radola1
10.02.10, 18:40
Okolo 3 lat temu dowiedzialam się że mój mąż mnie zdradza. NIe był
to przelotny flitr tylko długotrwały związek. Zwyczajne podwójne
życie. Rozbil małżeństwo w którym było dziecko. Zeby było jeszcze
bardziej zawile to dziecko to było "efektem" wsześniejszego skoku w
bok kochanki. Gdy związała sie ona z moim mężem wygoniła tamtego
człowieka i liczyła że mąż zostawi mnie i nasze dzieci i zostanie z
nią. Trwało to kilka lat. Ja dowiedziałam się o tym zupełnie
przypadkiem. Oczywiście gdy to nastąpiło nie znałam całej tej
szopki. Były przeprosiny wyjaśnienia, obietnice i łzy po obu
stronach. Zostaliśmy razem.
Po jakims czasie znówodkryłam że mąż kontaktuje się z tą
kobietą /telefonicznie i przez skypa/. Znów awantura. Kazałam mu się
wynosić z mojego życia. Wtedy dotarło do mnie, że ten człowiek
skrzywdził MNIE. Dla dzieci /nastolatków/ był zawsze najlepszym
ojcem na świecie. Zawsze miał dlanich czas. Zabierał w rózne ciekawe
miejsca. Pomagał w lekcjach. Po prostu chodzący ideał. Jak z
amerykańskiego filmu. Dzieci liczyły sie z jego zdaniem. Dokonały
wielu wyborów za jego radą. Gdyby nagle okazało sie że ojca nie ma w
domu byłoby to zawalenie calego ich świata. Byłam pewna że
znienawidziliby go. To jednak było nie tak ważne jak obawa że mogą
zrobic jakieś głupstwo, głównie córka która wtedy "walczyła" z całym
światem a tata był tym jedynym mądrym.
Znów sie poddałam. Mąż powiedział mi wtedy, że to na prawdę
skończone, a kontaktyje się z nią ze wzgledu na jej syna który jest
do niego przywiązany i dla którego jest prawie jak ojciec. Pomaga mu
trochę finansowo.
Nie mogę znieść tej sytuacji. Cała się trzęsę na myśl o przebywaniu
w jednym pomieszczeniu meża i tej baby. Chociaż wiem kiedy on tam
idzie a wizyta trwa najwyżej pól godziny nie moge z tym żyć. Czyję
sie deptana i kopana. rozmawiałam z mężem wielokrotnie ale on nie
chce albo nie może zrozumieć. Ja to pojmuję w ten sposób że kosztem
dobrych stosunków ze mną /kosztem naszego zwiazku/ poprawia własne
błędy.
Jak to jednak zmienić? Jak wytłumaczyć mu że nie ma obowiązku dbania
o tamtego chłopaka bo nie jest przecież jego ojcem? Dla prawie
dorosłych dzieci wciąż jest osobą umiejącą zdejmować gwiazdy z
nieba, a dla naszej maleńkiej coreczki po prostu kochanym tatusiem.