sarna-czarna
11.01.10, 18:26
Niedlugo bede miala "inspekcje" rodziny narzeczonego i potrzebuje waszych rad
jak sie przy tym wszystkim zachowac. Niektore na pewno maja jakies
doswiadczenie w tym zakresie:-)
A wiec sytuacja wyglada tak, ze mieszkamy juz razem pol roku i w tym roku
zostaniemy malzenstwem. Nie jestem jednak akceptowana przez czesc rodziny meza
i co w tym szczegolnego nie akceptuja mnie tylko kobiety (?) tzn. jego mama
(przyszla tesciowa) i jego siostra oraz corka siostry narzeczonego.
Natomiast tata narzeczonego i maz jego siostry mnie lubia. Powiem szczerze, ze
nie dociekalam dlaczego mnie te kobiety tak nie lubia, bo mi sie nie chce
bawic w takie glupoty. Ogolnie sa to kobiety niepracujace, zyjace na
utrzymaniu mezow, bez wyksztalcenia i nieco otyle. Ja natomiast pracuje,
skonczylam Uniwersytet i jestem szczupla. Moze to o to chodzi?
W kazdym badz razie jego matka i siostra wiele razy namawialy go by zerwal ze
mna. Ja nawet o tym na poczatku nie wiedzialam ale potem sprawa sie rypla, bo
moj narzeczony zerwal z nimi kontakty i poinformowal mnie jak sie dziwilam
dlaczego nie jedzie do mamy na swieta ani nie dzwoni, ze dlatego, ze mu sie
wtracaly i wyciagaly od niego pieniadze. W miedzyczasie zamieszkalismy razem i
jakos tak narzeczony zaczal rozmawiac z rodzina ale caly czas ma do nich zal.
Tutaj po prostu posredniczyl jego tata, zeby sie w koncu pogodzil z mama, choc
jego tata tez przyznal mu racje i powiedzial, ze ma robic jak chce. Ale nadal
moj narzeczony ma zal do nich, np. 3 miesiace temu siostra narzeczonego
przyjechala z mezem na mecz do naszego miasta ale moj narzeczony powiedzial,
ze nie bedzie u nas nocowala, bo nam bedzie tylko szperala w naszych rzeczach
i sie wtracala. Podkreslam, ze ja go w ogole do niczego nie namawialam. Wiec
ona nocowala w hotelu i nawet moj chlopak powiedzial mi, ze specjalnie jej
zarezerwowal hotel z drugiej strony miasta, zeby tylko do nas nie wpadla.
I tak zdarzylo sie wczoraj, ze zadzwonil syn siostry mojego narzeczonego i
powiedzial, ze chce przyjechac do stolicy w marcu na 2-3 dni, zeby sobie
pozwiedzac i czy moze u nas przenocowac. Jest to chlopak 17-letni, wiec sie
zgodzilismy, bo dlaczego "dorosle" dziecko ma cierpiec za bledy matki? Ale
caly czas weszymy w tym podstep, ze jego matka (czyli ta siostra mojego
narzeczonego) go naslala, by zobaczyl jak zyjemy. Mnie to strasznie jakos tak
blokuje, kiedy pomysle, ze on bedzie zdawal tej kobiecie raporty jak to u nas
jest. Wiem, ze ona naprawde mnie nienawidzi i bedzie straszne rzeczy
wymyslala. Jak na poczatku olewalam jej fochy to teraz zaczyna mnie coraz
bardziej stresowac. Nawet pomyslalam o tym, zeby na te pare dni pojechac do
rodzicow ale moj narzeczony jest przeciwny i mowi, ze to glupota uciekac z
wlasdnego domu.