Inspekcja rodziny narzeczonego- wasze RADY?

11.01.10, 18:26
Niedlugo bede miala "inspekcje" rodziny narzeczonego i potrzebuje waszych rad
jak sie przy tym wszystkim zachowac. Niektore na pewno maja jakies
doswiadczenie w tym zakresie:-)
A wiec sytuacja wyglada tak, ze mieszkamy juz razem pol roku i w tym roku
zostaniemy malzenstwem. Nie jestem jednak akceptowana przez czesc rodziny meza
i co w tym szczegolnego nie akceptuja mnie tylko kobiety (?) tzn. jego mama
(przyszla tesciowa) i jego siostra oraz corka siostry narzeczonego.

Natomiast tata narzeczonego i maz jego siostry mnie lubia. Powiem szczerze, ze
nie dociekalam dlaczego mnie te kobiety tak nie lubia, bo mi sie nie chce
bawic w takie glupoty. Ogolnie sa to kobiety niepracujace, zyjace na
utrzymaniu mezow, bez wyksztalcenia i nieco otyle. Ja natomiast pracuje,
skonczylam Uniwersytet i jestem szczupla. Moze to o to chodzi?
W kazdym badz razie jego matka i siostra wiele razy namawialy go by zerwal ze
mna. Ja nawet o tym na poczatku nie wiedzialam ale potem sprawa sie rypla, bo
moj narzeczony zerwal z nimi kontakty i poinformowal mnie jak sie dziwilam
dlaczego nie jedzie do mamy na swieta ani nie dzwoni, ze dlatego, ze mu sie
wtracaly i wyciagaly od niego pieniadze. W miedzyczasie zamieszkalismy razem i
jakos tak narzeczony zaczal rozmawiac z rodzina ale caly czas ma do nich zal.
Tutaj po prostu posredniczyl jego tata, zeby sie w koncu pogodzil z mama, choc
jego tata tez przyznal mu racje i powiedzial, ze ma robic jak chce. Ale nadal
moj narzeczony ma zal do nich, np. 3 miesiace temu siostra narzeczonego
przyjechala z mezem na mecz do naszego miasta ale moj narzeczony powiedzial,
ze nie bedzie u nas nocowala, bo nam bedzie tylko szperala w naszych rzeczach
i sie wtracala. Podkreslam, ze ja go w ogole do niczego nie namawialam. Wiec
ona nocowala w hotelu i nawet moj chlopak powiedzial mi, ze specjalnie jej
zarezerwowal hotel z drugiej strony miasta, zeby tylko do nas nie wpadla.
I tak zdarzylo sie wczoraj, ze zadzwonil syn siostry mojego narzeczonego i
powiedzial, ze chce przyjechac do stolicy w marcu na 2-3 dni, zeby sobie
pozwiedzac i czy moze u nas przenocowac. Jest to chlopak 17-letni, wiec sie
zgodzilismy, bo dlaczego "dorosle" dziecko ma cierpiec za bledy matki? Ale
caly czas weszymy w tym podstep, ze jego matka (czyli ta siostra mojego
narzeczonego) go naslala, by zobaczyl jak zyjemy. Mnie to strasznie jakos tak
blokuje, kiedy pomysle, ze on bedzie zdawal tej kobiecie raporty jak to u nas
jest. Wiem, ze ona naprawde mnie nienawidzi i bedzie straszne rzeczy
wymyslala. Jak na poczatku olewalam jej fochy to teraz zaczyna mnie coraz
bardziej stresowac. Nawet pomyslalam o tym, zeby na te pare dni pojechac do
rodzicow ale moj narzeczony jest przeciwny i mowi, ze to glupota uciekac z
wlasdnego domu.
    • ewa9717 Re: Inspekcja rodziny narzeczonego- wasze RADY? 11.01.10, 18:55
      Po prostu sympatycznie przyjmij małolata, pokaż mu miasto,
      zorganizuj jakąś atrakcję. Trzy dni to nie wieczność, a zyskasz
      kolejnego sprzymierzeńca ;)
      • rlena Re: Inspekcja rodziny narzeczonego- wasze RADY? 11.01.10, 21:54
        Jest to inrytujace. Nie mniej jednak spojrz na sprawe racjonalnie
        (jak zreszta robisz). No i co z tego,ze on moze zrelacjonuje
        rodzinie to jak bylo,jak mieszkacie, itp.? Postaraj sie,zeby spedzil
        trzy ciekawe dni w stolicy. Zdecydowanie nie wciagalbym go w
        rozgrywki doroslych poprzez wkupywanie sie w jego wzgledy.
    • shemreolin Re: Inspekcja rodziny narzeczonego- wasze RADY? 12.01.10, 00:57
      Wybacz, ale mi to trochę trąca paranoją. Uważasz, że te kobiety cię nie
      akceptują, ale ty sama także nie wypowiadasz się o nich ze zbytnim szacunkiem
      ("niepracujace, zyjace na utrzymaniu mezow, bez wyksztalcenia i nieco otyle").
      Sama pokazujesz jaki masz do nich stosunek i że czujesz się od nich lepsza, bo
      jesteś ich przeciwieństwem.

      Mam wrażenie, że nie masz nawet najmniejszego pojęcia dlaczego one mogą cię nie
      lubić i sama stworzyłaś sobie całą historię, która zaczęła żyć własnym życiem.
      Wymyślasz razem ze swoim narzeczonym jakieś przedziwne historie o "szpiegowaniu"
      przez nastoletniego siostrzeńca, a na dodatek zanim on jeszcze przyjechał ty
      przeżywasz wizje jego "raportowania" matce.

      Jeśli szkoda ci czasu na dociekanie dlaczego ktoś nie darzy cię sympatią (bo to
      ponoć głupoty), to dlaczego nie szkoda ci czasu na wymyślanie własnej wersji
      wydarzeń i trucie się tym?

      Naprawdę nie lepiej ugościć rodzinę, zaprosić te kobiety nawet (a co ci szkodzi
      żeby zobaczyły jak mieszkacie? Hodujecie tam maryśkę czy co?). Postaraj się
      poznać te osoby, a jeśli zauważysz z ich strony dystans to po prostu spytaj co
      jest tego powodem. Takie postawienie sprawy to wcale nie jest jakaś tam głupota,
      na którą nie warto tracić czasu. Zaoszczędzisz sobie stresu a prawda może się
      okazać zupełnie inna od tej, która sobie wydumałaś.

      Jak widać szczupłość i wykształcenie nie są gwarantem dojrzałości emocjonalnej.
      • kicia031 swiete slowa 12.01.10, 09:44
        ja po 9 latach zwiazku nie wiem, czy tesciowa mnie lubi, czy
        akceptuje, czy tez moze wrecz przciwnie. Zachowuje sie wobec niej
        uprzejmie, nie doszukuje sie podtekstow i zajmuje swoimi sprawami i
        swoja rodzina.
      • sarna-czarna Re: Inspekcja rodziny narzeczonego- wasze RADY? 12.01.10, 11:34
        shemreolin napisała:

        > Wybacz, ale mi to trochę trąca paranoją. Uważasz, że te kobiety cię nie
        > akceptują, ale ty sama także nie wypowiadasz się o nich ze zbytnim szacunkiem
        > ("niepracujace, zyjace na utrzymaniu mezow, bez wyksztalcenia i nieco otyle").
        > Sama pokazujesz jaki masz do nich stosunek i że czujesz się od nich lepsza, bo
        > jesteś ich przeciwieństwem.

        Niestety nie daze szacunkiem kobiet-utrzymanek, chociaz nigdy im tego WPROST nie
        powiedzialam. Ale takie mam zdanie o takich kobietach i mego zdania nie zmienie.
        Ich nadwaga nie wynika z jakies choroby tylko z tego, ze one notorycznie jedza
        czekolade: sama widzialam jak u nas byly, nawet dopytywaly sie o czekolade czy
        nie mam jej w domu :-)))) A potem do mnie, ze ja taaaka szczuplutka:-) (Ale ja
        nie zre czekolady co godzina) Wiec chyby moge krytykowac kobiety, ktore przez
        brak sily woli a nie przez jakas chorobe strasznie sie zaniedbaly i utyly?
        (Pytanie retoryczne). Poza tym nawet moj narzeczony powiedzial mi, ze po tym co
        on z matka przezyl w domu to on nigdy nie wzialby kury domowej za zone, bo jego
        mama straszne cyrki urzadzala w domu jak tylko dzieci zaczely dorastac i ona
        przestraszyla sie, ze niedlugo opuszcza dom. Wiec nawet moj chlopak je krytykuje
        a sa one z jego rodziny.

        >
        > Mam wrażenie, że nie masz nawet najmniejszego pojęcia dlaczego one mogą cię nie
        > lubić i sama stworzyłaś sobie całą historię, która zaczęła żyć własnym życiem.
        > Wymyślasz razem ze swoim narzeczonym jakieś przedziwne historie o "szpiegowaniu
        > "
        > przez nastoletniego siostrzeńca, a na dodatek zanim on jeszcze przyjechał ty
        > przeżywasz wizje jego "raportowania" matce.

        Nie musze tego "wymyslac", bo to jest niestety prawda. One byly u nas kilka
        razy, ja wtedy przyjezdzalam na kilka dni do chlopaka, bo jeszcze pracowalam w
        innym miescie. I w ten sposob sie zobaczylysmy. A potem chlopak mi opowiadal, ze
        w jego miejscowosci opowiadaly niesamowite rzeczy o naszym zwiazku, ze on
        rzekomo wszystko w domu robi a ja wyleguje sie na kanapie, ze ja swoj samochod
        kupilam z prostytucji, bo to niemozliwe, zeby kobieta tyle zarabiala, ze on mnie
        sponsoruje, dlatego nie daje teraz swojej rodzinie pieniedzy (tu pragne
        zaznaczyc, ze jego rodzina dysponuje duzymi pieniedzmi, wiec moj chlopak nie
        musialby im dosylac pieniedzy, zeby nie umarly z glodu; tylko ze one szastaja
        pieniedzmi, wiec od czasu do czasu po wiekszych zakupach prosily sie o pieniadze
        u mojego chlopaka, kiedy ich mezowie mowili, ze nie dadza na takie glupoty).
        Kilka razy prowadzily z nim "powazne rozmowy" i kazaly mu ze mna zrywac. To moj
        chlopak mi o tym opowiedzial i to jest powod niezapraszanie ich do nas przez
        jakis czas.
        • sarna-czarna Re: Inspekcja rodziny narzeczonego- wasze RADY? 12.01.10, 11:43
          Do mlodego nic nie mamy, dlatego go zaprosilismy. Choc obawiamy sie, ze jest pod
          silnym wplywem matki i po powrocie jej zlozy raport a ona zacznie wymyslac
          dziwne rzeczy o mnie. Moze tym razem dowiem sie, ze mam agencje towarzyska w
          domu albo ze bije meza? :-)
        • kicia031 podsumowuja 12.01.10, 11:45
          wart Pac pałaca
          • moreno68 Re: podsumowuja 12.01.10, 12:17
            Oj kicia masz rację.A tak na marginesie , prosiły Cię o pomoc w
            zwalczaniu nadwagi , bo może one siebie akceptują takimi jakimi są:)
            • sarna-czarna Re: podsumowuja 12.01.10, 12:34
              moreno68 napisał:

              > Oj kicia masz rację.A tak na marginesie , prosiły Cię o pomoc w
              > zwalczaniu nadwagi , bo może one siebie akceptują takimi jakimi są:)

              Widze, ze tu pisza sama kobiety majace problemy z nadwage:-( Bo tylko to
              zauwazylyscie w moim opisie. Wyzwisk ze strony matki i siostry mojego chlopaka
              na temat tego, ze jestem podobno prostytutka a moj narzeczony moim sponsorem i
              to mimo tego, ze to ja zarabiam wiecej to tego nie zauwazylyscie. I oczywiscie
              uwazacie to za normalne, ze dorosly chlopak daje pieniadze mamusi czy siostrze,
              bo one chca sobie kupic kolejne nowe palto albo setne buty za 300 PLN a sam
              chlopak oszczedza do nastepnej pensji na jedzeniu.
              I oczywiscie uwazacie to za normalne, ze ktos przychodzi do was w gosci a potem
              dowiadujecie sie, ze ta osoba opowiada o was, ze jestescie prostytutka itp.
              tylko dlatego, ze jestem samodzielna finansowo i zadbana.
              • moreno68 Re: podsumowuja 12.01.10, 13:36
                Jeżeli tak łatwo wyciągasz wnioski w stosunku do wagi, i tak fajnie
                przyjmujesz krytykę jak widac po Twoich postach to nie dziwię się że
                masz problem.
                A tak na marginesie, rozmawiałaś z rodziną narzeczonego bezpośrednio
                na temat prostytucji, obgadywania itp.
                I co Tobie powiedziały po tej rozmowie?Bo rozumiem,że w sytuacji
                konfliktu czy problemu tak dorośli ludzie wyjaśniają swoje sprawy.
                • sarna-czarna Re: podsumowuja 12.01.10, 14:42
                  moreno68 napisał:

                  > Jeżeli tak łatwo wyciągasz wnioski w stosunku do wagi, i tak fajnie
                  > przyjmujesz krytykę jak widac po Twoich postach to nie dziwię się że
                  > masz problem.
                  > A tak na marginesie, rozmawiałaś z rodziną narzeczonego bezpośrednio
                  > na temat prostytucji, obgadywania itp.
                  > I co Tobie powiedziały po tej rozmowie?Bo rozumiem,że w sytuacji
                  > konfliktu czy problemu tak dorośli ludzie wyjaśniają swoje sprawy.

                  Nie, nie rozmawialam z nimi, poniewaz o tych plotkach dowiedzialam sie od
                  chlopaka. One nie powiedzialy mi wprost, ze uwazaja mnie za prostytutke, bo
                  jezdze takim samochodem tylko za moimi plecami plotkowaly. Jak to moj chlopak
                  uslyszal to powiedzial mi, ze nie bedzie utrzymywal z nimi kontaktow, bo takie
                  rzeczy wygaduja i go zmuszaja do zerwania. Wiem, ze on z nimi dyskutowal na ten
                  temat. Z tym ze on zerwal kontakty tylko z matka i siostra, bo reszta rodziny
                  albo mnie bronila albo zachowywala sie neutralnie, czyli milczala. Ja nie mam z
                  tymi kobietami zadnych kontaktow, tyle ze sie pare razy widzialysmy i wyczuwalam
                  dziwna niezyczliwa atmosfere. Nie daly mi zadnego numeru telefonu do siebie a ja
                  jestem tak wychowana, ze sie nie wpraszam. Jesli nie daly mi swojego numeru
                  telefonu to widocznie nie chcialy kontaktu z mojej strony. I NAJWAZNIEJSZE:
                  oboje uwazamy, ze to one powinny do nas zadzwonic i nas przeprosic, bo to one
                  mnie obrazily. A to do dzis nie nastapilo.
              • annb Re: podsumowuja 12.01.10, 14:02
                W przeciwieństwie do kici, którą bardzo lubię i szanuję, jestem w
                stanie wczuć się w Twoje położenie.Wiem jak denerwujące są
                pseudokomplementy ależ_ty_jestes_chudziutka_jak_ty_to_robisz, od
                osób którym zasady zdrowego zywienia są obce.Az cisnie się na usta -
                bo ja jem a nie....Ale kultura zobowiązuje ;)
                Zadarza się
                jesli chodzi o pieniądze to też jestem w stanie zrozumieć ich do
                Ciebie niechęc.Jesteś konkurencją.Ich sponsor i dorzucacz się
                do zakupów nagle robić tego nie chce, bo ma panią swego serca.I
                zaczyna wić gniazdo/oszczedza na przyszłośc/inwestuje w to co jego a
                nie w kobiety rodzinne.
                A to boli - w mysl porzekadła-dobrze żarło ale zdechło.
                Sarno, masz mądrego mężczyznę, odciął się/dawkuje sobie klimaty
                rodzinne w małych ilościach i ciebie nie naraża na kontakty z
                osobami, które niekoniecznie są tobie przychylne.
                Młodego nie traktuj jak szpiega, bo hotele w stolicy są drogie a
                miejscowka u rodziny, nawet na podłodze, za darmo.
                Polecam cwiczyc dystans i jak najmniej o nich myslec
                dla zdrowia
                • sarna-czarna Re: podsumowuja 12.01.10, 14:48
                  annb napisała:

                  > W przeciwieństwie do kici, którą bardzo lubię i szanuję, jestem w
                  > stanie wczuć się w Twoje położenie.Wiem jak denerwujące są
                  > pseudokomplementy ależ_ty_jestes_chudziutka_jak_ty_to_robisz, od
                  > osób którym zasady zdrowego zywienia są obce.Az cisnie się na usta -
                  > bo ja jem a nie....Ale kultura zobowiązuje ;)

                  Ja im absolutnie nie powiedzialam, ze sa grube, bo tyle jedza, jeszcze do tego
                  czekolade! To byl tylko moj komentarz na tym forum. Ja sie po obiedzie
                  dopominaly o ta czekolade, to powiedzielismy tylko, ze niestety nie mamy w domu.
                  Nie jestem chamka, ktora udziela cennych rad typu "Jedz mniej!", choc byc moze
                  te rady by im pomogly ? Dopiero jak wyszly to sie smielismy, ze taki obiad im
                  nie wystarczyl. :-)

                  > Zadarza się
                  > jesli chodzi o pieniądze to też jestem w stanie zrozumieć ich do
                  > Ciebie niechęc.Jesteś konkurencją.Ich sponsor i dorzucacz się
                  > do zakupów nagle robić tego nie chce, bo ma panią swego serca.I
                  > zaczyna wić gniazdo/oszczedza na przyszłośc/inwestuje w to co jego a
                  > nie w kobiety rodzinne.
                  > A to boli - w mysl porzekadła-dobrze żarło ale zdechło.

                  Tez to rozumiem, ze zabralam im "sponsora". :-) Choc w sumie ja tez dokladam sie
                  do mieszkania ale planujemy kupno mieszkania, wiec moj chlopak zrobil sie teraz
                  strasznie skapy dla rodziny :-)


                  > Sarno, masz mądrego mężczyznę, odciął się/dawkuje sobie klimaty
                  > rodzinne w małych ilościach i ciebie nie naraża na kontakty z
                  > osobami, które niekoniecznie są tobie przychylne.
                  > Młodego nie traktuj jak szpiega, bo hotele w stolicy są drogie a
                  > miejscowka u rodziny, nawet na podłodze, za darmo.
                  > Polecam cwiczyc dystans i jak najmniej o nich myslec
                  > dla zdrowia

                  Mlodego na pewno przywitam normalnie. Po przemysleniu sprawy stwierdzilam, ze
                  moze nie ma problemu? Bo w tej rodzinie to tylko kobiety sa dziwne a mezczyzni
                  sa calkiem w porzadku: ojciec chlopaka jest naprawde super i mozna z nim
                  pogadac. Wiec moze mlody, ktory ma juz 17 lat zaczyna samodzielnie myslec i nie
                  da sie zmanipulowac?
        • shemreolin Re: Inspekcja rodziny narzeczonego- wasze RADY? 12.01.10, 16:53
          Na przyszłość nie oczekuj adekwatnych odpowiedzi, jeśli nie nakreślasz całości
          sytuacji w pierwszym poście. Nigdzie nie pisałaś, że one cie widziały lub że je
          znasz osobiście. Za to rozpisałaś się na temat ich szczupłości oraz
          wykształcenia. To świadczy o Tobie czy tego chcesz czy nie. I to, że tutaj
          dziewczyny zwracają ci uwagę na twój tor myślenia nie jest wynikiem ich własnych
          kompleksów, chociaż to także z góry założyłaś. W pierwszym poście nie pisałaś
          nic o posądzaniu Ciebie o prostytucje, ani innych plotkach. To nie jest forum
          wróżbiarskie, nie spodziewaj się cudów.

          A tak szczerze to i ja sie nawet gzodzę z kicią, mimo że czasami daje za mocno
          po łbie, że jesteś ich warta, bo sama zeszłaś do ich poziomu. One ciebie nie
          lubią, bo jesteś chuda, wykształcona i zaradna. Ty ich nie lubisz bo są grube,
          niewykształcone i wiszą na mężach. Zdania nie zmienisz, one też nie. Jesteście
          siebie warte i tyle. To ciężko przełknąć, bo uważasz się za lepszą, ale w
          podsumowaniu tak to właśnie wygląda. Typowo babska przepychanka z chłopem w tle.

          Jedyne wyjście dla Ciebie to się kompletnie odciąć od tematu, pójść na jogę,
          kurs oddychania ZEN czy inną cholerę. Jak się wciągniesz na amen w tą zabawę, to
          Ciebie i te panie będzie różnić jedynie zawartość tkanki tłuszczowej w
          organiźmie, nic więcej.
        • deodyma Re: Inspekcja rodziny narzeczonego- wasze RADY? 12.01.10, 17:46

          > Niestety nie daze szacunkiem kobiet-utrzymanek, chociaz nigdy im
          tego WPROST ni
          > e





          przepraszam, zle zdajesz sobie sprawe z tego, co znacza slowa, ktore
          tu przytaczasz?
          moze juz czas najwyzszy , bys zapoznala sie ze znaczeniem slowa
          UTRZYMANKA?
          jesli one wiedza, jakie masz o nich zdanie, to nie dziwie sie im
          wcale, ze Cie nie lubia.


          > Ich nadwaga nie wynika z jakies choroby tylko z tego, ze one
          notorycznie jedza
          > czekolade: sama widzialam jak u nas byly, nawet dopytywaly sie o
          czekolade czy
          > nie mam jej w domu :-)))) A potem do mnie, ze ja taaaka
          szczuplutka:-) (Ale ja
          > nie zre czekolady co godzina) Wiec chyby moge krytykowac kobiety,
          ktore przez
          > brak sily woli a nie przez jakas chorobe strasznie sie zaniedbaly
          i utyly?







          w realu tez jestes taka odwazna i potrafisz skrytykowac nadwage tych
          kobiet?
          nie sadze.


          co do powyzszego, nigdy nie wiesz, jak Ci sie zycie ulozy i czy
          kiedys Ty sama nie bedziesz na utrzymaniu swojego przyszlego meza,
          jesli nim oczywiscie zostanie.
          • sarna-czarna Re: Inspekcja rodziny narzeczonego- wasze RADY? 12.01.10, 18:34
            deodyma napisała:

            >
            > > Niestety nie daze szacunkiem kobiet-utrzymanek, chociaz nigdy im
            > tego WPROST ni
            > > e
            >
            >
            >
            >
            >
            > przepraszam, zle zdajesz sobie sprawe z tego, co znacza slowa, ktore
            > tu przytaczasz?
            > moze juz czas najwyzszy , bys zapoznala sie ze znaczeniem slowa
            > UTRZYMANKA?
            > jesli one wiedza, jakie masz o nich zdanie, to nie dziwie sie im
            > wcale, ze Cie nie lubia.

            Utrzymanka to kobieta zyjaca na czyims utrzymaniu (glownie "jeleniem" jest
            mezczyzna); to czy jest mezatka czy kochanka nie ma najmniejszego znaczenia. Od
            mojego chlopaka wiem, ze: jego mama w swoim dlugim zyciu pracowala 2 lata (!), w
            momencie kiedy poznala swojego meza przestala pracowac, nie pracowala, mimo ze 6
            lat czekala az zajdzie w ciaze (czyli powodem zostania w domu nie byly dzieci);
            co gorsza kiedys prawie-tesc stracil prace i dlugo nie mogl jej znalezc. Akurat
            zwolnilo sie miejsce w sasiednim sklepie i mama chlopaka moglaby tam pracowac,
            wrecz ja kierowniczka sklepu prosila zeby zechciala tam pracowac; to byl taki
            maly sklepik, wiec nie mialaby tyle pracy jak np. w hipermarkecie ale ona
            podobno powiedziala, ze to praca ponizej jej poziomu (sama nawet nie ma matury,
            wiec praca ekspedientki nie jest chyba obraza?) i tata chlopaka musial sprzedac
            samochod, by dzieci mialy cos do zjedzenia. Przez sprzedaz samochodu mial coraz
            trudniej ze znalezieniem pracy (mala miescina, PKS zlikwidowano). Zas siostra
            chlopaka "skalala" sie praca tylko 6 miesiecy, poniewaz na poczatku zyla na
            utrzymaniu rodzicow a potem znalazla meza. Jest to kobieta prawie 40-letnia.
            Dodam, ze siedziala w domu u rodzicow i nie uczyla sie (skonczyla szkole na
            szkole podstawowej), po prostu nic nie robila dopoki nie znalazla meza. To
            wszystko wiem z opisow mojego chlopaka - NAPRAWDE IMPONUJE CI COS TAKIEGO ?

            > w realu tez jestes taka odwazna i potrafisz skrytykowac nadwage tych
            > kobiet?
            > nie sadze.

            W realu nie krytykuje kogos kto w widoczny sposob jest brzydszy czy glupszy, bo
            nie chce zeby tej osobie bylo przykro. Choc znam osoby, ktore to robia, bo
            zreszta dobra rada moze i pomoc, np. zeby ktos inaczej scial wlosy, inaczej sie
            odzywial czy inaczej ubieral. Ja natomiast uwazam, ze te rady to lepiej zachowac
            dla bardzo dobrych przyjaciolek czy wlasnej rodziny, np. mamie mowie, ze np. w
            tej bluzce wyglada ladniej a w tej nie. To nie kwestia odwagi ale kultury.


            >
            >
            > co do powyzszego, nigdy nie wiesz, jak Ci sie zycie ulozy i czy
            > kiedys Ty sama nie bedziesz na utrzymaniu swojego przyszlego meza,
            > jesli nim oczywiscie zostanie.

            W moim zawodzie to nie bede, bo nawet jesli strace umowe o prace to moge robic
            to co robie jako zlecenia. Poza tym jest roznica pomiedzy tymczasowym
            przebywaniu na utrzymaniu, np. 2 lata by wychowac dzieci a calym zyciu na
            utrzymaniu mezczyzny i po prostu dojeniu go. Jak jestem w stanie zaakceptowac,
            ze kobieta np. 2 lata jest "w domu" by podchowac dzieci tak kompletnie nie
            rozumiem kobiet nie majacych dzieci czy kobiet ktorych dzieci sa prawie dorosla,
            ktore bronia sie rekami i nogami przed praca, nawet na pol etatu. To jest
            robienie z mezczyzn "jelenia" i "skarbonki" a z siebie "utrzymanki".
            • deodyma Re: Inspekcja rodziny narzeczonego- wasze RADY? 12.01.10, 18:38
              jednak nie masz zielonego pojecia, co znaczy slowo UTRZYMANKA.
              jeszcze raz napisze, czas najwyzszy zapoznac sie ze znaczeniem tego
              slowa:D
            • deodyma Re: Inspekcja rodziny narzeczonego- wasze RADY? 12.01.10, 18:41
              podaje Ci linka do strony, gdzie mo0zesz sie zapoznac ze znaczeniem
              slowa UTRZYMANKA



              www.skpb.waw.pl/o-nas/slownik.html#dziwka
            • deodyma Re: Inspekcja rodziny narzeczonego- wasze RADY? 12.01.10, 18:44
              i jeszcze jednego linka masz tu, gdzie mozesz zapoznac sie ze
              znaczeniem tego slowa:D


              www.sjp.pl/co/utrzymanka

              :D :D :D
            • annb Re: Inspekcja rodziny narzeczonego- wasze RADY? 12.01.10, 21:55
              Sarno, gardzisz tymi kobietami a jednoczesnie jesteś taka sama jak
              one.Odpusc.Nie Twoja kasa, nie twoj problem .
              w mysl powiedzenia chciałeś panią to rób na nią-to jest układ między
              zoną a mężem. Ona może leżec i pachniec a Tobie nic do tego.

              • sarna-czarna Re: Inspekcja rodziny narzeczonego- wasze RADY? 13.01.10, 13:38
                annb napisała:

                > Sarno, gardzisz tymi kobietami a jednoczesnie jesteś taka sama jak
                > one.Odpusc.Nie Twoja kasa, nie twoj problem .
                > w mysl powiedzenia chciałeś panią to rób na nią-to jest układ między
                > zoną a mężem. Ona może leżec i pachniec a Tobie nic do tego.
                >

                Pewnie, ze to jest uklad, z ktorego i syn i maz mojej ewentualnej tesciowej nie
                sa zadowoleni. Mnie to nawet nie tak bardzo bulwersuje, choc wspolczuje
                mezczyzna w tej rodzinie, bo sa sprowadzeni do roli skarbonki. A potem mezczyzni
                uogolniaja to i mowia, ze wszystkie kobiety to tylko chca meza zlapac a potem
                lezec i pachniec. Tak naprawde natomiast zbulwesowalo mnie to, ze zostalam w tak
                chamski sposob nazwana przez te panie. Jak "utrzymanka" nie jest wyzwiskiem
                (choc ma znaczenie pejoratywne) tak "k..." (bo tak doslownie mnie nazwaly; ja
                tylko dla potrzeb forum uzywalam slowa prostytutka) jest wyzwiskiem i slowem
                wulgarnym.
                Mam nadzieje, ze mlody tez jest w opozycji i w sumie to ciesze sie, bo poznam
                reszte rodziny. Bede przynajmniej wiedziala na czym stoje.
                • marianka_marianka Re: Inspekcja rodziny narzeczonego- wasze RADY? 13.01.10, 15:15
                  Spuść zasłonę milczenia na pustaki w rodzinie Twojego męża, nie rozmawiajcie o nich - szkoda energii.
                  A młodego przyjmij normalnie, gościnnie i nie poruszaj tematu - matka i kompania - są przyjemniejsze tematy.

                  annb napisała:

                  Odpusc.Nie Twoja kasa, nie twoj problem .
                  w mysl powiedzenia chciałeś panią to rób na nią-to jest układ między
                  zoną a mężem. Ona może leżec i pachniec a Tobie nic do tego.


                  Zgadzam się, że Autorce nic do tego jak żyje ta ferajna. Pod jednym warunkiem, że nie próbują tego robić za pieniądze Sarny i jej męża.

                  Podziwiam Cię że możesz spokojnie na nią patrzeć, gdyby mnie matka męża nazała k...ą a potem próbowała bezczelnie kasę wyłudzać, nie utrzymywałabym z nią żadnych kontaktów.
                • dom-za Re: Inspekcja rodziny narzeczonego- wasze RADY? 14.01.10, 20:34
                  "młody" jak rozumiem, ma być w opozycji do swojej matki i babci...
                  budujesz już szańce, okopujesz się?
                  Proponuję także zainteresować się pojęciem "osobowość paranoidalna"
    • dom-za Re: Inspekcja rodziny narzeczonego- wasze RADY? 14.01.10, 20:31
      Droga Sarno, aż kipisz złością, nienawiścią i agresją do
      najbliższych osób w życiu Twojego narzeczonego. Nie wnikam, jaką one
      złością i nienawiścią kipią w Twoją stronę, ale ! Czy nie
      zastanowiłaś się, czy warto ciągnąć związek lub wchodzić w związek
      małżeński (jak rozumiem narzeczeństwo jest przedsionkiem małżeństwa)
      z osobą, której rodziny się nie cierpi? Jestes bardzo pewna siebie i
      swego, nawet nie wyobrażasz sobie, jak to będzie za lat 10... Ale
      przez te wszystkie lata będziesz żyła nie tylko z ukochanym, ale i z
      jego rodziną. Jeśli już teraz są taaaakie problemy, to co będzie
      później? To nie jest tak, ze zakochani małżonkowie żyją sobie słodko
      na bezludnej wyspie, z daleka od otyłych "utrzymanek" (rację ma
      Deotyma, która odsyła Cie do zapoznania Cię ze znaczeniem tego
      słowa). Życie małżeńskie w ogromnej mierze składa się z odwiedzin,
      urodzin, imienin, świąt, zwłaszcza jeśli pojawią się dzieci. Masz
      zamiar całe zycie warczeć na te kobiety?
      Dobrze tu powiedziano, że niestety trafił swój na swego. Poza
      szczupłością i uniwersytetem (chociaż takie słabe rozumienie języka
      ojczystego ... po jakim uniwersytecie jesteś?) nie różnisz się
      zbytnio od tych dam.
      Wiesz, też jestem szczupła, ale gdy odwiedza mnie ktoś , kto lubi
      czekoladę, to nie musi się o nią pytać, bo zawsze wtedy mam coś
      słodkiego. A na słowa "jaka jesteś szczuplutka" z tego co wiem,
      najlepiej jest odpowiedzieć "dziękuję". Co do "utrzymanki" to już
      napisano tutaj, słownik i jeszcze raz słownik.
      Masz się za lepszą, a moim zdaniem od sporej prostoty się jeszcze
      nie oderwałaś. Wybacz, aletakie moje zdanie
      • efi-efi Re: Inspekcja rodziny narzeczonego- wasze RADY? 14.01.10, 21:33
        Głupi ten Twój facet skoro powtarza Ci co jego osobista rodzina mówi na Twój temat.
Pełna wersja