ważniejsze ode mnie jest wszystko

04.03.10, 14:05
ważniejsze ode mnie jest wszystko, oczywiście na 1 miejscu praca męża, na
2-gim jego rodzice, doszło do tego, że na moich urodzinach, zaproponowano nam
spędzenie świąt wielkanocnych w dużym rodzinnym gronie, a mój mąż
odpowiedział: musi to skonsultować ze swoimi rodzicami, czy oni nie mają juz
jakichś planów dla nas !!! nie powiedział, że przemyślimy sprawę itp., jak
zmieniłam zasłonki w sypialni to dostałam ochrzan od męża, że nie zadzwoniłam
i nie zapytałam o pozwolenie !!! zrobił z tego aferę również przy znajomych
którzy akurat byli u nas, strasząc że zaraz je zdejmie bo on zgody nie
wyraził... itp sytuacje, jestem całkowicie ignorowana, co robić ???
    • serendepity Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 14:39
      Wymienic na inny model, chyba ze chcesz zostac niewolnica do konca zycia.
      • kamajsia Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 14:52
        wymienić na inny model..., łatwo powiedzieć, mam 40 lat, dwójkę małych dzieci,
        jestem bez pracy...
        • moreno68 Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 14:59
          Poszukać pracy , dzieci do przedszkola, uniezaleznić się finansowo i
          albo przeprowadzic z mężem terapię wstrząsową albo odejść.Teraz
          wie ,ze jesteś od niego zależna i wykorzytstuje to.Im dłużej ta
          sytuacja trwa tym gorzej dla Ciebie.
          • alexxa6 Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 15:06
            Teraz to już raczej za późno na zmianę usposobienia i sposób zachowania
            męża.Skoro przez X-lat pozwalałaś na takie traktowanie. Zdaje się że zgodziłaś
            się na rolę nowoczesnej niewolnicy.Możesz próbować jeszcze siebie i małżeństwo
            ratować ale szanse są nikłe.
            Prawdopodobnie Ty sama zaczęłaś ten proces, zawsze w każdej sytuacji wszystko i
            wszyscy inni byli ważniejsi niż Ty i Twoje potrzeby, sama usuwałaś się na
            odległą pozycję, i cała rodzina przyjęła to za fakt dokonany.
            • kamajsia Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 15:15
              w sumie to chyba alexxa6 masz rację, zawsze byłam gotowa na wszelkie
              poświęcenia, nie narzekałam, bez wahania zrezygnowałam z pracy aby stać się
              matką i kurą domową, prałam, prasowałam, budowałam dom, a za wszystko słyszałam
              tylko krytyczne uwagi, narzekania, wypominki, jak tylko ja śmiałam coś
              ponarzekać to nagle była afera, o co mi chodzi, przeciez nic nie robię, siedze w
              domu, tyle kobiet by tak chciało itp. a teściowa tylko mi dokładała, że to niby
              materialistka ze mnie i powinnam się cieszyć że mąż jest mi wierny...
              • triss_merigold6 Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 15:20
                Widzisz, jesteś kolejnym dowodem na to, że niektórzy mężczyźni czują
                respekt tylko przed siłą i władzą. Jeśli mają świadomość, że kobietę
                psychicznie i finansowo stać na rozstanie to chodzą jak w zegarku.
                Nigdy nie należy rezygnować z pracy dla faceta, na 99% tego nie
                doceni a po paru latach będzie traktował czynności domowe jako
                obowiązek żony-służącej. Chociaż nie, służącą by szanował bardziej,
                bo musiałby jej płacić, a ona mogłaby w każdej chwili zmienić
                pracodawcę.
                Nie pozostaje Ci nic innego jak odzyskać niezależność.
              • tully.makker Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 16:02
                No bo w pewnym sensie mas sytuacje o tyle dogodna, ze wiele kobiet
                wykonuje te wymienione przez ciebie czynnosci + pracuje zawodowo. Co
                nie znaczy, ze kiedykolwiek uznam rezygnacje z pracy zawodowej za
                dobra opcje dla kobiety - jestem zwolenniczka niezaleznosci
                materialnej i rownego podzialu obowiazkow w rodzinie.
                • kamajsia Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 16:31
                  oczywiście można by powiedzieć mam lepiej niż większość kobiet, tak więc
                  tully.makker można tak myśleć, tylko, że mój mąż tylko pracuje, tylko !!! w domu
                  nic nigdy nie przykręcił, nie wywiercił, nie zamocował, nawet baterii nie
                  wymienił, o malowaniu czy gipsowaniu nie wspomnę, wszystko to ja robię, niestety
                  potrafię to wszystko, po prostu zawsze miałam smykałkę do majsterkowania, nic na
                  to nie poradzę, a jak widzę że wieszak leży 1,5 roku to w końcu się wkurzam i
                  sama wiercę dziury i wieszam na kołkach, sama składałam meble dziecięce, sam
                  naprawiałam kran jak sie poluzował, itp itd, nie będę wymieniać bo nie o tym
                  mowa, mam dom, mam dzieci, i mam prawie bezuzytecznego męża, który mnie
                  krytykuje, narzeka, poniża, a ja paskuda taka narzekam, ja po prostu chce aby to
                  zuważał, doceniał, pochwalił czasem, no chyba że jest wściekły bo sam niewiele
                  potrafi... chcę odrobiny szczęścia, radości, poczucia że jestem cos warta
          • kamajsia Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 15:10
            terapię wstrząsową? chodziliśmy na terapie małżeńskie, nawet do dwóch różnych
            psychologów, mąż nie był zadowolony z pierwszego a o drugim powiedział, że nie
            jest skuteczny, jak powiedziałam o rozwodzie, to usłyszałam, że o co mi chodzi
            przecież on mnie kocha, myśle teraz o mediacji, boję się zostać sama, kiedyś
            byłam bardzo zaradna ale mąż poprzez ciągłą krytykę spowodował, że nie wierzę w
            siebie
            • sebalda Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 16:24
              Pisałam juz o tym kilka razy na tym forum, ale powtórzę ku przestrodze.
              Przypadek w rodzinie: mąż nowobogacki biżneszmen, koledzy bogaci, domy z
              basenami. Postawił dom, żona pomagała, zrezygnowała z pracy, zajęła się wiciem
              gniazdka i opieką nad dwoma synami. Po jakimś czasie pomyślała o powrocie do
              pracy (nic specjalnego, ale zawsze), na co maż stwierdzil, że nie ma takiej
              potrzeby, jego stać, niech zostanie w domu i pilnuje dzieci (14 i 10 lat), on
              opłacał jej ubezpieczenie emerytalne. Żyć, nie umierać. Ale jakoś przestał z nią
              sypiać, na bankiety i targi nie zabierał, choć koledzy z żonami jeździli, a w
              końcu żona zaczęła znajdować jakieś prezenciki w jego marynarce, słyszała o
              atrakcyjnej sekretarce w firmie męża, a na koniec znalazla smsa na komórce męża:
              Tak bardzo Cię kocham, twoja J... (imię sekretarki). Nie mial wyjścia, przyznał
              się, choć wcześniej kazał jej się leczyć psychiatrycznie, jak podpytywała o
              kochankę i wyzywal od wariatek. Nie przeprosił, nie obiecal poprawy, calą winę
              za swoje postępowanie zrzucił na głupią, wredną żonę, z ktorą nie da sie
              normalnie żyć. Ona w wieku 40 lat, bez studiów, w dobie bezrobocia (pierwsza
              fala u nas, kilka lat temu), na dom wielkie kredyty na biznes, więc nie ma mowy
              o sprzedaży i podziale, rodzice w malej klitce, więc nie miala się dokąd
              wynieść. Żeby dopelnić miary tragedii mąż zbankrutował, jest w długach, często
              nie mają pieniędzy na podstawowe oplaty, zatem żona poszla sprzątać na budowach,
              bo można tam zarobic, wypłata do ręki raz w tygodniu i ma dzięki temu pieniądze
              na jedzenie dla chłopców, bo mąż prawie w ogóle nie daje pieniędzy, czasami
              rzuci 100 zl. Mieszkają nadal razem, musi go znosic codziennie. Żyje nieustannie
              na skraju depresji. Bardzo mi jej żal.
              Czy chcesz tak skończyć? Nigdy, przenigdy nie można się tak uzależnić od męża.
              Ja ze swoim mężem też mam poważne problemy, ale nie jestem od niego uzależniona
              materialnie, w każdej chwili, gdy już naprawdę miara się przebierze, moge
              powiedzieć: żegnaj. Jestem niezależna, czego życzę każdej kobiecie.
              • kamajsia Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 16:38
                sebalda, problem w tym, że nie on a ja wszytsko robiłam, włącznie w budową domu
                (w 8 m-cu ciąży go kończyłam), ja pomogłam mu rozbudować firmę (jak sie
                pobraliśmy miał tzw firmę jendosobowa w teczce), w pewnym sensie jestem
                niezależna bo dom jest na mnie i mam też cos ta,m odłożone na czarna godzinę ale
                chciałam i miałam nadzieje, że on jest tym do końca zycia i że będzie mnie
                cenił, szanował i będę najwazniejszym punktem jego życia, co do kochanki to
                wszytsko wskazuje że nie ma takowej ale ... róznie to bywa, mam jeszcze siły
                aby uleczyć ten związek ale jak nakłonić męza do tego, jak to zrobić aby mnie
                traktował jak równorzędnego partnera
                • demonsbaby Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 16:48
                  kamajsia napisała:

                  >
                  > chciałam i miałam nadzieje, że on jest tym do końca zycia i że będzie mnie
                  > cenił, szanował i będę najwazniejszym punktem jego życia,

                  I niestety ta wiara w ideały, a często kobieca potrzeba bycia kochaną i
                  najważniejszą - po prostu nas gubi. Nie jest tak, jakbyś chciała. Prawdziwa
                  miłość się zdarza, prawdziwą miłość można sobie wypielęgnować no i niestety
                  prawdziwej miłości się nie doświadcza - czyt. jak u ciebie. Za wszelką cenę -
                  prawdziwej miłości - próbowałaś zapewne już wcześniej siebie oszukiwać "ułoży
                  się, będzie inaczej, jestem najważniejsza" ...coś się dotychczas zmieniło?
                  Traktuje Cię jak pomiotło i tak już traktował, ba i traktować będzie.


                  co do kochanki to
                  > wszytsko wskazuje że nie ma takowej ale ... róznie to bywa,

                  bywa wręcz zaskakująco.

                  mam jeszcze siły
                  > aby uleczyć ten związek ale jak nakłonić męza do tego, jak to zrobić aby mnie
                  > traktował jak równorzędnego partnera

                  Skoro nakłaniałaś już poprzez różne formy terapii "i wszyscy są głupi" to czekaj
                  na CUD.
                • sebalda Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 16:54
                  Aaaa, to już pytanie nie do mnie. Mam ten sam problem i też nijak nie umiem
                  sobie z nim poradzić, nie ma takiego argumentu i takiego narzędzia nacisku, żeby
                  nakłonić męża do szacunku. Najgorsze jest to, że tu nie dziala zasada, że na
                  szacunek można sobie zapracować. Choćbyśmy na rzęsach stawały, oni tego nie
                  doceniają, wręcz przeciwnie, im bardziej kobieta się stara, tym mniej dostaje
                  szacunku, bo pan szybko przyzwyczaja się do dobrego i szybko wykorzystuje
                  władzę, jaką ma nad panią, która chce dobrze.
                  Mnie zaniepokoiła tylko informacja, że rzucilaś pracę na życzenie męża, jestem
                  na tym punkcie przeczulona po tamtej historii, tak bardzo mi żal tamtej kobiety.
                  Faceci z jednej strony deklarują, że chcieliby, żeby kobieta tworzyła ciepło
                  domowego ogniska, żeby zajęła się domem i dziećmi, żeby była taka kobieca, a z
                  drugiej strony najczęściej nie szanują takiej niepracującej żony. Dziwne.
                  • kamajsia Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 17:06
                    drugi psycholog na którego terapię chodziliśmy, powiedział mi na jednej z sesji
                    (byłam na niej sama) że w tym związku ktoś musi być mądrzejszy i mogę to być
                    tylko ja więc jeśli mi zalezy na utrzymaniu małżeństwa to mam udawać, uśmiechac
                    się, zgrywać miłą, podziwiać męża i żyć, jeśli chcę iść do pracy, a jeżeli nie
                    potrafię udawać i mieć dystans do męża a raczej jego zachowania to jedyna co
                    pozostaje to zmienić terapie na przygotowująca do rozwodu (rozstania)
                  • triss_merigold6 Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 18:00
                    Taaa... i jeszcze g... zarabiając miewają oczekiwania, żeby dom był
                    prowadzony na poziomie pałacu Buckingham.
                    Sebaldo, już parę razy to pisałam i jakby ochydnie,
                    niesprawiedliwie, szowinistycznie to nie brzmiało to część facetów
                    czuje respekt tylko przed siłą. Niepracująca kobieta niemal z
                    automatu staje się zależna więc mogą sobie pozwolić na więcej. Moi
                    rodzice byli przez większą część czasu udanym małżeństwem, chociaż
                    moj stary ma mnóstwo cech pracoholika. Matka była cierpliwa,
                    wyrozumiała, uprzejma i wspierająca jego karierę kosztem własnej
                    pracy (żona dyplomaty). Kasa była ale co do liczenia się z moja
                    matką, jej planami i potrzebami to można dyskutować. Obecna pani
                    mojego ojca (matka nie żyje od kilku lat) miewa fochy, jest
                    wymagająca, kapryśna, oczekuje towarzystwa w trybie już natychmiast,
                    a ojciec chodzi jak w zegarku.
                    • sebalda Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 19:07
                      Tris, ale jak tę siłę okazać? Zarabiam lepiej od męża (nie drastycznie, ale
                      zawsze), mam dobrą stabilną pracę, czego nie można powiedzieć o nim, jestem z
                      siebie zadowolona, znam swoją wartość, jestem ogólnie lubiana, umiem się
                      dostosować do każdego i zaaklimatyzować w każdych warunkach, a jedynie z nim nie
                      mogę się dogadać. Jak konkretnie stawiać granice? Jakich użyć narzędzi? To
                      naprawdę nie jest proste.
                      • triss_merigold6 Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 20:21
                        Nie mam sprecyzowanej koncepcji. U Ciebie mąż wie, że przed
                        drastycznymi krokami blokuje Cię m.in. religia i system wartości
                        oraz wzgląd na dzieci. Może niektórzy faceci po prostu zawsze, bez
                        względu na wszystko, będą werbalnie agresywni i wybuchowi?

                        Ze mną aktualny obchodzi się jak z jajkiem, ale jesteśmy parą 3 lata
                        dopiero, nie łączą nas finanse/kredyty/dzieci, a poza tym widział
                        dokładnie, że mam no limits jeśli chcę się wylogować z układu.
                        Kwestie etyczne, rodzinne czy towarzyskie mi zwisają. Religijne też,
                        bo jestem niewierząca.
                        • sebalda Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 05.03.10, 09:48
                          Wierz mi Tris, że gdybym weszła w drugi związek, byłabym bez porównania
                          mądrzejsza, na samym wstępie umiałabym postawić te granice, określić swoje
                          wymagania i prawa, ale to dopiero po nabyciu doświadczeń w pierwszym związku
                          może działać. Nikt mi tego nie powiedział, jak wychodziłam za mąż za kochającego
                          i oddanego bez reszty chłopaka, z ktorym łączyło mnie wszystko, na którym mogłam
                          polegać, który rokował naprawdę dobrze. A to, że był wściekle zazdrosny tylko mi
                          pochlebiało i nie wpadlam na to, że jak już przestanie byc tak mocno zazdrosny,
                          jego wybuchy złości znajdą sobie inne powody. Przez myśl mi tez nie przeszło, że
                          tak skrajnie bedziemy się różnili w kwestii wychowywania dzieci. Tego
                          wszystkiego naprawdę nie dalo się przewidzieć.
                          Może powinno się założyc forum: Dla młodych kobiet - zanim powiesz tak. I tam
                          pisać wszystkie mądrości, jak należy się zabezpieczyć przed wrogimi działaniami
                          facetów, jak od początku nakreślić granice, na co zwrócić uwagę. Ja z pewnością
                          to wszystko przekażę, a właściwie już przekazuję córce i to samo radzę wszystkim
                          matkom córek, synów zresztą też, bo choć nieporównywalnie rzadziej, oni też moga
                          paść ofiarą agresji słownej.
                          Ja z dzieciakami bardzo dużo rozmawiam na takie tematy i mam szczerą nadzieję,
                          że im to kiedyś w życiu pomoże.

                          Może niektórzy faceci po prostu zawsze, bez
                          > względu na wszystko, będą werbalnie agresywni i wybuchowi?

                          Małżeństwo rodziców mojego męża funkcjonuje dokladnie tak samo jak nasze, teść
                          jest po osiemdziesiątce, teściowa tuż przed, a kłócą się niemal codziennie.
                          Wciąż się docierają, jak żartuje mój mąż. Mnie to jakoś nie śmieszy.
                          • aandzia43 Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 05.03.10, 18:20
                            Nikt mi tego nie powiedział, jak wychodziłam za mąż za kochająceg
                            > o
                            > i oddanego bez reszty chłopaka, z ktorym łączyło mnie wszystko, na którym mogła
                            > m
                            > polegać, który rokował naprawdę dobrze. A to, że był wściekle zazdrosny tylko m
                            > i
                            > pochlebiało i nie wpadlam na to, że jak już przestanie byc tak mocno zazdrosny,
                            > jego wybuchy złości znajdą sobie inne powody. Przez myśl mi tez nie przeszło, ż
                            > e
                            > tak skrajnie bedziemy się różnili w kwestii wychowywania dzieci. Tego
                            > wszystkiego naprawdę nie dalo się przewidzieć.

                            Owszem, dużo dało się już wtedy przewidzieć. To akurat ty nie potrafiłaś tego
                            przewidzieć. I dlatego właśnie ty za niego wyszłaś. Każdy z nas ma jakieś
                            niezapisane obszary w księdze wiedzy o świecie i układach międzyludzkich. Ja np.
                            zawsze miałam radar na psycholi, paranoików i zazdrośników. Mnie zazdrość
                            mężczyzny na pewno nie pochlebiała, a wściekła zazdrość wywoływała ataki paniki.
                            Wściekłą zazdrość zresztą mogłam tylko obserwować u innych par. Byłam tylko
                            świadkiem. Nikt nigdy nie ośmielił się tak zachować wobec mnie, bo żaden
                            zazdrośnik nie został nigdy dopuszczony tak blisko. Powiem więcej: kontakty z
                            parami, w których jedno było zazdrośnikiem jakoś tak samoistnie rozluźniały się.
                            Oni chyba wyczuwali moje obrzydzenie, ja się wycofywałam, oni się wycofywali i
                            teraz od lat mam wokół siebie tylko niehisterycznie ustosunkowane do siebie
                            związki. Dla porządku dodam, że brak wyraźnie okazywanej zazdrości nie ma nic
                            wspólnego ze swobodnym traktowaniem przysięgi wierności małżeńskiej.
                            Jak widzisz nie miałam szans wyjść za przewrażliwionego na swoim punkcie
                            zazdrośnika. Ale żebyś nie myślała, że kreuję się na wszystkowiedzącą od
                            pieluszek powiem, że nie zauważałam wielu innych wad moich facetów i popełniłam
                            w związku z tym kupę błędów. Bo tak, a nie inaczej ukształtowało mnie moje
                            środowisko.
                            Jak zrobić, by dziewczyna nie weszła w zły związek z zaburzonym człowiekeim? To
                            proste, a zarazem wcale nie optymistyczne dla większości ludzi. Sama musi mieć
                            niezaburzony ogląd świata.
                      • tully.makker Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 05.03.10, 09:50
                        To bardoz proste sebaldo, aczkolwiek dojscie do tego zajelo mi kilka
                        lat. Kiedys tez zadawalam takie pytania jak ty, tyle ze ja mialam
                        wtedy depresje. Ale opowiem ci, co sie zdarzylo wczesniej - po kilku
                        latach naszego zwiazku wracalismy od tesciow - tesc nie odnosi sie
                        do tesciowej dobrze, rozmawialismy o tym i chlop wtedy powiedzial,ze
                        wybral mnie, bo wie, ze ja mu na takie zachowania nie pozwole.
                        Bylo to w okresie,, kiedy nie milismy zadnych zwiazkowych problemow
                        i jedlismy sobie z dziubkow. A jednak on czul moja sile.

                        Potem depresja - i zaczelam mu pozwalac na takie zachowania - kiedy
                        byl nieuprzejmy, plakalam, zamiast sie postawic. teraz stwierdzam
                        jasno i ktorko - nie zycze sobie takiego zachowania, i wychodze.
                        Tylko ze ja jestem duzo bardziej zaawansowana we wdupiemaniu niz ty.
                        Nie odzywa sie do mnie - zaden problem. moge tak miesiacami i wcale
                        mi to nie psuje nastroju.
                        Ale z 2 strony, jak ja narozrabiam, to od razu mowie przepraszam.
                        nauczylam sie nie brac do siebie roznych jego zachowan = np wiem, ze
                        przed kazda podroza do domu dostaje amoku, bo on juz natychmiast
                        chce jechac. Traktuje wiec pieklenie sie w takich sytuacjach jak
                        opady deszczu - drobna uciazliwosc, z ktora trzeba sobie radzic.

                        To tak jak treser zamkniety w klatce z tygrysem - tygrys nie
                        atakuje, bo czuje sile tresera, to, ze ten sie nie boi.
                        • sebalda Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 05.03.10, 10:57
                          tully.makker napisała:
                          > To tak jak treser zamkniety w klatce z tygrysem - tygrys nie
                          > atakuje, bo czuje sile tresera, to, ze ten sie nie boi.
                          >

                          To jednak bardzo smutne. Generalnie boli mnie to, że w związku trzeba mieć na
                          kogoś haka, że trzeba stawiać granice i w razie ich przekraczania stosować jakiś
                          system kar i nagród, że nie wystarczy po prostu się kochać i szanować. Ale
                          właśnie wychodząc z takich romantycznych założeń, zgotowałam sobie los taki,
                          jaki mam:( Zatem dzieci uczyć asertywności i stanowczości, wzajemnych uzgodnień
                          przed związaniem się. A co jeśli przyszły wybranek/wybranka genialnie się
                          maskują? Aaa, zapomniałam, zawsze można odejść. Ale na tej zasadzie ile związków
                          ma szanse się ostać?
                          • tully.makker Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 05.03.10, 11:04
                            Moze twoj problem olega na tym, ze nie widzisz roznicy miedzy
                            posiadaniem hakow, a stawianiem granic.

                            Zle malzenstwo jest krzywda dla wszystkich zaangazowanych:
                            malzonkow, dzieci, czesto cierpia takze rodzice malzonkow,
                            obserwujac co sie dzieje. Dlatego warto dolozyc staran, by zwiazek
                            byl dobry. I trzeba miec dosc poczucia odpowiedzialnosci, by
                            przeciac cierpienia wszystkich, gdy nie ma szans na porozumienie.
                            • sebalda Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 05.03.10, 12:47
                              tully.makker napisała:

                              > Moze twoj problem olega na tym, ze nie widzisz roznicy miedzy
                              > posiadaniem hakow, a stawianiem granic.

                              Ale żeby partner nie przekraczał postawionych przez nas granic, musi być coś, co
                              go będzie trzymalo z daleka od nich, co go powstrzyma przed ich przekroczeniem.
                              U Tris jest to groźba odejścia, u niektorych szlaban na seks na przykład. Nie
                              wierzę, że wystarczy powiedzieć, nie życzę sobie takich zachowań. W złości, a
                              przecież nieporozumienie, kłótnia odbywa się w złości, partner Ci powie, że ma
                              gdzieś, czy sobie czegoś życzysz, czy nie. To tylko słowa. Musi się czegoś
                              obawiać, żeby się ugryźć w języki, musi wiedzieć, czym to grozi, czyli musi być
                              jakiś bat, jakiś hak. Zatem granice są nierozerwalnie związane ze strażnikami
                              tych granic. W pracy są granice w kontaktach z szefem w postaci zwolnienia z
                              tejże. Ale zmiana pracy nie jest tak ciężka, trudna, traumatyczna jak zmiana
                              meża, niestety.
                              • annb Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 05.03.10, 14:00
                                sebaldo-to może też być szacunek.
                                Ale u nas nie uczy się dziewczynek aby wymagały dla siebie szacunku,
                                za to wpaja się im od dziecka że mają być grzeczne i miłe i nie mogą
                                się złościc i tak dalej

                                szacunek, nie haki
                                Za długo tkwisz w toksycznym układzie, niestety.


                                • sebalda Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 05.03.10, 15:35
                                  annb napisała:

                                  > sebaldo-to może też być szacunek.
                                  Otóż to, szacunek. Dla mnie to podstawa związku, wzajemny szacunek. Ale jeśli
                                  trafisz na człowieka, ktorego tego szacunku nie nauczono w domu, ktory jest
                                  wiecznie sfrustrowany, ktory jest z natury nerwowy i wybuchowy, to choćbyś nie
                                  wiem jak bardzo na ten szacunek zasługiwała i choćbyś nie wiem jak starała się
                                  ten szacunek okazywać tej osobie (ba, jej o to wlaśnie chodzi, za wszelką cenę),
                                  to nijak tego szacunku nie otrzymasz i nijak nim nie obdarzysz, bo wtedy właśnie
                                  pozbawisz się szacunku do samej siebie. Mąż chciałby, żebym go szanowała, ale
                                  większość rzeczy, ktore robi, zabija we mnie resztki tego szacunku, którym
                                  obdarzałam go na początku naszego małżeństwa. On zwyczajnie na ten szacunek nie
                                  zasługuje albo zasługuje rzadko. Niestety to działa w obie strony, on uważa
                                  dokladnie to samo i koło się zamyka. Jednym słowem, znikąd ratunku:(
                                  I jeszcze refleksja. Ja mam duży dystans do siebie, zdaję sobie sprawę ze swoich
                                  wad, umiem się przyznać do słabości i błędów. Może to błąd, może nie powinnam
                                  tak postępować, odslaniac się, śmiać się z siebie i zglaszać samokrytykę (myślę
                                  raczej o błahych sprawach, takich chociażby jak moja lekka dziecinność i
                                  egzaltacja). To jest potem wykorzystywane przeciwko mnie. Ale tu znowu wchodzimy
                                  na grunt wzajemnych podchodów, a nie wzajemnego zgodnego pożycia. To wszystko
                                  takie skomplikowane.

                                  Czy szacunek można kategorycznie egzekwować? Chyba nie. A co, jeśli się na niego
                                  zasługuje, a mimo to nie dostaje?
                              • triss_merigold6 Granice 05.03.10, 18:57
                                Cóż, trzeba uczyć dzieci, że w związku jest także miejsce na
                                granice. Nieprzekraczalne. Uczyć, że związek za wszelką cenę nie
                                jest najwyższą wartością, że można i trzeba się wycofać jeśli
                                dostrzega się zasadnicze wady układu. Mężczyźni są przystosowani
                                społecznie do funkcjonowania w bardziej hierarchicznej strukturze
                                więc mając postawione granice czują się swojsko, to dla nich coś
                                znajomego.
                                Czy naprawdę uważasz, że ja raz na miesiąc strzelam profilaktyczną
                                pogadankę co będzie jeśli ukochany zaniedba/oleje/zlekceważy takie
                                czy inne kwestie? Nie grożę, nie zapowiadam, nie szantażuję. On WIE,
                                bo WIDZIAŁ. Być może gdyby nie widział, to funkcjonowalibyśmy w
                                zupełnie innej relacji. Ja też, nawet w złości, przy nim panuję nad
                                tym co mówię, dla własnego dobra, ponieważ mam instynkt
                                samozachowawczy i też zależy mi na tym związku. Ale w sumie masz
                                rację, gdybyśmy chcieli sobie centralnie dokopać to obydwoje mamy na
                                siebie haki.
                • serendepity Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 17:01
                  jak nakłonić męza do tego, jak to zrobić aby mnie
                  > traktował jak równorzędnego partnera

                  Zaczac szanowac siebie, uniezaleznic sie finansowo i byc moze w ten sposob
                  przestaniesz byc niewolnica.

                  • kamajsia Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 17:12
                    jak na razie jestem tylko niezależna finansowo od niego, ale nie umiem jakoś
                    wykrzesać szacunku do samej siebie, przestałam wierzyć w siebie, gdzie ktoś mnie
                    przyjmie do pracy (40 latka bez wyższego wykształcenia z dwójką małych dzieci)
                    • serendepity Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 19:38
                      Jak sama piszesz wszystko zalezy od Ciebie. Kobiety bez wyzszego wyksztalcenia
                      tez znajduja prace. Musisz ponownie uwierzyc w siebie i swoje mozliwosci.
                    • sebalda Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 19:41
                      Jak małe masz dzieci i gdzie mieszkasz? W dużej aglomeracji czy na prowincji,
                      gdzie jest ogromne bezrobocie?
                    • premeda Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 05.03.10, 08:40
                      Kamajsia jeśli potrafisz majsterkować to masz dobry fach w ręku :)
                      Ja wiem, że może to wydaje się dziwne, że kobieta takim zajęciem się
                      para ale moja ciocia z koleżanką przez wiele lat dorabiały sobie
                      kładzeniem tapet i dawały sobie nieźle radę, włącznie z
                      wytapetowaniem prawie całego domu (no strychu i piwnicy nie
                      tapetowały) znajomemu biznesmenowi.
                • aandzia43 Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 22:48
                  mam jeszcze siły
                  > aby uleczyć ten związek ale jak nakłonić męza do tego, jak to
                  zrobić aby mnie
                  > traktował jak równorzędnego partnera

                  Najwyraźniej musisz dojść do ściany. Osiągnąć taki stopień rozpaczy
                  i wyczerpania emocjonalnego, że w końcu nie będziesz miała siły, by
                  leczyć ten związek. Wtedy może znajdziesz siłę na uzdrawianie
                  siebie.
        • marzeka1 Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 19:14
          "mam 40 lat, dwójkę małych dzieci,
          jestem bez pracy... "- no kanał, chyba że poszukasz pracy, zaczniesz mieć w
          dupie męża maminsynka i tyrana.
          • kamajsia Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 21:10
            mieszkam w dużym mieście (wojewódzkim), ponoć z najmniejszym w kraju
            bezrobociem, ale co z tego jeśli do pracy szukają kobiet do 35 roku,
            wykształcone itp. a jeszcze małe dzieci to zaraz taki pracodawca widzi moje
            nieobecności z powodu opieki itp, urlopy wakacyjne, mam przechlapane, dziś pani
            psycholog mojego syna zasugerowała mi abym zerwała krąg w którym tkwię poprzez
            drastyczną zmianę zachowania, ale nie powiedziała na jakie zachowanie, co mam
            robić, jak się zmienić, w jędzę, czy w kociaka, w słodką idiotkę czy w heterę,
            bądź tu mądry... podobno jest też taki instytut ericksonowski co ma nietypowe
            metody ale... mój się nie zgodzi po dwóch nieskutecznych terapiach. zaczynam
            dochodzić do wniosku że życie samej jest lepsze a może bezpieczniejsze
            • aandzia43 Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 04.03.10, 22:43
              podobno jest też taki instytut ericksonowski co ma nietypowe
              > metody ale... mój się nie zgodzi po dwóch nieskutecznych
              terapiach. zaczynam
              > dochodzić do wniosku że życie samej jest lepsze a może
              bezpieczniejsze

              Oczywiście, że on się nie zgodzi. Nie lecz małżeństwa, lecz siebie.
              Tylko (i aż) siebie możesz zmienić. Potem okaże się, co ze
              związkiem. W związku jak w naczyniach połączonych: zmiana w jednym
              partnerze wywołuje zmianę w drugim. Ale jaką konkretnie - tego nie
              wiesz teraz. Człowiek strzela, pan Bóg kule nosi;-)
              • kochamkotyijuz Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 05.03.10, 05:27
                A co tobie tu radzic,przeciez ty juz wszystko wiesz.Jeden lekarz
                powiedzial ci, ze jesli chcesz utrzymac malzenstwo to musisz
                grac,drugi zasugerowal drastyczna zmiane zachowania.Moze jednak
                warto rozpoczac terapie przygotowujaca do rozwodu.Coz maz uzaleznil
                cie finansowo od siebie, poza tym przyzwyczailas go do tego ,ze jego
                potrzeby byly najwazniejsze,znosilas egoizm i ciagla krytyke co
                spowodowalo ,ze brak ci sily i wiary w siebie.On ma swiadomosc ,ze
                cie zdominowal i jest przekonany wrecz ze za slaba jestes do
                podjecia decyzji o rozstaniu.Nie musi sie wiec starac bo i tak
                bedziesz przy nim tkwic.Z dwojka malych dzieci i bez pracy.Pewniak
                na milion procent.Zona mozna pomiatac bo i tak nie poniesi sie
                zadnych konsekwencji.
                Twoj maz potrzebuje zimnego prysznica,doznac szoku,starcic grunt pod
                nogami,poczuc niepewnosc i zagrozenie ,ze naprawde moze cie stracic
                wtedy moze? sie obudzi.
                A ty musisz w koncu zaczac glosno mowic o swoich potrzebach i byc
                konsekwentna w ich realizaji.Jesli chcesz spedzic wielkanoc ze
                swoimi rodzicami to robisz to czy mezowi pasuje czy nie.Twoi rodzice
                i tak dlugo stali w cieniu i najwyzszy czas to zmienic.Nie zmieniaj
                zdania nawet jesli bedziecie musieli spedzic swieta osobno.Pan maz
                musi zrozumiec ,ze nie tylko on sie liczy.Badz silna i nieugieta.Nie
                odpuszczaj, nie przymykaj oka dla swietego spokoju.Postaw mu sie,nie
                pozwol wiecej krytykowac,nie badz juz wiecej taka
                przewidywalna,zacznij miec swoje wlasne tajemnice.Zaburz ta jego
                pewnosc,balansuj na krawedzi to moze dotrze do meza ,ze jesli nie
                zacznie nad soba pracowac to starci zone.
                A jesli po twojej przemianie jednak nic do niego nie dotrze i nadal
                bedzie gruboskornym egoista to powiedz sama czy warto w takim
                zwiazku zyc?
                • penelopa40 Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 05.03.10, 11:54
                  moim skromnym zdaniem związek z tym panem należałoby zakonczyć, a
                  przynajmniej wystąpić o separację i alimenty na dzieci, rozdzielić
                  gospodarstwo domowe na dwa, może to by pana męża otrzeźwiło... a w
                  sprawie pracy: skoro wszystko potrafisz w domu założ firmę remontowo-
                  urzadzeniową - na to jest wieczne zapotrzebowanie, znajdź jednego-
                  dwóch ludzi na początek, resztę rób sama.... najpierw zacznij od
                  znajomych, znajomych znajomych, sąsiadów i zobacz jak idzie
                  interes...może są dotacje do nowej dzialalności, albo coś o
                  aktywizacji zawodowej kobiet...poszukaj!
            • agnieszka_iwaszkiewicz Re: ważniejsze ode mnie jest wszystko 09.03.10, 17:55
              Zaciekawiło mnie dlaczego Pani usilnie poszukuje skutecznej terapii małżeńskiej.
              Z Pani opisu wynika , że problem leży raczej po Pani stronie, a nie stronie męża
              czy całego związku. W takim sensie, że mąż realizuje swoją wizję związku, która
              jest, zdaje się, spójna z jego poglądami na temat roli żony w związku, roli
              matki/teściowej w jego życiu i Waszym związku, roli męża/mężczyzny oraz sposobu
              rozwiązywania wspólnych problemów. Z jego perspektywy nie macie, zatem,
              kłopotów małżeńskich, wobec czego motywacja do takiej pracy czy współpracy
              terapeutycznej jest u męża znikoma. Można nawet przypuszczać, że taka postawa
              może stać się elementem jego gry, w której udowodni Pani kolejny raz Pani
              beznadziejność.
              Nadto mąż może być zdziwiony Pani aktualnymi potrzebami, bo wiele lat taki układ
              Pani dobrze znosiła i tu nagle zasypuje go Pani pretensjami, które trzeba
              rozstrzygać aż u psychologa.
              Uważam, że powinna Pani pomóc sobie i od siebie zacząć, jeśli teraz dostrzegła
              Pani w jakiej roli jest Pani w związku oraz, że ta rola Pani nie odpowiada.
              Zmieniając siebie może Pani zmienić swój system rodzinny lub gdy system się nie
              zmieni, będzie Pani gotowa podjąć bardziej świadome i integralne decyzje o sobie.
              Ważne aby Pani praca była pracą nad sobą a nie nad małżeństwem. Pani jest na nim
              zbyt skoncentrowana. Już samo wymienienie w co Pani się ma zmienić: słodka
              idiotka, kociak, jędza, hetera świadczy , że poszukuje Pani roli która odmieni
              Pani męża pod wpływem Pani szczególnych zachowań. A to Pani ma odnaleźć siebie,
              a nie przyprawić sobie "gębę" zachowań stereotypowo przypisywanych kobietom,
              które pewnie do Pani nie pasują lub jako sztuczne będą tylko odgrywaniem jakieś
              kolejnej roli.
              W tym może przejawić się Pani niezależność. Nie koniecznie musi to być
              natychmiastowe podjęcie pracy, choć to czasem pomaga. Pan musi zmienić swój
              stan umysłu a nie tylko pozycje społeczną czy finansową. Może terapia własna
              raczej grupowa. Można skorzystać na początek z propozycji Grupy Otwarcia w
              Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie, która jest grupą wyjazdową,a więc dla
              każdego. Powodzenia. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja