czy żle zrobiłam?

24.02.10, 21:58
Pani Agnieszko proszę o Pani opinię, szczerą opinię.
Może zacznę od początku:
Wprowadziłąm się razem z mężem i synkiem do miejscowości w której również
mieszka moja siostra z 2 córkami, synem i aktualnym partnerem(nie jest ojcem
żadnego dziecka) ponad 2 lata temu. Kontakty między nami były dobre do pewnego
momentu. Jeje córki 14 i 15 lat zaczęły mi się skarżyć ze czują odrzucenie
matki, że siostrę obchodzi tylko jej partner a nie one. Włąściwie to sama
byłąm świadkiem niektórych sytuacji kiedy to facet mojej siostry źle traktował
dziewczynki. Traktował je jak służące, wyzywał, nie pozwalał siostrze na zakup
dla nich nowych ubrań np. za złe oceny w szkole, nie pozwalał na kontakty z
chłopcami, kiedy gościły u siebie kolegę wyzyłał od dziwek itd. Kiedy wracał z
rejsu(pływał na statku) wyganiał dzieci do mnie bo musiał spędzić z siostrą
tydzień w łóżku. Dziewczynki pewnego dnia już nawet nie chciały wracać do
domu. Mieszkały ok miesiąca u mnie. Siostra przez ten czas mało się nimi
interesowała. Kiedy jej partner znów wypłynął nagle przypomniała sobie o
dzieciach. W ich domu wiecznie były tylko kłótnie. Dziewczynki wkońcu nie
wytrzymały tego i za namową mojego taty(ich dziadka) zadzwoniły na niebieską
linię. Na koniec rozmowy z dziewczynkami Pani z niebieskiej lini poprosiła
osobę dorosła o potwierdzenie sytuacji, zapytała o siosty dane i wspólną
decyzją podałyśmy je. Nie minął tydzień kiedy u siostry pojawił się kurator.
Był też u mnie, pytał o sytuację u nich w domu. Razem z mężem potwierdziliśmy.
Myśleliśmy nawet o tym by dziewczynki zamieszkały u mnie. Przed tą całą
sytuacją prosiłam wielkrotnie siostrę by udali sie razem do psychologa, by
wyjaśnili między sobą tą sytuację, niestety bez skutku. Siostra od tamtej pory
mnie nienawidzi. Na sprawie w sądzie nie zeznawałam- włąściwie to nie chciałam
żeby to się tak skończyło. Kiedy przyszedł kurator głupio było mi wszystkiemu
zaprzeczyć, kiedy to wszystko prawda. Chciałam zeby siostra zrozumiała swój
błąd. Chciałam naprawdę dobrze.Od tamtej pory-1,5 roku nie utrzymuję z siostrą
kontaktu. Dziewczynki w strachu przed domem dziecka-tym straszyła je siostra,
cofnęły zeznania itakim to sposobem skończyło się tylko na dozorze kuratora w
ich domu. Dziewczyni też dostały zakaz kontzktu ze mną. Siostra robi wszystko
żeby zrobić mi na złość-rozsiewa na mnie bzdurne ploty wśród naszych wspólnych
znajomych, nie płaciła abonamentu telefonicznego, który jej wziełam i dostałam
karę 600zł-kiedy zadwoniłam do niej by ją o tym poinformować złośliwie
stwierdziłą ze to nie jej problem. Już nie wiem co robić! Jestem na nią zła że
za namową swojego faceta(tak podejrzewam) narobiłą mi tyle złośliwości. Czy ja
rzeczywiście sobie na to zasłużyłam? przecież chciałam ratować jej rodzine.
Starsza z córek byłą na skraju depresji, bałam się ze popełni jakieś głupstwo.
Proszę o ocenę sytuacji. Czy powinnam czuć się winna?
    • demonsbaby nie, z pewnością nie zrobiłaś 25.02.10, 05:36
      kierowałaś się troską i próbą zapewnienia poczucia bezpieczeństwa swoim dzieciom.
      Natomiast konsekwencje przewidywalne, tzn. od strony siostry.

      Jeśli cię to pocieszy znalazłam się w podobnej sytuacji, kiedy znając fakty
      zaniedbania dziecka w bliskim gronie rodzinnym, zostałam wezwana do właściwego
      terytorialnie komisariatu, żeby złożyć zeznania (zostałam podana za świadka
      przez innych zeznających w sprawie). Do dziś efekt jest jak u Ciebie, z tym, że
      moja rodzina zareagowała odcięciem się od matki dziecka i krytyką jej działań.
      Układ podobny, partner w związku znęcający się nad 10latkiem i matka akceptująca
      stan rzeczy, pozostawiająca niejednokrotnie dziecko w domu bez opieki. Finał
      sądowny - również. Ojciec biologiczny jednak walczy o przyznanie opieki nad
      dzieckiem. Dla kobiety również liczyli się i liczą partnerzy, starszy dzieciak
      (właściwie to już młody facet) jest pod opieką (innego) biologicznego ojca,
      dzieciństwo jednak i elementy jakie serwowała mu matka wywarły na nim ogromny
      wpływ, jest nieudolny życiowo, ciągłe konflikty z prawem....ale matkę kocha
      ponad życie.

      Nie wiem czy jest jakaś recepta w tej sytuacji, szczerze powiedziawszy, chcąc
      nawet pomóc dziewczynom twojej siostry, to nie znam żadnego sposobu. Dziewczyny
      będą teraz niekoniecznie terroryzowane, ale manipulowane jak najbardziej. Dam
      sobie rękę uciąć, że w ich oczach zostałaś zrobiona potworem, który chciał
      dzieci wtrącić do domu dziecka.
      Sytuację niestety do czasu osiągnięcia pełnoletności / wyprowadzki dziewczyn z
      domu powinnaś olać / odciąć się od wszystkiego i kiedyś nawiązać relacje z
      dziewczynami, szczerze je wspierając w ich dorosłym życiu od duchowego po
      materialne. A co na to wszystko ojciec biologiczny dziewczyn?
      Pan partner może je zniszczyć,zaszczuć - a na niekorzyść gra ich wiek
      dojrzewania i buntu. Właśnie wtedy jest najbardziej potrzebny stabilny
      emocjonalnie rodzic / rodzice. Sytuacja patowa niestety.
      Nie sądzę jednak, żeby opinia / krytyka w wykonaniu innych członków rodziny /
      znajomych miała jakikolwiek wpływ na zachowanie twojej siostry. Ba, w obliczu
      niedawnych zdarzeń, taka krytyka będzie działać motywująco, żeby zmian w swoim
      życiu nie zaprowadzać i pogłębiać patologię. Jedyne rozwiązanie - całkowita
      izolacja kobiety. Dziadkowie (wasi rodzice) mają możliwość zabrania dziewczyn do
      siebie? Ktoś z rodziców palnął jej rozmowę moralizatorską?
      • demonsbaby Re: nie, z pewnością nie zrobiłaś 25.02.10, 05:37
        demonsbaby napisała:

        > kierowałaś się troską i próbą zapewnienia poczucia bezpieczeństwa swoim dziecio
        > m.
        nie swoim
      • malwina882 Re: nie, z pewnością nie zrobiłaś 25.02.10, 08:59
        Ich biologiczny ojciec zginął w wypadku samochodowym kiedy były jeszcze
        malutkie. Od tamtej pory siostra miała różnych facetów. Ten jednak przeszedł
        samego siebie. Poza tym nie pracuje, żyje za pieniądze, które moja siostra ma po
        mężu a dzieci po ojcu! Moi rodzice nie mogą zabrać dziewczynek do siebie bo
        pracują na "czarno" za granicą:( Wszyscy jej już tłumaczyli, rodzice też ale to
        zawsze kończyło się kłótnią, rzucanie słuchawki, wyzwiskami! Zaślepiona na maxa!
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: czy żle zrobiłam? 25.02.10, 17:50
      Postąpiła Pani właściwie. Motywy Pani były słuszne i chroniły dzieci czyli osoby
      słabsze przed przemocą miały zapewnić im bezpieczeństwo. Jeśli coś zawiodło to
      system, który w Polsce stawia głównie na represję a nie resocjalizację,
      pomaganie terapeutyczne i inne miękkie metody, ktre uzmysłowiłby siostrze
      nieprawidłowość jej postępowania.
      Natomiast to, ze taka sytuacja popsuła Wasze relacje było do przewidzenia i z tą
      konsekwencją musi się Pani liczyć. Dlaczego siostra, która nie dba o własne
      dzieci i własne stabilne życie, jest agresywna i zajęta swoimi potrzebami, nagle
      zmieni się w swoje postępowanie i na końcu będzie Pani wdzięczna za pomoc? Nie
      leży to w strukturze jej charakteru. Trzeba się z tym pogodzić. Pociechą dla
      Pani niech będzie to, że dziewczynki mają świadomość, że ktoś z dorosłych
      stanął po ich stronie. Takie zachowania są często bardzo ważne dla osób
      doświadczających agresji. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja