bekwadrat
17.12.09, 20:21
Proszę o ocenę sytuacji, chciałabym z dystansu podejść do relacji z własną
mamą i jeśli to możliwe ją uzdrowić. Jest to osoba dominująca zarówno w
małżeństwie, w relacji z własną mamą i siostrą jak i w relacjach z własnymi od
dawna dorosłymi dziećmi. I teraz doszło do takiej sytuacji. Powiedziałam jej o
mojej trzeciej ciąży - zaplanowanej, wymarzonej, przedyskutowanej z własnym
mężem mimo nierozpieszczającej nas sytuacji finansowej i zawodowej. Reakcja
mojej mamy była bardzo dla mnie bolesna i gruboskórna. Choć wiem, że wynikała
z troski ale wypowiedziana takimi słowami, które bardzo ranią. Potem
otrzymałam telefon z krótkim przepraszam. Następnie z mojej strony była cisza,
bo trudno mi się było pozbierać. Dziś telefon od mamy z pretensjami, że się
nie odzywamy, że ona wysyła nam kartkę i prezent dla dzieci a my nawet nie
dziękujemy. Podziękowaliśmy i owszem w rozmowie z moim tatą ale dla mamy to
się nie liczy. Rozmowa zakończyła się kłótnią. I doszło jak dla mnie do
kolejnej absurdalnej sytuacji osoba, która grubiańsko traktuje innych,
przechodzi z tym do porządku dziennego i następnie dzwoni z pretensjami. I ja
paradoksalnie czuję się teraz tak jakbym to ja ją skrzywdziła.