black-mama
15.02.10, 14:17
Nie mam najlepszych relacji z tesciowa. Nigdy mnie nie zaakceptowała,
mówi o mnie "ona", nie chce mi sie nawet rozpisywać. Staram sie ją
olewać..chociaż czasami jest ciężko, generalnie nauczyłam się przy niej
asertywności, nie odbierania telefonów i zamykania drzwi na 10 spustów
gdy robiła naloty. do rzeczy...ostatnio nasz synek chorował tak więc
zapraszalismy tesciów do siebie na obiad...ale ona przyjeżdza ze swoim
obiadem...kiedy zapytałam jakiego kurczaka woli..czy bardziej
przypieczonego..powiedziała- mi to wsio ryba ja i tak nie bede tego
jadła, rozpakowała zamrozone kotlety, wyciągneła patelnie i zaczęła
smażyc, do tego sałatka ze słoika- usiadła i zaczeła jesc, do tego
powiedział, ze teść na pewno tez nie zje mojego obiadu..byłam w
szoku..oczywiscie tesc jak i mój mąż jedli mój obiad a ona siedziała i
jak ta głupia jadła swój..sytuacja powtórzyła się nastepnym razem mimo
ostrych słów ze strony mojego męża, ze my robimy obiad i żeby nic nie
przywoziła..przywiozła wątróbkę. Ja rozumiem, że ona mnie nie akceptuje
(nie dałam sobie wejść z butami do swojego domu), że jak daje nam jajka
to mówi, że są one dla mojego meża, juz się z tym pogodziłam,
przyzwyczaiłam się do tego, ale to co ostatnio odwala z tymi obiadami
to jakaś komedia. Nic tylko pojechać do nich ze swoim żarciem. Jak
byście zrobiły, z drugiej strony czy zniżać się do jej poziomu??