wypadek samochodowy nie z Jego winy

17.11.09, 12:17
Na to forum trafiłam kilka dni temu i do tej pory tylko czytałam Wasze wpisy i zastanawiałam się czy w ogóle mogę tu coś pisać bo my byliśmy małżeństwem niecałe 11 miesięcy i nie zdążyliśmy jeszcze mieć dzieci a to forum jest głównie dla rodziców. Ale Wasze posty tak bardzo obrazują to co ja czuję po stracie męża że postanowiłam skorzystać z Waszej wiedzy i doświadczenia bo z "mapy forum" wiem, że dużo osób ma lub miało podobną sytuację. Jak wspomniałam na "mapie forum" mój mąż zginął w wypadku samochodowym. Jechaliśmy na pierwsze małżeńskie wczasy w góry i już nie dotarliśmy na miejsce... Na podwójnej ciągłej na nasz pas wyjechał samochód dostawczy z trzema tonami obciążenia. Nie było szans ucieczki... To było trzy miesiące temu. Ponieważ pamiętam okoliczności wypadku będę zeznawała jako świadek. Policja moje zeznania spisała dopiero miesiąc temu bo wcześniej przez 1,5 miesiąca przebywałam w szpitalu. Teraz ciągle przysyłają pisma o tym że trwa ekspertyza samochodów, że powołali biegłego sądowego do ustalenia który z kierowców przyczynił się do wypadku (tak jakby to nie było jasne) itp. Mam w związku z tym pytanie jak długo może trwać zbieranie dowodów do sprawy? Po jakim czasie od zdarzenia dochodzi do rozprawy? Czy jako świadek i jednocześnie poszkodowana w wypadku będę mieć dostęp do akt sprawy? Informacje które otrzymuję przez telefon są szczątkowe i wymijające. Teoretycznie mam możliwość wzięcia udziału w przesłuchaniu biegłych ale po wypadku poruszam się na wózku inwalidzkim a wypadek miał miejsce ponad 100 km od miejsca zamieszkania więc w praktyce nie mam szans na należyte dopilnowanie żeby sprawca wypadku został ukarany. Nie mam dzieci i jedyne co mnie trzyma przy życiu to doprowadzenie do ukarania winnego. Nie szukam zemsty ani nawet sprawiedliwości (bo tej akurat nie ma) a jedynie kary dla człowieka który pozbawił życia mojego męża i moje też zrujnował.Jeśli ktokolwiek z Was może mi coś poradzić to bardzo proszę!
    • isiogrze Re: wypadek samochodowy nie z Jego winy 17.11.09, 12:29
      1. Na pewno jako poszkodowana będziesz miała dostęp do akt sprawy.
      2.Czas... Sady nierychliwe...Może to sporo potrwać. Musisz się uzbroić w
      cierpliwość..
      Współczuję i witam na forum....
    • magdatysz Re: wypadek samochodowy nie z Jego winy 17.11.09, 14:31
      odbierz pocztę gazetową
      Pozdrawiam
      M.
    • majka.1984 Re: wypadek samochodowy nie z Jego winy 17.11.09, 18:46
      w sumie co to da...
      moja siostra zginęła w wypadku samochodowym tir ją potrącił... początkowo
      kierowca mówił, że wbiegła na jezdnię.... po pogrzebie, na który przybył...
      zgłosił się na policję i powiedział jak było naprawdę... że rozmawiał przez
      telefon i się zagapił... zginęła na miejscu.... wraz z rodzicami i jej mężem
      stwierdziliśmy, że nie chcemy żadnych roszczeń.... prokurator, który przyjechał
      na miejsce powiedział, że mamy prawo i że wszyscy tak robią... próbował nas
      przekonać, by osadzić tego człowieka... tez nie ma to dla nas sensu.... i tak
      nie będzie mu łatwo z tym żyć.... a życia przez to jej nie zwrócimy.... wypadki
      się zdarzają... każdy z nas ma swoją Świeczkę i los już dawno zapisany... przed
      czym nie zdołamy uciec...
      • aniawdowa Re: wypadek samochodowy nie z Jego winy 18.11.09, 09:20
        Witaj mój mąż tez zginął w wypadku samochodowym nie z jego winy. To było prawie
        4 lata temu, przygotowania (rekonstrukcja,ekspertyzy itd trwała w moim przypadku
        2 lata ale wszystko działo sie na terenie Niemiec) rozprawa była jedna, ja nie
        brałam udziału w wypadku, swiadkiem była moja przyjaciółka ( miała wgląd do akt)
        ja tez jako oskarżyciel posiłkowy. Musisz uzbroić sie w cierpliwosc z tego co
        piszesz dojdzie do skazania tamtego kierowcy i mam nadzieje ze tak sie stanie. U
        mnie sprawa zakonczyła sie pomyślnie ( choc pomyslnie to by było gdyby mąz zył)
        wyrok rok w zawieszeniu na 3 lata ( smiechu warte)
        Majka kazdy ma prawo wyboru wy wybraliście ze nic nie bedziecie robić ja jesli
        mam być szczera to najchetniej sama bym ukarała kierowce który zabił mi męza,
        nigdy nie usłyszałam ze mu przykro ( no moze na rozprawie lepiej pózno niz
        wcale- wysmiałam go wtedy) mało tego w sadzie kłamał w zeznaniach a prawda jest
        taka ze pił kawe i nie patrzył na droge ale co tam lepiej kłamac niech ukaraja
        tego co juz nic nie powie) Nigdy mu tego nie wybacze !!! mimo upływu czasu moja
        złosc jest taka jak na początku przez jego nie uwage zawalił mi sie świat a on
        jeszcze miał czelnosc powiedziec ze to ja zniszcze jego zycie - trudno skoro ja
        dałam rade to i On da...
        Nigdy przez te 4 lata nie zapytał jak czuje sie mój syn ( był z tata w chwili
        wypadku)
        Brak słów....
        • jucha32 Re: wypadek samochodowy nie z Jego winy 18.11.09, 10:40
          Witaj sun. Zajrzałam na mapę i wiem, że jesteś z Kielc. Ja też. Mój
          nr gg 6490045, gdybyś chciała pogadać. Zwykle jestem po g.20:00.
          Moja sytuacja jest inna, bo to mój mąż był sprawcą wypadku i nie
          mogę Ci nic doradzić, ale chętnie pogadam na inne tematy. Mój mąż
          zginął 18 maja 2008 roku.
          Pozdrawiam.
          • agama30 Re: wypadek samochodowy nie z Jego winy 18.11.09, 13:53
            Witaj Sun
            W świetle prawa jesteś poszkodowaną zarówno jako uczestnik wypadku
            oraz jako żona zmarłego i masz pełny wgląd do akt sprawy. Mój mąż
            zginął 500 km od domu. Ja również nie mogłam uczestniczyć w
            rozprawach, nie mówiąc o przeglądaniu dokumentacji. Ja ustanowiłam
            pełnomocnika w miejscu, tzn. wynajęłam adwokata do prowadzenia
            sprawy oraz radcę prawnego, który w moim imieniu robił np.
            kserokopie dokumentacji związanej z wypadkiem, ekspertyz, zeznań
            świadków. Dzięki temu mimo odległości mogłam w pewien sposób
            kontrolować przebieg spraw. Niestety w moim przypadku najpierw
            sprawę umorzono a jako sprawcę wypadku uznano mojego męża. Pierwsze
            czynności trwały 4 miesiące. Dzięki wglądowi w dokumentację i
            kolegom mojego męża (był prawnikiem) udało się nam znaleźć istotne
            braki w prowadzeniu postępowania zarówno na szczeblu śledczym (brak
            ekspertyzy samochodu, niezabezpieczenie śladów na drodze i kuriozum-
            zeznania świadka z białego bmw z dnia 30 czerwca czyli dnia wypadku,
            którego policja jednocześśnie poszukiwała przez kolejne 2 tygodnie,
            jako potencjalnego sprawcy umieszczając ogłoszenia w lokalnej
            gazecie, poszukiwany człowiek był mieszkańcem miejscowości, w której
            zdażył się wypadek. Złożyłam zażalenie na działanie policji i
            prokuratury. Sprawa została ponownie ropatrzona z powołaniem
            biegłych, wykonaniem symulacji wypadku, stanu technicznego samochodu
            i itp. Niestety to już trwało znacznie dłużej bo około 2 lat.
            Niestety nie znaleziono sprawcy wypadku, ale jednocześnie mój mąż
            został oczyszczony częściowo z zarzutów. To znaczy nie był sprawcą
            ale istnieje prawdopodobieństwo, że mógł się przyczynić do wypadku.
            I na tym mi zależało. Jeżeli chcesz żeby Twoje przykre sprawy miały
            odpowiedni bieg, radzę Ci ustanowić pełnomocnika. Niestety wiąże się
            to z kosztami.
            Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę sił.
            Aga
            • sun.83 Re: wypadek samochodowy nie z Jego winy 18.11.09, 14:30
              Przeraziłyście mnie trochę tym ile to może trwać. Przed chwilą zadzwoniłam do
              policjanta zajmującego się naszą sprawą i powiedział mi że jeśli dobrze pójdzie
              to akt oskarżenia może wpłynąć jeszcze w tym roku.Ale o rozprawie kiedy będzie
              nic nie powiedział. Wiem jedno, sprawca wypadku chce za wszelką cenę ratować
              swój tyłek więc łatwo nie będzie i jeszcze pewnie potrwa zanim zapadnie wyrak.Ja
              też chyba będę musiała ustanowić pełnomocnika bo też mam daleko a poza tym
              poruszam się na wózku inwalidzkim więc tym bardziej nie mam jak dojeżdżać. A ten
              wyrok-rok w zawieszeniu na trzy lata-szkoda gadać. Niestety nasz wymiar
              sprawiedliwości chroni przestępców a nie ofiary...

              majka.1984 każdy ma prawo do podejmowania decyzji zgodnie ze swoim sumieniem.
              Wasza rodzina odstąpiła od żądania roszczeń, i miała do tego prawo, a ja sprawcy
              śmierci mojego męża nie podaruję i też mam do tego prawo. Piszesz że kierowca
              który śmiertelnie potrącił przyznał się do tego chociaż nie musiał bo z tego co
              piszesz to chyba nie było świadków, był na pogrzebie to znaczy że ma wyrzuty
              sumienia i może faktycznie to będzie dla niego kara gorsza niż więzienie. Ale
              sprawca śmierci mojego męża raczej wyrzutów sumienia nie ma. To że nie był na
              pogrzebie ani nie skontaktował się z rodzicami męża czy ze mną żeby powiedzieć
              "przykro mi, przepraszam" mogę zrozumieć-nie każdy ma odwagę. Ale ja też
              jechałam z mężem i do szpitala trafiłam w stanie ciężkim, mogło być różnie. A on
              nawet nie próbował się dowiedzieć, czy przeżyłam czy przypadkiem nie zabił dwóch
              osób. Złożył zażalenie na zabranie mu prawa jazdy!!! Majka ktoś kto zabił
              człowieka prowadząc samochód i ma wyrzuty sumienia nie próbuje zaraz po tym
              odzyskać prawo jazdy i znów usiąść za kierownicą! Nie wiem jakie zeznanie złożył
              ale raczej nie przyznał się do winy bo kilka dni temu otrzymałam pismo w którym
              biegły sądowy ma wydać opinię czy to on był winny wypadkowi czy mój mąż. Boże co
              to za paranoja! Przecież to się zdarzyło na naszym pasie, to on na nas wjechał.
              Na szczęście wszystkie ślady o tym świadczą, dzwoniłam do osoby prowadzącej
              sprawę i opinia biegłego potwierdza winę tamtego kierowcy. Majka ja cudem
              przeżyłam ten wypadek! Ten facet jest z Krakowa może ma jakieś układy ale ja nie
              pozwolę żeby mu to uszło płazem. Zrozumiałabym gdyby wyjechał na nasz pas bo
              miał przeszkodę, nagle na drogę wtargnął mu człowiek, zwierzę, było ślisko czy
              cokolwiek innego co by go usprawiedliwiało. Ale on wyjechał zza innego
              samochodu, po prostu wyprzedzał i nawet nie upewnił się czy nic nie jedzie.
              Jechał dostawczym samochodem więc nic mu się nie stało. Ja wiem że to że
              poniesie karę nie wróci życia mojemu mężowi, ale może uratować kogoś innego, bo
              ten człowiek jest zawodowym kierowcą i jak odzyska prawo jazdy to pewnie wróci
              do zawodu i nadal będzie zagrożeniem dla innych. Ja nie wierzę w to że każdy ma
              przypisane ile ma żyć. Mój mąż nadal by żył gdyby nie ten człowiek. Życiem
              rządzi przypadek. Takich nieodpowiedzialnych kierowców jest niestety na naszych
              drogach bardzo dużo. Do tamtej chwili na nich po prostu nie trafialiśmy. Do
              tamtej chwili... Jeśli nie będziemy reagować to ci wariaci za kierownicą będą
              się czuć bezkarnie i ofiar będzie przybywać. Świata nie zbawię ale mogę walczyć
              o to żeby już nikt nie cierpiał przez tego kierowcę tak jak ja w tej chwili.

              A tak w ogóle to cieszę się że trafiłam na to forum. Dzięki temu wiem, że
              jeszcze nie zwariowałam i te wszystkie myśli które mam w głowie są normalne,
              tzn. normalne w naszej sytuacji. Dzięki za to że jesteście.
              • jucha32 Re: wypadek samochodowy nie z Jego winy 18.11.09, 20:39
                Głupio to zabrzmiało. Mój mąż był sprawcą wypadku. Nie dostosował
                prędkości do warunków na drodze. Krzywdę zrobił tylko sobie.
                Ci, którzy się z nami zderzyli nie odnieśli żadnych obrażeń,
                ponieważ mieli poduszki powietrzne.
                • aniawdowa Re: wypadek samochodowy nie z Jego winy 18.11.09, 21:13
                  Wyrzuty sumienia ? własnie jedni je maja inni mniej, w moim przypadku sprawca chyba nie wie co to takiego. Przypomina mi sie kilka jego stwierdzeń : " po co miałem isc do tamtego co lezał przecież wiadome było ze juz nie zyje " po co mam byc na pogrzebie zeby mnie rodzina zlinczowała" " gdyby nie mój szef to bym nie przepraszał "
                  W oczekiwaniu na pomoc dogadywał sie z kolega co maja powiedziec jak policja bedzie sie pytać.
                  Gdyby choc raz ten człowiek porozmawiał zemną normalnie moze inaczej bym myslała o nim...
        • pawel25031990 Re: wypadek samochodowy nie z Jego winy 12.04.16, 08:49
          Pomagamy w odzyskaniu odszkodowania za
          1.Szkody osobowe Uszkodzenia ciała lub utrata bliskiej osoby w związku z
          -wypadkiem komunikacyjnym
          -wypadkiem w rolnictwie
          -wypadkiem przy pracy
          -bledami w sztuce medycznej
          2. Uszkodzone pojazdy Dopłacamy do Twojego odszkodowania za szkodę w pojeżdzie
          Pomoc dla klientów jest możliwa w przypadku zdarzeń nie starszych niż:
          -3 lata w przypadku wykroczeń
          -20 lat w przypadku przestępstw
          Pomagamy osobom z całej Polski, wiec jeśli możemy pomoc komuś z Twoich bliskich znajomych gdzieś w Polsce
          - napisz-
          skontaktujemy go z odpowiednia osoba.
Pełna wersja