Kto ma rację

17.02.10, 20:59
Witam! Jesteśmy z mężem 4 lata małżeństwem.Mamy trzyletnią
córeczkę.Kilka miesięcy temu mąż zapytał mnie czy pujde do pracy a
ja na to , że chciałbym sobie otworzyć własną firmę.Niespodobało mu
sie to.Ja jednak dalej upierałam sie przy swoim , a mąż chciał żebym
jednak poszła do pracy.Potem do tego tematu nie wracaliśmy .Po
ok.dwoch miesiącach stwierdziliśmy , że chcemy mieć jeszcze jedno
dziecko.Jestem już w trzecim miesiącu.Mam mamę , ktora pracuje
sezonowo.Więc teraz nie ma pracy i pieniędzy. Tata nie żyje.Mama
może liczyć tylko na mnie i siostrę.Ja robie mamie zakupy , ale za
niewielką kwotę to jest ok od 20 do 30 zł tygodniowo.Siostra też
wysyła jej pieniądze. No i kiedy wczoraj powiedziałam mu , że
kupiłam mamie towaru za 10 zł.To sie wściekł.Powiedział , że wszyscy
liczą na niego , a jemu garb od tej roboty wyrośnie i wiecznie chce
jakieś pieniądze dla mamy a do roboty to nie chciałam iśc.On musi
pomagać wszystkim a jemu to nikt nie pomaga.A ja na to , że
przecież moja sistra wysyła ubrania do małej , zabawki .Kiedy sie
urodziła to tylko łóżko musieliśmy kupić bo wszystko było.A jak ja
mam iśc teraz do roboty jak jestem w ciąży? Kto mnie przyjmie?No to
mi powiedział ,że żałuje Tego dziecka i jakby wiedział ,że tak
będzie to by go nie robił.I wogule wszystkiego sie czepia .Nawet
tego , że mama otwarła sobie konto w banku a mnie zrobiła
współwłaścicielem i tago , że siostra wysyła mi meile .Kazał mi
powiedzieć , że ma tego nie robić bo to on musi robić na prąd.I
tego ,że mama przychodzi tu dwa razy w tygodniu (chociaż jego i tak
wtedy nie ma).Ostatnio stwierdził nawet ,że jak mama przychodzi to
gotuje lepsze obiady , a jak jej niema to są te niedobre.A ja
myślałam , że wszystkie są dobre.Moja siiostra mieszka w niemczech
iprzyjeżdża w kwietniu ież jest o to wściekły.Doda ,że bedzie
nocować u mamy.Moje pytanie czy ja robie żle czy to znim jest cośnie
tak?
    • ruda2460 Re: Kto ma rację 17.02.10, 21:07
      Z tobą wszystko w porządku on ma nierówno pod sufitem. Sądząc po
      twoim poście jesteś młodą osobą? Potem będzie tak, że ty będziesz
      zajmować się dziećmi, bo przecież nie dasz swojej mamie żeby się
      nimi zajmowała jak będziesz chciała ość do pracy, skoro pan mąż za
      nią nie przepada. I będzie coraz gorzej.
      • kaz-oo Re: Kto ma rację 18.02.10, 10:05
        Z tobą wszystko w porządku on ma nierówno pod sufitem.
        No faktycznie ma nierówno pod sufitem skoro dał się wkręcić w taką sytuację;)
    • kulka_82 Re: Kto ma rację 17.02.10, 21:12
      Z Twojego opisu wynika, że Twój mąż zachowuje się niedojrzale -
      żałuje, że będziecie mieć dziecko?! Pomagasz mamie zapewne nie od
      wczoraj, czy konflikty na tym tle sa od początku Waszego małżeństwa?
      Gdybym miała trzymać czyjąś strone w tej sytuacji to wsparłabym
      Ciebie, tylko to nie rozwiązuje Twoich kłopotów.
    • leni6 Re: Kto ma rację 17.02.10, 21:59
      Moim zdaniem sytuacja nie jest taka prosta. Jasne, że mąż powinien zachowywać
      się sensowniej, jak ma problem to pogadać, a nie czepiać się wszystkiego. Ale
      myślę też, że po prostu jest mu trudno być jedynym żywicielem rodziny (a po
      części i twojej mamy). Jak pytał czy nie pójdziesz do pracy to raczej nie
      wynikało to z tego ze sytuacja jaka jest (tylko on zarabia) mu pasuje. Nie wiem
      tez jak wyglądała decyzja o drugim dziecku - czy on go faktycznie tego chciał,
      czy to go namówiłaś. Może ma jakieś problemy w pracy, np. może ja stracić ? Albo
      po prostu jest przemęczony bardzo. Poszukaj przyczyny a nie zakładaj, że coś
      jest z nim nie tak.
    • szachula30 Re: Kto ma rację 17.02.10, 22:58
      Wydaje mi się, że Twojemu mężowi może być ciężko ze świadomością, że
      nie tylko musi zarobić pieniądze na waszą trójkę, ale niedługo pojawi
      się kolejne dziecko, a to niemały wydatek. No i pieniądze dla mamy...
      Pochwalam, że pomagasz mamie, szczególnie, że teraz jest jej ciężko,
      ale widać mąż nie do końca się na to godzi. Może ma kłopoty, może się
      zamartwia. Moja rada, pewnie nie do końca etyczna - może nie wyliczaj
      mężowi dokładnie ile w mamę pieniędzy zainwestowałaś. Męża to może
      drażnić, a przecież i tak wie, że jej pomagasz. Spróbuj jego też
      zrozumieć. W sumie, gdybym była na Twoim miejscu, i byłoby nam ciężko
      finansowo, to nie zachodziłabym w kolejną ciążę, tylko rzeczywiście
      poszłabym, przynajmniej na jakiś czas, do pracy. Ale to Twoje życie i
      Twoje wybory. Pozdrawiam!
    • bas-122 Re: Kto ma rację 18.02.10, 04:09
      A mnie się wydaje, że Twój mąż ma jakieś kłopoty w pracy...
    • enith Re: Kto ma rację 18.02.10, 07:46
      Może będę brutalna, ale co tam. Zanim zaszłaś w drugą ciążę zastanowiłaś się w ogóle co by się stało, gdyby mąż stracił pracę? Poszlibyście wszyscy: ty, mąż, dwoje dzieci i twoja mama pod most. Brakuje wam stabilizacji finansowej, ty NIE CHCIAŁAŚ pójść do pracy, choć mąż nalegał, dodatkowo sponsorujesz mamę, a na dokładkę zachodzisz w drugą ciążę. Ja na miejscu twojego męża osiwiałabym ze strachu, że nie dam rady utrzymać rodziny. Zachowanie męża owszem, jest głupie, ale czego oczekujesz po osobie, która ma nóż na gardle i cztery, a wkrótce pięć buzi do wyżywienia z JEDNEJ PENSJI? Aaa... a co zrobisz jak mąż ulegnie poważnemu wypadkowi i nie będzie mógł pracować lub umrze? Masz JAKIEKOLWIEK zabezpieczenie na tę okoliczność? Musisz iść do pracy, pewnie nie teraz i nie zaraz po porodzie, ale pójść do pracy będziesz musiała. I przestań się mężowi zwierzać z tego, ile kasy idzie na mamę, bo tylko dolewasz oliwy do ognia.
    • nick_ze_hej Re: Kto ma rację 18.02.10, 07:50
      Twój mąż ma po prostu dosyć zasuwania na całą rodzinę i przyległości.
      Podejrzewam, że dla ciebie to drugie dziecko to zwykła ucieczka przed pracą.
      Dlaczego nie zajmiesz się własną firmą tak jak planowałaś? Twoja matka nie
      pracuje więc mogłaby ci pomóc przy dziecku, a potem przy drugim. To chyba
      uczciwy układ, ona pomaga , wy jej też. Nie dziwię się mężowi, że go szlag
      trafia, gdy wszyscy polegają tylko na nim i jego pensji.
      • karmiaca777 Re: Kto ma rację 18.02.10, 10:58
        nick_ze_hej napisał:

        > Twój mąż ma po prostu dosyć zasuwania na całą rodzinę i
        przyległości.
        > Podejrzewam, że dla ciebie to drugie dziecko to zwykła ucieczka
        przed pracą.
        > Dlaczego nie zajmiesz się własną firmą tak jak planowałaś? Twoja
        matka nie
        > pracuje więc mogłaby ci pomóc przy dziecku, a potem przy drugim.
        To chyba
        > uczciwy układ, ona pomaga , wy jej też. Nie dziwię się mężowi, że
        go szlag
        > trafia, gdy wszyscy polegają tylko na nim i jego pensji.
        ale ja chce pracować .Tylko chciałam mieć własną firme.A mąż sie na
        to nie zgadza.A mama pracuje sezonowo tzn. cały rok oprucz zimy.
    • mruwa9 Re: Kto ma rację 18.02.10, 08:34
      ja sie w sporym stopniu zgadzam z Twoim mezem: on nie ma obowiazku
      utrzymywania tesciowej oraz zony,ktora NIE CHCE pracowac. Ma prawo
      czuc sie jak wol pociagowy, ma prawo byc zmeczony praca i
      wylacznoscia na dostarczanie srodkow na utrzymanie nie tylko swojej
      rodziny, ale i tesciowej. Chcesz otworzyc wlasna firme, to na co
      czekasz? No, sorry...trzeba bylo najpierw uporzadkowac sprawy
      finansowe i zawodowe, zeby miec z czego zyc,poczuc sie
      wspolodpowiedzialna za rodzine, a dopiero potem myslec o kolejnym
      dziecku. A w ogole to Twoj post brzmi,jakbys miala 15lat.
      • karmiaca777 Re: Kto ma rację 18.02.10, 11:01
        Ja chce pracować tylko chce to robić u siebie czyli mieć włsną
        firmę. A mąż sie na to nie zgadza.A decyzja o dziecku była wspólna.
        • asia.sthm Re: Kto ma rację 18.02.10, 11:13
          Czy mozna cie spytac o jakiej firmie marzysz ?
          Jesli przedstawisz mezowi konkretny plan dzialalnosci tej firmy, szczegoly,
          wyliczenia oraz przewidywany termin zyskow, to wtedy moze przychylniej
          potraktuje twoje zamierzenia.
        • serendepity Re: Kto ma rację 19.02.10, 16:59
          A co to za firma, ze maz nie zgadza sie? A tak w ogole czy potrzebujesz zgody
          meza? Jestes jego wlasnoscia?
          • morekac Re: Kto ma rację 20.02.10, 10:35
            Wiesz, w firmie też trzeba zapieprzać, dochody niepewne, pewne
            rzeczy trzeba płacić bez wzlędu na przychody... A czasem na start
            przydałby się kapitał. Na pożyczki wypadałoby uzyskać zgodę męża
    • tully.makker Re: Kto ma rację 18.02.10, 08:46
      Gdybym ja zasuwala na cala rodzine, a moj partner posylalby z tego
      kase mamusi, to dostalabym piany na pysku. Tylko ze on nie bylby w
      ciazy, a ja nie bylabym zakladniczka jego planow prokreacyjnych,
      jakim ty uczynilas teraz swojego meza.

      Przyznam szczerze, ze nie miesci mi sie w makowie, jak mozna
      zachhodzic w ciaze, nie majac stalej pracy, co za tym idzie
      mozliwosci pojcia na zwolnienie w przypadku choroby, cy wreszcie
      bycia na urlopie macierzynskim.

      jestes osoba dziedzicznie nieodpowiedzialna - proponuje jednka wziac
      sie do roboty i te sama opcje zaproponowac mamusi.
    • mil.ka Re: Kto ma rację 18.02.10, 09:26
      Moim zdaniem racje ma twoj maz. Jest sfrustrowany faktem, ze pracuje
      sam, pewnie nie zarabia kroci, a kiedy mowi zonie, zeby poszla do
      pracy, to ona nie chce. Piszesz, ze chcialabys zalozyc swoja firme,
      ale czy jeste pewna, ze dasz sobie rade? Zusy i podatki sa wysokie,
      a trzeba je placic miesiac w miesiac i to bez wzgledy na to, czy
      firma zarabia, czy nie. Czy maz ze swojej pensji jeszcze udzwignie
      ten ciezar, jak nie bedziesz osiagac dochodow na poczatku?
      Druga sprawa to twoja mama. Dla czego mama nie poszuka sobie pracy
      tylko wisi na tobie finansowo? To jest jakies chore. Piszesz, ze
      wydajesz na nia 20 - 30 zl tygodniwo, to jest prawie 1000 zl w
      miesiacu! Z jakiej racji maz ma jeszcze utrzymywac twoja mame? I ona
      bedzie tego oczekiwala juz zawsze? A jak zachoruje? Ja wiem, ze to
      twoja mama itd., ale z drugiej strony troche dziwne, ze nie zadbala
      o to wczesniej i nie przeszkadza jej, ze jest ciezarem dla swoich
      dzieci? A jak twoj maz straci prace to co?
      Wez sie dziewczyno w garsc i cos pomysl. Jesli masz w reku zawod,
      ktory rzeczywiscie umozliwi ci zalozenie dzialalnosci to na co
      czekasz?
      • mil.ka sorry korekta - 100 zl w miesiacu! 18.02.10, 09:28
        korekta - 100 zl, o jedno 0 za duzo
    • demonsbaby w takim wypadku 18.02.10, 09:36
      "obieram stronę twojego męża". Niestety albo stety facet zachowuje
      się racjonalnie i dla mnie ponad wszelką wątpliwość, ma rację. Być
      może pod wpływem emocji wyraził się niekorzystnie nt waszej ciąży,
      ale zakładam, że wcale tak nie czuje. Jednym słowem wściekł się i
      powiedział za dużo. Jednak też jego decyzyjnośc w kwestii planowania
      drugiego dziecka nie jest dla mnie do końca zrozumiała albo jest to
      jednak ciąża planowana przez Ciebie i postawienie męża przed faktem.
      Nie mniej posiłkuję się twoimi relacjami.

      Co do meritum. Przed zajściem w drugą ciążę facet postawił logiczny
      argument PRACA, ponieważ:
      1. ma na utrzymaniu Ciebie, dziecko i do tego dochodzi twoja matka
      (momi, że to nie jego obowiązek ani morlany ani prawny);
      2. twoje usamodzielnie i reperacja budżetu, mozliwość dokładania do
      życia mamy większych kwot niż 20-30zł, które być może sa istotne w
      waszym życiu obecnie przy trybie wydatków jaki prowadzicie.

      Nie mniej obraz faceta, który zgadza się na dziecko, kiedy jeszcze 2
      m-ce przed decyzją o kolejnej ciązy był stanowczy w stosunku do
      twojej biernej postawy w budżecie domowym, jest dla mnie zagadkowy.

      Tak czy inaczej to twoje postępowanie jest wobec męża jak
      najbardziej nielojalne. Został wielbłądem, nie odciążyłaś go (na
      jego sugestię, prośbę) w zapewnieniu bytu rodzinie. Dojdzie drugie
      dziecko, a wizja utrzymania tym razem nie 3 ale 4 plus średnio 120zł
      na teściową m-cznie może go przerastać. I takl do czasu póki nie
      podejmiesz decyzji o pracy, więc ja osobiście też bym walnęła
      pieścią w stół " o co tu chodzi!"
    • ula-lo Re: Kto ma rację 18.02.10, 09:45
      karmiaca777, na Twoim miejscu już teraz szukałabym pracy i zaraz po
      macierzyńskim wzięłabym się za współutrzymywanie rodziny (jak to robi wieeeeeele
      kobiet).
      Twojemu mężowi się nie dziwię wcale - mógłby pewnie w innym stylu z Tobą
      rozmawiać. Ale, powtarzam, nie dziwię mu się, skoro rozmawialiście o Twojej
      pracy wcześniej. I skoro ON (de facto) utrzymuje w jakimś stopniu także Twoją mamę.

      Wiesz, są kobiety, które z dzieckiem i w ciąży są jedynymi żywicielkami rodziny.
      I tak bywa.
      Dlaczego tak "boisz się" pracy?
      • douglas.beauty Re: Kto ma rację 18.02.10, 09:55
        > karmiaca777, na Twoim miejscu już teraz szukałabym pracy i zaraz po
        > macierzyńskim wzięłabym się za współutrzymywanie rodziny (jak to
        robi wieeeeeel
        > e
        > kobiet).
        > Twojemu mężowi się nie dziwię wcale - mógłby pewnie w innym stylu
        z Tobą
        > rozmawiać. Ale, powtarzam, nie dziwię mu się, skoro rozmawialiście
        o Twojej
        > pracy wcześniej. I skoro ON (de facto) utrzymuje w jakimś stopniu
        także Twoją m
        > amę.
        >
        > Wiesz, są kobiety, które z dzieckiem i w ciąży są jedynymi
        żywicielkami rodziny
        > .
        > I tak bywa.
        > Dlaczego tak "boisz się" pracy?

        Przeczytaj dokladnie pierwszy post. Karmiaca boi sie pracy
        prawdopodobnie dlatego, ze nie ma zadnego zawodu i pewnie
        wyksztalcenia ( skladnia, gramatyka i ortografia postu o tym
        swiadcza).
        • demonsbaby a jaki ma to związek? 18.02.10, 10:05
          douglas.beauty napisała:


          > Przeczytaj dokladnie pierwszy post. Karmiaca boi sie pracy
          > prawdopodobnie dlatego, ze nie ma zadnego zawodu i pewnie
          > wyksztalcenia ( skladnia, gramatyka i ortografia postu o tym
          > swiadcza).

          A jaki to ma związek z podjęciem się wykonywania pracy adekwatnej do
          posiadanych kompetencji? Jak ktoś nie ma zawodu wyuoczonego na
          poziomie szkolnictwa wyższego to do pracy się nie nadaje? Wolne
          żarty.
          • default Re: a jaki ma to związek? 18.02.10, 10:13
            demonsbaby napisała:

            >> A jaki to ma związek z podjęciem się wykonywania pracy adekwatnej
            do posiadanych kompetencji? Jak ktoś nie ma zawodu wyuoczonego na
            > poziomie szkolnictwa wyższego to do pracy się nie nadaje? Wolne
            > żarty.

            Autorka wątku wychodzi zapewne z tego samego założenia co Ferdek
            Kiepski - że "w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z jej
            wykształceniem" :)
            • karmiaca777 Re: a jaki ma to związek? 18.02.10, 11:08
              Dziękuję wszystkim za rady.
    • rycerzowa Re: Kto ma rację 18.02.10, 11:28
      Mnie się wydaje,że tu chodzi nie tylko o pracę i pieniądze, ile o fakt
      nieodcięcia pępowiny.

      Wszystkie 3 panie żyją w swoim rodzinnym światku,są ze sobą w zbyt ścisłym
      kontakcie ( korespondencja, odwiedziny),a mąż służy tylko do przynoszenia
      pieniędzy.
      Tu chyba nie chodzi o te 100 zł miesięcznie. W normalnych układach pomoc
      rodzicom w potrzebie i prezenty nie są problemem.

      Ale mąż ma słuszny żal, że jego żona czuje się odpowiedzialna jedynie za
      rodzinę z której pochodzi, a nie za rodzinę , którą stworzyła. I że jest to
      odpowiedzialność całkowicie na koszt męża.
      • wielbicielnaruto prestań z męża robić krowę do cyckania 18.02.10, 13:28
        Cycek 1 ty, cycek 2 dziecko, cycek 3 rezerwacja na 2 dziecko, cycek
        4 mama no chyba tego trochę za dużo. Wyślij jasno komunikat, że po
        urodzeniu dziecka zakładasz firmę i nie ma odwołania. Sorry za
        głupie pytanie, ale jeżeli mężowi coś się stanie, to z czego
        będziecie żyli?
    • b.wierzbowska1 Re: Kto ma rację 18.02.10, 13:55
      Strasznie tu na Ciebie najechano, częściowo słusznie, bo rzeczywiście mąż ma na
      głowie utrzymanie rodziny i musi go to bardzo obciążać psychicznie, a z drugiej
      strony nie Ty sama zaszłaś w ciążę, tylko wybitnie pomógł Ci w tym mąż, prawda?
      Zresztą, dziecko w drodze, nie ma co gdybać i rwać włosów z głowy, tylko
      spokojnie pomyśleć, jak wspomóc rodzinę finansowo. Jak ktoś słusznie zauważył,
      prowadzić własną firmę to nie takie hop siup, mnóstwo drobnych przedsiębiorców
      pada po kilku miesiącach prowadzenie działalności, to zanim zdążą rozkręcić
      interes, zjada ich ZUS (obecnie to opłaty wysokości ok. 350 zł przez pierwsze 2
      lata, potem ponad 850 zł miesięcznie!!! A ZUS nie zna litości tylko dolicza
      odsetki). Myślę, że Twój mąż 'nie pozwolił' założyć działalności, bo stwierdził,
      że tak naprawdę nie masz pojęcia, co to znaczy prowadzić własny biznes.

      Wspierać własną mamę oczywiście powinnaś, jeśli brakuje jej na jedzenie, ale
      przestań w końcu wisieć na mężu, tylko zacznij pracę. Nie wiem, co potrafisz
      robić, dodatkowo w ciąży nie wolno Ci pracować ciężko fizycznie, ale "coś" musi
      się znaleźć. Próbowałas juz cos znaleźć? Może napisz, co umiesz robić, czy
      pracowałaś wcześniej, jaka szkołę kończyłaś, czy masz zawód? Wtedy łatwiej
      będzie się wypowiedziec i cos doradzić.

      Pozdrawiam
      b.
    • marianka_marianka Re: Kto ma rację 18.02.10, 14:15
      karmiaca777 napisała:
      Kilka miesięcy temu mąż zapytał mnie czy pujde do pracy a
      ja na to , że chciałbym sobie otworzyć własną firmę.Niespodobało mu
      sie to.


      Nie wiem czy masz pojęcie co to znaczy w Polsce otwierać własną firmę? To nie jest bułka z masłem. Trzeba się liczyć nawet ze stratami na początku prowadzenia działalności, a zyski nie zawsze będą imponujące. Nie dziwię się mężowi, że nie jest zachwycony tym pomysłem, bo najprawdopodobniej ponosiłby jeszcze dodatkowe koszty zanim postawiłabyś swoją firmę na nogi. Masz jakiś kapitał na początek? Bez tego ani rusz. Porozmawiaj z osobami które mają firmę rok, dwa na plusie. Zapytaj w Urzędzie Pracy - sporo jest szkoleń dotacji, warunek: musisz być zarejestrowana.

      Powiedział , że wszyscy liczą na niego , a jemu garb od tej roboty wyrośnie i wiecznie chce jakieś pieniądze dla mamy a do roboty to nie chciałam iśc

      Niestety ma rację.

      Nawet jeżeli chciał dziecka, to Ty mogłaś pomyśleć jak ma wyglądać dalsze życie. Siostra Ci pomaga - fajnie - a jak nagle przestanie bo będzie miała własne wydatki czy problemy co wtedy?
      Błędem było nie podjęcie pracy chociaż na 1/2 etatu.
      Mogłabyś iść w razie potrzeby na płatne zwolnienie, miałabyś macierzyński i wychowawczy.
      A teraz co masz?
      A jak mąż zachoruje (odpukać) czy coś mu się stanie?
      Masz na kogo liczyć?

      O takich bardzo ważnych sprawach należy myśleć zanim zrobi się kolejne dziecko.
    • premeda Re: Kto ma rację 18.02.10, 15:03
      W tej sytuacji niestety jestem po stronie męża. Nie wiem o jakiej
      firmie myślałaś ale prowadzenie własnej firmy to jest dużo pracy i
      czesto gęsto straty na początek. Nie wiem też jakie masz
      wykształcenie ale jak komuś przedstawisz ofertę z takimi bykami jak
      robisz to od razu wyląduje ona w koszu. Błędy nawet na Allegro
      odrzucają chętnych.
      • verdana Re: Kto ma rację 18.02.10, 16:54
        A mnie interesuje , za co chcialas otworzyć wlasna firme? za
        pożyczone pieniadze - kto Ci da kresyt - raczej nikt, kredyt
        musielibyscie brac wspólnie, a jesli nie wyjdzie na męza spadloby
        pewnie jego spłacanie, bo Ty nie masz pracy. Czy tez masz własne
        pieniądze, ale mame wspierasz z kieszeni męza?
        Cóż, prawda jest taka, ze nie Ty pomagasz mamie, tylko mąż - a on
        wyraźnie powiedział, zę nie jest dłużej w stanie sam utrzymywac
        rodziny. Tylko Ty nie masz ochoty brac tego pod uwagę...
        • marzeka1 Re: Kto ma rację 18.02.10, 18:22
          Rację ma mąż, poza tym otwarcie własnej firmy to nie bułka z masłem: potrzeba na
          to czasu!!! pieniędzy, trzeba liczyć się także ze stratami.A na razie będziesz
          mieć 2 dziecko, czyli perspektywa pójścia do pracy wydłuża się, a mąż boi się,
          że nie da rady finansowo.Owszem sposób, w jaki to mówi, pozostawia wiele do
          życzenia, ale rozumie jego obawy.
    • deodyma Re: Kto ma rację 20.02.10, 11:35
      na Twoim miejscu bym sobie pogadala z mezem szczerze, chocby ta
      rozmowa miala trwac cala noc.
      czy on nie wiedzial, jak bedziem, gdy po raz drugi zajdziesz w ciaze?
      nie zdawal sobie sprawy z tego, ze bedzie musial utrzymac Ciebie i
      dziecko?
      co bedzie pozniej, gdy urodzisz a nie daj boze ,jak nie bedziesz
      mogla znalezc pracy?
      nawymysla Ci wtedy od pasozytow i darmozjadow?
      • mwiktorianka Re: Kto ma rację 20.02.10, 16:26
        Twój maz tez jest człowiekiem.Ciąży na nim duza odpowiedzialnośc za utrzymanie rodziny.Postaw sie w jego sytuacji.Jego nerwy wynikaja z obawy o waszą pszyszłośc.Ty liczysz na niego,a on moze liczyc na ciebie?Zanim zaszłas w kolejna ciaże powinnas poszukac pracy.Jeśli myslałas o kolejnym dziecku rozkręcanie firmy nie bylo na to najlepszym czasem,lepsza jest wtedy praca etatowa.Wiem co piszę poniewaz kiedyś byłam w podobnej sytuacji i mój maz tez byl bardzo sfrustrowany odpowiedzialnoscia,która na niego spadła.Wtedy zupełnie go nie rozumiałam,między nami było naprawde źle.Choć sytuacja nie była identyczna jak twoja i myślę,że w moim przypadku zawinił bardziej los niż moje postępowanie.Mielismy juz jedno kilku letnie dziecko,ja własnie straciłam pracę,nastepną nie było tak łatwo znaleźć,ale się udało.niestety nie dostałam normalnej umowy,szef zaproponował mi umowe zlecenie,po kilku m-cach postanowił podpisać ze mna umowe,najpierw na okres próbny.W trakcie tego okresu okazało sie,że jestem w ciaży(lekarz kazał mi zrobic przerwę w braniu tabletek i zaliczylismy wpadke bo inna metoda zawiodła).Zamierzałam pracowac jak długo sie da,a przynajmniej do czasu podpisania umowy,los chcial jednak inaczej,zaczełam krwawic i w 8 tyg ciąży prosto z pracy trafiłam do szpitala.Umowa nie została przdłuzona.Po wyjsciu ze szpitala dogadałam sie z szefem firmy w ktorej kiedyś pracowałam i zaczęłam pracę u nich niestety....na czarno,ale nie miałam wyboru,potrzebne nam były pieniądze.Pracowałam do 6 m-ca kiedy to ponownie wylądowałam w szpitalu i przelezałam prawie całą resztę ciązy na podtrzymaniu (szew na szyjce).O pracy nie było mowy.Kiedy mały miał rok poszłam do pracy.Nie miałam go z kim zostawic więc pracowałam od 14(jak maz wracal z pracy) do 22.Mimo tego,ze starałam sie wspomagac domowy budżet jak tylko moglam i nie miałam na utrzymaniu dodatkowych osób z rodziny przezylismy powazny kryzys w malżenstwie,który trwał naprwde długo ok. 2 lat.Mąż obarczał mnie wina za zaistniała sytuacje bo "nie zabezpiczyłam sie dośc dobrze".To jak w takiej sytuacji ludzie sobie radza zalezy tez od ich dojrzałosci i doświadczenia życiowego.My to mamy juz za soba.jeszcze nie raz zdarzały nam sie problemy finansowe,ale teraz potrfimy sobie z tym radzić nikt nikogo nie oskarża,a wspieramy sie nawzajem.Kluczem do rozwiazania problemu miedzy wami jest szczera rozmowa.
        • kochamkotyijuz Re: Kto ma rację 21.02.10, 09:05
          A ja sie dziwie twojej mamie.Chorowinka starowinka z niej czy co??A
          pracujac w sezonie nie mogla odlozyc sobie troche kasy ?Nie mowiac
          juz ,ze skoro taka bidulka to moglaby i po sezonie jakas dorywcza
          prace podjac.Chociazby opieka nad dzieckiem czy nawet
          sprzatanie.Kiedy bieda do oczu zaglada to czlowiek chwyta sie kazdej
          roboty a nie rozklada rece i liczy na innych.
          Zauwazylam ,ze ostatnio zrobilo sie modne oprocz posiadania domu,
          zakladnie wlasnych firm.Jak to dumnie brzmi- wlasna firma,nieprawdaz?
          Nie piszesz nic co to ma byc za firma czy masz pieniadze na
          inwestycje.Jestem pewna ,ze gdyby twoje plany byly realne maz
          inaczej podszedlby do sprawy.A tak ma widno nadchodzacej
          katastrofy.Firma plajtuje a wy toniecie w dlugach z dwojka
          dzieci.Dobrze ,ze twoj maz twardo stapa po ziemi bo widze ,ze ty
          fruwasz w oblokach.
    • eastern-strix moze i maz reaguje ekstremalnie... 21.02.10, 16:02
      ...ale skoro on zarabia a Ty sie zajmujesz domem,to decyzje na co wydac pieniadze powinniscue podejmowac wspolnie. I nie dlatego,ze on zarabia a Twoj wklad jest niewazny (bo jest wazny) ale dlatego, ze gdyby maz nagle zadecydowal bez Twojej wiedzy, ze bedziesz gotowac obiady jego tacie (albo przyjacielowi, niewazne) to tez bys sie pewnie wkur.... Nikt nie lubi byc traktowany przedmiotowo.

      • efi-efi Re: moze i maz reaguje ekstremalnie... 21.02.10, 20:49
        Dlaczego nie chcesz odpowiedzieć na pytanie , które pojawiło się tu wiele razy
        jaka to ma być firma?
Pełna wersja