alex.1616
03.02.10, 12:48
Witajcie, piszę ponieważ nie wiem jak sobie z tym poradzić. Pewnie wiele z Was
ma podobny problem, ja dlugo przymykałam oczy na wiele rzeczy i tu chyba był
mój błąd, ale nie chciałam być żoną zołzą. Teraz dochodzę do wniosku, że to
mężowie z nas robią zołzy i zrzędy. Lada chwila urodzi nam się pierwsze
dziecko, w domu wciąż wiele rzeczy niegotowych, a ja sama nie moge ich zrobić.
prosiłam męża setki razy, jak go zawołałam, aby coś zrobić robił, sam z siebie
nigdy. Były rozmowy, później już kłótnie, obiecywał setki razy, ale wciąż nie
dotrzymuje słowa. Poprosił, aby pisała mu na kartce co jest danego dnia do
zrobienia, a on będzie się z tego wywiązywał. Pisałam, zdało egzamin na dwa
dni. Teraz stwierdzam, że to głupota, czy ja jestem jego mamą? Jest dorosły,
sam powinien wiedzieć co zrobić, tym bardziej, że dużo rozmawiamy, także na
tematy co trzeba jeszcze przygotować. Już nie wiem co mam robić. Jestem
kłębkiem nerwów, wciąż mi sie tylko płakać chce, budzę się w środku nocy
zestresowana, że jeszcze nie gotowe. Powiecie, powiedź mu o tym. Powiedziałam
juz nie raz, nawet na spokojnie, żadko kiedy w kłótni, jestem ich
przeciwniekiem. A może to mój błąd? Pomóżcie