wdepresji
05.12.09, 22:59
Właśnie skończyłam 60 lat i uświadomiłam sobie dopiero teraz, że pół
życia zmarnowałam. 36 lat temu wyszłam za mąż po 2 latach
znajomości. Teraz mam wrażenie, że nasze małżeństwo skończyło się 5
lat po ślubie. Do czasu mojego zajścia w ciążę było wspaniale.
Wielka miłość, wspólne zainteresowania, udany seks i przekonanie, że
jedno za drugim pójdzie w ogień. Wszystko zaczęło się, kiedy w
trzecim miesiącu ciąży podczas stosunku zaczęłam krwawić. Potem był
szpital, zakaz uprawiania seksu i leki na podtrzymanie ciąży. Mąż
niby był czuły, ale coraz bardziej się oddalaliśmy od siebie. Wtedy
dużo wyjeżdżał w delegacje i praktycznie zostawałam sama ze swoimi
problemami. Pierwszy zimny prysznic: to był chyba 6 miesiąc, kiedy
czując ruchy dziecka powiedziałam do niego zobacz, to chyba rączka
albo nóżka. Usłyszałam wtedy: fuj obrzydlistwo, to jest nienormalne,
żeby brzuch tak się ruszał. Kochałam go i jak najszybciej wyrzuciłam
to ze swej pamięci. Potem był ciężki poród, po którym popękało mi
całe krocze, byłam źle zszyta i po godzinie, czy dwóch szyta jeszcze
raz. Efektem był silny ból podczas stosunków przez pierwsze pół
roku, oczywiście siedzieć normalnie też nie mogłam. Mąż oddalał się
coraz bardziej, rzadko kiedy wracał punktualnie z pracy. Domyślałam
się, że ma kogoś na boku, ale się nie przyznawał i twierdził, że
jestem histeryczką. Kiedy synek miał pół roku, przycisnęłam go
bardziej. W końcu powiedział, że się zakochał i może wziąć ze mną
rozwód. Teraz wiem, że od dawna miałam depresję, bo podczas tej
rozmowy trochę wypiliśmy i kiedy poszedł spać nałykałam się
tabletek. Wylądowałam w szpitalu a po 2 tygodniach wróciłam do domu.
On się kajał, że nie zostawi mnie i wszystko będzie dobrze. Okazało
się, że dowiedział się, iż jego wybranka (też mężatka) miała oprócz
niego innych na boku i tylko szukała wrażeń. Uwierzyłam, ale nic nie
było takie same jak przedtem. Po 3 latach zaraził się rzeżączką od
przygodnej panienki. Oczywiście wg niego to był ten jeden raz na
boku, był pijany, czyli nie wiedział co robi. I tak mijały nam lata.
Nie miał raczej stałej kochanki, ale korzystał chyba z każdej
nadarzającej się okazji. Kiedy się zestarzał i nie było już tak
łatwo przespać się z ładniejszą kobietą, to zaczął chodzić na
dziwki. Sam mi się do tego przyznał kilka lat temu. Oczywiście wg
niego dużo w tym mojej winy, bo zbyt często bolała mnie głowa. Parę
razy wtedy znalazłam ulotki z ofertami prostytutek, ale zawsze było
tłumaczenie, że przecież nie będzie śmiecił a ulotki zawsze znajduje
za wycieraczkami. W ciągu tych 30 lat udany seks między nami był
może kilkanaście razy. Najczęściej jego podniecenie kończyło się po
kilku-kilkunastu minutach . Uprawialiśmy go coraz rzadziej a ja
czułam się brzydka, niekochana i też przestałam mieć ochotę na
cokolwiek.
Ostatnio dość często korzystałam na urlopie i w weekendy z jego
służbowego komputera, ale nigdy nie zaglądałam do historii
przeglądanych stron. Dwa miesiące temu musiałam skorzystać z jego
komputera, niechcący zamknęłam stronę i zajrzałam do historii, żeby
nie wypisywać znowu adresu. Kliknęłam nie tam, gdzie trzeba i
znalazłam się na stronie odloty.pl. Usłyszałam, że nie mam co się
dziwić, bo każdy mężczyzna lubi oglądać takie strony. Może i lubią
wszyscy, ale oglądanie stron z prostytutkami, podającymi swoje
numery telefonów i które są z naszego miasta jakoś mi nie wygląda
tylko na zwykłe oglądanie. Jedyną reakcją było włączenie funkcji
wykasowania historii przy każdym wyłączeniu laptopa. Nie wierzę, bo
seksu nie uprawialiśmy od 2 lat. Przez pierwszy rok źle się czuł
przed operacją a następny rok źle po operacji. Mam wszystkiego dość.
Ja jestem tylko od sprzątania, prania i gotowania. Po awanturze,
przeprosinach i kilku dniach odczekania, próbowaliśmy uprawiać seks.
Był bylejaki i trzeba było skończyć ręcznie. Oczywiście jak to się
mówi nie te lata, ale przy tak długim poście, to chyba powinno
wyglądać lepiej. Tym bardziej, że swego czasu powiedział mi, że
prostytutki mają do tego talent, bo mu zawsze wychodzi.
Teraz już się nie rozwiodę, mogłam to zrobić 30 lat temu po
pierwszej zdradzie. Tylko życia żal. Najgorsze, że w dalszym ciągu
go kocham. Co mam robić, czy w jesieni życia może coś jeszcze się
zmienić?