kora_r
02.03.10, 11:12
Jesteśmy małżeństwem od 5 lat, para od 7 lat. Oboje dawno już po 30, mamy 4 letnia córkę. Różnie między nami bywało, ale ostatnio to przebrała się miara. Może dzięki Wam uda mi się zrozumieć o co chodzi mojemu M, bo mi już ręce opadają.
Przykładowo- idziemy do samochodu, M otwierając drzwi przewraca małą i wydziera się na mnie, że to moja wina. Innym razem - zostawił gorącą herbatę na stole, mała ją na siebie ściągnęła (na szczęście nic poważnego się nie stało), M wydziera się na mnie, że to moja wina...
Kolejny przykład - jedziemy do sklepu kupić jakieś ubrania dla niego, ja prowadzę, ale stanęłam na innym parkingu niż on chciał - stwierdził, że albo przepakuję, albo on nie idzie do sklepu...no i nie poszedł....
Kiedy indziej - idziemy do sklepu wybrać jakieś rzeczy do domu - zostawił mnie na środku sklepu bo chciałam się obsługi spytać jak się jedną rzecz montuje.
Wiem, że to są przykłady wyrwane z kontekstu, ale nie wiem co więcej mogę napisać, żeby zobrazować sytuację. Na ta chwile mam do niego wstręt, nie mogę na niego patrzeć.