Proszę o radę...bliska rozstania..bliska załamania

08.01.10, 11:25
Witam serdecznie...chciałabym napisac co dzieje sie w moimo
zyciu...a moze jakas madra osoba mam nadzieje poradzi mi co mam
robic...bo trudno jest sluchac samego rozsadku..a wiec ( bede sie
streszczac) Jestem w zwiazku od 9 lat ( nie mamy ślubu )od roku mamy
cudownego synka, od samego poczatku ten zwiazek nie należał do
spokojnych...ale wina leży po obu stronach...ja zbyt
niedomyślna...on zbyt wybuchowy...oto niektóre przykłądy: jestem
niedomysla wiec nie pojechalam do jego babci do szpitala ( zaznaczam
iz nie mialam z kim zostawic synka ) jego boli to ze nawet nie
wykazałam checi, nie przytulam sie, nie całuje go nie interesuje
mnie sex tak jak kiedyś, całą milośc przelałam na małego...to
wszystko prawda wiem ze jestem czasem ignorantką, może i
egoistką...a teraz napiszę jego zachowanie: wylicz mnie prawie z
każdego grosz (bo to on zarabia i utrzymuje moją leniwą dupę),
pojście 2 razy do fryzjera w miesiącu na modelowanie to przesada,
wychowywanie i zajmowanie sie dzieckiem to czysta frajda- wg niego
to żadna praca, ale to jak mówią w reklamie PIKUŚ, mój partner
zaledwi 1 m temu przestał podnosic na mnie reke ( moze nie daje mi
gongi prosto w twarz!-ale to pare przykłądów: ciagniecie za wlosy,
łapanie za szyje-mocno!,walenie piescia w nogi popychanie, wyginanie
rak ) Moze dlatego jestem oziebłą suką?! moze dlatego jestem
ignorantka bo siedzi to głęboko we mnie i nie moge wymazac tego z
głowy...a on mówi ze ja go prowokuje...bo nie jestem czuła
pamietliwa itp....no i zaczełam mu oddawac....byc agresywana.... ale
ile mozn znosic ponizan?
On obiecał sie zmienic przez pare tygodni bylo dobrze...tak jest
zawsze a pozniej zaczyna sie psychiczne znecanie np....znow nie
robisz tego i tego i tak wkolko....sex do bani.....i tak
wkółko...mowi ze wystarczy ze bede normalna myslaca o nim kobieta i
wszystko się ułoży....a ja niewiem czy to ma sens...nie wierze w
całkowitą resocjalizację tego związku
Z jednej strony nie chce zeby mały widział zapłakaną matke... (
jestem coraz bardziej nerwowa )a zdrugiej mysle tak niewiele musze
zrobic zeby nie rozbijac dziecku rodziny...
Jego matka mieszka 3 ulice od nas wiec mógłby widywac dziecko
czesto ...a ja niewiem czy jestem na to gotowa zeby z czasem jakas
inna Pani( domniemana nastepna jego kobieta ) zajmowala sie w
jakikolwiek sposob moin synem...( w czasie kiedy oczywiscie mały
bedzie goscil u taty)...wiem ze rozstanie nie zalatwi
wszystkiego...bedziemy sie klocic o sposob chowania dziecka...
Co mam robic?
probowac jeszcze uratowac to wszystko? dla naszego dziecka...zeby
nie chowal sie w roznitek rodzinie....czy sprobowac sobie ulozyc
zycie na nowo? ( chociaz wydaje mi sie to takie nierealne )
Musze zrobic tak mało....a może aż tak wiele.....
dodam ze on przyżekł ze jak jeszcze raz uniesie na mnie reke to sam
sie wyniesie bez awantur bo tez nie chce zeby dziecko na takie sceny
patrzyło :-(
Pozdrawiam
dziekuje wszystkim zainteresowanym
    • triss_merigold6 Re: Proszę o radę...bliska rozstania..bliska zała 08.01.10, 11:47
      Nie ma ofiar są tylko ochotnicy.
      Żyjesz od nastoletnich lat z pierwszym gościem, który Cię puknął,
      prawda? Cóż, w świetle prawa jesteś samotną matką, bezrobotną ofiarą
      przemocy domowej z syndromem wyuczonej bezradności. Jeśli wierzysz w
      cudowną odmianę faceta, który obija Cię bezkarnie od dawna to jesteś
      w dodatku głupia. Podwójnie głupia, bo jeszcze się typa nie pozbyłaś
      a już martwisz się ewentualną inną kobietą. Typowe u zahukanych,
      ubogich kobiet o obniżonym poczuciu własnej wartości, żyjących z
      prostymi cepami.

      Niebieska Linia, MOPS, dziecko do żłobka, Ty do roboty, panu kopa.
      Niemniej stawiam dolary przeciwko orzechom, że nie zrobisz nic
      zasłaniając się chęcią wychowywania dziecka w pełnej rodzinie.
      • gala_54 ...idź do pracy............... 08.01.10, 12:09
        Zacznij zmieniać swoje życie od pójścia do pracy.Nie ma nic
        lepszego jak zarabiać pieniądze.Facet nabierze do Ciebie szacunku,
        ty będziesz wiedzieć jak się na te pieniądze pracuje.Pójście dwa
        razy w miesiącu do fryzjera to jest przesada.Nic nie zrobisz w życiu
        bez swoich pieniędzy, faceci będą cię przestawiać jak będą
        chcieli.Będą wiedzieć że nie masz innego wyjścia niż się na wszystko
        zgadzać.A jak będziesz zarabiać już na siebie, to zobaczysz co z
        chłopem zrobić.Facet jak raz podniesie rękę na ciebie to tak będzie
        przez całe życie.Nie zmieni się.Co jest warta rodzina jak dziecko
        patrzy na przemoc.Taka jest moja rada
        • triss_merigold6 Re: ...idź do pracy............... 08.01.10, 12:15
          A na dzieciątko - alimenty. Na panią nie, bo jest konkubiną.
          Facet nie nabierze do niej żadnego szacunku, trudno szanować kogoś,
          kogo się obija od lat i traktuje jak szmatę do podłogi.

          Pani ma sieczkę w mózgu, obok siebie w jednym tonie pisze o przemocy
          fizycznej i chodzeniu do fryzjera. Powinna iść na solidną,
          wieloletnią terapię i na wszelki wypadek przez następne 10 lat
          trzymać się z daleka od facetów.
          Do autorki: tatuś pił, prawda?
        • deodyma Re: ...idź do pracy............... 08.01.10, 17:31
          no tak.
          babka pojdzie do pracy i wszystkie problemy znikna, jak za
          dotknieciem czarodziejskiej rozdzki.
          pitolisz glupoty i tyle.
          jak facet zaczal na nia podnosic reke, to bedzie robil coraz
          czesciej.
          i to niezaleznie od tego, czy bedzie pracowala, czy nie.
          • kicia031 Re: ...idź do pracy............... 09.01.10, 10:16
            Pojcie do pracy i uniezaleznienie sie finasowo ma byc pierwszym krokiem do
            rozstania, einsteinie.
            • deodyma Re: ...idź do pracy............... 09.01.10, 11:18
              niby tak, ale tez zalezy, ile babka zarobi na dzien dobry.
              byc moze niezbedba bedzie na poczatek pomoc rodziny, bez ktorej to
              na powierzchni sie nie utrzyma.
              nie wszyscy od razu zarabiaja po kilka patykow na reke.
              jesli z jakichs przyczyn bedzie nadal z nim mieszkac i bedzie
              pracowac, to wcale nie znaczy, ze facet nie bedzie podnosil na nie
              reki.
              einstein:D
      • ahhna Re: Proszę o radę...bliska rozstania..bliska zała 15.01.10, 01:07
        Zazwyczaj cenię twoje posty, ale za ten - trudno. Uważasz że
        sformułowaniami typu puknął, głupia, podwójnie głupia, zahukana itd,
        itp podniesiesz tej dziewczynie poczucie wartości? Nie mógłby być
        ten post bardziej kulturalny, a i bardziej odkrywczy? Dziewczyna
        prosi o radę, gołym okiem widać, jakie jest jej poczucie wartości
        własnej. Leżącego się nie kopie, już dostatecznie jej facet jej
        dokopał.
      • eastern-strix triss 15.01.10, 22:17
        co to znaczy,ze nie ma ofiar?

        Uwazasz,ze wszyscy sa sami sobie winni? W takim razie po co w ogole pomagac ofiarom przemocy skoro to ich wina?

        Czasem mysle,ze jestes niezwykle szczesliwa osoba - swiat widzisz czarno-bialo bez zadnych niuansow. Delikatnosci, taktu i wrazliwosci w tym nie ma zadnej, ale to nie Twoj problem tylko innych, no nie?
        • aniazavonlea Re: triss 17.01.10, 09:47
          Triss nie oceniaj! Ja bym Ci proponowała wychownie w alkoholowej rodzinie i
          faceta przemocowca i zobaczymy ile będziesz miała checi na zmianę i czy nie
          będziesz się zasłaniać rodziną...

          Nie uważam że Triss to szcześliwa osoba, wparowuje na wątki gdzie może
          komuś dowalić i poczuć się lepiej że sama lepiej się ustawiła.Szczęsliwej osobie
          takie dowalanie by nie przyniosło satysfakcji.Nie wiem może to jakies
          przeniesienie, czepia sie kobiet ofiar bo chce dowalić mamusi..itd..ewidentnie
          zew krwi...
          To że nie ma ofiar to manipulacja Tris.
    • kicia031 Niestety dziewczyny maja racje 08.01.10, 12:51
      Niestety musisz zaczac od znalezienie pracy i usamodzielnienia sie.
    • marzeka1 Re: Proszę o radę...bliska rozstania..bliska zała 08.01.10, 14:15
      Pan jest do odstrzału, NIE ZMIENI SIĘ, jeśli w to wierzysz, to jesteś naiwna i
      głupia. Nie ma sensu, by dziecko dorastało w takim ojcem, który regularnie obija
      mamusię, nie szanuje i traktuje jak śmiecia.
      Zacznij od poszukania pracy, na dziecko zażądaj alimentów, a pana z życia się
      pozbądź, martwienie się na zapas następną panią, która będzie na tyle głupia, że
      zechce takiego śmiecia, jest w twojej sytuacji niepoważne.

      I nie pisz o nierozbijaniu rodziny w kontekście pana ze skłonnością do przemocy,
      bo to śmieszne.

      • petelka79 Re: Proszę o radę...bliska rozstania..bliska zała 08.01.10, 15:13
        On Cię bije, Ty w desperacji mu oddajesz. On Cię poniża, upokarza,
        wykańcza psychicznie. Piszesz, że w zasadzie nigdy nie było między
        Wami stabilnych relacji(burzliwy związek). Macie dziecko, które
        wychowujecie w toksycznej atmosferze. Chcesz ratowac związek,żeby
        dziecko dorastało w pełnej rodzinie( tak,ona pełna jest,ale przemocy
        i patologicznych zachowań). Drugi powód to niechęc do Twojej
        następczyni(ewentualnej,wyimaginowanej na tę chwilę!)To niedorzeczne
        argumenty.Weź się w garśc i oceń swoją sytuację:czy w razie
        rozstania masz gdzie mieszkac, czy możesz liczyc na pomoc rodziny,
        jakie masz wykształcenie,czy masz już jakieś doświadczenie zawodowe.
        Pozwij faceta o alimenty, idź do pracy, zacznij zyc normalnie,
        podnieś swoją samoocenę. DLA DOBRA DZIECKA, które podobno jest dla
        Ciebie najważniejsze.
        • nikitaa83 Re: Proszę o radę...bliska rozstania..bliska zała 08.01.10, 15:56
          Po pierwsze pieniedzy mi nie barkuje, on przynosi ciut wiecej wiec
          mnie reprymuje co do wydatków....
          po drugie mieszkamy w moim domu ( swiezo wybudowanym ) wiec nie
          jestem na jego łasce
          chodzi o to ze moge sie zalozycz ze jak by on opowiedzial swoja
          wersje wyszlabym na wredna jedze...kazdemu potrafi zamydlic
          oczka...dla niego jest proste: jestem ta zla wiec go prowokuje...nie
          jestem glupia dziewczyna...,mam zamożną kulturalną rodzinę wychowana
          jestem z tradycjami...niczego mi nie brakuje....poprostu jestem
          chyba podatna na manipulację:-( od lat w tym tkwie i chyba juz
          jestem zaprogramowana....wiem użalam sie nad soba ale zawsze bywa
          tak ze jak juz jestem pewna na 100% ze odchodze to on zaczyna byc
          WSPANIAŁY pozatym powiedzmy ze nie bedzie podnosil łap...on
          psychicznie mnie wykancza...powodujac ze wszystkiemu czuje sie winna
          w wielu sprawach ma racje...ale ja czuje jakby tym pretensjom nie
          było końca...to taki typ ze ci wszytsko wmówi....ale....
          POstanowiłam: jeszcze raz podniesie na mnie rękę i wyrzucę go na
          zbity pysk MAM dla kogo życ i uśmiechac sie...
          Wrazie co napisze
          pozdrawiam i dziekuje za wszystkie odp
          • burza4 Re: Proszę o radę...bliska rozstania..bliska zała 08.01.10, 20:12
            zacznij od tego, żeby iść na terapię, osoby które pochodzą z normalnych domów
            (normalnych nie znaczy zamożnych) nie mają takiego problemu z samoakceptacją i
            nie wiążą się raczej z byle chłystkiem. Coś jednak w twoim życiu musiało być nie
            tak, skoro kotłujesz się z gościem parę lat, a mimo to brniesz w ten związek
            dalej decydując się na dziecko i godząc na poniżanie.
          • mruwa9 Re: Proszę o radę...bliska rozstania..bliska zała 08.01.10, 21:31
            jestes tak klasyczna ofiara przemocy domowej, ze mozna by Cie w
            gablotce jako wzorzec postawic. To, co jest typowe, to to, ze tkwisz
            w chorym zwiazku, usprawiedliwiajac tego dupka, ze dajesz mu kolejne
            szanse, choc dawno powinnas go wywalic na zbity pysk, ze dajesz
            sobie wmowic, ze jestes winna jego wybuchom, ze wierzysz naiwnie, ze
            swoim zachowaniem jestes w stanie naprawic zwiazek, a on to
            wykorzystuje i uzaleznia Cie od siebie nie tylko finansowo, ale
            rowniez maltretujac psuchicznie, wmawiajac Ci, ze bez niego jestes
            zerem, ze sobie nie poradzisz sama, a Ty juz w to uwierzylas.
            Nie licz na to, ze kiedykolwiek bedzie dobrze. Miesiace miodowe po
            akcjach z rekoczynami rowniez sa bardzo typowe dla przemocty
            domowej. Twoj facet to psychopata i jesli bdziesz tkwila w zwiazku z
            nim, bedzie tylko gorzej. Wystaw jego rzeczy za drzwi i nigdy nie
            dawaj mu kolejnej szansy. Popros o pomoc przyjaciol lub rodzicow,
            zeby z Toba byli, gdy bedziesz eksmitowala drania, zadzwon na
            Niebieska Linie, poszukaj terapeuty doswiadczonego w terapii ofiar
            przemocy domowej, poszukaj pracy, zloz sprawe o alimenty na
            dziecko. Odetchnij pelna piersia, dasz sobie rade bez niego. Tkwiac
            w takim zwiazku dla dobra dziecka, zafundujesz mu-dziecku - pieklo
            na ziemi, za ktore z pewnoscia nie bedzie ci ono (dziecko) wdzieczne.
            • nikitaa83 Re: Proszę o radę...bliska rozstania..bliska zała 09.01.10, 09:16
              dziekuje wszystkim
              • gala_54 Re: Proszę o radę...bliska rozstania..bliska zała 09.01.10, 11:24
                ...deodyma jeżeli nie rozumiesz jakie znaczenie ma pójście do
                pracy , to nie ma o czym gadać....naturalnie że problemy nie znikną,
                będzie podstawa aby się z nimi zmierzyć.
                Nikitaa83 nie chodzi o to że brak Ci pieniędzy, chodzi o to abyś
                była samodzielna, niezależna.Praca uszlachetnia, daje poczucie
                wartości, możliwość realizacji no i samodzielność....Wydaje mi się
                to tak oczywiste że aż strach że ktoś tego nie rozumie......
                • deodyma Re: Proszę o radę...bliska rozstania..bliska zała 09.01.10, 12:11

                  gala_54 napisała:

                  > ...deodyma jeżeli nie rozumiesz jakie znaczenie ma pójście do
                  > pracy , to nie ma o czym gadać....naturalnie że problemy nie
                  znikną,
                  > będzie podstawa aby się z nimi zmierzyć.





                  rozumiem, nie mam wszak 16-lat.
                  tylko ze jak facet nie wyniesie sie z jej domu, niczego to nie
                  zmieni.
                  jesli zaczal podnosic na nia reke, bedzie robic to dalej.
                  musialaby na poczatek pozbyc sie gada z domu a jak jej sie to nie
                  uda, czarno to widze.
    • attiya Re: Proszę o radę...bliska rozstania..bliska zała 09.01.10, 09:49
      nie łapię Nikito
      chcesz abyśmy doradzili Ci, żebyś dla dobra dziecka została z przemocowcem?
      spoko, tylko kto dzieckiem się zajmie jak zatłucze cię?
      • ledzeppelin3 Re: Proszę o radę...bliska rozstania..bliska zała 11.01.10, 23:31
        No ale przyznaj, że do babci nie pojechałaś! I nie tłumacz się dzieckiem.
        Dziecko to tylko dziecko, a to jest Babcia Męża...! Prawie jak Rodzona Matka...!
        Podły egoizm.
    • demonsbaby Przynajmniej nie wydasz kasy na rozwód 13.01.10, 08:16
      I to tyle w temacie. Kierunek sąd rodzinny: wniosek o alimenty i
      przyznanie opieki nad dzieckiem. Alimenty weż także na siebie.
      Sprawa alimentacyjna - jest nieodpłatna (dla składającego wniosek).
      W międzyczasie - kierunek: urząd pracy i zacznij robnić cokolwiek.
      Pomocy szukaj u swoich bliskich plus wszystkie fundacje / instytucje
      pomagające samotnym matkom / ofiarom przemocy w rodzinie
      (wyszukiwarka google: ośrodki+pomocy+kryzys+rodzina+twoja
      miejscowość). Czy coś was łączy - oprócz jego pier...lenia na twój
      temat?
      Jest jeszcze drugie wyjście - pan idzie z tobą na terapię
      małżeńsjką, uczy się szanować partnerkę i matkę dziecka, a jak
      bezskutecznie - patrz rozwiązanie 1-sze.

      P.S
      Do fryzjera dwa razy w miesiącu to ja też nie chodzę ;) ale może
      dlatego, że jestem odpowiedzialna za utrzymanie rodziny bez
      wsparcia.
    • eastern-strix Przemoc domowa 15.01.10, 22:15
      Wybacz, ale z tego, co napisalam wnioskuje,ze masz zadatki na typowa partnerke przmocowca.

      Obarczas siebie wina za agresywne zachowania partnera, szukasz winy w sobie a to jest chore, bo nic nie usprawiedliwia przemocy.

      Doliczylam sie przemocy fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej.

      Niestety, Ty potrzebujesz terapii zeby sie z tego zwiazku wyplatac. Inacze zostaniesz z partnerem na zawsze usprawiedliwiajac sie dobrem dziecka. A to jest tylko wymowka, bo tak naprawde chodzi o Ciebie, Ty sie boisz samotnosci.

      Jesli zostaniesz, schrzanisz zycie i sobie i dziecku. Problem w tym, ze najprawdopodobniej potrzebujesz dlugoterminowej terapii zeby zmienic priorytety w zyciu.

      Bycie samotnym rodzicem to nie konice swiata, ale zmarnowanie zycia w zwiazku pelnym upokorzen i przemocy - owszem.
      • naszamaya Re: Przemoc domowa 16.01.10, 23:14
        Zgadzam sie z tym,co pisaly dziewczyny przede mna... Dodam moze jeszzce tylko,
        ze jesli dzis, teraz, natychmiast czegos nie zrobisz,to za kilkanascie lat, syn
        spojrzy Ci w oczy z zalem,prestensja a byc moze i nienawiscia i wykrzyczy
        dlaczego pozwolilas aby wychowywal sie w patologicznej rodzinie. Bedzie mial
        spadek po was, ogrom psychicznych problemow, bedzie mial problemy z kobietami,
        byc moze bedzie taki jak ojciec tzn bedzie je bil i ponizal, a moze bedzie
        zagubiony,zakompleksiony syenk mamusi...Tak czy siak,zmarnujecie mu start w JEGO
        zycie...
        Po 2gie, rob cos poki jestes mloda!! Masz szanse poznac kogos
        innego,wartosciowego, madrego,opanowanego faceta,uwierz tylko w siebie, to
        nieprawda co wmawia Ci terazniejszy facet...
        Och..obys Ty tylko posluchala...pewnie pozalilas sie w chwili
        kryzysu,naladowalas i wrocilas do stargeo schematu...SZKODA DZIECKA.

        ''Kto zrobil cos 1 jest szansa,ze zrobi to 2 raz, ale jesli zrobil cos 2 razy-na
        pewno zrobi to 3 raz''...A ILE RAZY PODNIOSL REKE NA CIEBIE.......??????? PRACA
        DOMOWA-DO PRZEMYSLENIA.
    • boryska_only Re: Proszę o radę...bliska rozstania..bliska zała 17.01.10, 13:21
      hej,powiem Ci tak,bo mam tak samo,dokłanie,tego sie NIE DA juz
      "naprawic"!!!niestety ale taka prawda,albo zagryzasz zęby i robisz
      dobrą minę,albo odcinasz sie emocjonalnie,mowisz tak,tak,masz rację a
      w głowie knujesz jak spieprzyc z tego miejsca jak najdalej :) praca
      duzo nie zmieni,na poczatku,potem sie doczepi,ze za duzo pracujesz,a
      za mało kasy przynosisz...zawsze znajdzie "coś" by Cie
      skrytykować,uderzyć,poniżyc!!!zawsze!!! to jest błędne koło,podobno
      terapia jakaś pomaga,ale moj nie chce isc,bo to tylko "ja mam
      problemy"...bez komentarza...
      ja tez jestem juz obojetna,ciesze sie jak go w domu nie ma,chwila
      spokoju,nie ma czepiania sie i ciagłej krytyki,ale takich chwil jest
      mało:(((
      musisz sama to jakos sobie poukladac,chcialam tylko Ci powiedziec,ze
      takie zwiazki sa raczej "nieuleczalne" i nie łudź sie,ze on sie
      zmieni,naprawde!!!
      trzymaj sie i powodzenia i odważnych decyzji życzę :)
Pełna wersja