nie rozumiem zachowan meza

02.03.10, 11:12
Jesteśmy małżeństwem od 5 lat, para od 7 lat. Oboje dawno już po 30, mamy 4 letnia córkę. Różnie między nami bywało, ale ostatnio to przebrała się miara. Może dzięki Wam uda mi się zrozumieć o co chodzi mojemu M, bo mi już ręce opadają.
Przykładowo- idziemy do samochodu, M otwierając drzwi przewraca małą i wydziera się na mnie, że to moja wina. Innym razem - zostawił gorącą herbatę na stole, mała ją na siebie ściągnęła (na szczęście nic poważnego się nie stało), M wydziera się na mnie, że to moja wina...
Kolejny przykład - jedziemy do sklepu kupić jakieś ubrania dla niego, ja prowadzę, ale stanęłam na innym parkingu niż on chciał - stwierdził, że albo przepakuję, albo on nie idzie do sklepu...no i nie poszedł....
Kiedy indziej - idziemy do sklepu wybrać jakieś rzeczy do domu - zostawił mnie na środku sklepu bo chciałam się obsługi spytać jak się jedną rzecz montuje.
Wiem, że to są przykłady wyrwane z kontekstu, ale nie wiem co więcej mogę napisać, żeby zobrazować sytuację. Na ta chwile mam do niego wstręt, nie mogę na niego patrzeć.
    • sebalda Re: nie rozumiem zachowan meza 02.03.10, 11:22
      Nie wiem, co Ci poradzić, bo sama sobie z podobnymi zachowaniami męża też nie
      radzę, od naprawdę wielu lat. Na pocieszenie powiem, że nie jesteś sama (jak
      wynika z lektury tego forum chociażby), choć z drugiej strony nie pocieszę Cię
      stwierdzeniem, że z latami schiza męża nie minie, wręcz przeciwnie, będzie narastać.
    • triss_merigold6 Re: nie rozumiem zachowan meza 02.03.10, 11:35
      Ale w pracy, wśród kolegów i przy mamusi to pan kontroluje nerwy i
      przypływy złego humoru, prawda?
      O nic mu nie chodzi, nie szanuje Cię po prostu.
      • kora_r Re: nie rozumiem zachowan meza 02.03.10, 11:38
        Przy mamusi niekoniecznie. Zwracam mu czasem uwagę, ze złe się do niej odnosi.
        • triss_merigold6 Re: nie rozumiem zachowan meza 02.03.10, 11:51
          To nie zwracaj. Niech mamusia sama zadba o siebie. Może z domku ma
          kod, że kobieta w domu, jego włąsna kobieta, jest bytem podrzędnym i
          nie trzeba się przy niej hamować. Zresztą co za różnica, możesz
          przywyknąć, rozwieść się albo iść ze sobą do psychologa. On się nie
          zmieni, bo nie ma motywacji, jemu fajnie.
          • kora_r Re: nie rozumiem zachowan meza 02.03.10, 12:08
            no właśnie próbuje go zmotywować, bo od paru dni wyniosłam się do innego pokoju
            i zastanawiam się co dalej..
            • triss_merigold6 Re: nie rozumiem zachowan meza 02.03.10, 12:28
              I facet czuje się skrzywdzony, prawda? Niesprawiedliwie
              potraktowany. Idź ze sobą do psychologa, może uda Ci się ustalić na
              jaki wariant zachowań jesteś w stanie się zgodzić i co w przypadku,
              gdy pan oleje nawet to minimum wymagań. Odpowiesz sobie szczerze,
              czy chcesz i potrafisz odejść czy nie. Na razie to zwykłe bicie
              piany.
              • asiara74 Re: nie rozumiem zachowan meza 02.03.10, 14:48
                Tacy faceci to duże dzieci, więc chyba trzeba jak z dzieckiem. Powiedzieć
                takiemu: jeśli nie będziesz mnie szanować to nastąpi to i to i konsekwentnie
                pilnować. Tylko najpierw dobrze przygotowałabym sie do rozmowy, może nawet
                spisałabym na kartce o co mi chodzi. Na spokojnie wyjaśnić i egzekwować
                wykazując się w tym wszystkim zdrowym egoizmem.
                I faktycznie nie wyniósł z domu szacunku do kobiet skoro matkę żle traktuje.
                • kora_r Re: nie rozumiem zachowan meza 02.03.10, 15:46
                  Coś chyba w tym jest, bo już parę osób mi w żartach sugerowało, że mój M to duże
                  dziecko.
                  • alexxa6 Re: nie rozumiem zachowan meza 02.03.10, 16:16
                    Wredny manipulant próbujący żonę wepchnąć w rolę ofiary. Pewnie tam gdzie by
                    chciał mieć coś do powiedzenia i do rozkazywania (w pracy?) musi siedzieć cicho
                    i słuchać jak pies trąby i to go wpędza w frustrację, więc znalazł odpowiednie
                    obiekty na których może się wyżyć i pokazać swoją "władzę" .żona i matka-wiadomo
                    , nie podskoczą bo są fizycznie słabsze. Obrzydliwy typ człowieka.
    • tully.makker Re: nie rozumiem zachowan meza 02.03.10, 17:06
      Jesli zmiana nastapila ostatnio, to zastanow sie, czy pan nie bzyka
      na boku.

      Mj chlop tez mial kiedys takie zapedy i zauwazylam,z e robienie o to
      awantur nie dzialalo. Dzialaly 2 sprawy - osmieszanie go, gdy mnie
      pouczal, oraz krotki, stanowczy komunikat - nie zycze sobie takiego
      zachowania, bez wdawania sie w dyskusje.
      • kora_r Re: nie rozumiem zachowan meza 02.03.10, 20:40
        zmiana nie nastąpiła ostatnio. Takie wyskoki zdarzają mu się co jakiś czas, po
        czym kłócimy się, parę cichych dni i potem dłuższy czas spokój.
        • kochamkotyijuz Re: nie rozumiem zachowan meza 02.03.10, 23:44
          Moj maz tez niestety ma takie zapedy i ciezko z tym walcze.
          Nie ma na to rady.Chyba poprostu ignorowac i tyle.
          Gdybym ja zaparkowala na innym parkingu niz on sobie tego zyczyl
          czy tam sugerowal nie powiedzialby nic.Ale jesli nie moglabym
          wyjechac,ktos by mnie zastawil,sasiad za blisko zaparkowal obojenie
          jaki powod uslyszalabym napewno wtedy slawietne -a nie mowilem.Jest
          to do tego stopnia wkurzajace ,gdyz wiemy oboje ,ze sytuacji takiej
          przewidziec nie mozna bylo a jednak taki pech sytuacyjny jest
          powodem do jego trimfu i komentarzy typu moja wina,bo nigdy go nie
          slucham,robie po swojemu itd.
          Ja rowniez staram sie go osmieszyc zwlaszcza w tak wiadomych
          sytuacjach ,ale to nie znaczy ,ze w srodku mna nie telepie z
          nerwow.Zreszta u mnie temat samochodu dotyczacy prowadzenia,
          parkowania itd jest bardzo drazliwym tematem.Dawno dawno dawno temu
          maz uczyl mnie jazdy i choc teraz jezdze lepiej od niego on ciagle
          poczuwa sie w misji do dobrych rad i uwag.Ktora z pan to przezyla
          wie dobrze o czym mowie : )))
          • kora_r Re: nie rozumiem zachowan meza 03.03.10, 08:36
            oj tak:) temat jazdy samochodem jest mi bliski. Zdarza się, że M zrobi jakąś
            głupotę na drodze to wtedy jest cisza- nic się nie stało, on taki "super
            kierowca" przecież jest;) Za to jak mi się coś przytrafi....afera straszna.
            Tyle, że nauczyłam się już stanowczo mu mówić, że nie życzę sobie takich
            komentarzy bo też nie jest aniołkiem.
          • tully.makker Re: nie rozumiem zachowan meza 03.03.10, 10:07
            Ja rowniez staram sie go osmieszyc zwlaszcza w tak wiadomych
            > sytuacjach ,ale to nie znaczy ,ze w srodku mna nie telepie z
            > nerwow.

            No to masz kolejny kierunek pracy nad soba - opanowac wdupiemanie
            uwag meza.

            Choc sadze, ze pewnego dnia zrobie to, co od miesiecy bardoz mnie
            kusi, mianowicie wysade go z samochodu na srodku drogi. Musze tylko
            dobrac jakies odpowiednie miejsce, w srodku najwiekszego zadupia
            gdzies 50km od miasta.
            • serendepity Re: nie rozumiem zachowan meza 03.03.10, 14:35
              Ja bym tak zrobila, gdyby ktos mi mowil co mam robic i jak mam prowadzic samochod.
              • blusia-1 Re: nie rozumiem zachowan meza 03.03.10, 15:30
                Kora piszesz :"..ostatnio przebrala sie miara ".(a komus odpowiedzialas , ze taki byl zawsze . nie wierze.)
                faceci przeginaja , gdy maja kogos na boku . po prostu .
                nie mozna ich zupelnie zrozumiec.
                radze abys spytala sie go wprost.
                • kora_r Re: nie rozumiem zachowan meza 03.03.10, 16:01
                  jakoś mi się nie wydaje żeby jakikolwiek facet spytany wprost przyznał się do
                  zdrady....
                  Takie zachowania zdarzały mu się już wcześniej, praktycznie od kiedy staliśmy
                  się małżeństwem. Były to zdarzenia sporadyczne. Jednak tym razem za dużo się
                  nawarstwiło na raz i przegiął.
                  • blusia-1 Re: nie rozumiem zachowan meza 03.03.10, 16:16
                    .. no u mnie ..., gdy przez kilka miesiecy mialam koszmar w domu ,nie moglam zrozumiec co jest grane ..., czemu on sie tak dziwnie zachowuje (chociaz trudnym charakterem jest ),
                    powiedzialam :ty kogos masz . no i sie przyznal . wtedy wszystko z niego uszlo ,zaczal plakac..., tak ze przebaczylam i nie zaluje.

                    .. a moze sprobuj z nim na spokojnie porozmawiac..., moze powiedz co czujesz..., moze ma jakies stresy w pracy....?
                  • tiana77 Re: nie rozumiem zachowan meza 04.03.10, 21:28
                    Mój mąż też czasem tak się zachowuje, nie jeśli chodzi o samochód bo
                    nie ma prawka ale w sklepie, jak mu się coś nie podoba wychodzi,
                    nawet mnie tam zostawiając i mówi że nie chce już robić zakupów
                    chce wracać do domu. A co do zdrady to żaden facet się nie przyzna,
                    Jak ja mojego zapytałam wprost czy utrzymuje kontakt z koleżanką z
                    pracy to powiedział prosto w moje oczy że nie i ona z nim też się
                    nie kontaktuje, oczywiście zostałam posądzona o to że jestem chora i
                    mam nie pokolei w głowie, a ja wiem że ma inny telefon tylko dla
                    niej przez który sobie "piszą" na bieżąco. NIE WARTO IM WIERZYĆ.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: nie rozumiem zachowan meza 04.03.10, 08:24
      Można na zachowania męża spojrzeć jak na objaw złego wychowania
      pomieszanego z niedojrzałością , polegającą na braku dobrych
      mechanizmów kontroli impulsów: złości,konieczności natychmiastowego
      zaspokojenia swoich potrzeb, odporności na frustrację.
      Można też spojrzeć na jego zachowania jak na stosowanie jednego z
      prostszych mechanizmów obronnych czyli projekcji. Polaga on na tym,
      że uczucia jakich nie można znieść w sobie przypisuje się innym lub
      otoczeniu. Najchętniej projektowane uczucia to: poczucie winy, ,
      niechęć, podejrzliwość.
      To co napisałam pomaga może zrozumieć takie zachowania, ale nie
      pomoże Pani ich znieść, szczególnie że jest Pani żoną swojego męża
      a nie jego psychoterapeutą.
      Chyba trzeba uznać, że taka tendencja ma małą szansę samoistnej
      zmiany i dbać jedynie o to aby chronić swoje granice i nie
      przyjmować takich zachowań do siebie. Stanowczość i nie przejmowanie
      projekcji i jej oddawanie z powrotem mężowi może z czasem pomóc ,
      jak każda behawioralna interwencja powtarzana wielokrotnie, i coś
      zmienić w jego zachowaniu.
      Istotne jest też aby mąż zrozumiał wpływ swoich zachwań na stan
      Pani uczuć np: niechęci. Warto mu to pokazywać i łaczyć w całość, bo
      on może tego nie widzieć i zgodnie ze swoim mechanizmem winę
      przypisywać Pani. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • doso1 Re: nie rozumiem zachowan meza 24.03.10, 21:39
        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > Można na zachowania męża spojrzeć jak na objaw złego wychowania
        > pomieszanego z niedojrzałością , polegającą na braku dobrych
        > mechanizmów kontroli impulsów: złości,konieczności
        natychmiastowego
        > zaspokojenia swoich potrzeb, odporności na frustrację.
        > Można też spojrzeć na jego zachowania jak na stosowanie jednego z
        > prostszych mechanizmów obronnych czyli projekcji. Polaga on na
        tym,
        > że uczucia jakich nie można znieść w sobie przypisuje się innym
        lub
        > otoczeniu. Najchętniej projektowane uczucia to: poczucie winy, ,
        > niechęć, podejrzliwość.
        > To co napisałam pomaga może zrozumieć takie zachowania, ale nie
        > pomoże Pani ich znieść, szczególnie że jest Pani żoną swojego
        męża
        > a nie jego psychoterapeutą.
        > Chyba trzeba uznać, że taka tendencja ma małą szansę samoistnej
        > zmiany i dbać jedynie o to aby chronić swoje granice i nie
        > przyjmować takich zachowań do siebie. Stanowczość i nie
        przejmowanie
        > projekcji i jej oddawanie z powrotem mężowi może z czasem pomóc ,
        > jak każda behawioralna interwencja powtarzana wielokrotnie, i coś
        > zmienić w jego zachowaniu.
        > Istotne jest też aby mąż zrozumiał wpływ swoich zachwań na stan
        > Pani uczuć np: niechęci. Warto mu to pokazywać i łaczyć w całość,
        bo
        > on może tego nie widzieć i zgodnie ze swoim mechanizmem winę
        > przypisywać Pani. Agnieszka Iwaszkiewicz
        Jest Pani na tym forum ekspertem. Ale ta wypowiedz, wg mnie,
        pozostanie niezrozumiana przez wiekszosc czytelniczek. Prawie kazda
        dziedzina ma swoj specyficzny jezyk, zrozumialy
        dla "wtajemniczonych". Ale bedac ekspertem na takim forum, powinno
        sie uzywac jezyka zrozumialego dla wiekszosci ludzi. Wiem, ze to nie
        zawsze jest proste (sama borykam sie z takim problemem na co dzien),
        ale warto sie postarac :-)
    • tiana77 Re: nie rozumiem zachowan meza 04.03.10, 21:41
      napisałam ci na pocztę gazetową.
      • kora_r Re: nie rozumiem zachowan meza 05.03.10, 11:16
        Dziękuje za wszystkie odpowiedzi.
        Pani Agnieszko dała mi Pani do myślenia, będę się starała z dystansem podchodzić
        do tych wyskoków. Teraz po kilku dniach emocje opadły i mam zamiar z nim
        normalnie porozmawiać.

        tina77 do mnie pisałaś? bo nie mam nic na skrzynce.
        • tiana77 Re: nie rozumiem zachowan meza 05.03.10, 13:57
          tak na mail gazetowy.
    • doso1 Re: nie rozumiem zachowan meza 24.03.10, 21:45
      Co do jazdy samochodem moge doradzic jedno - nie prowadzic, gdy on
      siedzi obok. Ja prawo jazdy mialam od kilkunastu lat, nie jezdzilam
      i po kilku wspolnych probach, zakonczonych awantura, zrezygnowalam
      calkiem. Po kilku kolejnych latach wybralam sie na lekcje do szkoly
      jazdy i zaczelam sama jezdzic. I od tej pory najlepiej czuje sie
      jezdzac sama - jest to taki moj czas dla mnie (moja muzyka, mysli
      itp.). I nie pozwalam sie wsadzic za kierownice kiedy jestesmy razem
      (wyjatek - maz podchmielony). I doszlo do tego, ze maz uwaza mnie za
      wysmienitego kierowce i wrecz chwali sie mna przed swoimi kolegami :-
      )
      • filetta Re: nie rozumiem zachowan meza 25.03.10, 09:35
        Przechodziłam to samo - wielokrotnie. W końcu się wkurzyłam i
        powiedziałam, że nie usiądę więcej za kierownicą. Nie pomogły zadne
        namawiania, prośby, groźby, włączanie w namawianie przyjaznych nam
        osób. Zawsze odpowiadałam, że: "ja to pier..., nie jestem
        masochistką". Po ponad roku, kiedy już emocje opadły, przy dłuzszym
        wyjeździe zgodziłam sie, że poprowadzę w powrotnej drodze. Mąż -
        anioł :) Ja również usmiechnięta :) choć super kierowca nie
        jestem ;) naprawdę polecam!
    • rlena Re: nie rozumiem zachowan meza 24.03.10, 22:24
      Takie obwinianie jest przykre dla kobiety jeszcze z tego powodu, ze
      oczekuje ona od meza czegos wrecz przeciwnego - ze bedzie jej
      adwokatem i wesprze ja. Jego zachowania sa bardzo wyuczone (moze
      jego ojciec tak traktowal matke) i dlatego, moim zdaniem, rokuja
      zmiany na lepsze. Kora, jesli nie potrafisz byc konsekwentna, to nie
      bij piany (jak napisala Triss). Musisz byc stanowcza i pokazywac
      mu,ze nie bedziesz sie z nim w ten sposob komunikowac. Absolutnie
      bym go nie osmieszala, wrecz przeciwnie, tam gdzie byloby to mozliwe
      kooperowala bym z nim:) Np. zaparkowalabym w innym miejscu (dlaczego
      nie, jesli pozwoli mu to poczuc sie bardziej facetem na siedzeniu
      pasazera), nie pytalabym o rade obslugi w sklepie, bo faceci tego
      nie znosza; mozesz zapytac pozniej, gdy bedziesz bez niego). Z
      drugiej strony sytuacja z herbata i dzieckiem w samochodzie jest nie
      do przyjecia. Powiedz u wtedy: nie, ja z tym nie mam nic wspolnego.
      Badz zadowolony,ze tym razem nic zlego sie nie stalo. Koniec.

      On zachowuje sie niedojrzale, ale tez pewnie mu ciezko, bo w glebi
      duszy wie,ze zachowuje sie nieracjonalnie, co dla faceta nie jest
      komplementem. Tak wiec jesli nie masz zamiaru od niego odejsc, to
      zachowuj sie tak,by on tez czul,ze dostal swoje, win:win.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja