Co to jest miłość?

27.12.09, 17:12
Jesteśmy ze sobą od 5 lat, mamy 2,5 letniego cudownego synka. Mąż
jest wspaniałym ojcem, poświęca małemu mnóstwo czasu, sprawia to
radość obojgu. Jest też dobrym mężem, tzn. pomaga w domu, pracuje
itp. Tylko że poza tym to mam wrażenie, że na ten moment jesteśmy
sobie obcy... Nie mamy wspólnych form aktywności, nie potrafimy
rozmawiać, nie mamy o czym, nie mamy wspólnych zainteresowań, nie
potrafimy się wspierać i motywować. Myślę, że to nie zmieniło się w
ostatnim czasie, tak chyba było od zawsze, tyle że na początku
związku łatwiej się nagiąć w drugą stronę, niż po kilku latach. Co
robić? Żyć tak trochę (a nawet bardzo) obok siebie? Czy to ma
sens?...
    • blue_romka Re: Co to jest miłość? 27.12.09, 17:52
      Nikt Ci nie odpowie na pytanie, czy to ma sens, musisz tę odpowiedź
      znaleźć w sobie. Ale macie dziecko, więc decyzja jest trudniejsza i
      bardziej odpowiedzialna.

      Zastanawia mnie, czy to co piszesz o braku zainteresowań, tematów do
      rozmów itp. to tylko Twoje wrażenie, czy męża też?

      Może to co czujesz to przejściowy kryzys? Wiadomo, zakochanie
      minęło, jest codzienne żmudne życie. Ale tak jest w każdym związku.
      Zwiążesz się z kimś innym i też po jakimś czasie chemia minie,
      zostanie codzienność.

      A może poszukać wspólnych form aktywności? Zastanowić się, co by
      odpowiadało Wam obojgu albo szukać metodą prób i błędów? Może znajdą
      się jakieś zainteresowania? Nowe tematy? Warto się postarać.
      Przypomnij sobie, za co pokochałaś tego faceta. To w nim ciągle
      jest :)
    • demonsbaby Popatrz na to tak ... 28.12.09, 13:34
      Ile macie wspólnych wspomnień z przeszłości, z przed i po urodzeniu
      dziecka, na myśl, o których sama się uśmiechasz? Postaw to na szalę.
      Nie obawiaj się, że uczucie się wypaliło, takie trzeba pielęgnować.
      CO innego, gdyby każde wspomnienie przynosiło ci ból albo smutek i
      czarną rozpacz. Wtedy mogłabyś powiedzieć "pomyliłam się i czas
      odejść" nawet przy malutkim dziecku. Chyba tak nie jest, prawda?
      blue_romka dała Ci kila konkretnych rad, które warto wcielić w
      zycie. Czas uniesień i westchnień nie musiał się skończyć, szarość
      codziennego życia po prostu przesłoniła Ci wiele z takich chwil, za
      którymi tęsknisz. Facet, który z Tobą żyje to przeciez twój
      najlepszy przyjaciel, pogadaj z nim i spróbujcie czegoś nowego ;)
      coś co z powrotem nasyci ten żar.
    • pipsia5 Re: Co to jest miłość? 28.12.09, 19:26
      Piszesz, że przed ślubem też tak było. Może mąż ma taki charakter, że nie
      okazuje Ci swojej miłości. Jeśli Tobie to przeszkadza to postaraj się inaczej
      spędzać czas z mężem. Nie sądzę, że chciałabyś od niego odejść.
    • krzysztof-lis Re: Co to jest miłość? 28.12.09, 20:26
      > Nie mamy wspólnych form aktywności, nie potrafimy rozmawiać, nie
      > mamy o czym, nie mamy wspólnych zainteresowań, nie potrafimy się
      > wspierać i motywować.

      A do kogo masz pretensje?

      Opcje są dwie:
      a) kiedyś było inaczej,
      b) zawsze tak było.

      Jeśli a), to miej pretensje do siebie, że nie zależało Ci na podtrzymywaniu tych
      relacji (wspólnych zainteresowań, rozmów, spędzania czasu).
      Jeśli b), to miej pretensje do siebie, że wybrałaś sobie takiego partnera.
      • kobieta-4 Re: Co to jest miłość? 28.12.09, 20:35
        Tak, mam pretensje do siebie, ale to niewiele zmienia, nie daje
        odpowiedzi na pytanie co dalej. Jak pisałam wcześniej mąż taki był
        właściwie, tylko tak jak wspomniałam na początku człowiek jeszcze z
        uśmiechem i radością się "nagina", po kilku latach już mniej jest
        gotów robić w taki sposób (to dotyczy obydwu stron). W dodatku ja
        nie czuję już "tego czegoś", ale może tak ma być...
    • kicia031 Re: Co to jest miłość? 28.12.09, 20:52
      Sytuacja, jaka ospisujesz imho nie ejst rzadka po kilku latach malzenstwa, kiedy
      opada euforia zakochania sie i okazuje sie, ze wspolmalzonek jest tylkoe
      czlowiekiem pelnym, jak kazdy rozlicznych wad.
      Zwlaszcza, gdy jest male dziecko, co z koniecznosci na czas jakis utrudnia
      spontaniczna realizacje pasji i zainteresowan.

      Znam to z wlasnego doswiadczenia. Ale taki stan mozna naprawic - zmien swoje
      postepowanie, zacznij rozmawiac z mezem, inicjowac wspolne aktywnosci i
      zobaczysz, ze wczesniej czy pozniej bliskosc zacznie sie pojawiac - w koncu
      kiedys byla, w tej czy innej formie, skoro sie pobraliscie, nawet jesli teraz
      patrzysz w przeszlosc z pewna doza pesymizmu.
    • enith Re: Co to jest miłość? 28.12.09, 21:18
      Twoje obecne życie jest niczym innym, jak konsekwencją twoich wyborów, w tym wyboru tego konkrentego mężczyzny na życiowego partnera. Sama piszesz, że tak naprawdę nigdy nie mieliście z mężem wspólnych zainteresowań, form aktywności, tematów do rozmów. Teraz jedyne co ci pozostaje, to poza rozmową z meżem i prośbą, by nadal raczył się "uginać", zwyczajnie zaakceptowanie konsekwencji swojego wyboru. Przy czym musisz wziąć pod uwagę, że niewiele osób jest w stanie "uginać się" na potrzeby drugiej, nawet ukochanej osoby, do końca swoich dni. Parę lat, zwłaszcza tych największego zakochania i euforii, to jednak nie całe życie. Ja nie potrafiłabym zmuszać się do robienia czegoś, czego zwyczajnie nie lubię przez wiele lat, nawet dla mojego ukochanego męża.
      Wygląda na to, że poza dzieckiem tak naprawdę niewiele was łączy i nigdy nie łączyło. Możecie wspólnie zacząć szukać płaszczyzny porozumienia, rzeczy, które możecie robić wspólnie i które będą was zbliżać do siebie, dawać tematy do dyskusji, ale też musisz się liczyć z faktem, że jesteście dwojgiem słabo, jeśli nie kompletnie niedobranych osób, które mają razem dziecko.
      No a jak zapatruje się na waszą sytuację mąż? Czy też uważa, że jesteście sobie na dzień dzisiejszy obcy? Czy skłonny jest zrobić coś w kierunku poprawienia waszej sytuacji?
    • nnikodem Re: Co to jest miłość? 28.12.09, 22:27
      Takie małżeństwa są moim zdaniem trwalsze niż te z wielkiej miłości.
      Nie ma uniesień, jest nudnawo ale nie ma zagrożeń, zazdrości.
      Miłość to silne emocje, łatwo przechodzą w drugi biegun- nienawiść.
      • enith Re: Co to jest miłość? 28.12.09, 22:38
        Nie zgadzam się. Dziewczyna tkwi w małżeństwie bez uniesień, bez motylków, a nawet bez wspólnych tematów do rozmowy. I tylko czekać, aż ją, albo jej męża rąbnie z nagła fascynacja inną osobą, motylki-srylki i co tylko bądź. Myślisz, że w udanych (na każdej płaszczyźnie) małżeństwach zdarzają się zdrady? Nie, właśnie w nudnych, gdzie partnerzy nie mają sobie nic do powiedzenia i żyją OBOK siebie częściej zdarzają się fascynacje innymi osobami. Małżeństwo autorki wątku stoi na bardzo słabym fundamencie, jakim jest wspólne dziecko i wygląda na to, że po 5 latach związku nie trzyma ich nic więcej. Uważasz, że to małżeństwo przetrwa kolejne 30-40 lat w tej formie? Przecież dziewczyna już teraz mówi "jesteśmy sobie obcy". Tak twoim zdaniem wygląda udane małżeństwo?
        • nnikodem Re: Co to jest miłość? 28.12.09, 22:51
          Myślę, że małżeństwo przetrwa dopóki dziecko/dzieci się nie usamodzielnią. Potem pewnie nadal będą ze sobą z przyzwyczajenia.
          Przez całe wieki małżeństwa były aranżowane, z rozsądku, dobierane przez rodziców, czy jak je tam nazwiesz.

          Jeśli pojawią się motylki-srylki (fajna nazawa :) to pewnie dojdzie do zdrady. A dzisiaj zdrady są na porządku dziennym i nie prowadzą do rozwodów.
          Nie kamieniuje się z tego powodu.
Pełna wersja