czuje sie jakbym odmowiła dziecku pomocy...

26.11.09, 10:09
Chcialabym sie po prostu wygadac bo nie moge dluzej tego w sobie
dusic, jak to pisze to lzy leca mi po policzkach, serce wali jak nie
wiem juz sama co, rece drza, glowa peka od myslenia. Mam potworne
wyrzuty sumienia, a moze nie sa to wyrzuty, moze ja po prostu po raz
1 w zyciu zrobilam inaczej niz do tej pory. Zawsze postepowalam tak
jak mi kazano, jak wypada, jak nalezy. Odkad mam dzieci uwazam ze
moim obowiazkiem jest czynic tak aby je chronic, ale czy za wszelka
cene? Za cene poczucia ze odmawia sie pomocy innym? Sam Bog tylko
wie co powinna zrobic. Blagam pomozce mi sie z tym uporac, bo sama
nie potrafie.
Juz pisze o co chodzi.
Mam starszego o 7 lat brata ktory ma 3 starszych juz dzieci. Ja sama
posiadam dwojke - syn 22 m-ce i corka 8 m-cy. W ubiegla sobote
odwiedzilam brata z mezem i dziecmi w ich domu. Mojej bratowej nie
bylo, jak powiedzial mi brat pojechala do lekarza z jedna z ich
corek bo sie pochorowala. Zostalismy na herbate, gadalismy - bylo
bardzo milo. Zawsze lubie do nich chodzic bo czuje sie tam takie
rodzinne cieplo, spokoj, fajny dom... W pewnym momencie wrocila moja
bratowa z corka i oznajmila ze mala jest chora na grype tylko nie
wiadomo na ktora, sezonowa czy A/N1H1! Nie powiem przerazilam sie
nie na zarty. Ich chora corka poszla do siebie i nie mielismy z nia
bezposredniego kontaktu. Bratowa umyla rece i dolaczyla do nas.
Chcialam uciekac od nich ale poprosili zebysmy zostali na obiedzie,
ze jak sie maja zarazic to i tak juz sie zarazili. To byl moj blad -
po dluzszym zastanowieniu - zostalismy. Nie powinnam tego robic,
teraz to wiem. Po obiedzie, brat odwiozl nas autem do domu. To byla
sobota. W niedziele syn mial juz katar, lekki stan podgoraczkowy,
corce objawy nasiliy sie w srode - gigantyczny katar, ktory leci jej
tez oczami. Na szczescie nie maja kaszlu wiec jak na razie sa po
prostu przeziebieni. Nie wiem gdzie sie tego dorobili ale moge miec
podejrzenie ze u brata, gdyz tam jest zawsze chlodno w domu a moje
maluchy nie sa przyzwyczajone do tego typu warunkow. W moim domu
jest zawsze duzo duzo cieplej. W miedzyczasie dzwonilam do bratowej
i pytalam o stan zdrowia ich corki, bylo srednio. Miala bardzo
wysoka goraczke, drgawki, nawet im radzialam zeby moze ja do szpiata
zawiezli zeby ja zbadali. Wspomialam tez ze nasze maluchy sa
przeziebione, ze jednak nasze spotaknie odbilo sie na nich. Ja z
mezem trzymamy sie niezle jak na razie. We wtorek wieczorem
zadzwonila bratowa ze byla z corka u lekarza i ze kazal jej banki
stwaiac, bo nie chce jej dawac antybiotyku. Banki maja moi rodzice w
domu (brat mial po nie jechac) i moja mama kotra przebywa u mnie
(pomaga mi przy dzieciach) miala pojechac do brata i postawic malej
te banki. Do tej pory bylo wszystko ok. I tu pojawil sie problem,
przez ktory ja nie moge spac, normalnie myslec i chodze ogolnie
bardzo przybita. Kiedy brat kazal sie ubierac mamie zapytalam czy to
jest dobry pomysl aby mama do nich jechala, bo skoro ich mala ma
grype to przeciez mama moze ja na sobie do nas przyniesc. Dodam ze
mama sama jest troche podziebiona i moglaby latwo wirusa zlapac. Moj
brat jak wyczulam w glosie obrazil sie natychmiast i powiedzial ze
da znac co dalej. Za chwile ja zadzwonilam do bratowej chcac
dowiedziec sie co jest ich malej i czy aby nie zarazi mamy a ta
moich dzieci. Bratowa zbyla mnie mowiac ze przeciez bylismy u nich i
nic nam nie jest. Nagle jakby zapomniala ze moje dzieci sa po
sobotnim spotkaniu przeziebione. Dodala ze sami sobie poradza i
rozlaczyla sie. Ja w tym momencie poczulam sie jakbym odmowila
pomocy dziecku. Probujac chronic swoje dzieci przez grypa odmowilam
im pomocy. Szybko zareagowalam i powiedzialam mamie (ona byla teraz
miedzy mlotem a kowadlem) zeby pojechala do nich, postawila banki i
niech ja odwiaza do jej domu a ja wezme zwonienie i posiedze ze
swoimi dzieciakami. Tak taz mama uczynila, zadzwonila to brata ale
ten juz nie chcial pomocy, glos mial obrazony, uwral rozmowe i
jeszcze dodal ze nie ma czasu na moralne debaty - mama wspomniala mu
jak ja sie teraz czuje. Dalam im mozliwosc pomocy ale bylo juz za
pozno. Poczulam sie jeszcze gorzej. Boje sie teraz rozmawiac z
bratem o tym bo zapewne walnie mi moralna gadke na ktora nie mam
sily - zawsze tak robil swoja droga. Ja jestem slaba psychicznie i
latwo biore wszysko do siebie. Ta sytuacja mnie naprawde przerosla,
nie umiem sobie z tym poradzic. Calymi nocami i dniami o tym mysle
do tego stopnia ze nie moge skupic sie na pracy czy na czytaniu
glupiej ksiazki. Boze co ja mam zrobic?! Chcialam bronic swoich
dzieci bo uwazam to za moj obowiazek. Prosze niech ktos cos mi
doradzi. Czy nie mialam prawa tak postepowac? Czemu oni nie chca
postawic sie na moim miejscu? Czemu nie pomysla jak oni by
zareagowali i czy tak latwo by poswiecili zdrowie swoich dzieci?
Dodam tylko ze banki postawila w koncu kolezanka bratowej i mala ma
sie juz lepiej - zapytalam smsem brata o to. Na rozmowe nie mam
odwagi, tylko czemu? Czemu drecza mnie te cholerne wyrzuty sumienia,
czemu czuje sie jakym popelnila przestepstwo, czy ja faktycznie
powinnam byc potepiona?! Przeciez panuje grypa czy nie mam prawa
bronic przed nia swoich dzieci?
    • chalsia Re: czuje sie jakbym odmowiła dziecku pomocy... 26.11.09, 11:21
      > Czy nie mialam prawa tak postepowac?

      masz prawo i obowiązek dbać o dobro swoich dzieci. Jednak nie bezmyślnie.

      > Czemu drecza mnie te cholerne wyrzuty sumienia,
      > czemu czuje sie jakym popelnila przestepstwo, czy ja faktycznie
      > powinnam byc potepiona?!

      potępiać Cię nie ma za co, natomiast poczucie winy masz dlatego, ze postąpiłaś
      odruchowo a więc bezmyślnie - sama przeciez niedługo potem wymyśliłaś z mamą co
      i jak zoganizować, by pomóc siostrzenicy nie ryzykując jednocześńie zdrowia dzieci.

      > postawic sie na moim miejscu? Czemu nie pomysla jak oni by
      > zareagowali i czy tak latwo by poswiecili zdrowie swoich dzieci?

      jak wiesz, wcale nie tzreba było ryzykować zdrowia Twoich dzieci. Ponadto ich
      córka była w o wiele cieższym stanie niż Twoje dzieci, więc trudno, zeby się
      wczuwali w Twoją sytuację. To raczej Ty powinnaś wczuć się w ich. A tego nie
      zrobiłaś. I o to tak własciwie ma pretensje Twój brat z bratową.
    • cegielka612 Re: czuje sie jakbym odmowiła dziecku pomocy... 26.11.09, 11:29
      Przez medialną nagonkę zrobił się taki szum, że każdy boi się grypy jak samego
      diabła. Przecież Twoja mama spotyka się zapewne z innymi chorymi osobami, tak
      samo Ty i Twój mąż to jedna sprawa.
      Druga - a co ta mama jest tylko Twoja? Postaw ty się w sytuacji brata - prosi
      matkę żeby przyjechała do jego chorego dziecka a Ty się nie zgadzasz, a przy
      Twoich przeziębionych ma siedzieć.
      Z tego co piszesz Twoja mama nie pomaga Ci przy dzieciach a jest ich
      pełnoetatową zapewne darmową nianią - więc to że brat też czasem oczekuje pomocy
      jest dla mnie zupełnie zrozumiałe.
      Nie dziwie się że jest obrażony.
      • marzeka1 Re: czuje sie jakbym odmowiła dziecku pomocy... 26.11.09, 11:43
        Mam podobne odczucia jak cegiełka.
    • motylowa1970 Re: czuje sie jakbym odmowiła dziecku pomocy... 26.11.09, 11:53
      Aga,każda mama boi się o swoje dzieci i dla niej to one są najważniejsze.Więc i
      Ty tak samo reagujesz.Chciałabym Cię jednak uspokoić i przestrzec przed
      niepotrzebnym nakręcaniem.To co już się stało to się nie odstanie,na
      przyszłość,kiedy dzieci brata będą chore najlepiej ich nie odwiedzać.Teraz jak
      zrozumiałam,nie wiedzieliście o tym fakcie i spotkanie takie miało miejsce.A
      problem o jakim piszesz,patrząc z boku jest banalny.Każde z Wasi i Ty i Twój
      brat,czy bratowa walczycie o swoje dzieci.Być może bratowa poczuła się urażona
      tym,ze zarzuciłaś jej to,że to u nich i od jej dziecka Twoje dzieciaczki złapały
      infekcję.Nie masz na to żadnej pewności,być może złapały to już od Twojej
      mamy,lub po prostu przechłodziły się gdzieś,skoro jak piszesz ,że u was jest
      dużo cieplej niż u brata (a wiedziałaś o tym)W oczach brata wyszłaś na
      egoistkę,która zarzuca bratostwu przyczynę choroby swoich dzieci i jeszcze
      zagarnia mamę wyłącznie dla siebie.
      Zaczekaj kilka dni,sytuacja się uspokoi i wtedy spotkaj się z bratem i
      bratową.Wytłumacz,ze nie działałaś przeciwko nim,a tym bardziej przeciwko ich
      dziecku tylko spanikowałaś w obawie o swoje dzieci.A chyba nie warto poświęcać
      dobrych stosunków między rodzeństwem dla infekcji czy chorób,które za chwilę miną.
      Na przyszłość spróbuj uodpornić swoje dzieciaczki,chodź z nimi na spacery nawet
      zimą,podawaj im jedzonko bogate w witaminę C,nie przegrzewaj i nie panikuj.Katar
      bardzo męczy maluchy,ale da się go opanować.W przypadku dużego kataru kładź
      dzieciątka na dwóch,trzech poduszkach,zawsze łatwiej odkrztusić wydzielinę
      (nawet z pomocą syropu),niż usunąć ją z ucha.Przy przeziębieniach podawaj przed
      spaniem herbatkę z lipy,z sokiem malinowym i cytryną osłodzoną miodem.Stopki
      wysmaruj maścią rozgrzewającą i włóż ciepłe skarpetki.Uwierz to na prawdę
      pomaga.A z bratem porozmawiaj gdy opadną już emocje,powiedz że chcesz aby było
      jak dawniej a Twoje zachowanie było po prostu wynikiem strachu i lęku o własne
      dzieci.Życzę Wam dużo,dużo zdrówka i miłych stosunków w rodzinie.
    • annulka.6 Re: czuje sie jakbym odmowiła dziecku pomocy... 26.11.09, 13:04
      A ja Cię rozumiem, w końcu masz malutkie dzieci...W tej sytuacji w
      ogóle unikałabym spotkań w większym gronie ( szczególnie ze
      starszymi dziećmi). Wiadomo,że babcia krążąca pomiędzy starszymi
      chorymi wnukami a młodszymi będzie roznosić infekcje. Chorymi
      dziećmi powinni zajmować się rodzice,a nie dodatkowo infekować
      babcię.Im mniej osób przy infekcji, tym lepiej.Ja bym tego tak nie
      przeżywała, w końcu dbasz o bezpieczeństwo swoich dzieci. Kto nie
      miał dziecka w poważnym stanie, ten tego nie zrozumie. Bratowa i
      brat też przeżywają chorobę swoich dzieci, więc nerwy są
      zrozumiałe.Tu trzeba zrozumienia dla wszystkich.
    • mandziola Re: Niekonsekwencja.. 26.11.09, 13:31
      Na obiad zostałas, i grypa Ci nie przeszkadzała.. a potem zaczęła
      przeszkadzać??? Dziwactwo.
      • ewik35 a kto pomyslal o babci 26.11.09, 13:44
        A mnie tam szkoda babci - bo jako osoba starsza jest podatna na
        wirusy, a w starszym wieku grypa może mieć powikłania....Moja mam
        przechodziła potworną grypę w zeszłym roku, wylądowała w szpitalu -
        kroplówka, etc...
    • kozica111 Re: czuje sie jakbym odmowiła dziecku pomocy... 26.11.09, 13:45
      Może przeciąć babcie na pół?
      • marianka_marianka Re: czuje sie jakbym odmowiła dziecku pomocy... 26.11.09, 14:04
        Nie płacz nad rozlanym mlekiem.
        Powiedz spokojnie bratu, że spanikowałaś bo bałaś się że to może ta nowa grypa, bałaś się że wszyscy zachorują i stąd ta reakcja.
        Później przemyślałaś sprawę i chciałaś pomóc.
        I zakończcie na tym, bo nie warto tego dalej roztrząsać.
        • verdana Re: czuje sie jakbym odmowiła dziecku pomocy... 26.11.09, 14:31
          A ja Cie rozumiem - to co zrobilaś, to normalne, instynktowne
          dzialanie, nastawione na ochrone wlasnych dzieci. Tak dzialaja
          matki - i to nie jest żle, bo od tego wlasnie są. Po namysle
          rozwiazałas sprawę i Twój brat nie powinien sie obrazać. Tym
          bardziej, ze przywleczenie grypy do chorych już dzieci nie jest
          dobrym pomyslem - i prawde mowiąc, nie tylko Ty okazałas się
          egoistka, ale przede wszystkim brat. Nie ciągnie się babci do grypy
          i tyle. Mozna wezwać pielegniarkę.
    • asia_i_p Re: czuje sie jakbym odmowiła dziecku pomocy... 26.11.09, 15:51
      Grypy nie da się przenieść na ubraniu - trzeba się zarazić bezpośrednio od chorego.
      Rozumiem, że mogłaś się bać o mamę, ale to był jej wybór, nie twój.

      Według mnie niepotrzebnie spanikowałaś, ale to jest materiał na krótkie
      "Przepraszam, przestraszyłam się o mamę i dzieci", a nie na długie historie.
      Zwłaszcza, że stawianie baniek to nie jest skomplikowany zabieg medyczny, są
      nowsze bańki nie wymagające podgrzewania i wtedy nawet nie trzeba dużej wprawy.
      Brat spokojnie mógłby pójść do apteki, kupić i nie marudzić.

      Nie daj się wpędzać w poczucie winy, próbowałaś sytuację odkręcić, brat sam
      zdecydował, że nie chce. Wyluzuj. Pomarudzi i przestanie. Im słabiej będziesz
      reagować (po uprzednim krótkim wyjaśnieniu sytuacji, żeby nie było, że go
      olewasz), tym szybciej przestanie.
    • szachula30 Re: czuje sie jakbym odmowiła dziecku pomocy... 26.11.09, 16:04
      Masz wyrzuty sumienia, więc chociaż tyle... Uważam, że nie powinnaś
      była tak postąpić. Wszyscy boją się świńskiej grypy, media podkręcają
      atmosferę, a na razie wykazuje mniejszą śmiertelność niż zwykła.
      Zresztą nie o to tu chodzi, żeby wykazywać słuszność paniki itd. Ale
      o to, że faktycznie odmówiłaś pomocy. Czy Twój mąż pracuje? Babcia
      wychodzi do sklepu? A ty? Więc też możecie przynieść grypę do domu.
      Więc nie dziwię się rodzinie, że się obrazili, tym bardziej, że
      wcześniej siedziałaś u nich, po powrocie ich dzieci od lekarza!
      Przepraszam, ale Twoje postępowanie nie ma nic wspólnego z chęcią
      chronienia dzieci, tylko ze zwykłym tchórzostwem. Żałuję, że musiałam
      to napisać.
      • annie_laurie_starr Re: czuje sie jakbym odmowiła dziecku pomocy... 26.11.09, 19:32
        Ja tez sie boje o zdrowie mojego dziecka, ale wydaje mi sie, ze nie wpadlabym na
        pomysl, ze babcia bedzie roznosic zarazki po stawianiu baniek. Gdyby tak bylo
        lekarze-pediatrzy byliby jedna wielka chodzaca infekcja.

        Ale nie biczuj sie juz - po prostu spanikowals i zachowalas sie irracjonalnie.
        Jak sie czlowiek boi to robi zle, bo strach jest zlym doradca. Ja tez kiedys
        mialam scysje z moja teciowa o to czy moje dziecko moze przbiegac przez
        fontanne. Jak na moj gust bylo za zimno,a jak na jej gust ja bylam walnieta w
        czako. Do tej pory mysle,ze to ja mialam racje, ale z tesciowa jestesmy juz w
        dobrych stosunkach. Tak bedzie i w relacjach miedzy Toba i bratowa. Bratowa Ci
        wybaczy. Jak jej dzieci wyzdrowieja, idz do niej sama, popros o chwile rozmowy,
        przepros, uron lezke nad tym jak panika moze spowowowac takie zachowanie.
        Zapewnij o tym, ze kochasz rodzine brata i chcesz zeby im bylo dobrze i ze nie
        chcialabys zeby jednym incendentem przekreslone zostaly Wasze stosunki.

        Ale najwazniejszym slowem bedzie tutaj: przepraszam. I tyle.

    • mruwa9 Re: czuje sie jakbym odmowiła dziecku pomocy... 26.11.09, 23:35
      a ja jednego nie pojmuje: brat KAZAL sie mamie ubierac, Ty
      zabronilas mamie jechac, a mama co na to? Czy ktokolwiek sie jej
      spytal, co ona sama sadzi o wyslugiwaniu sie jej osoba? I Ty, i Twoj
      brat traktujecie mame jak niewolnika, ktory ma byc na bacznosc na
      kazde Wasze pierdniecie i to jest powod, dla ktorego slusznie, oboje
      z bratem powinniscie miec wyrzuty sumienia. Howgh!
    • hop_angel Re: czuje sie jakbym odmowiła dziecku pomocy... 27.11.09, 20:52
      A moim zdaniem to brat zachowal sie nieodpowiedzialnie, bo skoro
      jego zona pojechała z chora córką do lekarza to wiedząc o tym
      powinien odwołac Wasze spotkanie, nawet na cito poniewaz w ten
      własnie sposób naraził Twoje dzieci na chorobę, sorry ale ja w
      takiej sytuacji zadzwoniłabym i powiedziała, że o wizycie nie ma
      mowy bo dzieko jest chore i nie wiadomo co to, z drugiej strony jak
      juz tam poszłaś i się o tym dowiedziałas czemu nie wyszłas odrazu,
      ja bym spakowała manatki w trymiga...
    • aadzia21 Re: czuje sie jakbym odmowiła dziecku pomocy... 28.11.09, 21:21
      Sorry, że to napiszę, ale wyimaginowałaś sobie problem. Brnąc przez
      kolejne linijki Twojej opowieści byłam pewna, że zaraz przeczytam,
      iż dziecko Twojego brata zmarło. Na szczęście nic takiego się nie
      stało, a Ty zamartwiasz się dniami i nocami! Trochę dystansu do
      rzeczywistości i odróżniania spraw ważych od nieważnych, bo się
      wykończysz!
      • marianka_marianka aadzia21 28.11.09, 21:28
        Autorka ma właśnie taką skłonność roztrząsania wszystkiego po 1000 razy - jak sama zauważyła.
        Powinna z tym walczyć, inaczej przy następnym "problemie" będzie płakać, aż się odwodni...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: czuje sie jakbym odmowiła dziecku pomocy... 29.11.09, 20:31
      Takie zachowania jak opisane przez Panią zdarzają się każdemu, Pani je przeżywa
      mocniej i w sposób nieco egzaltowany. Warto przywrócić temu zdarzeniu
      proporcje.Drobna niekonsekwencja, poczucie winy za przeziębienie u dzieci, zbyt
      pochopna i emocjonalna decyzja w sprawie mamy i baniek to jest samo życie. Pani
      decyzje nie były celowo wymierzone w dobro któregokolwiek z dzieci. Za chwilę
      wszyscy o tym zapomnicie a innymi zachowaniami wobec siebie naprawicie te
      drobne błędy, które zwykle dzieją się w różnych formach między ludźmi.
      A z drugiej strony czy warto zastanawiać się, kto kogo w sezonie grypowym
      zaraził? Warto unikać sytuacji zagrażających, ale nie warto śledzić łańcuszka
      zakażenia, bo na co się to zdaje. To jest niepotrzebne szukanie winnego. I albo
      to zwalnia z poczucia winy albo je uruchamia. Szkoda emocji. Agnieszka Iwaszkiewicz

      • aga.1977 Re: czuje sie jakbym odmowiła dziecku pomocy... 26.01.10, 10:20
        Dziekuje bardzo za rady. Wszytskim! Moj brat w rezultacie skonczyl z
        zapaleniem pluc w szpitalu zakaznym z wykryta grypa h1n1. Na
        szczescie jest juz w domu i wszyscy sa zdrowi poki co. Moje
        dzieciaki sie pochorowaly po tym spotkaniu ale po 3 tyg udalo sie je
        wyleczyc. Nikt do nikogu juz nie zywi urazy. Jest ok. Ja faktycznie
        za bardzo sie przejmuje wszystkim i za bardzo biore do siebie wiele
        rzeczy, mam czasem wrazenie ze wszystkie bledy na ziemi to moja
        wina :) To moj problem od lat. Faktycznie rozmowa z 2 strona gdy
        emocje opadna bardzo pomaga. Dzieki raz jeszcze!
        • twojabogini Re: czuje sie jakbym odmowiła dziecku pomocy... 26.01.10, 16:02
          Miło, że wszystko skończyło się dobrze. Na przyszłość zalecam mniej
          telewizji, docelowo wcale. Człowiek przestaje życ wyimaginowanymi
          problemami.
Pełna wersja