amputacja - jak rozmawiać o tym z dzieckiem

23.12.09, 21:42
Witam.
Mam 3-letnią córeczkę. Mieszkamy razem z moją Mamą, chorą na cukrzycę. Po
wielu przejściach, niestety konieczna okazała się u Mamy amputacja części
nogi. Muszę przyznać, że sama nie radzę sobie z emocjami:( Czuję żal i ogromny
smutek, tym bardziej, że Mama była/jest dla mnie zawsze największym oparciem.
W każdym razie chodzi o to jak mam przekazać tę wiadomość córce. Babcia w
końcu wróci do domu. nie wiem czy powinnam powiedzieć dziecku o chorobie Babci
, bo obawiam się że może np. negatywnie reagować na widok lekarzy, bojąc się,
że jak ona zachoruje to też "zabiorą" jej nogę. Proszę o pomoc.
    • demonsbaby Re: amputacja - jak rozmawiać o tym z dzieckiem 24.12.09, 07:25
      Przerabiałam w swojej rodzinie, niestety, "stopy cukrzycowe", ale z innym
      zakończeniem i cieszę się, że twoja mama ma się dobrze. Ważne, że wyszła po
      amputacji na prostą, trzeba teraz obserwować drugą nogę i pilnować, żeby nie
      wdała się pod paznokcie, w obrębie palców kolejna infekcja w zdrowej nodze. Co
      do dzieciaczka. Wiesz dzieci, szczególnie małe, szybko przyswajają / oswajają
      się ze zmianami (ogółem). Nie musisz się obawiać, że dziecko będzie histerycznie
      reagować na widok / wizyty ludzi w białych kitlach. W sposób, jak najbardziej
      naturalny, wyjaśnij małej, że babcia zachorowała na tyle poważnie, że lekarze
      musieli babci zabrać chorą nogę, a teraz babcia będzie mieć specjalną -
      sztuczną, etc. A po pytaniach czy to będzie dotyczyć jej, itp., po prostu mów
      prawdę, czyli, że nie.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: amputacja - jak rozmawiać o tym z dzieckiem 29.12.09, 14:32
      Oczywiście mówić prawdę słowami przeznaczonymi dla dziecka, bez eufemizmów (
      lekarze zabrali babci nogę ) Mówić o chorobie, która ma takie konsekwencje jak
      odjęcie nogi, że to się nazywa amputacja, że robi się to podczas operacji, robią
      to lekarze, fachowcy, babcia nie będzie czuła bólu, bo ją uśpią a to nazywa się
      narkoza, że teraz babcia nie będzie cierpiała, itp.... Można pozwolić się nawet
      pobawić córce, pod Pani opieką, w taką operację.
      Można też delikatnie włączyć córkę w opiekę nad babcią. Nie jako obowiązek,
      którego Pani nie wykona, ale jako naturalna pomoc słabszemu. Niech czasem coś
      poda, podniesie, pokaże, otuli.
      To co się stało to część życia. Babcia teraz będzie inna, a inni żyją wśród nas.
      Rozumiem, że Pani bardzo przeżywa chorobę swojej mamy i swoje lęki przekazuje
      córce w formie obaw o jej samopoczucie. Ani dla Pani ani dla córki nie jest to
      najlepszy sposób.
      Może taka rozmowa z małą dziewczynką, która z konieczności musi jasno opisywać
      rzeczywistość i Pani pomoże. Nie chodzi o zalewanie córki uczuciami, z którymi
      sobie Pani nie radzi, tylko o konieczność uporządkowania faktów i nadania im
      odpowiednich znaczeń, czemu taka rozmowa może sprzyjać. Życzę zdrowia Pani
      mamie. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • demonsbaby Re: amputacja - jak rozmawiać o tym z dzieckiem 30.12.09, 09:35
        Jestem jak najbardziej przeciwna tłumaczeniu 3latkowi w sposób profesjonalny,
        bez używania eufemizmów, czym jest amputacja i pokazać to w sposób obrazowy.
        Serwis www.urwis.pl jak najbardziej opisuje sposób radzenia sobie z
        trudnymi tematami, jakie trzeba przekazać dziecku w sposób najmniej szkodliwy.
        Zabawa w operację chirurgiczną z amputacją włącznie można stosować do dziecka,
        które samo takiemu zabiegowi może być poddane, w innym razie, konkretów na ten
        temat należy unikać, chyba, że dziecko wykazuje ciekawość w zagadnieniu i
        kontynuuje rozwijanie wątku.
        Samemu lepiej nie wychodzić przed szereg.
        Mam 3latka wiecznie wędrującego po szpitalach, reaguje już histerycznie na widok
        pielęgniarek. Tutaj owszem taka zabawa sprawdza się przed wizytą u lekarza.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: amputacja - jak rozmawiać o tym z dzieckiem 30.12.09, 10:16
          Dziękuję "demonsbaby" za uzupełnienie odpowiedzi popartej własnym
          doświadczeniem.
          Może warto zrobić "mix" z tych propozycji dostosowany do dziecka i
          jego osobistej wrażliwości i możliwości percepcji.
          Ja uważam, że w atmosferze wsparcia i pewnosci rodziców można
          dzieciom przekazywać informacje używając słów fachowych i wyjaśniajć
          ich znaczenie w stosowny dla dziecka sposób. Ale można zastować też
          inna metodę objaśniania, złagodzoną, którą nazwałam eufemistyczną.
          Jeśli tak rodzicowi jest wygodnie i czuje, że dziecko też to lepiej
          zniesie, ok. Chodzi o to aby mówić i rozmawiać o istniejącej
          rzeczywistości dotyczącej bliskiej osoby w sposób naturalny , nie
          tworząc tabu tam gdzie to nie jest potrzebne. Niestety, nie jest to
          łatwe. Agnieszka iwaszkiewicz
          • demonsbaby Re: amputacja - jak rozmawiać o tym z dzieckiem 30.12.09, 11:19
            Z punktu widzenia matki, której dziecko jest chore - owszem uwżam za
            słuszne tłumaczenie dziecku "co go czeka i co oznacza szpital".
            Tyle, że mowa czy też uświadamianie o tym co znaczy "uśpienie do
            operacji", jak będzie się czuć po operacji, co będzie boleć do
            3latka jest przekazem powtarzalnym. Innymi słowy na min. tydzień czy
            na wet 2 rozmowa o tym jest codziennością, bo na drugi czy 3ci dzień
            dziecko rozmowy nie pamięta. I wierzę też, że i tak nie do końca
            akurat mój syn pojmuje rzeczywistość tego co go czeka.
            Sądzę, że rozmowa o powrocie babci też powinna być poprzedzona
            rozmową, szczególnie w kontekście "inności" babci, chociaz mała
            zauważy sama zmainę i będzie pytać, a może się niepokoić, ponieważ
            rekonwalscencja po amputacji wiązę się z bólem i fizycznym i
            psychicznym. Oczywiście, szczególnie my dorośli, pojmujemy sam
            zabieg "drastycznie", bo takie ma konsekwencje i tak nam się rysuje
            obraz samego zabiegu. Maluchy - inna sprawa, w końcu jest to dla
            nich abstrakcja, której nie potrafią "wizualizować" w wyobrazni,
            wiążąc z tym ból (jesli nie doświadczały same operacji,
            rekonwalescencji, zastrzyków, pobierania krwi, itp). Na pewno jest
            metodą zabawa w szpital. Jednak unikałabym jako mama dziecka, które
            nie "bardzo rozumie o co chodzi z takim zabiegiem", żeby wyjaśniać
            sam proces odcięcia kończyny, używania narzędzi chirurgicznych przez
            lekarzy, itp. Jest i druga strona medalu, dziecko może wykazać
            zainteresowanie, podczas procesu wyjaśniania co się stało, a jako
            zdrową ciekawość, taki wątek należałoby zaspokoić. Nie mniej
            obawiałabym się pózniej, że przy opiece nad chora mamą, obserwacją
            bolesności czy bolesności fantomowej, maluch skojarzy na podstawie
            naszych objaśnień zabieg jako "zło". Nie musi oczywiście miec to
            miejsca, ale taka opcja istnieje. Inne jest tłumaczenie dla dziecka
            6, 10 czy 14 letniego, inne dla maluchów do 3, 4 lat. A z czystej
            obawy jako matki, po prostu obawiałbym się, że wychodząc przed
            szereg z wyjasnieniem wszystkiego mogłabym odnieść skutek odwrotny.
            • a090707 Re: amputacja - jak rozmawiać o tym z dzieckiem 30.12.09, 13:14
              Moj syn mial 2latka i 3 m-ce jak wprowadzila sie do nas babcia mojego meza- jest
              po amputacji obu nog, jezdzi na wozku. Ja mu wczesniej tlumaczylam na temat
              babci na tyle, na ile on to potrafi zrozumiec- ze babcia miala chore nozki,
              lekarze musieli je obciac, jezdzi na wozku. Babcia opowiada mu o zabiegach
              inaczej- ze psy pochlaly nogi ( w czasie kiedy maly byl zafascynowany pieskami)
              lub, ze lekarze pilowali pila, ona wszystko czula i widziala bo miala
              znieczulenie miejscowe, ze spalili nogi w piecu ( mieszkamy w domu i maly lubi
              jak tata opowiada o wrzucaniu drewka do pieca)
              Takze my musimy ciagle tlumaczyc jak bylo naprawde (na jego poziomie
              rozumowania), a babcia i tak doda swoje trzy grosze i dziecko przezywa historie.
              U Ciebie na pewno bedzie inaczej, bo to Twoja mama i ona sama tez powinna
              podejsc do tej sytuacji jak najmniej drastycznymi opowiastkami na pytania.
              Pozdrawiam

              Wiktorek
Pełna wersja