bebe345
04.01.10, 17:55
Od ponad roku chodze z pewnym chlopakiem i jest to zwiazek na powaznie. Zawsze
wychodzilam z zalozenia, ze jak sie kogos kocha to sie z ta osoba o wszystkim
rozmawia. Tylko ze tutaj nie wiem jak ten temat "ugryzc", bo nie chce obrazic
mojego chlopaka.
Problemem jest jego rodzina: mam po prostu wrazenie, ze jego rodzina lubuje
sie w tym, zeby zniszczyc mu zycie, zeby go jakos upokorzyc i zeby poczul ze
jest gorszym dzieckiem. Wiem, ze to straszne stwierdzenie ale ja jego rodzine
i ich wzajemne stosunki obserwuje od roku i tak to widze. Moj chlopak ma
siostre, ktora nawet nie byla w stanie zrobic matury ani znalezc dobrej pracy
ale przez jego rodzicow jest uwazana za madra i rozsadna. Moj wyksztalcony i
naprawde rozsadny chlopak caly czas jest krytykowany. Siostra dostala od
rodzicow dom, a moj chlopak nawet jak skonczyl uniwerek z wyroznieniem to nie
dostal nic, nawet dlugopisu; jak tylko zaczal zarabiac to jego matka wykloca
sie od niego o pieniadze, ona uwaza, ze jej powinien dawac pieniadze. Kiedy
jego siostra przyjezdza do rodzicow to siedzi i je obiad a jak on przyjezdza
to od razu dostaje liste od rodzicow co ma dla nich zalatwic: typu zakupy,
wizyta w urzedzie itp. Wszystko co zrobi moj chlopak jest przez nich
nieustannie krytykowane, poczawszy od spraw istotnych po glupoty (jak np.
postawienie komputera na tym a nie innym stoliku - moj chlopak ma wlasne
mieszkanie sfinansowane ze wlasne pieniadze). Mam wrazenie, ze jego rodzice
chca go zadziobac, ze tak go nienawidza (ale za co???), ze chca go zniszczyc.
Ja to odbieram jako mobbing i dlatego boje sie o mojego chlopaka, bo niektorzy
to nawet i samobojstwo potrafia popelnic. Boli mnie jak on wraca wsciekly i
wykonczony nerwowo od swoich rodzicow i mnie takie rzeczy opowiada. Czy
reagowac na to? Dawac mu rady?