ciężki orzech do zgryzienia

04.01.10, 13:29
Mąż ma 35 lat, prowadzi firmę rodzinną- ....problem tkwi w tym, ze
mąż nie umie, nie potrafi rozmawiać ze swoim ojcem, siostra i jej
meżem. Dodam, ze z ojcem jest stosunkowo blisko, natomiast rodzina
jego siostry jest z nami sklócona....Mąż nie umie rozmawiać wtedy
gdy ma im coś zarzucić(na ogół niestety ma rację), głos mu drży,
odwleka to jak moze, zawsze znajdzie jakiś pretekst, zeby nie
porozmawiać....Szwagier to oszust, przebiegły lis, a ta "moja
pierdoła" podchodzi do niego jak do jeża, ....Tym sposobem ja pełnię
w związku role katalizatora, buntuję meża i dopiero jak ja mu
nagadam,ze daje soba pomiatac, że nie zachowuje sie jak facet to
potrafi wykrzesać z siebie jakies emocje...Drazni mnie to i widze,
ze on tez zauważył, że brak mu "impulsu' do dzialania. Jak pomóc
mezowi przezwycięzyć te lęki?? Jak "obudzić' w nim " prawdziwego
meżczyznę, któremu nie drży głos jak ma sie przeciwstawić tatusiowi
lub odegrac szwagrowi??? prosze o jakies sugestie...
    • kicia031 Re: ciężki orzech do zgryzienia 04.01.10, 13:39
      moze maz bardziej niz kase ceni relacje rodzinne?
      • kurdkowa Re: ciężki orzech do zgryzienia 04.01.10, 13:45
        To z pewnością, ale nie w tym sens...tu nie chodzi o kasę tylko i
        wyłącznie, ale raczej o to, ze oni go nie szanuja, nie traktuja jako
        równego partnera, podejrzewajac, ze co by nie zdecydowali on się
        zgodzi.....
        • kurdkowa Re: ciężki orzech do zgryzienia 04.01.10, 13:46
          dodam, ze ma rowne prawa, jeżeli chodzi o udzialy w spólce...
          • demonsbaby yhy 04.01.10, 14:12
            nie bardzo chciałabym stosowac tutaj złosliwe komentarze, może
            jednak określisz meritum sprawy? Chodzi o walkę o schedę? Mąż robi
            za "woła" a tata podzielił majątek nie bardzo kierując się w myśl
            zasady "wilk syty i owca cała"? Skoro mąż prowadzi rodzinną firmę
            (szefuje jak rozumiem) to o co chodzi z udziałami? Dostaje mniej niż
            ten, który go zastępuje, albo robi nic?
            Co do "dobrych rad", proponuję się nie ingerować w relacje z rodziną
            męża, odegrasz rolę jędzy, która dla szmalu podjudza syna.
            • kurdkowa Re: yhy 04.01.10, 15:01
              Meritum sprawy odnosi sie do zdolności z zakresu komunikacji
              interpersonalnej, człowiek nie potrafi rozmawiac, w sytuacjach, w
              których wymagana jest decyzyjnośc, precyzyjne okreslenie warunków,
              zanegowanie pewnych posunięc on wymieka..dlaczego kobiety
              sprowadzacie sprawe do pieniedzy- tu nie o to chodzi!!!!!!!!!!!!!!!!
              Chodzi o slabe chybe poczucie wlasnej wartośi, brak pewnosci siebie
              i zastanawiam sie po prostu czy można nawet dzieki terapii wyzbyć
              się częsciowo problemu.....(o udzialach napisalam w zasadzie
              odpowiadajc na post....- nie ma to znaczenia.....
              • rlena Re: yhy 04.01.10, 17:48
                Tak, tu chodzi o poczucie wlasnej wartosci i niestalone granice.
              • demonsbaby bez obrazy 04.01.10, 19:43
                takie odniosłam pierwsze wrażenie, które owszem może być mylne. Zatem mężowi
                przydałby się specjalistyczny kurs albo terapia z psychologiem. Rozumiem, że ten
                problem pojawia się nie tyko w trakcie dyskusji w rodzinnym gronie czy z tobą
                (nie ma swojego zdania), ale również w każdej związanej z choćby wizytą w
                jakimkolwiek urzędzie?
                • kurdkowa Re: bez obrazy 04.01.10, 21:16
                  Własnie on jest taką ciapą w stosunku do nich, na mnie potrafi
                  sie "wydrzeć";), negocojować itp....w urzedach raczej sobie
                  radzi;)...ale asertywny nie jest za bardzo niestety
                  • demonsbaby Re: bez obrazy 04.01.10, 23:45
                    jak to postawa wobec rodziny, nie wtrącałabym się. Może pójść na noże, a ty
                    będziesz najgorsza. Przeczekać, poobserwować, a z mężem ustalić "gryplan". Może
                    sam będzie potrafił określić, co oczekuje w stosunku do ciebie w podobnych
                    sytuacjach. Wsparcia, zrozumienia, rozegrania twoimi szachami...?
              • doczegotopodobne Re: yhy 05.01.10, 09:12
                Bardzo dobrze określiłas problem:
                "Chodzi o slabe chybe poczucie wlasnej wartośi, brak pewnosci siebie
                i zastanawiam sie po prostu czy można nawet dzieki terapii wyzbyć
                się częsciowo problemu....."

                Tak, dzięki terapii można pozbyć się części takich problemów, nabrać pewności
                siebie, asertywności, wewnętrznej siły.
                Jeśli znajdziesz takie zajęcia dla męża, a on zgodzi się w nich uczestniczyć, to
                super. Możesz jednak sama spróbować przeprowadzić mini terapię (wiem, jak to
                brzmi...). Zacznij od wzmacniania jego poczucia własnej wartości - chwal go za
                każdy krok w "dobrą stronę", podkreślaj fakt, że udało mu się spokojnie załatwić
                sprawę z rodziną. Powtarzaj mu, że jest spośród nich najlepszy (bo przecież jest
                i dlatego został Twoim mężem!). Zaczynać trzeba od bardzo drobnych kwestii -
                jeśli ma do nich zadzwonić i załatwić sprawę - niech napisze sobie na kartce, co
                ma powiedzieć. Podobnie przed spotkaniem - niech przygotuje listę rzeczy i
                argumentów. Te proste metody pozwolą mu poczuć większą kontrolę nad sytuacją.
            • sebalda Re: yhy 04.01.10, 15:26
              Bo to najgorszy z możliwych scenariuszy: praca z rodziną. Mój mąż miał taki
              epizod i przypłacił to niezłą nerwicą. Dopóki jest dobrze, to jest dobrze, gdy
              pojawiają się problemy, a pojawiają się zawsze, bliskie dotąd osoby stają się
              najgorszymi wrogami, pojawia się problem odpowiedzialności, z reguły jednej
              stronie zależy bardziej, są różnice charakterów i temperamentów, ogólnie bardzo
              niezdrowa sytuacja. Obcemu zawsze możesz zwrócić uwagę, możesz go ochrzanić, jak
              naprawdę zawini, z bliskim jednak należy się bardziej liczyć, starać się nie
              urazić, wszystko załatwiać ogródkiem, a to w interesach czasami jest bardzo
              trudne i upierdliwe.
              Najlepiej byłoby przejść na swoje, ale jeśli to niemożliwe, to radziłabym za
              bardzo na męża nie nastawać, on naprawdę ma trudną pozycję i czasami lepiej jest
              zalatwiać pewne sprawy polubownie niz iść na noże. To też wiem z doświadczenia
              męża i też przyznam, że czasami denerwowała mnie jego ugodowość i pokorna
              postawa, ale suma sumarum wyszło dobrze, współpraca została zakończona, w miarę
              na koniec bezboleśnie, choć po drodze było naprawdę gorąco, a stosunki rodzinne
              pozostały poprawne, a nawet dobre.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: ciężki orzech do zgryzienia 08.01.10, 23:22
      Oczywiście w takich razach najlepsza jest nauka i wyćwiczenie asertywności w
      życiu zawodowym. Pomoże to zbadać emocje jakie stoją za zachowaniami uległymi.
      Jednak to mąż musi mieć potrzebę skorzystać z takiej nauki. Musi też dostrzegać
      potrzebę takich zachowań bądź innych zachowań bardziej radykalnych.
      Tyle o pragmatyce. Natomiast czytając Pani post, zastanawiałam się czy problem
      nie leży częściowo po Pani stronie i dotyczy Pani widzenia i oceny męża. Może to
      Pani potrzebuje widzieć męża bardziej zdecydowanego, stanowczego czy
      agresywnego. Może to właśnie kojarzy się Pani z męskością. Może potrzebuje Pani
      takich jego zachowań także w innych przejawach Waszego wspólnego życia, a obszar
      pracy, w której Pani nie uczestniczy jest dość bezpieczny.
      Może też jest pewien rodzaj rywalizacji między Panią i mężem a rodziną jego
      brata.
      Być może moje przypuszczenia nie są uprawnione. Ale do ich snucia zachęca mnie
      fakt, że nic Pani nie napisała, jakoby firma miała się źle.
      Dodatkowym utrudnieniem w sprawie jest pomieszanie relacji rodzinnych z
      zawodowymi. Nie będę się na ten temat rozwodzić, bo wszystkie istotne rzeczy
      zostały już tu wypowiedziane, ale tego aspektu nie można pomijać oceniając
      zachowana męża. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • kozica111 Re: ciężki orzech do zgryzienia 09.01.10, 08:24
      Musi częściej ćwiczyć ;)
      A generalnie to zapewne jest kwestia lekkiej fobii związanej z tym ze wie ze ma
      taki "problem" i podlega ciągłej , niepomyślnej weryfikacji przeprowadzanej
      przez żonę.Innymi słowy więcej go chwal a mniej krytykuj.NP; jak w końcu coś tam
      wyduka nie mów że mu głos drżał tylko powiedz "byłam dumna że powiedziałeś X co
      myślisz"
      Ja byłam dość nieśmiałym dzieckiem, mój tata chciał mnie ośmielić poprzez
      stawianie mnie w sytuacjach gdzie konieczna była konfrontacja; np; "wysyłał"
      mnie do sklepu i obserwował jak sie zachowuje przy kasie albo przy stole na
      imieninach chciał bym mówiła przysłowiowy wierszyk gościom...Nie był to może zły
      pomysł...ale dla mnie skończyło sie tylko pogłębieniem nieśmiałości ponieważ
      każda moja próba była komentowana negatywnie lub wyśmiewana...bo oczywiście
      drżał mi głos i robiłam sie czerwona.
      Co ciekawe teraz jako osoba dorosła jestem mocno "pyskata" i asertywna, jak mój
      tata uważa aż za "twarda" no ale cóż...lata praktyki....;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja