"twoja praca nie zmieni mojej sytuacji"powiedziałM

15.02.10, 23:02
ten wątek po części nawiązuje do poprzedniego mojego wątku
forum.gazeta.pl/forum/w,898,107049449,107049449,ogromne_przywiazanie_do_dziecka_i_duze_klopoty.html
stwierdziłam że znajdę sobie kolejną pracę prócz tych dwóch które mam obecnie
aby zwiększyć nasze dochody, a przynajmniej spróbuję i zobaczę czy dam radę
wszystko pogodzić.
uznałam, że będę szukała takiej która będzie w godzinach 7-15, lub8-16, wiem
że nie łatwo dostać taką pracę ale może się uda - umówiłam się na rozmowy.
jednak pojawia się kolejny problem,
jakoś w miarę uporałam się ze swoimi obawami, podjęłam jakąś decyzję , a mąż
mi na to, że moja praca i tak niczego nie zmieni, przynajmniej niczego dla niego.
zdenerwowałam się strasznie bo staram się coś zrobić, a on znów marudzi.
czasami już na prawdę nie wiem czego on chce.
naburmuszony chodził cały dzień, nie wiadomo dlaczego.
powiedziałam mu, że przy nim nie można się niczym cieszyć, a on mi na to:
"ja nie mam się czym cieszyć to ty też nie musisz, jak ja mam zły nastrój to
ty też taki miej, bo dlaczego tylko ja mam tak mieć".
z dzieckiem znów dziś prawie ani słowa nie zamienił, o przytuleniu dziecka to
zapomnieć można, ale na komputer i spanie czas miał....
    • sheer.chance Re: "twoja praca nie zmieni mojej sytuacji"powied 16.02.10, 02:10
      We wczesniejszym watku pisalas, ze twoj maz ma zalety... musi je skrzetnie
      ukrywac, bo jako zywo z opisu wyglada na antypatycznego gbura. A to, ze ignoruje
      corke od pieciu lat, a ty to tolerujesz, to juz z trudem miesci mi sie w glowie.

      I co z tego, ze jemu twoj pomysl nie pasuje? Moze dla odmiany zrob cos dla
      siebie? Stala, udokumentowana praca moze ci sie bardzo przydac, jak juz sie
      odkochasz i bedziesz potrzebowala finansowej niezaleznosci.
      • ewa9717 Re: "twoja praca nie zmieni mojej sytuacji"powied 16.02.10, 08:36
        Wyjątkowy dupek. Dobra rada wyżej.
      • nie.wiem.czy.to.ja Re: "twoja praca nie zmieni mojej sytuacji"powied 17.02.10, 01:43
        sheer.chance napisała:

        > A to, ze ignoruj
        > e
        > corke od pieciu lat, a ty to tolerujesz, to juz z trudem miesci mi sie w glowie



        to , że ma taki stosunek do corki strasznie mnie denerwuje ale nie jest to tak,
        że ja to toleruję.
        już tyle rozmow prowadzilam z nim na ten temat, a i tak niczego to nie zmienilo.
        wygląda to tak jak "walkowanie" wciąż tego samego tematu ale bez rezultatu.

    • triss_merigold6 Re: "twoja praca nie zmieni mojej sytuacji"powied 16.02.10, 08:52
      Praca na etat bardzo Ci się przyda jak dojrzejesz do myśli o
      usamodzielnieniu się.
    • attiya Re: "twoja praca nie zmieni mojej sytuacji"powied 16.02.10, 10:04
      jak pan mąż ma problemy to niech sam sobie poszuka dodatkowej pracy, dlaczego to
      ty masz starac się jeszcze słuchać jego narzekań
    • serendepity Re: "twoja praca nie zmieni mojej sytuacji"powied 16.02.10, 16:31
      To mozesz skorzystac z mojej porady z poprzedniego watku.

      Co Cie obchodzi czy Twoja praca zmieni cos dla niego? Ma przede wszystkim
      zmienic cos dla Ciebie i dla budzetu domowego. Akurat w sam raz na czas rozwodu.
      Maz jeszcze nie zdaje sobie sprawy jak wiele ta praca moze zmienic dla niego ...

      Zastanowila sie juz jakie sa jego zalety i za co go kochasz? Czy ciagle chcesz
      zostac meczennica?
      • nie.wiem.czy.to.ja Re: "twoja praca nie zmieni mojej sytuacji"powied 17.02.10, 01:47
        serendepity napisała:


        > Maz jeszcze nie zdaje sobie sprawy jak wiele ta praca moze zmienic dla niego ..


        wiesz , ostatnio wlaśnie mowilam mężowi, że jak pójde do pracy to nie będzie
        mial tak kolorowo jakby mu się mogło wydawać.

        > Zastanowila sie juz jakie sa jego zalety i za co go kochasz?
        dosyć dlugo już jesteśmy razem i przez te wszystkie lata było raz dobrze raz źle
        - to chyba jak u każdego.
        u mnie wygląda to tak, że czasem wydaje mi się , że żyję z dwoma osobami.
        wiem glupio to brzmi ale tak to wygląda.
        nie raz mąż potrafi byc miły, normalnie pogadac zachowywac się jak prawdziwy
        mąz, z nie raz to zupelnie jakby nie ta sama osoba, jakby nie mój mąż.
        • serendepity Re: "twoja praca nie zmieni mojej sytuacji"powied 17.02.10, 13:52
          > > Zastanowila sie juz jakie sa jego zalety i za co go kochasz?
          > dosyć dlugo już jesteśmy razem i przez te wszystkie lata było raz dobrze raz źl
          > e
          > - to chyba jak u każdego.

          Ale to nie odpowiada na pytanie: za co go kochasz? Czy potrafisz to opisac,
          zdefiniowac, wymienic konkretne cechy? A moze juz go nie kochasz i zostalo
          przyzwyczajenie i strach przed innym zyciem?

          I nie w kazdym malzenstwie jest zle lub dobrze. Na dodatek okreslenie: zle moze
          miec bardzo rozne znaczenie.
          Co to za maz co nawet dzieckiem sie nie zajmie i nie chce miec z nim nic
          wspolnego. To rownie dobrze moze go nie byc. A moze spotkasz w przyszlosci
          kogos, kto mimo nie bycia ojcem biologicznym poswieci dziecku znacznie wiecej
          czasu i uwagi.

          Pomysl o sobie, o wlasnym szczesciu. Nie mysl ciagle co powie maz i co mysli maz.
          • nie.wiem.czy.to.ja Re: "twoja praca nie zmieni mojej sytuacji"powied 18.02.10, 01:01
            serendepity napisała:

            > > > Zastanowila sie juz jakie sa jego zalety i za co go kochasz?
            > > dosyć dlugo już jesteśmy razem i przez te wszystkie lata było raz dobrze
            > raz źl
            > > e
            > > - to chyba jak u każdego.
            >
            > Ale to nie odpowiada na pytanie: za co go kochasz? Czy potrafisz to opisac,
            > zdefiniowac, wymienic konkretne cechy? A moze juz go nie kochasz i zostalo
            > przyzwyczajenie i strach przed innym zyciem?


            szczerze mówiąc ciężko mi na te pytanie odpowiedzieć.tak jak wspomnialam
            wczesniej - czuje sie tak jakbym żyła z dwiema różnymi osobami.jedną ktora
            kocham a drugą z ktora jestem z przyzwyczajenia.
            >
            > I nie w kazdym malzenstwie jest zle lub dobrze. Na dodatek okreslenie: zle moze
            > miec bardzo rozne znaczenie.
            > Co to za maz co nawet dzieckiem sie nie zajmie i nie chce miec z nim nic
            > wspolnego.

            strasznie mnie rani jak on wlaśnie taki jest, jak nie zachowuje sie jak ojciec.
            gdy jestem na spacerze, czy na zakupach i widze z jaką czulościa ojcowie
            traktują swoje dzieci to strasznie mi sie robi.
            nawet w pracy koledzy opowiadaja o swoich dzieciach z taka radościa i iskierkami
            w oczach, a moj nie.

    • kol.3 Re: "twoja praca nie zmieni mojej sytuacji"powied 16.02.10, 18:37
      Przede wszystkim przestań traktować to co powiedział Twój mąż jak
      prawdę objawioną. Zacznij myśleć np. o swojej emeryturze, z czego ją
      będziesz miała jeśli nie będziesz pracowała? Mąż Ci nie da. W tym kraju
      wszystko jest przeciwko kobiecie, jak sobie sama czegoś nie wywalczysz
      to raczej tego nie dostaniesz, kolejne rządy pracowicie się o to
      starają.
    • tully.makker Re: "twoja praca nie zmieni mojej sytuacji"powied 17.02.10, 19:48
      Maz wyrazil swoje zdanie. ma do niego prawo.

      Ty masz obowiazek troszczyc sie o siebie i oswoje dziecko. jesli
      twoj maz ma ochote strzelac fochy, to jest jego problem.
    • douglas.beauty Re: "twoja praca nie zmieni mojej sytuacji"powied 18.02.10, 13:18
      dziecko do przedszkola
      Ty do pracy
      rozwod+alimenty+sadowna egzekucja widzen tatusia z dzieckiem
    • aagnie.szkaa Re: "twoja praca nie zmieni mojej sytuacji"powied 18.02.10, 14:01
      Czytalam tamten watek tez, i pozwole sobie zabrac glos w rozmowie :)
      Po pierwsze, jesli pomimo wszystko nie planujesz rozwodu z mezem-
      nie rozpoczynalabym pracy na etacie dopoki corka na dobre nie wdrozy
      sie w szkolne zycie.
      Napisalas, ze nie zmieniloby to diametralnie waszej sytuacji
      finansowej. Jedyne co by sie zmienilo, to fakt, ze nie dosc, ze
      corka ma ojca, ktory nie poswieca jej uwagi, to jeszcze mialaby
      umemeczona matke, ktora nie dosc, ze w gospodartwie domowym robi
      wszystko, to jeszcze w pracy zasuwa na caly etat.
      Corka stracilaby na tym ukladzie, a o niej zapominac nie mozna. I
      tak zostala juz przez ojca skrzywdzona, nie watpie, ze relacja jaka
      z nim teraz ma, wplynie na jej przyszle zwiazki - np. wiazanie sie z
      mezczyznami emocjonalnie niedostepnymi, plus powielnie wzoru matki z
      domu- tj. cierpietnica, ofiara.
      Gdybys jednak brala pod uwage rozstanie z mezem, proponowalabym
      rozpoczecie badz dodatkowych szkolen (ktore moglyby ulatwic Ci
      znalezienie dobrej pracy) i generalnie inwestycje w siebie.
      Nie jest wam finansowo latwo razem, wyobrazam sobie, ze samej byloby
      ci jeszcze ciezej.
      W zyciu nie zgodzilabym sie na to, by moj maz krzywdzil nasza corke,
      a to wlasnie robi Twoj maz- kochasz ja bardzo, zastanow sie wiec nad
      tym, jaki wplyw na jej przyszle zycie ma wzrastanie w takiej
      sytuacji rodzinnej.
      • nie.wiem.czy.to.ja Re: "twoja praca nie zmieni mojej sytuacji"powied 19.02.10, 02:02
        aagnie.szkaa napisała:

        > Napisalas, ze nie zmieniloby to diametralnie waszej sytuacji
        > finansowej. Jedyne co by sie zmienilo, to fakt, ze nie dosc, ze
        > corka ma ojca, ktory nie poswieca jej uwagi, to jeszcze mialaby
        > umemeczona matke, ktora nie dosc, ze w gospodartwie domowym robi
        > wszystko, to jeszcze w pracy zasuwa na caly etat.
        > Corka stracilaby na tym ukladzie, a o niej zapominac nie mozna.


        właśnie to jest jedna z moich glownych obaw.
Pełna wersja