Moje racje, kontra męża racje...

07.01.10, 15:22
Witam.
Od niedawna jestem mężatką, przed ślubem byliśmy ze sobą ponad 7 lat
w stałym związku. Mieszkamy w domu teściów, ale mamy dla siebie całą
górę domu, dwa pokoje, kuchnię i łazienkę. Nasza sytuacja
mieszkaniowa nie zmieni się pewnie jeszcze przez kilkanaście lat,
ale mamy w planach (raczej marzeniach) budowę niewielkiego domu.
Przed ślubem mąż obiecywał, że krótko po slubie postaramy się o
dziecko. Pod koniec zeszłego roku ustaliliśmy (wspólnie), że pod
koniec tego zaczniemy starać się o dziecko. Cieszyłam się jak
głupia, bo bardzo chciałabym, żeby nasza rodzina się powiększyła.
Jednak teraz mąż zaczął coś kręcić. Mówi, że za rok to za szybko, że
chyba jestem niepoważna. Powiedział, że za trzy lata możemy
pomyśleć. Potem powiedział, że za trzy też będzie za szybko...
Czas nie stoi w miejscu, szczególnie dla kobiety. Chciałabym mieć
dziecko, dopóki jestem w miarę młoda i mam siłę na opiekę. Walczę ze
swoim instynktem, ale staram się też go zrozumieć. Co mam zrobić?
Przecież nie będę męża namawiała, bo to musi być nasza wspólna
decyzja. Nie potrafię też zrezygnować całkiem z macierzyństwa, a
obawiam się, że on zdania nie zmieni i zawsze będzie "za trzy lata
pomyślimy"...
    • kicia031 Re: Moje racje, kontra męża racje... 07.01.10, 16:06
      wszystko zalezy od tego, ile macie lat. jesli 23, to mzoesz
      spokojnie czekac, jesli 30, to juz gorzej.
      Choc nawet w wieku 23 lat trudno zaufac czlowiekowi, ktory podjal
      jakas decyzje, a potem sie jej wyparl w zywe oczy.
      • mysz0lec Re: Moje racje, kontra męża racje... 07.01.10, 17:42
        Myślę, że mój wiek nie jest taki istotny, dość, że mamy warunki
        mieszkaniowe, finansowe i (moje) psychiczne. NIe jestem nastolatką,
        ale też nie zgredziałą babką... Jestem w "ideaalnym wieku do
        rodzenia dzieci". To, że nie mam 30 lat nie oznacza, że nie chcę
        mieć dzieci. Ja pragnę je mieć odkad skończyłam jakieś 21 lat.
        • annb Re: Moje racje, kontra męża racje... 07.01.10, 18:04
          Dlaczego się tłumaczysz?
          Nie tłumacz się.Pan mąż pewnie deklarowal chęc posiadania dzieci
          przed slubem bo wiedział że inaczej slubu nie będzie.A teraz
          wymyśla .W sumie dlaczego za 3 lata?a dlaczego nie za 4?
          parzyste liczby są takie ladne?
          a moze za pięc? dziesięc?piętnascie??
          Muszę pochwalic Krzysztofa, pieterko niżej.Nie zawsze się z nim
          zgadzam ale tutaj mądrze pisze.
        • kicia031 Re: Moje racje, kontra męża racje... 07.01.10, 18:31
          wiek jest bardzo istotny. bedziesz wiedziala, czy masz czas czekac, az mu sie
          odwidzi, czy nie. sama mialam pierwsze dziecko bardzo wczesnie, ale moge
          zrozumiec, ze mlody facet nie chce jeszcze uwiazac sie przy kupkach czy zupkach
          i twoja gotowosc tu nie wystarczy, bo do tego tange trzeba dwojga.
    • krzysztof-lis Re: Moje racje, kontra męża racje... 07.01.10, 17:23
      > Przecież nie będę męża namawiała, bo to musi być nasza wspólna
      > decyzja. Nie potrafię też zrezygnować całkiem z macierzyństwa, a
      > obawiam się, że on zdania nie zmieni i zawsze będzie "za trzy lata
      > pomyślimy"...

      Nie ten facet, to inny. Jeśli Ci raz jeszcze przesunie planowanie dziecka na
      dalszy plan, spuść go z wodą w kiblu.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Moje racje, kontra męża racje... 11.01.10, 14:47
      Siedem lat w stałym związku to dość długi okres aby poznać zapatrywania partnera
      na rodzaj i model rodziny jaką chce tworzyć. Zastanawiam się jakie są konkretne
      argumenty męża "przeciwko" dziecku a jakie były "za". Argument upływu czasu
      nie jest wystarczający.
      Może coś trzeba wziąć pod uwagę co widzi mąż a co może mieć wpływ na Wasze przed
      decyzją o dziecku. Czemu nagle zmienił decyzję? Czy może czegoś się obawia w
      związku ze swoim ojcostwem lub Pani macierzyństwem ? W poważnych rozmowie
      odwoływać się do Waszej umowy oraz do swoich potrzeb. Ta umowa jest bardzo
      ważna, bo dotyczy niezwykle istotnej części życia w związku. Decyzja o ślubie
      też miała w sobie obietnicę posiadania dzieci. Bo jak rozumiem nie planowaliście
      bezdzietnego związku. Do tego też się można odwołać. Agnieszka Iwaszkieiwcz
Pełna wersja