regrets
03.01.10, 05:46
Na poczatku od razu chce zaznaczyc, ze ma 23 lata wiec naprawde jest dorosly - to tak w celu unikniecia oskarzen o sprowadzanie nieletnich na zla droge. Rowniez od razu zaznacze, ze ja wiem gdzie sa granice rzeczywistosci i nawet sobie nie wyobrazam przekraczania ich, wiec i pasierb i ja jestesmy "bezpieczni" pod tym wzgledem - do niczego nigdy nie dojdzie wiec nie sa konieczne komentarze uswiadamiajace mi idiotyzm calej sytuacji: sama zdeje sobie z niego sprawe.
Po przydlugim wstepie, sytuacja wyglada tak: mam 41 lat i od kilku lat mam meza, ktory ma 2 chlopakow z poprzedniego malzenstwa (ja nie mam dzieci). Sa obaj mili i sympatyczni i lubilismy sie od dawna. Nie mieszkaja z nami: mlodszy z matka a starszy juz na swoim, ale nasz czesto odwiedzaja. Starszy jest synem, z ktorego kazdy rodzic moglby byc dumny: rozsadny, inteligentny, ambitny, zaradny, uprzejmy, zawsze chetny do pomocy, a do tego przystojniak. Latem mielismy mala rodzinna imprezke i siedzielismy sobie wieczorem przy ognisku w ogrodku pijac piwko i winko i w pewnym momencie moj maz zazartowal, ze gdyby sie ze mna nie ozenil to mialby spokojne soboty bo nikt by go z lozka nie zganial do prac domowych. A na to moj pasierb, ze gdyby moj maz sie ze mna nie ozenil, to on (czyli moj pasierb) by sie ze mna ozenil. Potraktowalam to jak zart oczywiscie ale w tego Sylwestra przyjechal do nas na impreze. Nad ranem zostalismy na nogach juz tylko on, ja i 2 kuzynow meza. Siedzielismy i rozmawialismy o wszystkim, pasierb opowiadal mi o swoim zyciu - wlasciwie to po prostu pozwalam mu sie wygadac, bez zbednych komentarzy - az nagle slysze od niego, ze jakbym nie byla z jego ojcem to by sie ze mna ozenil. Ze chcialby takiego kogos jak ja ale nie moze nikogo takiego znalesc itp. W zasadzie tyle. I tylko nie moge ukryc przed sama soba ze on mi sie podoba. Wiem, ze to glupie niesamowicie, moze kryzys wieku sredniego albo co, ale nie moge przestac myslec, ze zaluje, ze nie mam 20 lat (hehe) i ze zazdroszcze jego przyszlej dziewczynie.
W sumie to nawet nie to mnie najbardziej niepokoi, bo jak pisalam, wiem, gdzie sie konczy swiat fantazji a zaczyna rzeczywistosc i nie pozwole tej fascynacji chlopakiem rozwinac w nic innego. Bardziej martwie sie tym, ze ma to wplyw na moj stosunek do meza. To glupie, ale podswiadomie porownuje go z jego synem i niestety nie wychodzi na tym dobrze. I nie chodzi o to, ze nie ma juz 20 lat. Po prostu od jakiegos czasu zaniedbuje i siebie i mnie i nie czuje z jego strony zadnych staran o to by podtrzymac to co dobre w naszym zwiazku. Jego nastawienie mozna podsumowac tak: wytropil, wysledzil, upolowal i juz moze teraz odpoczywac. I dlatego obawiam sie, ze uwaga, ktora mi okazuje pasierb po prostu trafila na podatny grunt, bo brak mi tej uwagi ze strony meza. Pech, ze akurat to pasierb a nie np kolega meza, bo tam bym od razu wiedziala kiedy powiedziec stop uczuciom, a tu troche minie one zaskoczyly i rozwinely sie zbyt mocno zanim sobie z nich zdalam sprawe.
Nieskladnie to opisalam, i w zasadzie sama nie wiem czego od forum oczekuje. Moze tylko sie chcialam wygadac, bo nie mam o tym za bardzo z kim porozmawiac.