problemy małzenskie

28.02.10, 12:19
Witam!Nie wiem co mam o tym myslec nie umiem dogadac sie z Mezem juz nie wiem co robic i jak to zmienic.Po urodzeniu Córki siedze w domu na wychowawczym od wrzesnia chcemy zapisac Córka do przedszola i chce wrócici do pracy.Maz pracuje na 2 etaty wiec całymi dniami nie ma go w domu.Dzis akurat byli znajomi i przy nich powiedział ze chce zebym wróciła do pracy bo nie chce mu sie pracowac całymi dniami takim tonem jakbym ja dla włśanego widfzi misie siedziała w domu oj poczułam sie okropnie juz nie wiem jak z nim rozmawiac praktycznie panuje cisza w domu a jak cos to Córke słychac tylko...Po urodzeniu czesto Maz sie mnie czepiał ze to ja mam złe podejscie do zycia ze sie czepiam o wszystko popadłam w jakis dołek zaczełam chodzic do psychologa bo chciałam cos zminic ale z pespektywy czasu to chyba nie ze mna jest cos nie tak ehhhhh no is ie wyzaliłam troche mi lzej pozdrawiam
    • marzeka1 Re: problemy małzenskie 28.02.10, 12:22
      Ty masz dość, bo ciągle siedzisz sama z dzieckiem, mąż ma dość zasuwania na dwa
      etaty (akurat teraz mam prawie 2 etaty i wiem, jak to męczące). Idź do pracy,
      podzielcie się obowiązkami, mąż częściej będzie w domu, ty- między ludźmi.
      • a.bc Re: problemy małzenskie 06.03.10, 12:34
        To nie takie proste mój maz pracuje całymi dniami i nocami. Ja
        siedze na wychowawczym i dorabiam.
        I niestaty nic nie jest w stanie skłonic mojego męża do
        wczesniejszych powrotów bo i po co ?
        Wygodnie jest wyjsc z domu i nie męczyć się lataniem za malym
        dzieckiem...
        Ciagle jest milion spraw do załatwienia, teraz juz nawet ze mna ich
        nie konsultuje tylko wychodzi...
        Po co siedziec w sobotę albo w niedzielę z dzieckiem
        A wczoraj usłyszałam no cóż tyle kobiet pracuje na cały etat i daje
        sobie radę, bo ja przeciez siedze tylko na wychowawczym, pracuje
        cały dzień, moi rodzice mi pomagają i jeszce się czepiam...
        I tak sobie myślę, ze męzowi autorki postu po prostu jest łatwiej
        wyjśc z domu do pracy
        • xxx.16 Re: problemy małzenskie 07.03.10, 19:31
          Tak chyba masz racje mysle na spkojnie o tym to faktycznie jest mu łatwiej wyjsc z domu do pracy....Pozdrawiam
    • krzysztof-lis Re: problemy małzenskie 10.03.10, 20:48
      > Dzis akurat byli znajomi i przy nich powiedział ze chce zebym
      > wróciła do pracy bo nie chce mu sie pracowac całymi dniami takim
      > tonem jakbym ja dla włśanego widfzi misie siedziała w domu

      A dlaczego siedzisz w domu?

      Dziecko masz niepełnosprawne?
      Żłobków w okolicy nie ma?
      Opiekunki zatrudnić nie można?

      Facet ma prawo być zmęczony zapier--laniem na dwóch etatach i rezygnacją z
      całego własnego życia. Z odpoczynku, sportu, hobby, przyjemności, czy wreszcie
      spędzania czasu z rodziną.

      I wszystko tylko dlatego, że żonie się nie chce iść do pracy.
      • rumpa Re: problemy małzenskie 10.03.10, 23:08
        o żłobkach mogę powiedzieć źe jest to wyjscie dla zdesperowanych
        samotnych matek
        opiekunka - no cóż, dla mnie opcja nie do przyjęcia, no chyba że na
        4 godziny dziennie i to u dziecka zbliżającego się do trzeciego roku
        źycia, jako trening przed przedszkolem.
        tak, facet ma prawo być zmęczony, a dziecko ma prawo do cyca,
        obecnosci matki i jej ciepła.no i jasne, matka nie jest zmęczona
        hehehe, ja o 6 padałam na twarz przy moim ciekawskim dwulatku. Teraz
        ma 11 lat i wykancza nauczycieli - jest niesamowicie inteligentny,
        odważny i jednocześnie czuły i opiekuńczy, jego przenikliwość powala
        i psychologów i pedagogów. Ciekawe czy byłby taki, gdyby mnie, matkę
        z bardzo dużą wiedzą, douczającą się, jak najlepiej radzic sobie w
        róźnych sytuacjacj, na które przecietny rodzic reaguje
        klapem,negacją i ogolnie traktowaniem dziecka jak debila zastapiła
        jakaś lalka dorabiajaca do studiow wieczorowych albo starsza pani,
        nie nadążająca za malcem i pacyfikujaca, jak to widzę często na
        spacerze, straszeniem światem : wypadkami, upadkami i bolacym
        kolankiem.

        dużo poswięciłam aby moim dzieciom to zapewnic i jojczenie jakiejś
        męskiej ofiary ofiary losu czy też cwanej gapy, bardzo mnie irytuje.

        • krzysztof-lis Re: problemy małzenskie 13.03.10, 22:24
          > o żłobkach mogę powiedzieć źe jest to wyjscie dla zdesperowanych
          > samotnych matek

          Przykre, że masz takie doświadczenia.

          > tak, facet ma prawo być zmęczony, a dziecko ma prawo do cyca,
          > obecnosci matki i jej ciepła.

          Do którego roku życia ma prawo do obecności matki 24/7?

          Kto decyduje o sposobie wychowywania dziecka (żłobek/opiekunka/urlop matki)? Bo
          w opisanym przypadku
          • kiyana lissssssss 16.03.10, 10:52
            Ty to chyba nie masz nic innego do roboty? Musisz być bardzo poirytowany tym, że
            jesteś mężczyzną...
            • krzysztof-lis kiyanaaaaaaaaaaaaaaa 16.03.10, 22:05
              > Ty to chyba nie masz nic innego do roboty?

              No jeśli siedzę tu na forum, to oznacza to, że nie mam nic lepszego do roboty.

              > Musisz być bardzo poirytowany tym, że jesteś mężczyzną...

              Skądże znowu!
              • kiyana Re: kiyanaaaaaaaaaaaaaaa 17.03.10, 10:57
                Papuga, nic poza tym.
              • sebalda Re: kiyanaaaaaaaaaaaaaaa 17.03.10, 11:24
                Jeśli utrzymanie rodziny to taki ogromny ciężar, to po co się na nią decydować?
                W życiu człowieka, który decyduje się na stworzenie rodziny, pojawiają się
                momenty, że musi się poświęcić. To są momenty, nie całe wieki. Małżonkowie
                powinni na samym wstępie ustalić priorytety, najlepiej przed ślubem. Jeśli facet
                nie akceptuje roli utrzymującego rodzinę w momencie pojawienia się dziecka, gdy
                kobiecym priorytetem jest wychowanie tegoż (model Rumpy, który sama przerobiłam
                i widzę jego doskonałe efekty u obojga moich dzieci, które każdego dnia dają nam
                [męzowi też] wiele powodów do dumy), to nie ma najmniejszego sensu, żeby z takim
                meżczyzną się wiązać.
                Bardzo smutne i żałosne jest podejście mężczyzny do wychowującej dziecko w domu
                żony jak do pasożyta. Czy dziecko jest dobrem materialnym, urządzeniem, które
                można dowolnie przestawiać, programować? Czy można tak krótkowzrocznie patrzeć
                na wychowanie malego czlowieka? Tak trudno zrozumieć, że są sytuacje
                wykluczające oddanie małego dziecka pod czyjąś opiekę? Czy zawsze kobieta jest
                winna tego, że przez pewien czas to meżczyzna musi wykonac większy wysiłek
                zawodowy, żeby zagwarantować swojej rodzinie (nie koleżance, nie dalekiemu
                kuzynowi) byt?
                • krzysztof-lis Re: kiyanaaaaaaaaaaaaaaa 17.03.10, 18:48
                  > W życiu człowieka, który decyduje się na stworzenie rodziny,
                  > pojawiają się momenty, że musi się poświęcić. To są momenty, nie
                  > całe wieki.

                  Jeśli są to momenty, to okay.

                  Jeśli jednak okazuje się po urodzeniu dziecka, że kobieta nagle zmienia zdanie i
                  nie chce już wracać do pracy, tylko zamierza poświęcić całe życie na siedzenie w
                  domu z dziećmi, to ktoś ma tu prawo czuć się oszukany.

                  > Małżonkowie powinni na samym wstępie ustalić priorytety, najlepiej
                  > przed ślubem. Jeśli facet nie akceptuje roli utrzymującego rodzinę
                  > w momencie pojawienia się dziecka, gdy kobiecym priorytetem jest
                  > wychowanie tegoż (...), to nie ma najmniejszego sensu, żeby z takim
                  > meżczyzną się wiązać.

                  Dokładnie!

                  Tego typu kwestie trzeba ustalać przed podjęciem zobowiązań na całe życie.

                  > Bardzo smutne i żałosne jest podejście mężczyzny do wychowującej
                  > dziecko w domu żony jak do pasożyta

                  Nie da się ukryć.

                  Równie smutne jednak jest zmuszanie mężczyzny do zapieprzania na dwa etaty w
                  sytuacji, gdy kobieta ma priorytet na wychowanie dziecka.

                  Są sytuacje, w których z takich pomysłów trzeba zrezygnować. Nie może być tak,
                  że facet pracuje na dwa etaty, spędza kilkanaście godzin codziennie poza domem,
                  a kobieta w tym czasie zajmuje się tylko dzieckiem.

                  Dziś już nie są te czasy, gdy siedzenie z dzieckiem uniemożliwia jakąkolwiek
                  aktywność zawodową. Można pracować na niepełny etat. Można zarabiać pieniądze w
                  domu. Można oddawać dziecko pod opiekę na dwa dni w tygodniu. Można wziąć drugie
                  dziecko od zaprzyjaźnionej matki, która chce wrócić do pracy.

                  Oczywiście łatwiej jest wymagać od faceta pracy na dwa etaty. :) Warto wtedy
                  również wymagać takiego samego wysiłku na rzecz rodziny od siebie samej, nieprawdaż?
Pełna wersja