owych dzieciach
      powstala.... Brrr....

      Gdybym miala mozliwosc to bym sie wyprowadzila i juz.
    • kicia031 Re: koniec wielkiej milosci z powodu roznicy wiar 05.11.09, 10:01
      Jeszcze e bedziesz losowi dzieckowac, ze sie pozbylas pana. jaki
      swietny zwiazek - 3 miesiace sielanki, potem wyjazd i panu sie juz
      odwidzialo.
      jesli masz mozliwosc sie wyprowadzic, to zrob to. Po co przedluzac
      meczarnie?
    • marianka_marianka oboje jesteście niedojrzali 05.11.09, 10:53
      do prawdziwego związku.
      A Twój chłopak pod względem zachowania i odpowiedzialności jest na poziomie dziecka. Mamusia daje mu kasę, więc to jej będzie słuchał.
      Daj sobie z nim spokój, chyba że przez całe życie chcesz pisać:
      moje zycie uczuciowe zawsze bylo pelne komplikacji, mam za soba
      toksyczny zwiazek
    • asia_i_p Re: koniec wielkiej milosci z powodu roznicy wiar 05.11.09, 11:40
      Pewnie boli bardzo.
      Ale wyjścia są dwa - albo w końcu postawi się matce, albo się rozstaniecie. W
      obu wypadkach unikasz kolejnego toksycznego związku.

      Nie mów, że to różnica wiary jest przyczyną końca związku. To uzależnienie od
      matki rozbiło ten związek.

      A tak przy okazji, znam małżeństwo prawosławno-katolickie (mój kolega i moja
      koleżanka z liceum). Tak długo chodzili od księdza do popa i z powrotem, aż
      załatwili sobie katolicko-prawosławny ślub na równych prawach - to znaczy żadna
      ze stron nie deklarowała, w jakiej wierze będą wychowywane dzieci, tylko
      wspólnie ślubowali "chrześcijańskie wychowanie potomstwa".
      • marina2 Re: koniec wielkiej milosci z powodu roznicy wiar 05.11.09, 13:16
        dodam,że znam świetne małżeństwo islamsko-katolickie i katolickie ze ślubem
        jednostronnym.
        diabeł tkwi w szczególe j/w
    • alexxa6 Re: koniec wielkiej milosci z powodu roznicy wiar 06.11.09, 07:21
      Ostatecznie prawosławie to tak samo religia chrześcijańska i nie wiele się różni
      od katolickiej.
      Gdy ludzie naprawdę się kochają i chcą być ze sobą to są w stanie
      zorganizować życie tak,że nikt nie musi rezygnować z własnego wyznania.Parę
      miesięcy luźnej znajomości i już takie plany jak dzieci, gniazdko rodzinne itp?
      Trochę to niepoważne.W ogóle ma się wrażenie że ten rzekomy problem z "wielką"
      miłością i dylematem światopoglądu opisała osoba 16-17 letnia.
    • kaz-oo Re: koniec wielkiej milosci z powodu roznicy wiar 06.11.09, 08:03
      A masz pewność, że naprawdę wszystkiemu winna jest jego matka? On ci o tym
      powiedział czy ona osobiście? Z tego co piszesz to bardzo nieciekawy typ z tego
      twojego ukochanego, więc może prawda jest zupełnie inna. Masz bardzo niedojrzałe
      podejście do życia i związku, więc może na razie odpuść sobie planowanie
      małżeństwa, bo to będzie katastrofa i to nie tylko z powodu innego wyznania.
    • mmk9 Re: koniec wielkiej milosci z powodu roznicy wiar 06.11.09, 10:10
      on tez mowil ze chce zebym zostala
      jego zona, nawt jeszcze na studiach,rozmawialismy o naszych
      dzieciach i o tym jak cudownie bedzie nam sie zylo.ale byl problem,
      on jest prawoslawny a ja katoliczka.myslalam ze to nie bedzie
      problem. ale jego matka ciagle mowila ze musi wziasc slub
      prawoslawny

      mowil to, co chcialaś uslyszec... a z drugiej strony asekurował sie
      wyznaniem. Normalka, jak to facet.
    • aniaidaniel Re: koniec wielkiej milosci z powodu roznicy wiar 09.11.09, 20:23
      Ja osobiście nie widzę przyszłości dla związku, w którym mama jest ważniejsza od
      żony/partnerki. Pozostaje... szukać dalej miłości.
    • attiya Re: koniec wielkiej milosci z powodu roznicy wiar 10.11.09, 07:59
      przecież można wziąć ślub w obrządku prawosławnym i w nim wychować dzieci - to
      nie jakiś pogański obrządek -wiem bo jestem tego wyznania - wiary przecież
      zmieniać nie trzeba.
      Myślę, że jak w każdej wierze jego matka jest osoba cholernie toksyczną. Moja
      teściowa dla odmiany jest katoliczką ale obawiam się, że trudno byłoby doszukać
      się w świecie gorszej od niej osoby -m imo, że to "taaaka" wierząca katoliczka.
    • modonia Re: koniec wielkiej milosci z powodu roznicy wiar 10.11.09, 09:25
      Mam nieodparte wrażenie, że nie chodzi o różnicę wiary. Dorosły odpowiedzialny
      mężczyzna nie da się postawić przed takim wyborem. Moi bliscy znajomi są w tej
      samej sytuacji. On - prawosławny, ona - katoliczka. Ponieważ jest to już
      małżeństwo z bardzo długim stażem (obecnie emeryci) nie wiem dokładnie jak
      wyglądał ślub. Mam wrażenie, że obecny był ksiądz katolicki i pop. Kiedy
      urodziły się dzieci, rodzice prawosławni naciskali na młodych, aby imiona były
      nadane zgodnie z ich tradycją. Wówczas ich syn powiedział: "Dajcie nam żyć po
      swojemu". Nie doszło absolutnie do żadnego zerwania kontaktów z rodzicami. O
      niewielu małżeństwach spośród moich znajomych mogę powiedzieć, że jest udane,
      ale za każdym razem jak spotykam tych ludzi - zazdroszczę im ich wzajemnego
      oddania i przyjaźni jaka ich wiąże.
    • ivoncja Re: koniec wielkiej milosci z powodu roznicy wiar 10.11.09, 20:52
      Jeśli go tak kochasz, że nie wyobrażasz sobie życia bez niego- przejdź na
      prawosławie i po problemie. Tak jak pisała jedna z dziewczyn- to tylko inny
      obrządek. Swoją drogą- ciekawe, czy gdybyś podjęła taką decyzję i powiedziała
      mu: "dobrze, kochanie, będzie tak jak chce twoja mamusia", nie znalazłby się
      inny powód, dla którego nie możecie się pobrać...
    • krzysztof-lis też bym nie chciał mieć 11.11.09, 11:29
      za żonę praktykującej katoliczki. Uchowaj boże!
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: koniec wielkiej milosci z powodu roznicy wiar 13.11.09, 19:10
      Tytuł Pani wątku jest emocjonalny i romantyczny, ale wygląda na to, że istota
      Waszej relacji nie polega na różnicy wiary. Jeśli, bowiem, jest to sprawa tak
      ważna dla Pani chłopaka, to na pewno nie tak się ją załatwia w dojrzałym
      związku. Gdy się chce podjąć poważne życiowe decyzje, to takie delikatne
      sprawy omawia się, rozważa, dyskutuje, przewiduje. Decyzje wszak mogą być różne.
      Np; Pani może przejść na prawosławie.
      Z tego, natomiast, co Pani napisała chłopak jest mocno niedojrzały. I może taki
      jeszcze być, bo jesteście Państwo młodzi. Proponuję potraktować tę relację jako
      jeszcze jedno doświadczenie życiowe. Trudno, niech będzie jeszcze jedno
      nieudane.A potem zapomnieć. Pani zdaje się idealizować Waszą wspólną relację
      pisząc , że to był świetny związek, a przez złą mamę i religijne wartości został
      zaprzepaszczony. Wygląda to jednak tak, że idealny to on był przez 3 pierwsze
      miesiące ( jak większość związków ). Teraz doszła realność i wniosła różne
      zachowania chłopaka i to na jej podstawie trzeba podejmować decyzję. A
      zachowania te nie wróżą dobrej przyszłości. Lepiej zakończyć znajomość i
      przywrócić proporcje rzeczywistości. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • paolo74 Problem z matką a nie z religią. 02.12.09, 06:19
      Chociaż jestem czerwony i mój stosunek do wszystkich religii monoteistycznych, z katolicyzmem na czele nie różni się zbytnio od stosunku do religii jaki mieli komuniści w PRL (choć niektóre z ich metod uważam za niedopuszczalne), to żyję 10 lat w związku z konserwatywną katoliczką i jakoś nie przeszkadza to nam w żadnym stopniu.
      • doctor.no.1 Re: Problem z matką a nie z religią. 02.12.09, 15:21
        Heh :) czyli zafundowałaś sobie kolejny toksyczny związek i całą
        sobą chcesz twkić w nim nadal :)
        Moja rada: udać się na terapię i popracować nad sobą - bo kolejny
        związek na 85% znowu będzie toksyczny...
Pełna wersja