tola_i_tolek
09.12.09, 08:41
Ostatnio mam ciagłą hustawkę nastrojów- przyczyną jest mój mąż.
Włesciwie całe nasze małżeństwo to wzloty i upadki.
Ciagle coś jest nie tak. Był czas, że był bardzo wybuchowy, wkurzał
sie o byle co- nie było wyzwizk ani rękoczynów, ale mnie to bardzo
wytrącało z równowagi. Na szczęście po wielu rozmowach na ten temat
to się zmieniło.
Teraz znowu problemy z mieszkaniem- mieszkamy w mieszkaniu w domu
moich rodziców, ja jestem człowiekiem bardzo ugodowym, mężowi wiele
rzeczy nie odpowiada, moim zdaniem się czepia- więc postanowilismy
się wyprowadzic- oczywiscie inicjatywa, rozmowy, załatwianie na
mojej głowie.
Mąż nie lubi mojej siostry i jej męża- naprawdę nie rozumiem
dlaczego, nic złego mu nie zrobli, rozumiem, że nie muszą się
przyjaźnić, ale przeciez jak nas na pół roku do siebie zaproszą to
mógłby ze mną pójsć- a on , że nie i już. Już mam dość- z jednej
strony proszę jego żeby poszedł, pewnie nie pójdzie i znowu będę
widziała pełne współczucia spojrzenie mojej siostry, bo ma takiego
mężaa.
Oczywiście jest duzo dobrych chwil, mąż dużo pracuje, dobrze
zarabia, bardzo dobrze zajmuje się dzieckiem, wyjażdżamy na wakacje,
chodzimy razem na spacery. Mimo to często jest mi smoutno, chyba
zbyt często. Nie wiem, może się czepiam, może życie nie jest łatwe i
są to zwykłe codzienne problemy , ale źle mi z tym.