esprimo-a
17.03.10, 09:45
Jak pomyślę że to już niedługo robi mi się niedobrze. Mam męża,
dzieci, mieszkam w innym mieście, dość daleko. W rodzinnym domu
została mama z ojcem psychopatą. Odkąd pamiętam nie było normalnie w
tym domu, wieczne kłótnie ( np. że zupa była za słona, nie raz obiad
lądował za oknem)jego obrażanie, ciche dni, wyzwiska, bicie,jak
tylko zblizały się świeta, jakieś rocznice - awantura murowana, po
to aby go przepraszać! Na mój slub łaskawie poszedł - obrażony. Na
chrzciny moich dzieci juz nie - szczerze miałam to w nosie.
Nie mogę na niego patrzeć, nie rozmawiamy - dostaje palpitacji serca
jak o tym pomyślę. Ale tam jest moja mama i co ja mam zrobić? Ona w
tej chwili juz zyje tylko naszym zyciem. Kiedys powiedziała że to
dla nas-dzieci się nie rozwiodła. I mam jej powiedzić że efekt
osiągnęła zupełnie odwrotny? Ze nie mam ochoty wysłuchwać jak jej
źle? A może powinnam być dla niej wsparciem? Ale czy dziecko, nawet
dorosłe powinno się mieszać w czyjeś konflikty?
Mam mętlik w głowie. Strasznie mnie to męczy. A tu znów trzeba tam
jechać...dla mamy...
Z róznych powodów na razie nie wchodzi w grę zaproszenie mamy do nas
samej na świeta.