"bo pani mnie uderzyła"

03.03.10, 08:31
W końcu przyszedł i na mnie czas, kiedy zaczynam dreptać w miejscu.
Być może wam, dziewczyny, zdarzył się podobny przypadek vel
obserwowałyście to u kogoś znajomego.
Mam synka - 3,5 latka, chodzi do przedszkola od września ub.r. W
międzyczasie rozwiodłam się z ojcem malucha, ale mimo,że był mężem -
fiutem, to jest wspaniałym ojcem i choć pżono, to mimo wszystko
zaczyna się uczyć bycia odpowiedzialnym. Nie mniej, melduje się na
każde wezwanie za dnia i nocy, dziecko widuje codziennie, mały chyba
nie rozumie sytuacji, a jedynie, wie, że "tata ma problemy i teraz
je rozwiązuje". Nie odbiło się na nim rozstanie, żadnych lęków, w
domu bez kłótni, etc. ... ale do brzegu.
Oswajanie z przedszkolem zajęło mu przeciętny czas, co u innych
3latków, wszystko było ok do stycznia tego roku. Od jakiegoś czasu
jest tez pod stała opieką lekarską, ma problemy z nadnerczami, więc
wiąże się to z dobowymi pobytami (od czasu do czasu) w szpitalu, ale
lęk standardowy jest okazywany przed "pielęganirą" i na temat
objawów fizycznych (w stylu wymioty, biegunki, sikanie w łóżko) nie
było.
Od stycznia przezywam już sama jakiś koszmar. Dziecko histeryzuje
tak idąc do przedszkola i w nim zostając, że mi się rozjeżdzają ręce
w nadgarstakach. Próbowałam róznymi metodami wyciągnąć "co się
dzieje". Ma takiego pajacyka, z którym sobie rozmawia ;) Wzięłam
pajacyka na kolana i porozmawialiśmy o dniu, zabawie z dziećmi. Mały
powiedział mi, że nie lubi chodzi do przedszkola, bo panie na niego
krzyczą, a pani X i pani Y uderzyła go. Jak pjacyk zapytał jak go
uderzyła, kiedy, gdzie - odpowiedż padła: dała mi klapsa, a druga
mnie szarpie (i tu demonstracja). Mój syn jest krnąbrny, w grupie
stanowi raczej "indywidualistę", jest elokwentny, ale cholernie
wrażliwy. Nie działa na niego coś w rodzaju krytyki zachowań (skutek
jest odwrotny) ale motywacja pozytywna. Nie mniej jest karny i
posłuszny przy egzekwowaniu dyscypliny. Bunty oczywiście były
przerabiane, ale utemperowane. Wczoraj odbierała go babcia, wyszła
jego przedszkolanka i powiedziała, że nie wytrzymała (syn nie
wykonywał poleceń - założył odwrotnie rajstopy i ociągał się ze
zdjęciem i ponownym założeniem), a na zwrócenie uwagi, zaciskał
pięści i zaczął ją bić (chodż pajacyk poznał historię - machałem
rękami jak robot), więc dostał "klapsa".
Zaczęły się objawy lękowe, tak sądzę, oprócz histeryzowania od
otworzenia oczu, rozpazy przy rozstaniu, trzęsieniu się, jest
jeszcze sikanie w nocy do łóżka i płakanie przez sen nt.
przedszkola.
Qr... idę to wyjaśnić, ale boję się, że to się zakończy wycofaniem
dziecka z przedszkola. Jak wyglądają wizyty u psychiatrów /
psychologów dziecięcych przy takim temacie? Jest sens tam iść?
    • alexa0000 Re: "bo pani mnie uderzyła" 03.03.10, 10:42
      Generalnie nie znoszę dzieci w wielu przedszkolnym i wczesnoszkolnym-
      są niesamowicie wqrwiajace. Ale choćbym nie wiem jak dobrze
      rozumiała fakt wkurzenia pani, nigdy nie zgodzę sie na bicie swojego
      dziecka. Sama go nie biję, nie biję i nie biłam innych dzieci
      (pracowałam w przedszkolu jako nauczycielka angielskiego). Koniec,
      kropka. Baba, która podniosłaby reke na dzieciaka, zrobiłaby to
      prawdopodobnie ostatni raz. Mogłabym sie nawet posunąc do
      załatwienia dla niej wylotu z pracy. I nie, nie jestem agresywna
      mamuśką, nawiedzoną-jestem raczej łagodną, wybaczającą leliją.
      Jednakowoż nie w kwestii bicia.Do psychologa poszlabym natychmiast
      gdybym zaobserwowała moczenie sie i lęki.
    • nat.wroclaw Re: "bo pani mnie uderzyła" 03.03.10, 11:08
      Złóż pisemne zawiadomienie do Wydziału Edukacji w Urzędzie Miasta
      oraz do wizytatora z kuratorium, który ma pod soba Twoje
      przedszkole.

      Poza zlożeniem pism - zadzwon do wizytatora i pogadaj (tylko na
      spokojnie, nie jak matka wariatka :-)choc wierzę, ze moze sie w
      Tobie gotowac (mnie by chyba jasny ch.. strzelił i zabiłabym baby
      gołymi rękami).

      Miałam podobna sytuację - absurdalnych kar stosowanych na mojej
      córce przez dyrektorkę (za marudzenie przy stole - zakaz spozywania
      posiłu i siedzenie samotnie na dywanie podczas gdy grupa jadla
      obiad).

      Wizytator przywrócił pania dyrektor do pionu, a na córce na
      szczescie nikt sie nie mści i wszystko od tamtego czasu jest ok.

      Trzymam kciuki!


    • tully.makker Re: "bo pani mnie uderzyła" 03.03.10, 12:47
      Gdyby ktos uderzyl moje dziecko, to mialby rozpierduche jak milo.
      Maszeruj jutro z rana do dyrekcji.
      • moreno68 Re: "bo pani mnie uderzyła" 03.03.10, 13:58
        Niezależnie od wkurzenia nie wyobrażam sobie bicia dziecka!Tego bym
        nie darwoała.Są inne metody np jak pokazuje Zawadzka karny jeżyk itp.
        Nawet cykl programów w telewizji ,,Kochasz -nie bij,,
        Dziewczyny dobrze radzą -pisemne zawiadomienie do dyrektor plus
        kuratorium.
        Zachowanie tej Pani mocniej mnie wk... niż postawa dziecka.Dorosła
        baba nie potrafi spacyfikowac malucha ...żałosne
    • jaszczka Re: "bo pani mnie uderzyła" 03.03.10, 14:14
      Dała klapsa? Zartujesz sobie ze mnie?
      Nie potrafię sobie tego wyobrazić. Ja sama mam corke w przedszkolu i
      nigdy zadna z pań nie stosowała zadnych form przemocy, Powinnas to
      złośić w kuratorium.
    • demonsbaby dzięki 03.03.10, 14:16
      przynajmniej przestałam powątpiewać w swoją postawę. Zacznę od
      wychowawczyni, usłyszę, przemyślę, skonfrontuje z rzeczywistością
      rysowaną oczami dziecka. Jasna cholera, boję się, że jest coś czego
      ja nie widzę albo nie umiem rozpoznać ... ukryta choroba małego,
      albo mieszanka pobytów w domu i na przemian szpital. Bicie -
      dokładnie, mam podejście, że jeżeli ktoś miałby naruszyć
      nietykalnośc cielesną mojego dziecka to w ostateczności będę to ja
      wykazując tą żałosną postawę.
      • verdana Re: dzięki 03.03.10, 14:35
        Natychmiast złóż skarge - p[ani sama się przyznała, masz swiadka.
        Idź do dyrekcji, opisz sytuacje, powiedz, ze pani sama przyznaje się
        do bicia dzieci i zapytaj, jak sprawa będzie załatwiona. Nie daj się
        zbyć oswiadczeniem "ja z pania porozmawiam" - pani powinna wylecieć
        dyscyplinarnie.
        Ja bym jeszcze porozmawiała z innymi rodzicami dzieci z tej grupy,
        moze mają ten sam problem, a czym Was będzie więcej, tym lepiej.
    • moreno68 Re: "bo pani mnie uderzyła" 03.03.10, 15:46
      A tak na marginesie , co by się stało gdyby syn chodził cały dzień w
      odwrtotnie założonych rajstopach?Co to koniec świata?
      Dzieci czasami przejaskrawiają sytuację , to prawda, ale jeżeli
      synek pokazuje,że jest bity na przykładzie zabawki , a pożniej
      jeszcze babci słyszy to od wychowawczyni...to dla mnie już
      przypadkiem nie jest.
      A bywa róznie, moja koleżanka zapisała dziecko do prywatnego
      przedszkola z supwer angielskim itp a w trakcie wyszły kwiatki,że
      jedną z metod wychowawczych jest strzelanie klapsa dzieciakom.
      • lilly811 Re: "bo pani mnie uderzyła" 03.03.10, 16:56
        Jestem przerażona tym co czytam- jak mam oddać swoje dziecko do
        przedszkola gdzie dziecko jest tak traktowane i to przez osoby które
        mają podobno wykształcenie pedagogiczne i powinny umieć postępować z
        dziećmi! Bicie za założenie krzywo rajstop!!!No po prostu szczyt
        wszystkiego! Piszesz, że dziecko moczy się przez to w nocy, ma
        straszną traumę- to się odbija na jego psychice- panie
        przedszkolanki niszczą ci dziecko!Nie puściłabym tego płazem!
        • zla.kobieta1000 Re: "bo pani mnie uderzyła" 03.03.10, 17:28
          A myślicie, że takie lafiryndy, co mają zerowe podejście do dzieci, zmienią się
          aż tak bardzo?
          Przestaną lać dzieciaki, za to będą się wyżywać poprzez absurdalne i złośliwe
          kary, jak np. oddzielanie dziecka od grupy w trakcie jedzenia, zabawy itp.
          Jak ktoś durny i nie ma podejścia, bo ma zakuty łeb, a studia pedagogiczne
          kończył na zasadzie trzech "Z", to cudów wielkich nie ma się co spodziewać.
          Jest możliwość zmiany przedszkola?
          A ojciec małego może z Tobą pójść i huknąć coś do słuchu jaśnie paniom
          nauczycielkom?
          • demonsbaby rozmowa 03.03.10, 18:30
            zla.kobieta1000 napisała:

            > A ojciec małego może z Tobą pójść i huknąć coś do słuchu jaśnie paniom
            > nauczycielkom?

            zapewne pójdzie, ale nie na gorąco, jest na poligonie. może i lepiej, bo ile ja
            rzucam piorunami, to tu już by się stała regularna wojna.

            Do jutra muszę wytrzymać, sytuacja się nie odmieni, przez rzucanie jobów.
            Rozmawiałam dziś telefonicznie, że chcę się widzieć, bo bardzo mnie niepokoi
            stan dziecka. Już otrzymałam wstępne wyjaśnienie, że to nie była przemoc w
            sensie fizycznym / zadania bólu, ale ukrócenia /zastopowania bicia jej poprzez
            przytrzymanie reki przy tyłku i ostrzeżeniem. Owszem nie to, żebym się
            uspokoiła, ale dopuszczam, że tak mogło być, a predyspozycje dzieciaka i stres
            związany z przebywaniem w przedszkolu (po przerwach bycia w szpitalu i domu) też
            mogą rzutować na jego odbiór rzeczywistości. Jest "nerwowy", nie w sensie
            nadpobudliwości, ale szybko się wścieka jak mu coś nie wychodzi. Jego
            nieobecności służa tylko nie nadążaniu za grupą, może jest tak, że sobie nie
            radzi z większością wydawanych poleceń i reaguje wściekaniem.
            Co by nie usprawiedliwiać działań pani przedszkolanki, jutro będę rozmawiać w 4
            oczy i jak ta cholerna waga, przemyślę co tu się dzieje i będę obserwować.
            Oczywiście chińskie ostrzeżenie zostanie rzucone ponownie, w ramach
            przypomnienia od telefonu.
            • miacasa Re: rozmowa 03.03.10, 22:33
              Niemal rok temu sama pisałam o wychowawczyni, która wlekła moją córkę za włosy
              na koniec kolejki dzieci czekających do mycia zębów, bo ta wyprzedziła kolegę,
              który się zagapił. My rozwiązaliśmy to tak: razem z mężem poszliśmy na rozmowę
              do dyrekcji, poinformowaliśmy o zaistniałej sytuacji oraz kilku innych, o
              których się dowiedzieliśmy. Pani dyrektor sprawę zbadała, nauczycielka została
              przeniesiona do innej grupy, my przeproszeni a dzieci "dostały" nową bardzo
              cierpliwą i ciepłą Panią. Przeniesiona nauczycielka patrzy na mnie jak na
              zabójcę ale to da się wytrzymać (nigdy nie rozmawiałyśmy o tamtej sprawie). Moim
              zdaniem nie powinnaś się bać ani wdawać w kolejne nic nie wnoszące pogawędki
              tylko poprosić o interwencję zwierzchnika owej Pani.
              • demonsbaby Re: rozmowa 04.03.10, 05:36
                nie, nie unikam konfrontacji, nawet gdyby moje dziecko było rozpasanym
                gówniarzem nie do zapanowania, to nawet "atak" należałby odeprzeć złapaniem za
                ręce i przytrzymaniem delikwenta, a nie wymierzeniem klapsa, od którego mogę być
                co najwyżej ja lub ojciec.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja