zadomowienie
22.11.09, 20:17
Witam wszystkich.
Zazwyczaj jestem uczestniczka innego forum - Niemowlę.
Tu trafiłam przypadkiem. Od dłuższego czasu siedzę i czytam.
Pochylam głowę nad niektórymi nieszczęsciami, sytuacjami nie do
pozazdroszczenia.
Zwróciłam uwagę ,ze najwiecej postów jest tu o zdradzie i...
teściowych:)
Teściową mam do bani, ale nie to bedzie tematem mojego postu :)
Zdrada... Cięzki temat dla każdej ze stron. Przeczytałam morze słów
napisanych przez zdradzone kobiety, oskarżajacych kochanki za to co
sie stało, za rozpad małżeństwa.
Czytałam słowa "że dobrze ci tak", czytałam wyzwiska. To napewno
boli. Ale... Gdzie miejsce faceta? Gdzie ten , który stoi po środku?
Pomiedzy żona a kochanką? Czemu "udział" męża jest pomijany? Skaczą
sobie dwie panie do oczu, a facet wychodzi w miare bez szwanku.
A często gęsto jest dobrym manipulatorem. Oszukuje i jedna i drugą.
Sama znam sytuację gdzie mąż mojej znajomej zachowywał "podwójny
standart". Kochance mówił ,że żona to babochłop,wiecznie zajety
dziećmi, sexu brak od lat. Ale oczywiście pal licho ten sex... On
sie samotny i niekochany czuje...A tak naprawdę dla żony był jak
anioł. Życie małżeńskie jak z elementarza. Zdrada wyszła na jaw.
Jedna pani drugiej pani i jakoś wylazło. I co mąż powiedział żonie?
Że ta zła kochanka go zmanewrowała, on niewinny nie podejrzewał o co
chodzi. G... prawda. A żona uwierzyła. Kiedys obie panie spotkały
sie w biurze gdzie pracowałam. Chryste Panie!!! Obydwie złe jak osy,
nawrzucały sobie od pań źle prowadzacych się...Najdelikatniej. A
Pan? Pan wyszedł z tego suchy. No może umoczył paluszek. A powinien
w dupsko najmocniej dostać.
Dużo zdań tu przeczytałam, że kochanka nie ma uczuć, że kobieta nie
może dać sie ponieść chwili. A mężczyzna może? Osiągnęłyśmy jakis
inny- wyższy poziom emocjonalny czy uczuciowy niż mężczyzna? Zdradę
mamy tłumaczyc jakąś ułomnościa u mężczyzny? I wybaczać mu to
zwalajac całą winę na ta druga kobietę? Niestety drogie panie - nie
przeceniajmy się. I naprawdę kazda z nas ma uczucia. Czy kochanka
czy żona. Nawet teściowe.
No dobra... moja teściowa też:)