maz, komputer i zycie rodzinne

10.02.10, 10:11
Chciałam się poradzic Pani Agnieszki oraz doświadczonych
forumowiczek w takiej sprawie:
Jestesmy 6 lat po slubie, 2 dzieci. O moim mezu można powiedziec
wiele dobrego, ale jego jedna podstawowa wada jest fakt, ze uwielbia
spędzać czas przed komputerem. Mam wrazenie ze zaczyna się to dziac
kosztem calej rodziny.
Przykład: Corka ma 4,5 roku. Lubi jak wieczorem ktos z nia po bajce
pare minut posiedzi/polezy. Ja zajeta w kuchni bylam, wiec prosi
tate. „Tak, zaraz przyjde”. Po 15 minutach dziecko znow przychodzi i
jest ochrzaniane ze jeszcze nie spi.
2 przykład: On wraca do domu kolo 16 odbierając starsza z
przedszkola i puszcza nianie do domu. Ja wracam kolo 17-17.30 i
czasem już od progu przejmuje młodsze dziecko. Do godziny 20 nie mam
czasu czasem nawet usiąść i zjesc kolacji spokojnie. Bo trzeba się
zajac jedym, drugim, kolacje dac dzieciom, pomyc, utulic młodsze,
wysuszyc wlosy starszemu itd. Co w tym czasie robi maz? Siedzi przy
komputerze (bo przeciez zmeczony, nieważne ze ja wstaje 1,5 godziny
przed nim bo mam kawal drogi do pracy i wracam 1,5 godziny po nim
tłukąc się pociągiem), oglada TV. Jedyne w czym mi sam z siebie
pomga to kapiel dzieci. Po czym wraca do kompa, gdzie potrafi
spędzić czas do 1-2 w nocy.
Potem ma np. pretensje ze z seksu nici. A ja jak widze ten komputer
to mi się niedobrze robi. Dla mnie – albo spedzamy czas razem albo
przy komputerze. Oczywiście ze jakbym się odstawila seksownie to cos
by z tego było, ale ile można? Za każdym razem mam się przebierac
jak dziwka żeby zwrocic uwage? To jest fajne od czasu do czasu ale
nie za każdym razem. A on potrafi przyjść o 1 w nocy i się przymilac
i dziwi się ze się od niego opędzam jak od komara bo po prostu spie.
W nocy wstaje jeszcze do dziecka, a o 5 rano do pracy.
Co mam z nim zrobic? On sobie doskonale zdaje sprawe z tego ze to
już jest uzależnienie, ale nie wiem czy widzi ile na tym rodzina
traci. Kiedys już mu powiedziałam ze ja tak nie chce i jak on się
nie zacznie kontrolowac z tym komputerem to rozwali nasze
małżeństwo. Rozmowy często koncza się fochem z jednej lub drugiej
strony, a ja naprawde jestem czasem taka zmeczona ze nie mam na nic
sily i zasypiam na stojąco. Zastanawiam się czy nie pogadac z
teściami, którzy wiem ze w tej sprawie za mna stana.
    • tully.makker Re: maz, komputer i zycie rodzinne 10.02.10, 10:27
      Moze wywiez komputer z domu na jakis czas?
      • tia-na Re: maz, komputer i zycie rodzinne 10.02.10, 10:55
        nie jestesmy dziecmi zeby sobie wydzierac zabawki. Poza tym komputer
        jest w domu potrzebny nie tylko do zabawy. W ten sposob to trzeba by
        za chwile wywozic telewizor czy regal z ksiazkami.
        • kati1973 Re: maz, komputer i zycie rodzinne 10.02.10, 11:28
          jeśli jest uzależniony to będzie to konieczne
          To tak jak alkohol się wylewa z butelek w domu.
        • demonsbaby konkretna rozmowa 10.02.10, 11:31
          znaczy w wykonaniu do facetów: JASNY I RZECZOWY KOMUNIKAT bez
          zbędnych uzasadnień. Innymi słowy. Mąż w domu - Ty wracasz po pracy
          i rozpoczynasz moralniaka bez gderania. Twój punkt wyjścia, rzucasz
          hasło "Czy zdajesz sobie sprawę, że masz problem?" Przy braku
          odpowiedzi lub wymijankach, zaczynasz "wskutek twojego posępowania
          cierpią dzieci jak i ja".... I dalej "jeżeli probnlem jest nie do
          rozwiązania na etapie samodzielnym, powiedz mi otym, poszukamu
          rozwiazań u specjalisty. Ustalamy nowe zasady w domu i podział
          obowiązków. Jeżeli nadal nie rozumiesz w czym tkwi problem, wyjąsni
          Ci pan / pani w todze, po tym jak złożę wniosek do sądu rodzinnego o
          seprację [ I TU UZASADNIENIE NIEZBĘDNE] ponieważ: JA TEGO NIE
          WYTRZYMUJĘ, PEŁNIE OBOWIĄZKI SAMOTNEJ MATKI, TY W NASZYM ŻYCIU
          RODZINNYM NIE UCZESTNICZYSZ. Brak poprawy z twojej strony lub chęci
          szukania rozwiązań potraktuję jednoznacznie jako zgodę na działania
          drastyczne w tym domu i kierunek SR." Uzmysławiaj mu do obnrzygania,
          że seksu i uśmiechu nie będzie, ponieważ Ty robisz za mebel nocny,
          który jest przydatny rówbnież w czasie jego absencji i współżycia z
          komupterem, kucharka i sprzątaczka na miejscu. KONIEC. Granice
          twojej akceptacji zostały PRZEKROCZONE. Użytkowanie komputera: dni i
          godziny - okreslasz TY.
          • karolina_marta Re: konkretna rozmowa 10.02.10, 12:50
            Na początku jak przeczytałam twój post to sobie pomyślałam "kurcze, czy aż taka
            sklerozę mam, żeby nie wiedzieć co pisze na forum".

            Ale potem...aha, moje dzieci są młodsze. Poza tym wszystko się zgadza, jesteśmy
            7 lat po ślubie i były już awantury co 2 tygodnie, przysięgi, spisywane na
            piśmie deklaracje, że będzie się starał ograniczać itd..

            U nie jest jeszcze tak, że facet nic nie może w domu znaleźć, bo wie tylko gdzie
            jest komputer. Brak czystej bielizny czy obiadu na stole - wyprawa do sklepu.
            Do pracy zasypia z powodu nocnych rajdów, w pracy...ma komputer...urlop to 13-14
            g przed kompem. Jak zostawiam z nim dzieci, to roznoszą dom podczas gdy on w
            słuchawkach szaleje z potworami.

            U mnie komputer wygrał. Chyba kwestia czasu jest rozwód. Może inna sobie z nim
            poradzi.
            Ale powodzenia, jak znajdziesz na to sposób to się podziel.
            • zewelinal Re: konkretna rozmowa 10.02.10, 13:01
              pan nie obsluguj niech sam sobie radzi (nie gotuj nie pierz nie
              prasuj) strzel focha a jak sie zapyta dlaczego to mu wytłumaczysz
              tak jak ktos ci doradzil dwa posty wyzej albo trzy
              • tia-na Re: konkretna rozmowa 10.02.10, 14:20
                dzieki dziewczyny za rady.
                po poscie Demonsbaby to mnie w fotel wbilo normalnie, ale wierze ze
                to jest niezly pomysl.
                A co myslicie o dzialaniu na dwa fronty - ja + tescie? Wiem ze oni
                mnie popra i zrobia afere jak sie naskarze.
                U nich w rodzinie jest juz jeden taki, co skonczyl 40 lat i ani
                studiow ani pracy tylko komputer. Rodzice go utrzymuja i placza nad
                swoja glupota.
                • ania19771 Re: konkretna rozmowa 10.02.10, 14:47
                  Tia-na teściów zostaw sobie na potem -teraz na spokojnie się przygotuj do rozmowy z mężem ale takiej stanowczej konkretnej żeby on poczuł wreszcie że to co mówisz jest na poważnie a nie ze to kolejne babskie zrzędzenie
                  Jestem pełna podziwu odpowiedziom Demonsbaby -nie wiem czy to doświadczenie życiowe czy lata nauki ale ma głowę na karku i w fajny sposób potrafi przekazać coś czego my po prostu nie widzimy i nie umiemy wychwycić...skorzystaj z jej podpowiedzi
                  Daj znać jak już nabierzesz sił do rozmowy i oczywiście jak Ci poszło...oby z pozytywnym skutkiem -czego Ci życzę!!!
                  • donkaczka Re: konkretna rozmowa 10.02.10, 16:58
                    wiesz co, jak moj maz sie zasiedzi, to podchodze, klapie klapa laptopa i krotkim
                    zolnierskim slowem wysylam go do obowiazkow

                    to, ze ty przychodzisz z pracy i zasuwasz a pan maz siedzi przy kompie w glowie
                    mi sie nie miesci, w sumie uprawomocniasz jego zachowanie swoja milczaca zgoda,
                    faceci kochaja takie przyzwolenia podparte fochem, poki ten foch nie zwerbalizuje

                    przede wszystkim ustal podzial obowiazkow, jak sie pan dobrze nazasuwa przy
                    dzieciach i domu, to zasnie nad klawiatura po 23 ;)
                    • mama303 Re: konkretna rozmowa 12.02.10, 21:44
                      donkaczka napisała:


                      > to, ze ty przychodzisz z pracy i zasuwasz a pan maz siedzi przy
                      kompie w glowie
                      > mi sie nie miesci, w sumie uprawomocniasz jego zachowanie swoja
                      milczaca zgoda,
                      > faceci kochaja takie przyzwolenia podparte fochem, poki ten foch
                      nie zwerbalizuje

                      Otóż to, jak można przyzwalać na takie zachowanie???? Zupełnie w
                      głowie mi się nie mieści.
                • tully.makker Re: konkretna rozmowa 10.02.10, 17:07
                  Primo, nie mowi sie tescie, tylko tesciowie

                  Sekundo - prosze powiedz, ze zartujesz. Chcesz rozwiazywac problemy
                  malzenskie skarzac sie na meza jego rodzicom? Ile macie lat? Po 5?
          • tully.makker demonsbaby 10.02.10, 17:09
            jak dlugo jestes zona i stosujesz powyzej wymienione metody?
            Bo ja ci od razu powiem, ze one nie na wszystkich dzialaja, a maz
            tiany najpewniej wcale jej nie uslyszy.
            • demonsbaby Re: demonsbaby 10.02.10, 22:45
              zona byłam lat dobrych troszkę. jestem obserwatorem i wykonuję pewien zawód
              (dość nietypowy dla kobiet), w którym poniekąd dyscyplinowanie ludzi (czyt.
              mężczyzn) jest nieodzowne. tu służę doświadczeniem, jako, że wpływ różnych
              socjotechnik ma swoje odzwierciedlenie w życiu codziennym, w tym reakcja na
              bodźce. "delikatne" potrząśnięcie jak "kotem" bywa skuteczne w większości
              przypadków, bywa i mur, o czym się autorka nie przekona o ile doświadczeń w tym
              kierunku nie poczyni. Co traci wypróbowując taką metodę? Nic.
              • tiana77 Re: demonsbaby 12.02.10, 22:12
                demonsbaby napisała:

                > zona byłam lat dobrych troszkę. jestem obserwatorem i wykonuję
                pewien zawód
                > (dość nietypowy dla kobiet), w którym poniekąd dyscyplinowanie
                ludzi (czyt.
                > mężczyzn) jest nieodzowne. tu służę doświadczeniem, jako, że wpływ
                różnych
                > socjotechnik ma swoje odzwierciedlenie w życiu codziennym, w tym
                reakcja na
                > bodźce. "delikatne" potrząśnięcie jak "kotem" bywa skuteczne w
                większości
                > przypadków, bywa i mur, o czym się autorka nie przekona o ile
                doświadczeń w tym
                > kierunku nie poczyni. Co traci wypróbowując taką metodę? Nic.

                Czyżbyś była policjantką???
      • pendzacy_krolik to sie leczy 10.02.10, 20:32
        jak kazdy nalog. uwazam,ze niczym ni rozni sie to od innych
        nalogow,no,moze poza zroznicowanym dyskomfortem dla domownikow.
        tylko drastyczne ciecia pomoga.
    • nie.wiem.czy.to.ja Re: maz, komputer i zycie rodzinne 12.02.10, 22:51
      gdy czytałam Twoją wypowiedź to dosłownie jakbym o swoim mężu czytała , no z tą
      różnicą, że on dziecka nigdy nie kąpał, nie był na spacerze nie czytał i w ogóle
      nic nie robił odkąd dziecko pojawiło się na świcie.
      szczerze mówiąc nie wiem czy z tym da się coś zrobić, na mojego nie działają ani
      prośby ani groźby, też dużo czasu spędza przy komputerze i nawet nie słyszy gdy
      się go woła taki zajęty. niekiedy ma takie fazy, że od komputera odchodzi tylko
      po to żeby coś zjeść i pójść do wc.
      jak nie komputer to wymyślił sobie ostatnio, że na wiosne będzie sobie robil
      wycieczki rowerowe - oczywiście bez nas.

      jak tak czytam niektóre wypowiedzi to coraz bardziej dochodze do wniosku, że
      faceci to egoiści - przynajmniej mój.
      • mama303 Re: maz, komputer i zycie rodzinne 12.02.10, 22:58
        nie.wiem.czy.to.ja napisała:

        > gdy czytałam Twoją wypowiedź to dosłownie jakbym o swoim mężu
        czytała , no z tą
        > różnicą, że on dziecka nigdy nie kąpał, nie był na spacerze nie
        czytał i w ogól
        > e
        > nic nie robił odkąd dziecko pojawiło się na świcie.

        Baby dlaczego Wy na to pozwalacie? Ja poprsotu zrozumieć nie mogę.
        Jeszcze sprzatacie, pierzecie i gotujecie dziadowi. Opamietajcie się!
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: maz, komputer i zycie rodzinne 13.02.10, 23:46
      Jak sama Pani słusznie zauważa, nie jesteście dziećmi. czyli rodzice są słabym
      antidotum na kłopoty dorosłych ludzi. Poza tym nie mają żadnych skutecznych
      narzędzi w stosunku do dorosłych dzieci. Dodatkowo ich interwencja może spotkać
      się z wrogością męża i tym bardziej będzie nieskuteczna a nieakceptowane
      zachowania mogą się wzmóc. Poza naprawdę poważnymi incydentami jestem
      przeciwniczką mieszania rodziców w małżeńskie sprawy, nawet wtedy, gdy ma się
      pewność, że ich reakcja będzie adekwatna.
      Co do meritum sprawy wydaje się ona wystrojem waszego związku czyli należy
      potraktować ją jak każdą, w której powinna zajść zmiana. Zachowanie męża,
      opisane przez Panią jest ze wszach niepożądane i może Pani dać temu wyraz
      zachowaniami asertywnymi. Mówić o swoich potrzebach, podać groźbę jak sie ich
      nie spełni, zastosować groźbę. Limitowanie komputera jest dobrym rozwiązaniem,
      pod warunkiem, ze jest przyjęte zgodnie przez Was oboje. Inaczej może się
      okazać mało skuteczne. Niestety jest to problem naszych czasów. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
Pełna wersja