mirabelka1234
26.01.10, 08:27
moja sytuacja jest trudna i czasem nie widze juz zadnych szans na poprawe.
rozstalam sie z mezem prawie 3 lata temu, mamy malego synka. maz nie byl
dobrym partnerem ani ojcem, wiec chociaz nasze dziecko bylo jeszcze male,
musialam odejsc.
pochodzi z rodziny patologicznej- ojciec zostal skazany za probe zabojstwa
matki. matka duzo pije, ma nowego meza, ale policja przyjezdza tam
przynajmniej kilka razy w roku. dziury w scianach po piesciach, wywazane
drzwi, pobyty w szpitalu, jednym slowem ciagly dramat.
juz w chwili, kiedy zaczelismy byc razem, wiedzialam, ze to nie bedzie latwy
zwiazek. maz rzucil szkole w wieku 16 lat, w wieku 17 lat mial pierwszy
konflikt z prawem. byly tez oczywiscie narkotyki, haszysz, amfetamina. kiedy
sie poznalismy wydawalo sie, ze to wszystko bylo juz przeszloscia. niestety nie.
nasze dziecko urodzilo sie chore, pierwszy rok to byly szpitale i lekarze. na
okraglo. zauwazylam, ze maz przestal sobie z pewnymi rzeczami radzic. bylo
coraz gorzej, choc on juz wczesniej mial klopoty z utrzymaniem pracy. pozniej
tracil ja co kilka miesiecy, tygodni, dni. zaczal mi opowiadac o krwawych
seksualnych wizjach, ktore nie chcialy odejsc, kiedy zamykal oczy. nie wstawal
z lozka tygodniami. w pewnym momencie zaczelam sie bac, ze obudze sie ktoregos
dnia z poduszka przycisnieta do twarzy. odeszlam. mieszkamy daleko od siebie.
on od ponad dwoch lat nie pracuje. stracil wszystkie oszczednosci zycia
(rownowartosc dobrego mieszkania), mial jakies male klopoty z prawem, itd. nie
mial czasu ani zbyt wielu pieniedzy dla dziecka, ale byl na krecie skad
pamiatka byly zdjecia z oblesnymi striptizerkami, w amsterdamie, paryzu, itd.
twierdzi, ze chce utrzymywac kontakt z dzieckiem, bo bardzo je kocha choc nie
kwapi sie do lozenia na nie, kontakt z dzieckiem jest zreszta sporadyczny.
wszystkim oczywiscie opowiada, ze kocha malego niesamowicie i jego serce
krwawi niezmiennie, bo jest od niego daleko.
wczoraj zawiozlam dziecko do niego (widuja sie raz na 5-6 miesiecy badz
rzadziej). kiedy nie bylo go w domu, sprawdzilam jego komputer. wiem, ze nie
powinnam, ale maz ma tez klopoty z alkoholem, leczy sie na depresje i stany
lekowe. chcialam wiedziec czy mowi prawde, twierdzac, ze nie pije i, ze szuka
pracy.
pracy szuka, ale tak, ze pewnie nigdy jej nie znajdzie. znalazlam jednak
strony, na ktorych ciagle przebywa. on juz wczesniej mial jakies chorobliwe
fascynacje seryjnymi mordercami. zaczytywal sie o nich w internecie, na
okraglo ogladal filmy o nich na youtube. ciagle o tym mowil. kiedy zacznie cos
ogladac, nie ma temu konca. ostatnio to byl suthpark, kiedy to prawie nie
funkcjonowal bez komputera. teraz to jakies strony porno, ale nie takie
zwykle, ale takie, gdzie mozna spotkac seks partnerow, uprawiac seks online,
spotkac sie na zywo, itd.
na jego maila przeslano informacje o jego preferencjach, otworzylam go i
myslalam, ze zwymiotuje. to bylo jakby ktos uderzyl mnie obuchem. on szuka:
mezczyzn, transwestytow, par, fetyszystow, seksu grupowego, orgii i
ewentualnie kobiet. wyglada na to, ze to konsumuje ostatnio caly jego wolny
czas. wczesniej, jeszcze w naszym zwiazku byl okres, kiedy chorobliwie sie
masturbowal. to nie bylo codziennie, ale kilka razy dziennie, czasem nawet w
pracy.
mialam zamiar przeprowadzic sie blisko, teraz zastanawiam sie nad tym
wszystkim. boje sie, ze maly mogl odziedziczyc po tacie pewne sklonnosci, na
przyklad do depresji, skokow nastrojow, itd., ale dopiero kontakt z
niestabilnym emocjonalnie ojcem, moze sprawic, ze to sie u niego zacznie
rozwijac. byly maz na pewno ma klopoty z nawiazywaniem wiezi emocjonalnej.
mysle, ze ma jakies zaburzenia osobowosci, mozliwe, ze rowniez tozsamosci
seksualnej. zastanawiam sie na ile moze to wplynac na malego chlopca,
szczegolnie, ze eks byl wlasnie narazony na ogladanie mamy 'w akcji' z roznymi
panami, stad mysle niektore jego zachowania i problemy w zyciu doroslym.
wiem, ze do pewnego stopnia to tez wina jego kolegow, srodowiska, w ktorym sie
obraca.
pani agnieszko czy przyznac sie eks mezowi do tego co widzialam? czy
wytlumaczyc mu, ze sie martwie o synka? sama mam dosyc trudna sytuacje
materialna, liczylam na to, ze po kilku latach eks maz w koncu sie zmieni,
dorosnie, pomoze mi. czy moze zarzadac wspolnej przeprowadzki do jakiegos
odleglego miasta, wynajecia blisko mieszkan, terapii, itd? eks podejmowal juz
proby terapii, ale wydaje mi sie, ze nie mowil tam wszystkiego. zagrozic
odcieciem od syna? zazadac zerwania kontaktu z kolegami, terapii, utrzymania
pracy, itd? dopoki nie jestem blisko niego, nie wiem tez dokladnie co robi.
kilka razy przylapalam go juz na klamstwie. wiem, ze nie zmieni sie cudownie,
nie stanie sie pracowity i odpowiedzialny w mgnieniu oka, ale moze jesli
postawie go przed takim wyborem wybierze wlasciwie?
czuje, ze niedlugo ja sama bede sie musiala leczyc psychiatrycznie. on musi
sie zmienic, albo zniknac z naszego zycia. doskonale manipuluje i mna i
otoczeniem. jest przez wszystkich lubiany, to zawsze ja wychodze na
awanturujaca sie frustratke, a jedyne czego chce to odrobiny odpowiedzialnosci
i pomocy w wychowywaniu dziecka.
wiem, ze maz w wieku 11 lat spal ze swoim bratem ciotecznym. tego tez
dowiedzialam sie juz po narodzinach synka. bagatelizowal to, a ja zrobilam to
samo, ale teraz jest juz doroslym czlowiekiem. gubie sie w tym wszytskim, bo
on prawie kazdego dnia jest inny. nie wiadomo czego sie po nim spodziewac,
oprocz tego, ze wlasciwie nie mozna mu ufac.