po 3 latach małżeństwa odszedł

15.12.09, 10:09
Witam

pisze ponieważ potrzebuje pomocy, porady- co mam robić
od dłuższego czasu mocno kłóciliśmy sie z mężęm
2 miesiące temu odbyliśy poważną rozmowę- powiedział że nie wie co
do mnie czuje, odsunał mnie od siebie( zero seksu, czułości
bliskości).
Miałam podejrzenia że jest ktoś jeszcze i posunęłam sie do tego że
sprawdziłam mu komórkę i komputer służbowy- znalazłam tam rzeczy
które mnie zaniepokoiły- ale wszystko wytłumaczył, że nikogo nie ma
itp.
Rozstaliśmy się na 3 dni żeby odetchnąć, pomyśleć i po tym czasie
wspólnie doszliśmy do wniosku że na rozstanie jest jeszcze czas-
staraliśmy się. Ja przyznałam się do tego ze sprawdziłam kom i
komputer (popełniłam wielki błąd ale miałam podstawy sądzić że kogoś
ma).
Ostatnio po rozmowie kolejnej (gdy powiedziałam że dłużej tak życ
nie możemy)- powiedział że chce rozwodu, że mi nie ufa
Po 3 dniach znalazł mieszkanie na wynajem i sie prowadził!
Potrzebuje pomocy, porady- ponieważ ja go kocham
co mam robić- pozwolić na rozwód czy walczyć o nas
Jestesmy 3 lata po ślubie
Dla mnie kłótnie to też rozmowa- nie zmieniły w moich uczyciach do
niego nic

Będę wdzięczna za poradę
    • nemeth Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 15.12.09, 10:23

      Jak to mówią do tanga trzeba dwojga. Jeżeli mąż nie będzie przejawiał
      odrobiny chęci to nic nie wskórasz a tylko będziesz się poniżać zabiegając o
      powrót męża.
      Nic mąż nie wyjaśnił, dlaczego odszedł, co nim powodowało?
      Jak wcześniej układało się wasze małżeństwo?
      Błąd zrobiłaś, że przyznałaś się do przeglądania jego komórki i laptopa. Nikt
      nie lubi być kontrolowany i pewnie mnie również by trafiło gdyby mój mąż to
      zrobił, choćby nie wiem jakie miał podejrzenia.
      • karolinastaron Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 15.12.09, 10:28
        dzięki za odpowiedź

        nasze małżeństwo do tej pory było udane
        cieszyliśmy się sobą, wszystko układało sie dobrze
        byliśmy szczęśliwi

        wiem ze źle zrobiłam- i wiem że mimo że się przyznałam- to nie
        supawiedliwia mnie
        czuje się z tym strasznie ale ludzie przecież popełniają błędy,
        wiele rzeczy można wybaczyć
        dlaczego odszedł? powiedział że za dużo się kłócilismy w tym roku,
        że nie możemy się dogadać, że zmieniliśmy się

        wiem, że nie mogę błagać- to ponizające
        już i tak sposobem w jaki mnie zostawił (wyprowadził się pod moją
        nieobecność bo uwazał że tak będzie lepiej) mnie poniżył

        ale uczucie nadal jest i dlatego tak ciężko to wszystko zrozumieć i
        pogodzić się z tym
        • demonsbaby Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 15.12.09, 10:46
          szczerze powiem, że a relacja, którą opisujesz jest po prostu ...
          dziwna?
          Kłótnie skąd się brał? Generalnie zmiana poglądów na życie,
          błahostki?
          Faktem jest, że nie potrzebnie się przyznałaś o kontroli. Zasadniczo
          zrobiłabym to samo, ponieważ zachowanie drugiej strony, w posób
          który opisujesz, też budziłoby we mnie podejrzliwość, że "coś jest
          nie tak".
          Generalnie decyzja o przeprowadzce i osobnym życiu człowieka, który
          Ciebie kocha (albo tak twierdzi) jest dla mnie niezrozumiała. Chyba,
          że rzeczywiście jest bardzo emocjonalny i działa impulsywnie. Jednak
          wydaje mi się, że przede wszystkim zastosowałby afront innej natury
          w stylu "focha" nad kontrolą, obrażeniem się czy wyjaśnieniem Tobie,
          że sobie nie życzy takich praktyk (z drugiej strony ... skoro nie ma
          nic do ukrycia...). Nie wiem, dla mnie to co opisujesz to po prostu
          pretekst, żeby odejść - dałaś mu w końcu opwód na tacy (dla
          człowieka kochającego / zakochanego po prostu błahy).
    • kicia031 Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 15.12.09, 10:35
      Przykro mi to pisac, ale twoj maz cie zdradza.
    • marianka_marianka Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 15.12.09, 10:48
      Poczytaj inne posty, bo zachowanie, o którym piszesz:
      "powiedział że nie wie co do mnie czuje, odsunał mnie od siebie( zero seksu, czułości bliskości)
      sprawdziłam mu komórkę i komputer służbowy- znalazłam tam rzeczy które mnie zaniepokoiły
      powiedział że chce rozwodu, że mi nie ufa
      Po 3 dniach znalazł mieszkanie na wynajem i sie wyprowadził"


      bardzo często wskazuje, że ma kogoś.

      Dla mnie osobiście pierwsza i najważniejsza rzecz to przez dłuższy czas brak czułości, bliskości
      Mogę się pokłócić z mężem, nie przytulać się dzień, dwa, ale potem wszystko wraca do normy, bo potrzebujemy przecież bliskości ze strony najbliższej nam osoby.
      Nie zabiegaj o męża, to tylko pogorszy sprawę. Chyba musisz się zająć swoimi sprawami i poczekać na jego ruch. Co nie znaczy, abyś dyskretnie nie dowiadywała się co u niego słychać.
      • demonsbaby Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 15.12.09, 11:03
        marianka_marianka napisała:

        > Poczytaj inne posty, bo zachowanie, o którym piszesz:
        > "powiedział że nie wie co do mnie czuje, odsunał mnie od siebie
        ( zero seksu,
        > czułości bliskości)
        > sprawdziłam mu komórkę i komputer służbowy- znalazłam tam rzeczy
        które mnie za
        > niepokoiły
        > powiedział że chce rozwodu, że mi nie ufa
        > Po 3 dniach znalazł mieszkanie na wynajem i sie wyprowadził"

        >
        > bardzo często wskazuje, że ma kogoś.
        >

        Nie jest to regułą. Często mężczyżi zdradzając swoje stałe
        partnerki, wcale się od seksu / czułości nie odżegnują ze
        zdradzanymi, ba, nawet wykazują większe zainteresowanie, żeby
        zatuszować ewnetuualne "symptomy".

        Nie mniej reakcja na kontrolę osobistych korrespondencji / kontaktów
        jest niepokojąca. U mnie też osobiście takie zachowanie wzbudziłoby
        podejrzenie o zdrady.
        • karolinastaron Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 15.12.09, 11:36
          bardzo Wam wszystkim dziekuje za odpowiedź

          nie wiem co tak na prawdę się stało
          bo dla mnie to nie jest zaden powód - kłótnie, zeby mówić że się nie
          wie co się czuje a po 2 miesiącach prób zbastować
          byliśmy nawet na jednym spotkaniu z psychologiem (terapii),
          przeczytałam mase książek o kryzysach w związku
          nigdzie nie było napisane że najlepszym wyjściem jest rozwód
          on tak twierdzi- ze w tej sytuacji najlepszym wyjściem jest rozstanie
          zastanawiam się co mogło byc przyczyną- może faktycznie ktoś inny
          jest- ale nie mam pewności- nie powiedział ani mnie, ani swojej
          mamie, ani przyjacielowi
          nie rozumiem jak można nie chcieć naprawiać związku tylko odwrócić
          się i odejść...
          teraz myślę że jakbym nie powiedziała mu o tym sprawdzeniu (tylko
          raz) komórki i laptopa- mogłoby byc inaczej
          ale kto to wie...
          ja mimo wszystko kocham go i nie wyobrazam sobie życia bez niego-
          ale przecież nie mogę go trzymać na siłę...
          • demonsbaby Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 15.12.09, 11:43
            karolinastaron napisała:


            > teraz myślę że jakbym nie powiedziała mu o tym sprawdzeniu (tylko
            > raz) komórki i laptopa- mogłoby byc inaczej

            Przde wszystkim się nie obwiniaj. Zauważ, że problem "kontroli" jest
            NAPRAWDĘ BAŁHY dla kogoś komu zależy na wspólnym dobru obojga. Nie
            ten powód, prawdopodobnie, a nawet możliwe, że znalazłby inny -
            zupełnie niezrozumiały.

            przecież nie mogę go trzymać na siłę...

            Życie zweryfikuje i podejrzewam, że nawet wcześniej niż póżniej co
            się stało. Skoro nie dązy do konfrontacji, to też jej unikaj.
            Oczekuj na jego ruch. Bardzo Ci współczuję, bo jęsli tych lat 3
            żyłaś w kłamstwie, to czekają Cię ciosy. Ktoś kiedyś powiedział,
            że "diiament się rodzi w bólach". Nikomu takie doświadczenia
            potrzebne do szczęscia w życiu nie są, ale być może jest tak, że
            takie doświadczenia robią z nas - ludzi bardziej wrażliwych na inne
            ludzkie nieszczęscia.
          • cegielka612 Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 16.12.09, 09:49
            Gdyby każde zachowanie partnera, które niekoniecznie nam się podoba było powodem
            do rozwodu instytucja małżeństwa już dawno by upadła. Chyba sama nie wierzysz w
            to, że przeszukanie komórki czy też laptopa jest powodem do wyprowadzki i
            powodem do rozwodu.
            A co do zwierzanie się matce czy przyjacielowi, to zastanów się czy Twoja matka
            czy też przyjaciółka powiedziałaby o zdradzie Twojemu mężowi.
    • triss_merigold6 Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 15.12.09, 12:23
      Gość Cię zdradza. Powiedziałaś o przeszukaniu komórki i komputera i
      dałaś mu idealny pretekst do focha i tekstów o braku zaufania.
      • karolinastaron Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 15.12.09, 12:39
        niestety też uważam że to był tylko pretekst...
        niestety
        bo gdyby nikogo nie było- nie odszedłby, sprobowałby nawet jesli nie
        ufa- odbudowac zaufanie i wszystko naprawić
        a tak to przez moje przyznanie się - tylko dałam mu powód do odejścia

        zbastuje teraz... poczekam na jego ruch
        zobacze co zrobi, jakie kroki podejmie
        strasznie mi z tym źle bo nie sądziłam że jest zdolny do takich
        czynów
        ale kurcze nie wiem czmu ciągle mam nadzieję
        ponoć nadzieja umiera ostatnia...
        • krzysztof-lis Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 10.01.10, 20:07
          > bo gdyby nikogo nie było- nie odszedłby, sprobowałby nawet jesli
          > nie ufa- odbudowac zaufanie i wszystko naprawić

          Tak byłoby jedynie w sytuacji, gdyby facet był ze związku zadowolony. Widocznie
          nie miał nic, z czego mógłby być zadowolony, albo nie było tego dostatecznie
          dużo, żeby walczyć.

          Mam wrażenie, że w żadnej ze swoich wypowiedzi nie napisałaś, czy związek był
          dla niego satysfakcjonujący. Widziałem tylko wzmianki o tym, że Tobie było dobrze.
          • rennie77 Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 15.01.10, 20:24
            krzysztof-lis napisał:

            > > bo gdyby nikogo nie było- nie odszedłby, sprobowałby nawet jesli
            > > nie ufa- odbudowac zaufanie i wszystko naprawić
            >
            > Tak byłoby jedynie w sytuacji, gdyby facet był ze związku zadowolony. Widocznie
            > nie miał nic, z czego mógłby być zadowolony, albo nie było tego dostatecznie
            > dużo, żeby walczyć.

            powiem tak: dorosly, dojrzaly emocjonalnie facet powinien powiedziec- to nie
            (tylko) twoja wina, po prostu wypalilo sie we mnie to uczucie, poznalem kogos.
            mysle, ze w zaistnialej sytuacji kontynuowanie tego zwiazku nie ma sensu. jest
            mi przykro, ze cie zranilem i jest mi z tym zle.

            tak rozstalby sie dojrzaly emocjonalnie czlowiek, natomiast wymowki o utracie
            zaufania, itd. wybacz, ale to nie jest w porzadku, to proba zrzucenia na kogos
            odpowiedzialnosci.
            mozna walczyc o uczucie, zakladam, ze jakies musialo kiedys byc skoro sie
            pobrali. w takiej sytuacji walka o zwiazek to obowiazek, podobnie jak otwarta i
            szczera rozmowa.
            czasami uczucia umieraja i to zawsze tragedia dla osoby, ktora pozostaje w
            zwiazek zaangazowana. to jak potrafimy poradzic sobie z jej bolem, rozumiejac,
            ze cierpi i najzwyczajniej na swiecie szanujac jej uczucia, to pokazuje nasza
            dojrzalosc emocjonalna i klase.
            mozliwe, ze on sie czuje winny i w ten sposob to ukrywa, mozliwe, ze jets po
            prostu bezduszny. w pierwszym przypadku, moz ekiedys wroci po to chociazby, zeby
            przeprosic i zmierzyc sie z tym co zrobil, w drugim, dziewczyna jest cholerna
            szczesciara, ze juz nie ma go w jej zyciu.
            nie funduj jej gorszego samopoczucia. po co? sprawia ci to przyjemnosc panie
            'sprawiedliwy'?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 17.12.09, 17:57
      Wydaje mi się , że przecenia Pani bezpośredni i zewnętrzny powód rozstania.
      Choć pewnie robicie to Państwo oboje. Mężowi łatwo używać argumentu o
      naruszeniu granic prywatności, bo może szybciej odejść z innego powodu, którym
      nie koniecznie musi być zdrada, i nie tłumaczyć się i odpowiadać na kłopotliwe
      pytania. Ma argument.
      Pani, której bardziej zależy na związku, łatwiej używać go, bo wtedy powód
      rozstania jest konkretny, a nie tak niejasny i rozmyty jak podaje mąż. Łatwiej
      go wtedy rozumieć i widzieć, że to zdarzyło się z powodu Pani działania, które
      daje się opisać i skategoryzować a następnie naprawić
      Warto spróbować bronić tego związku. Małżeństwo krótkie i czas kryzysu i samego
      rozstania także. Ale ponieważ mąż podjął poważne kroki, sprawa także wydaje się
      poważna. A zatem może dojść do rozpadu związku i trzeba się z tym liczyć.
      To co może pomóc to rozsunięcie mgły i szczera, nawet bolesna rozmowa o co
      chodzi i czy to co się dzieje jest możliwe do zmiany lub naprawienia. Bo może
      okazać się, ze nie. Np: jak uczucia którejś ze stron wygasły i jest pewna
      decyzja o rozstaniu. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • dom-za Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 18.12.09, 01:12
      Jak tu już inni słusznie zauważyli NIE OBWINIAJ się o przejrzenie
      kompa męża! Jeszcze uczciwie się przyznalaś, on wykorzystał to jako
      pretekst - co już napisało większość osób. Ale Ty żyjesz z
      przekonaniem, że gdyby nie TEN Twój ruch to byłoby inaczej! NIE!
      Uważaj,bo to wpędzi Cię w poczucie winy.
      Słuchaj, ja jestem też 3 lata po ślubie i wielokrotnie korzystam z
      kompa męża, podobnie jak on z mojego (czytając meile). Niby się nie
      powinno, a jednak to robimy. Nie mamy co do siebie podejrzeń, tylko
      jak już siedzimy pzy cudzym kompie to nas korci i czytamy. I co?
      Nawet kłotni o to nie ma, tylko głupie żarciki w stylu" szpiegujesz?
      Nie, to ty szpiegujesz? Więc uwierz, że to nie mógł być powód, nawet
      jesli Twój mąż jest wyjątkowo czuły na punkcie naruszenia granic
      prywatności.
      Niestety, myślę podobnie jak inni, że ma kogos. Takie kroki,
      radykalne, postawione tak szybko, bez "oglądania się za siebie",
      przy takim stażu małżeńskim.... Inaczej musiałabyś chyba być
      potworem i bić go co wieczór, by tak szybko uciekł.
      Przede wszystkim NIE WIŃ SIĘ. Resztę zycie pokaże, ale życzę Ci dużo
      powodzenia i pozdrawiam ciepło!
    • dom-za Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 18.12.09, 01:15
      dodam jeszcze, że gdybym miała podejrzenia co do wierności męża,
      tobym mu porozpruwała wszystkie kurtki, a nie tylko komórkę i komp
      przejrzała, to zupełnie naturalna reakcja!
      • karolinastaron Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 21.12.09, 16:22
        dziekuje Wam wszystkim

        cóż- nie wiem co robić
        dzisiaj przyjechał po pare rzeczy- ja byłam w domu
        doszło do wymiany zdań- on mówi że ja gadam jak zdarta płyta- ciągle tylko ze da się naprawić, ze widzę szansę
        on niestety jej nie widzi i chyba na tym skończymy nasze małżeństwo

        wiem, że ostatnie pół roku było trudne- kłociliśmy sie nie mało, głównie o duperele
        sami sobie naważyliśmy tego piwa- jestem tego świadoma
        ale skoro przysięgaliśmy sobie na dobre i na złe- to przecież to złe można przetrwać

        nie potrafię zrozumieć jak można odejść- nie probując nic zrobić
        tak jak już pisałam- próbowaliśmy wielu rzeczy, rozmów, spotkań z psychologiem
        ale ja ciągle wierze że nie wyprobowaliśmy wszystkiego
        niestety mój mąż tak nie uważa, nie chce już byc moim mężem
        ciągle łudziłam się ze może święta- ten czas- przemyśli, zda sobie sprawę że mnie kocha

        ale przestałam w to wierzyć dzisiaj...
        żal mi tych wspólnych lat- szczęścia jakie było między nami
        ale jeśli on mnie nie kocha- nic nie mogę zrobić,

        a skoro się wyprowadził- mimo że "kazałam mu" bo nie wyobrazałam sobie życia pod jednym dachem z facetem który mówi że chce rozwodu i że mnie nie kocha- wydaje mi sie że nic już nie można zrobić
        nie mieszkamy razem- a on mówi że przyzwyczaja się do nowej sytuacji- do bycia samemu

        do tego ma pretensje ze poszłam porozmawiać z rodzicami- że poszłam wyżalić się, popłakać
        a z kim miałam porozmawiać o swoich problemach jak nie z rodzina...
        i wszyscy znają tylko moją wersję- to prawda
        ale jak mają znać jego- kiedy on nikomu nic nie powiedział, nie zwierzył się

        może jestem głupia że wierzę że wszystko będzie jeszcze między nami dobrze, że wrócimy do siebie
        ale jak to ktoś napisał- do tanga trzeba dwojga
        a ja w tej wierze zostałam sama...


        • dom-za Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 21.12.09, 16:36
          Karolino,piszesz "nie potrafię zrozumieć jak można odejść- nie
          probując nic zrobićie" według mnie to jasny dowód zdrady... Ludzie
          odchodzą tak błyskawicznie, chcącpozbyć się "starej żony" jak
          najszybciej, gdy mają kogoś... Chyba,że faktycznie nie kochaliście
          się przed ślubem... ale skoro piszesz o szczęśliwych latach...Tylko
          zdrada przychodzi mi do głowy.
          Tak czy inaczej, miałas pełne prawo wyżalić się rodzicom. To jeszcze
          mnasz siedzieć cicho??? Bez przesady! Jesli on chce, by ktoś poznał
          jego wersję, to niech się zgłosi do rodziców i ją przedstawi.
          Kłóciliście się, piszesz..., ok , ale kto z powodu kłótni zrywa
          więzy małżeńskie? Jakiego kalibru problemy narosły między Wami?
          Pisałaś, że nie było czułości z jego strony... Mieliście problemy w
          życiu intymnym? Może faktycznie mieliście spore problemy, ale czy
          wtedy jego odejście byłoby dla Ciebie taaakim zaskoczeniem?
          Wszystko to pachnie zdradą na kilomretr, zwłaszcza jego słowa, że
          się uczy być samemu... hmmmm, akurat.
          mam nadzieję, że w te świeta znajdziesz się w gronier najbliższych i
          choć na chwilę zapomnisz o tych przykrosciach, pozdrawiam serdecznie
          i świątecznie!
          • karolinastaron Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 21.12.09, 18:28
            dziękuję za miłe słowa i życzenia:)

            no właśnie- kłóciliśmy się- może w tym roku dość często
            ale dla mnie to nie jest powód żeby się rozstawać
            dlatego to tak mnie boli i nie potrafię pojąć
            rozum mówi mi że powinnam dać mu odejść, zrobić z niego wroga- po tym jak mnie potraktował- pewnie mam prawo
            serce natomiast kocha go i nie chce tego rozwodu

            problemy... każdy je ma, kłótnie, różnice poglądów
            może nie potrafiliśmy ze sobą rozmawiać- to fakt
            w złości można powiedzieć coś czego się potem żałuje
            choć miedzy nami nigdy nie padały żadne wulgaryzmy- to przykre słowa tak..
            ale później przecież się godziliśmy i wszystko było dobrze
            do następnej kłótni
            ale przecież ludzie się kłócą
            ktoś mi ostatnio powiedział że w pierwszych 4 latach małżeństwa mało się nie pozabijali z mężem- ale nie było mowy o rozwodzie, rozstaniu

            myślę sobie ze albo jest ktoś inny (co w tej sytuacji może być bardzo prawdopodobne- mimo że on się nie przyzna)- albo pogubił sie, uciekł od problemów
            bo jak nie ma się z kim kłócić- jest lepiej prawda...

            co do miłości przed ślubem- moje uczucie praktycznie się nie zmieniło- on twierdzi że mnie kochał i był pewny decyzji o ślubie

            dlatego to wszystko nie daje mi spokoju, nie umiem zrozumieć i zaakceptować tej decyzji

            ale trzeba żyć dalej
            dlatego będę czekała na kolejny jego ruch- zobaczymy co czas pokarze
            idą święta- czas wybaczania, spokoju, miłości
            może one coś zmienią
            a jak nie... czas leczy rany

            Wesołych Świąt zatem i oby ten przyszły rok był szczęśliwszy od odchodzącego !!!
            • jedynaczka28 Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 21.12.09, 19:50
              karolinastaron
              Bardzo Ci współczuję, żę spotkała Cię taka sytuacja, zdaje sobie sprawę z tego
              jak sie czujesz i jakie emocje Tobą targają.
              Mój mąż też odszedł z dnia na dzień, rano wstał i powiedział odchodzę bo
              zmęczyłem się i odszedł, 11 lat bycia razem i 9 letnie dziecko. To co
              przeżywałam i jeszcze przeżywam to koszmar - musisz być dzielna choć sama wiem
              jakie to cieżkie. Ja z perpsektywy wiem tyle nie poniżaj się, nie błagaj ja tak
              robiłam - to nie zdłąo rezultatu, jeśli on sam nie bedzie chciał wrócić to nie
              wróci, nie zatzymasz go to przykre i bardzo boli ale niestety takie jest życie...
              To okrutne, żę faceci wolą odejść niż rozwiązywać problemy, dla nich rozwód jest
              najlepszym wyjściem - ja uważam podobnie jak inni to jest jakiś poważniejszy
              powód co za głupek odchodzi o kłotnie twój mąż i mój - ale ja w to nie wierzę. U
              mnie jest teraz koszmar jak w ciągu 11 lat mogę powiedzieć, ze byliśmy udanym
              małżeństwem to przez te 4 miesiące teraz jest koszmar niszczy mnie psychicznie,
              wyzywa, poniżą i nie ma ratunku dla kogoś kto sam nie chce naprawić, walczyć.
              Myśl o sobie, dbaj o siebie, staraj się spędzać czas z przyjaciółmi, rób to
              czego nie robiłaś dotychczas na co nie miałaś czasu, to trudne, nie myśl o nim i
              nie obwiniaj się. Będzie dobrze:)
              Pozdrawiam
              • wielbicielnaruto niestety popieram w całości małżonka 22.12.09, 10:58
                Wyobraź sobie sytuację z jego punktu widzenia - ma żonę, z którą się
                tylko kłóci, uczucie wygasa, żona nie ma do niego zaufania,
                wypłakuje się u mamusi i sprawdza mu komórkę - no ja też bym się
                wyprowadził. Bo po co się męczyć?
                • sanciasancia Re: niestety popieram w całości małżonka 22.12.09, 11:47
                  A on niewinny, jak ta lelija, i nikt go nie rozumiał, a ta wstrętna, kłótliwa i
                  podejrzliwa żona już zupełnie.
                  Małżeństwo nie jest udane, ot tak, po prostu. Trzeba nad nim i nad sobą
                  pracować, żeby się udało. Czasami jest łatwiej, czasami trudniej. Jeżeli jedna
                  strona nie chce się wysilać i woli odejść, cóż, to chyba należy się cieszyć, że
                  odeszła szybko i nie traciła czasu drugiej strony.
                  • krzysztof-lis Re: niestety popieram w całości małżonka 10.01.10, 20:02
                    > Małżeństwo nie jest udane, ot tak, po prostu. Trzeba nad nim
                    > i nad sobą pracować, żeby się udało. Czasami jest łatwiej,
                    > czasami trudniej. Jeżeli jedna strona nie chce się wysilać
                    > i woli odejść, [...]

                    O ile dobrze doczytałem, facet jednak sporo wysiłku poświęcił na ratowanie
                    małżeństwa, prawda?
                    • sanciasancia Re: niestety popieram w całości małżonka 10.01.10, 21:22
                      > O ile dobrze doczytałem, facet jednak sporo wysiłku poświęcił na ratowanie
                      > małżeństwa, prawda?
                      Dwa miesiące prób naprawienia, kilka poradników dla laików i jedno spotkanie z
                      psychologiem to dla Ciebie sporo wysiłku?
                      Szczerze mówiąc, bardziej się wysilałam, jak zdawałam egzamin z mechaniki kwantowej.
                      • krzysztof-lis Re: niestety popieram w całości małżonka 15.01.10, 20:44
                        > Dwa miesiące prób naprawienia, kilka poradników dla laików i jedno
                        > spotkanie z psychologiem to dla Ciebie sporo wysiłku?

                        Nie wiem, czy mnie by się chciało aż tak długo wysilać. Myślę, że to minimum,
                        byśmy nie mogli jednak powiedzieć, że facet nie zrobił nic, że mu nie zależało.
                        • rennie77 Re: niestety popieram w całości małżonka 15.01.10, 21:46
                          krzysztof-lis napisał:
                          > Nie wiem, czy mnie by się chciało aż tak długo wysilać. Myślę, że to minimum,
                          > byśmy nie mogli jednak powiedzieć, że facet nie zrobił nic, że mu nie zależało.
                          >

                          pozostaje tylko sie cieszyc, ze zadna z nas z toba nie jest.

                          ona do niczego go nie zmusza, skoncz z tym.
                          dziewczyna pisze w spokojny i wywazony sposob. nie zachowuje sie jak furiatka,
                          po prostu spedzila z kims ostatnie 9 lat swojego zycia, planowala sie z nim
                          zestarzec, itd. wiec cierpi. to strona odchodzaca, ta, ktora przestala kochac
                          jest w takiej sytuacji odpowiedzialna za to, zeby tej drugiej osobie pomoc w
                          przejsciu przez to rozstanie jak najmniej bolesnie.
                          rozstac mozna sie na tysiace roznych sposobow, potrzeba tylko odrobine empatii.
                          jestesmy odpowiedziali za ludzi, ktorych ze soba zwiazalismy. jestesmy
                          odpowiedzialni nawet wtedy, kiedy wygasa w nas juz uczucie i stawiamy kogos
                          przed faktem dokonanym. i nikt tu nie mowi, ze on powinien pracowac nad tym
                          zwiazkiem jak w kamieniolomach, ale 2 miesiace w porownaniu z 9 latami, to
                          faktycznie krotki okres. poza tym cos sobie kiedys slubowali, ona ma prawo czuc
                          sie rozgoryczona, a on ma obowiazek przyjac to na klate, jesli jest mezczyzna.
                          nie nalezy do tego obarczanie jej fikcyjnymi winami za rozpad zwiazku.
                        • sanciasancia Re: niestety popieram w całości małżonka 16.01.10, 11:44
                          Pozostaje mi cieszyć się, że nie jesteśmy w żaden sposób związani. Wolę w
                          kontaktach ludzi, czy przyjaciół, czy męża, których stać na trochę więcej
                          zaangażowania.

                          Przeanalizuj sobie to, co napisała Ci rennie77, ale pewnie tego nie zrobisz, bo
                          nie lubisz się wysilać.

                          Mam takie nieprzyjemne wrażenie, że przygotowujesz się do rozstania z żoną i
                          ćwiczysz na tym forum uzasadnienia dla swojego zachowania. Mam nadzieję, że
                          Ciebie źle oceniam.
                • nutka07 Re: niestety popieram w całości małżonka 25.12.09, 17:07
                  Ciekawe o co sie kloci.
              • karolinastaron Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 08.01.10, 19:35
                witam ponownie

                no cóż- chyba wszystko skończone
                nic się nie wydarzyło w święta- nie przemyślał
                nadal uważa ze to najlepsze i najrozsądniejsze rozwiązanie
                moje uczucia, nasze wspólne życie- to nie jest ważne
                podjął taką decyzję i nie mam innego wyjścia jak się na to zgodzić

                czasem myślę że może dobrze się stało
                może jest gdzieś na świecie ktoś kto pokocha mnie taką jaką jestem
                będzie chciał być ze mną mimo wszystkich przeciwności
                z drugiej jednak strony kocham go nadal i to chyba tak szybko się nie zmieni...
                zmieniło się natomiast moje postrzeganie świata, związków, mężczyzn
                nie wiem czy to dobrze ale przestałam być taka ufna, łatwowierna jak kiedyś
                mąż być dla mnie wszystkim, najważniejszą i najbliższą mi osobą
                wierzyłam we wszystko, przyjmowałam wszystko co mówił, robił za dobra monetę
                teraz wiem, że niczego nie można być pewnym, wszystko może się w życiu zdarzyć i mając 27 lat będę rozwódką
                nigdy nie przypuszczałam że to może się przydarzyć właśnie mnie
                gdzie są te wartości ważne dla ludzi jak miłość, małżeństwo, odpowiedzialność za drugiego człowieka...

                dziękuję za te dobre i za te niezbyt przychylne komentarze i odpowiedzi
                tak na prawdę ten kto tego nie przeżył nie wie jak to jest
                wszystko można zrobić dla drugiej osoby, wybaczyć, zrozumieć- ale jest to możliwe tylko wtedy gdy ludzie się kochają
                a te wszystkie "wymówki" to tylko preteksty do rozstania
                gdy miłość wygasa- nie można zrobić już nic
                i tak jest w moim przypadku
                • amb25 Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 08.01.10, 19:51
                  Pomysl sobie, ze skoro odszedl to wczesniej czy pozniej i tak by odszedl. Wiec lepiej ze odszedl po 3 latach, kiedy Ty jestes jeszcze mloda, niz po 30 latach malzenstwa, kiedy mialabys 50-60 lat.
                  Z wiekiem twoje postrzeganie swiata zmieni sie pewnie jeszcze kilkakrotnie :)
                  No i jestes jeszcze mloda, zycie przed Toba, nie masz dziecka wiec latwiej ci bedzie spotkac innego faceta, z ktorym ulozysz sobie zycie.
                • rennie77 Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 08.01.10, 20:36
                  karolinko takie doswiadczenia nas ksztaltuja. wiem jak to jest, wiem jak trudno
                  jest przejsc przez cos takiego, ale za jakis czas zobaczysz, ze zycie wraca do
                  normy, a ty umiesz sie nim na nowo cieszyc :).
                  trzymam mocno kciuki za szybki powrot szczescia :).
                  • jedynaczka28 Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 08.01.10, 22:55
                    Prz kro mi, że nie przemyślał nic i nie podjął walki o małżeństwo ale faceci są
                    nieodpowiedzialni i niestety my kobiety nie mamy na to wpływu. Trzymaj się
                    dzielnie i pamiętaj będziesz szczęśliwa i zaufaj że są na świecie mężczyźni dla
                    których rodzina i małżeństwo to największe wartości - tak jest i pewnie się o
                    tym niedługo przekonasz. Skro odszedł to znaczy, że był dupkiem i na Ciebie nie
                    zasługiwał. Lepiej teraz kiedy jesteś młoda i całe życie przed Tobą niż ileś lat
                    później.
                    P.S. rozumiem Cię bardzo dobrze, mój odszedł po 11 latach bycia razem, 9
                    dziecko, ja mam 29 lat.
                    Pozdrawiam Gorąco i trzymaj się dzielnie:)
                    • krzysztof-lis Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 10.01.10, 20:03
                      > Prz kro mi, że nie przemyślał nic i nie podjął walki o małżeństwo
                      > ale faceci są nieodpowiedzialni i niestety my kobiety nie mamy na
                      > to wpływu.

                      To, że facet nie chce być w niesatysfakcjonującym go związku jest dowodem na to,
                      że jest nieodpowiedzialny?

                      Bądź tak dobra, i wytłumacz mi proszę tę teorię...
                      • karolinastaron Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 11.01.10, 18:19
                        myślę sobie, że mój mąż miał wystarczająco dużo czasu na to żeby sprawdzić czy ten związek był satysfakcjonujący czy też nie
                        przed ślubem byliśmy ze sobą 5 lat- po ślubie już niedługo będą cztery lata
                        to jest wystarczająco dużo czasu aby się poznać, dopasować itp
                        wydawało mi się że pasujemy do siebie, że dobrze nam razem...
                        ale życie okazało się inne
                        nie mówię, że jest nieodpowiedzialny- aczkolwiek po co w takim razie żenił się ze mną?
                        dla mnie ślub, przysięga- znaczą bardzo wiele, zobowiązałam się do walki o związek, do bycia ze sobą na dobre i złe...
                        czy to nic nie znaczy??
                        • krzysztof-lis Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 15.01.10, 20:46
                          > dla mnie ślub, przysięga- znaczą bardzo wiele, zobowiązałam się do
                          > walki o związek, do bycia ze sobą na dobre i złe...

                          Dla mnie taka przysięga jest głupia. I nie uważam, że małżeństwo powinno być ze
                          sobą na dobre i na złe.

                          > czy to nic nie znaczy??

                          Dla Ciebie
                      • aneckey Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 14.01.10, 15:11


                        krzysztof-lis napisał:

                        > > Prz kro mi, że nie przemyślał nic i nie podjął walki o małżeństwo
                        > > ale faceci są nieodpowiedzialni i niestety my kobiety nie mamy na
                        > > to wpływu.
                        >
                        > To, że facet nie chce być w niesatysfakcjonującym go związku jest dowodem na to
                        > ,
                        > że jest nieodpowiedzialny?
                        >
                        > Bądź tak dobra, i wytłumacz mi proszę tę teorię...
                        >

                        A złamanie przysięgi małżeńskiej to nie jest wg Ciebie nieodpowiedzialność ? Przysięgasz przy świadkach drugiej osobie miłość wierność...itd i że cię nie opuszczę aż do śmierci-tak to było prawda?Stając przed ołtarzem (nikt nikogo siłą tam nie ciągnie) stajemy się w pewnym sensie odpowiedzialni za życie ukochanej osoby.Niestety zwykłych nieodpowiedzialnych dupków na tym świecie nie brakuje:( ,trzeba się tylko nauczyć ich rozpoznawać xd Pozdrawiam
                        • krzysztof-lis Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 15.01.10, 20:49
                          > A złamanie przysięgi małżeńskiej to nie jest wg Ciebie
                          > nieodpowiedzialność ?

                          Nie, najwyżej krzywoprzysięstwo.

                          > Przysięgasz przy świadkach drugiej osobie miłość wierność..

                          Samo przysięganie miłości uważam za, co najmniej, głupie. Nie można bowiem
                          zobowiązać się do tego, że się kogoś będzie zawsze kochało. Przecież to uczucie
                          jest od nas niezależne...

                          > że cię nie opuszczę aż do śmierci-tak to było prawda?

                          Ja nic takiego nie przysięgałem, a katoformułki nie pamiętam, więc nie wiem jak
                          to tam jest.

                          Jeśli tak, to też jest głupi zwyczaj.
                          • karolinastaron Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 15.01.10, 22:44
                            > > A złamanie przysięgi małżeńskiej to nie jest wg Ciebie
                            > > nieodpowiedzialność ?
                            >
                            > Nie, najwyżej krzywoprzysięstwo.
                            >
                            > > Przysięgasz przy świadkach drugiej osobie miłość wierność..
                            >
                            > Samo przysięganie miłości uważam za, co najmniej, głupie. Nie można bowiem
                            > zobowiązać się do tego, że się kogoś będzie zawsze kochało. Przecież to uczucie
                            > jest od nas niezależne...



                            Widać masz zupełnie inne podejście do małżeństwa niż ja
                            nie zamierzam tego potępiać
                            dla jednego przysięga małżeńska jest to bardzo ważna sprawa- jak dla mnie, dla innych natomiast jest to tylko formalność, nie przywiązują do niej większej wagi
                            co do miłości- oczywiście możesz mówić że nie można jej nikomu przysiąc- bo nie wiesz co będzie za parę lat- natomiast uważam że trzeba pielęgnować to uczucie
                            gdyby ludzie tego nie robili- miłość ulatniałaby się i nikt nikogo by na dłuższą metę nie kochał
                            • rennie77 Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 15.01.10, 23:14
                              brawo karolina. zgadzam sie ze wszystkim co napisalas.
                              wiesz, moze za jakis czas bedziecie w stanie ze soba porozmawiac i uzyskasz
                              odpowiedzi na dreczace cie pytania. moze teraz jest po prostu za wczesnie.
                • demonsbaby Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 10.01.10, 06:16
                  karolinastaron napisała:


                  > czasem myślę że może dobrze się stało

                  Stało się bardzo dobrze. Dostałaś szansę na nowe życie. I wierz lub nie,ono się
                  ułoży. Kolejny facet będzie się musiał napracować zanim Ciebie zdobędzie, a
                  właściwie twoje zaufanie. A już sam fakt jego wysiłku w tym kierunku, będzie
                  świadczyć o jego wartości. Trzymaj się karolina, ból mija, czas leczy rany.
                  Wszystko będzie dobrze.
                  • efi-efi Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 14.01.10, 16:11
                    Naprawdę nie jesteś w stanie dowiedzieć się czy ma kogoś?
                    Takie informacje są pożyteczne i przydatne chociażby w sprawie rozwodowej.
                    • pipsia5 To nie jest takie proste... 14.01.10, 18:51
                      Rozumiem Cię co czujesz i wiem, że rozwód to nie jest taka prosta sprawa jak
                      niektórym się tutaj wydaje. Co to znaczy, czy mąż był usatysfakcjonowany waszym
                      małżeństwem? Jeśli od jakiegoś czasu nie był to oznacza to, że pakuje swoje
                      zabawki i mówi "pa pa już nie bawię się w tę zabawę"? Jesteśmy dorosłymi ludźmi
                      i tak się zachowujmy. Twój mąż wziął z Tobą ślub chyba z miłości a nie z
                      przymusu mam nadzieję. Jak już wcześniej napisałaś, że małżeństwo jest na dobre
                      i na złe. Trzeba próbować o nie walczyć a nie zachowywać się jak dziecko.
                      Domyślam się jak jest Ci ciężko bo z tego co piszesz to Twój mąż jak narazie
                      przekreślił Wasze małżeństwo. Nie wziął pod uwagę Twoich uczuć. Ma to gdzieś jak
                      się czujesz i jak cierpisz. Dlaczego więc wiązał Ci życie? To pytanie oczywiście
                      skierowane jest do niego. Ja też walczyłabym o małżeństwo, ale jak masz zrobić
                      to sama. Może poczekaj jeszcze a mąż otrząśnie się z tego otępienia. Rozwód nie
                      zawsze jest super wyjściem. Życzę Ci dużo wytrwałości.
                      • demonsbaby a ktoś tu stwierdził, że jest? 15.01.10, 06:42
                        Większość, zakładam, wypowiadających się o rozwodzie bazuje jednak na własnych
                        doświadczeniach poczynionych tyt. podobnej sytuacji i pewne etapy ma za sobą.
                        Ciągnięcie układu, który już się rozpadł (choćby jednostronnie) czy próby
                        ratowania jest krzywdą dla strony zaangażowanej. Rozwód / rozstanie to jedyne
                        rozwiązanie służące zakończeniu tej krzywdy, choć bolesne. Z czasem jednak
                        przynosi ulgę i nowe, często zaskakujące, doświadczenia.
                      • krzysztof-lis Re: To nie jest takie proste... 15.01.10, 20:51
                        > Nie wziął pod uwagę Twoich uczuć. Ma to gdzieś jak
                        > się czujesz i jak cierpisz.

                        Można tę piłeczkę odbić
                        • karolinastaron Re: To nie jest takie proste... 15.01.10, 22:37
                          krzysztof-lis napisał:

                          > > Nie wziął pod uwagę Twoich uczuć. Ma to gdzieś jak
                          > > się czujesz i jak cierpisz.
                          >
                          > Można tę piłeczkę odbić
                          • pipsia5 Re: To nie jest takie proste... 16.01.10, 16:56
                            Nie rozumiem, że piszesz "Można tę piłeczkę odbić
                          • triss_merigold6 Re: To nie jest takie proste... 16.01.10, 17:01
                            Rozdzielasz włos na czworo. Facet zrezygnował ze wspólnego życia z
                            Tobą i żadna siła, namowy, prośby, groźby, nie zmusi go do powrotu,
                            zwłaszcza jeśli poznał inną kobietę i do tej innej odszedł. W takiej
                            sytuacji rozwód będzie dla niego tylko niemiłą formalnością. Im
                            szybciej się z tym pogodzisz tym lepiej.
                            • rennie77 Re: To nie jest takie proste... 16.01.10, 17:10
                              skad wy sie bierzecie?
                        • ma-lwina Re: To nie jest takie proste... 18.01.10, 14:53
                          Może to niepopularne, co napiszę, ale w przysiędze małżeńskiej
                          przysięga się miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Każdy z tych
                          składników jest ważny. Wierność i uczciwość porządny człowiek
                          potrafi zapewnić nawet wtedy, gdy miłość przeżywa wzloty i upadki
                          (bo przecież miłość na początku jest zupełnie inna niż po np. 10
                          latach).
                          Moim zdaniem facet jest niedojrzały i zachował się dziecinnie.
                          Znajdziesz lepszego...
                          • pipsia5 Re: To nie jest takie proste... 18.01.10, 19:20
                            ma-lwina napisała:
                            Wierność i uczciwość porządny człowiek
                            > potrafi zapewnić nawet wtedy, gdy miłość przeżywa wzloty i upadki
                            > (bo przecież miłość na początku jest zupełnie inna niż po np. 10
                            > latach).

                            Właśnie o to tutaj chodzi.
    • ewcur82 Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 19.01.10, 16:23
      Trudna sprawa, ale Cię rozumiem, bo ja mam podobną sytuację tylko,
      że jeszcze się mój mąż nie wyprowadził. Też sprawdzałam mu komórkę,
      laptop i miałam ku temu słuszną rację bo wszystkie moje
      przypuszczenia się potwierdziły. I bardzo jestem rozczarowana, boli
      mnie serce bo kocham go bardzo mocno, a on mnie zranił a teraz
      myśli, że ja mu tak poprostu wybacze. Mój mąż zaangazował się w
      związek z żonatą i dzieciatą kobietą na szczęście na razie tylko
      przze interenet. Nie wiem jak się mam w stosunku do niego
      zachowywać, nie wiem jak mam żyć. Zastanawiam się czy nie zabił we
      mnie uczucia, ale chyba mnie skoro mam siłę do walki. POTREZBUJE
      PORADY :)
    • kasialu Re: po 3 latach małżeństwa odszedł 27.01.10, 13:25
      Napiszę z perspektywy kobiety, która odeszła... Małzeństwo było
      udane, niewielkie problemy, zero kłótni... Jednak coś się stało,
      czegoś zabrakło...sama nie wiem czego. Poznałam kogoś innego i
      odeszłam.
      Nic nie było w stanie zmienić mojej decyzji, żadne błagania,
      przekonywanie...Powiedziałam wprost, że odchodzę, że to moja wina.
      Uważałam, że to będzie w porządku. Nie próbowałam nawet naciagać
      powodów odejścia ani obwiniać męża. Boli mnie, że go skrzywdziłam,
      ale gdybym została skrzywdziłabym jeszcze bardziej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja