helusia007
19.03.10, 11:06
Chcialabym zasiegnac Waszej opinii w sprawie raczej malej, ale moze
sie ona przerodzic w wieksza. Mam 36 lat. Od około roku jestem w
związku z Holendrem 9 lat starszym ode mnie (znamy się dłużej).
Gwoli ścisłości pan nie był nigdy zonaty (aczkolwiek był wczesniej w
zwiazkach, miedzy innymi w ok. 10-letnim związku weekendowym, tzn.
odwiedzali się co weekend przy odległości ok. 200 km), nie ma
dzieci. Ja jestem DDA i troche czasu mi zajęło rozpoznanie problemu
i zajecie się nim tak żeby związki zaczely mi wychodzic. Bywa
jednak, ze nie jestem latwa partnerka w związku.
Chodzi mi o sprawe tzw. dobrych manier (troche w polskim pojeciu)
takich jak otwieranie drzwi kobiecie, podawanie jej plaszcza. Otoz
mój partner robi to, ale nie zawsze. Rozmawialiśmy o tym już ze dwa
razy, bo uwazam ze to jest kwestia w pewnym sensie również szacunku.
On był zdania, ze on zawsze otwiera kobietom drzwi, co nie calkiem
jest prawda. Zauważyłam, ze ma ten odruch w sytuacjach służbowych
(pracujemy w tej samej instytucji, ale nie razem) w stosunku do
przełożonych lub koleżanek z pracy (bez wskazania na jakas konkretna
koleżankę), natomiast w stosunku do mnie zdarza mu się 'zapomniec'.
Przy jednej z tych rozmow zauważył również, ze ma wrazenie, ze ja
tego oczekuje zawsze i ze to jest jakby jego obowiązkiem. W domysle –
nie cenie tej jego galanterii albo innych gestow/zachowan.
Sprawa wydaje mi się mala, ale jak mnie to będzie irytowac i
przeprowadzimy jeszcze z 5 rozmow na ten temat, to może urosnąć do
dużej. Dodam, ze od 2 miesiecy mieszkamy razem (chociaz ja jeszcze
nie zrezygnowałam ze swojego mieszkania) i oboje w rownym stopniu
zajmujemy się sprawami domowymi, tzn. on wraca z pracy zdejmuje
garniturek i idzie do kuchni robic kolacje (podobnie było zanim
zamieszkaliśmy razem i on mnie odwiedzal). Poza tym jest otwarty na
moje sprawy, slucha, wspiera jak trzeba, lubi ze mna spędzać czas,
akceptuje moje pomysły i sam dorzuca swoje. Chce przez to powidziec,
ze generalnie czuje się w tym związku dobrze i nie jest tak, ze ja
go obsluguje, a on mi raz na tydzien drzwi otworzy albo kwiatka na 8
marca przyniesie. Jest o co kruszyc kopie, czy 'wrzucic w koszty'
jako roznice kulturowa?