Czy zadzwonilybyscie w Swieta w takiej sytuacji?

21.12.09, 21:43
Witam! Moj watek z pewnoscia nie bedzie niczym nowym, bo jak widze
bylo juz pare takich na temat relacji corki z matka, kiedy owa
mamusia jest podrecznikowym przykladem toksycznego rodzica...Moja
mama niestety spelnia warunki bycia taka toksyczna matka, i jak juz
wiele dziewczyn pisalo na tym forum moge dogadywac sie z nia
swietnie przez wiele miesiecy, staram sie do niej dzwonic, byc w jak
najlepszym kontakcie, ale przychodzi moment ze cos dzieje sie nie po
jej mysli i wtedy wybucha, wpada w furie, i jak to mawia moj maz,
staje sie "diablem wcielonym"...
Tym razem poszlo o Swieta...Mieszkamy ponad dwie godziny od mojego
domu rodzinnego i przyjezdzamy raz na pare tygodni. Mam 1,5 rocznego
synka, ktorego ona uwielbia, ale uwaza ze to my mamy obowiazek
przyjezdzac i go pokazywac babci; w jej mniemaniu tylko dzieci maja
odwiedzac rodzicow, nie odwrotnie. Tak wiec byla u nas jak synek sie
urodzil, a nastepnie na chrzcinach i pierwszych urodzinkach. Gdy
jeszcze nie mielismy dziecka odwiedzili nas jeden raz, na moje
urodziny. Ciekawi mnie czy u Was w domu panuja takie zwyczaje, ze
tylko Wy macie obowiazek przyjezdzac? Gdy mama dowiedziala sie ze
nie przyjezdzamy oczywiscie zaczela
plakac, robic wymowki ze ona jest dla mnie niczym i specjalnie
wyprowadzilam sie z domu rodzinnego zeby byc jak najdalej od niej,
ze nie jestem dobra corka...Moja mama ma 54 lata, moglaby doskonale
sama wsiasc w pociag i przyjechac, ale to jest dla niej chyba nie do
pomyslenia. Tak sie tez zlozylo ze bylismy u nich pare tygodni przed
Swietami i musimy znowu wybrac sie trzy tyg. po Swietach Bozego
Narodzenia na urodziny tesciowej, ktora jest juz w podeszlym wieku,
wiec po prostu nie wypada ominac takich urodzin.
Moje pytanie brzmi - czy na moim miejscu zadzwonilybyscie z
zyczeniami w dniu Swiat? Ona jest oczywiscie bardzo obrazona i
niepocieszona, a kiedy moj tata stanal w mojej obronie kazala mu
pakowac sie i jechac do coreczki na Wigilie...Wiadomo ze Swieta sa
czasem, kiedy sie powinno godzic, a nie klocic, ale ja juz mam
serdecznie dosc tego wszystkiego. Gdyby to byla pierwsza tego typu
sytuacja to rozumiem. Niestety jest juz to ktoras z rzedu awantura
(tym razem nie wpadla w furie, Alleluja, ale brala mnie na litosc i
robila wymowki rodzaju - nie jestes dobrym dzieckiem).
Dodam tylko jeszcze ze zawsze bylo mi jej szkoda, gdyz miala meza
alkoholika (co dziwne ja z tata dogadywalam sie zawsze wspaniale jak
nie pil, a wczesniej pil rzadko, ostatnimi laty bylo strasznie,
teraz znowu wyszedl na prosta i nie pije). Co ciekawe zawsze gdy
byla na niego wsciekla odreagowywala to na mnie, rzucajac sie na
mnie z rekami, obsypujac wyzwiskami , mowiac jaka jestem podobna do
ojca i calej jego rodziny (fakt, jestem kopia mojego taty z
wygladu). Nigdy nie byla osoba ciepla, kochajaca dla mnie i chyba
nigdy mnie nie przytulila, jakos nie moge sobie tego przypomniec..
(moze z wyjatkiem jak bylam malutka i odprowadzala mnie do
przedszkola).
Przepraszam ze napisalam to tak nieskladnie. Nie wiedzialam jak
najlepiej opisac ta sytuacje, nie wiem teraz jak mam sie zachowac.
Jakie sa Wasze opinie? Dziekuje i zycze Wam cudownych, spokojnych
Swiat!!! (postaram sie zeby i moje takie byly)
    • ewa9717 Re: Czy zadzwonilybyscie w Swieta w takiej sytuac 21.12.09, 21:51
      Mimo wszystko bym zadzwoniła. Odpowiednio wcześnie, żeby zdążyć
      odparować przed wieczerzą, jeśli życzenia skończą się scysją ;)
      • amdom27 Re: Czy zadzwonilybyscie w Swieta w takiej sytuac 21.12.09, 22:07
        Dziekuje za rade! Postaram sie przygotowac co jej mam dokladnie
        powiedziec, bo ona nigdy nie da mi dojsc do slowa. Jest osoba
        dominujaca, despotyczna i czuje sie zawsze przy niej jak mala
        dziewczynka...To beda pierwsze Swieta na ktore nie przyjedziemy,
        wiec dodatkowo jest w szoku z tego powodu. Jestem wsciekla sama na
        siebie ze kiepsko mi idzie przeciwstawianie sie jej - w dodatku byla
        nauczycielka przez 20 lat, wiec dominacje ma opanowana do
        perfekcji...
    • cegielka612 Re: Czy zadzwonilybyscie w Swieta w takiej sytuac 21.12.09, 22:09
      Znam sprawę nijako z autopsji. Rozwiązałam problem jakiś 2 lata temu Jako
      dorosła osoba postanowiłam, że nie będę ulegać czyjemuś emocjonalnemu szantażowi
      i Tobie też radzę. Po prostu mówisz raz jakie masz na ten czy inny temat zdanie
      i informujesz, że jak jej przejdzie może odwiedzić/zadzwonić. Do tego czasu się
      nie odzywasz, nie telefonujesz (u mnie wytrzymała 3 miesiące). Terapia szokowa
      jest czasem jedyną jaka skutkuje.
      Nie wiem na jakim etapie skończyła się Wasza dyskusja ale skoro jesteś z ojcem w
      dobrych kontaktach to zadzwoń do niego z życzeniami i powiedz, żeby przekazał
      matce - a przy okazji wspomnij, że jak już jej przejdzie obrażenie to zapraszasz
      do siebie.
      Niestety niektóre matki uważają, że z racji bycia matką należy jej się szacunek
      i miłość, natomiast one mogą zachowywać się w stosunku do dzieci w sposób dowolny.
      Co do odwiedzin to znam taką postawę, bo prezentuje ją moja teściowa. Mąż ma do
      tego stosunek olewczy - jedziemy jak nam pasuje, mąż ma bardzo fajne siostry i
      dużo znajomych w okolicy więc nijako robimy sobie wypady rozrywkowe.

      • amdom27 Re: Czy zadzwonilybyscie w Swieta w takiej sytuac 21.12.09, 22:47
        Dziekuje za rady!Dobrze wiedziec ze nie jestem sama i jest jakies
        wyjscie z tej calej sytuacji. Rozmowa skonczyla sie na tym ze
        rzucila sluchawka (jak zawsze, ja nie mam smialosci tego zrobic),
        wczesniej mowiac "daj mi swiety spokoj" (bo odwazylam sie
        powiedziec, ze nie zawsze my bedziemy ja odwiedzac i przywozic wnuka
        na "ogledziny"). Jestem chyba stanowczo za spokojna, uczona bylam
        szacunku do rodzicow i nie do wyobrazenia bylo dla mnie podniesienie
        glosu do mamy. Ale to sie musi predzej czy pozniej skonczyc, wiec
        pewnie postapie wedlug Twojej rady i zloze zyczenia ojcu, zeby przy
        okazji przekazal je mamie. Musze tez nauczyc ja szacunku do mnie,
        wiec nie bede sie odzywac - wczesniej tez tak robilam, ale to ja nie
        wytrzymalam wiecej niz miesiac. Teraz musi byc inaczej...
Pełna wersja