malwina882
24.02.10, 21:58
Pani Agnieszko proszę o Pani opinię, szczerą opinię.
Może zacznę od początku:
Wprowadziłąm się razem z mężem i synkiem do miejscowości w której również
mieszka moja siostra z 2 córkami, synem i aktualnym partnerem(nie jest ojcem
żadnego dziecka) ponad 2 lata temu. Kontakty między nami były dobre do pewnego
momentu. Jeje córki 14 i 15 lat zaczęły mi się skarżyć ze czują odrzucenie
matki, że siostrę obchodzi tylko jej partner a nie one. Włąściwie to sama
byłąm świadkiem niektórych sytuacji kiedy to facet mojej siostry źle traktował
dziewczynki. Traktował je jak służące, wyzywał, nie pozwalał siostrze na zakup
dla nich nowych ubrań np. za złe oceny w szkole, nie pozwalał na kontakty z
chłopcami, kiedy gościły u siebie kolegę wyzyłał od dziwek itd. Kiedy wracał z
rejsu(pływał na statku) wyganiał dzieci do mnie bo musiał spędzić z siostrą
tydzień w łóżku. Dziewczynki pewnego dnia już nawet nie chciały wracać do
domu. Mieszkały ok miesiąca u mnie. Siostra przez ten czas mało się nimi
interesowała. Kiedy jej partner znów wypłynął nagle przypomniała sobie o
dzieciach. W ich domu wiecznie były tylko kłótnie. Dziewczynki wkońcu nie
wytrzymały tego i za namową mojego taty(ich dziadka) zadzwoniły na niebieską
linię. Na koniec rozmowy z dziewczynkami Pani z niebieskiej lini poprosiła
osobę dorosła o potwierdzenie sytuacji, zapytała o siosty dane i wspólną
decyzją podałyśmy je. Nie minął tydzień kiedy u siostry pojawił się kurator.
Był też u mnie, pytał o sytuację u nich w domu. Razem z mężem potwierdziliśmy.
Myśleliśmy nawet o tym by dziewczynki zamieszkały u mnie. Przed tą całą
sytuacją prosiłam wielkrotnie siostrę by udali sie razem do psychologa, by
wyjaśnili między sobą tą sytuację, niestety bez skutku. Siostra od tamtej pory
mnie nienawidzi. Na sprawie w sądzie nie zeznawałam- włąściwie to nie chciałam
żeby to się tak skończyło. Kiedy przyszedł kurator głupio było mi wszystkiemu
zaprzeczyć, kiedy to wszystko prawda. Chciałam zeby siostra zrozumiała swój
błąd. Chciałam naprawdę dobrze.Od tamtej pory-1,5 roku nie utrzymuję z siostrą
kontaktu. Dziewczynki w strachu przed domem dziecka-tym straszyła je siostra,
cofnęły zeznania itakim to sposobem skończyło się tylko na dozorze kuratora w
ich domu. Dziewczyni też dostały zakaz kontzktu ze mną. Siostra robi wszystko
żeby zrobić mi na złość-rozsiewa na mnie bzdurne ploty wśród naszych wspólnych
znajomych, nie płaciła abonamentu telefonicznego, który jej wziełam i dostałam
karę 600zł-kiedy zadwoniłam do niej by ją o tym poinformować złośliwie
stwierdziłą ze to nie jej problem. Już nie wiem co robić! Jestem na nią zła że
za namową swojego faceta(tak podejrzewam) narobiłą mi tyle złośliwości. Czy ja
rzeczywiście sobie na to zasłużyłam? przecież chciałam ratować jej rodzine.
Starsza z córek byłą na skraju depresji, bałam się ze popełni jakieś głupstwo.
Proszę o ocenę sytuacji. Czy powinnam czuć się winna?