Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem..

29.03.10, 01:04
Witam.Mam meza i dziecko,kilkumiesieczne.Wlasciwie wstyd mi sie
przyznac przed swiatem,ze to co dla innych jest marzeniem(wlasna
rodzina)dla mnie jest zrodlem wiecznej frustracji.Marze by byc
wolnym czlowiekiem..po smierci moze nim bede.Narazie jestem tu i
musze(chociaz szczerze nienawidze)spelniac role matki.Wieczne
obowiazki i ten ogrom odpowiedzialnosci mnie przytlacza.Bardzo
zaluje tego,ze zdecydowalam sie na dziecko.Dusze sie w tej roli
matki i nie kocham dziecka.Jest moim wyrokiem dozywotnim,z ktorym
musze sie pogodzic.Marze o starosci,aby dziecko bylo juz dorosle,aby
to zycie w rodzinie sie skonczylo.Probowalam rozmawiac z mezem na
ten temat(pomaga mi we wszystkim)ale on stwierdzil,ze trzeba bylo
myslec przed.To mnie bardzo zabolalo..dlaczego nie dodal mi otuchy??
A potraktowal tak oschle i bez uczucia???Jestesmy 6 lat razem,3 po
slubie.Jedyny sposob w jaki moge go ukarac to calkowity brak
seksu.Wiem..to prymitywne..ale.. Niech cierpi.Jest mi zle,po
prostu.Nie wiem po co to pisze..Mam poczucie przegranego
zycia..czuje bol..taki nie do opisania..
    • awaaawa Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 29.03.10, 09:36
      Napisałaś trochę mało. Ale to co napisałaś może wskazywac na
      depresję poporodową. Opieka nad małym dzieckiem jest przytłaczającym
      i ogłupiającym zajęciem i nigdy sie nie kończy. Ale są w niej też
      chwile, kiedy dziecko bezzębnie sie do Ciebie uśmiechnie i wtedy
      świat rozpływa sie w zachwycie. Jesli to Cię nie cieszy i masz
      poczucie przegranej, moim zdaniem powinnaś zasięgnąć porady
      psychologa. A z informacji, których mi brakuje - czy pracowałaś?
      Pracujesz? Czy poza mężem ktoś Ci pomaga? Czy masz koleżanki
      posiadającde dzieci? Jesli możesz, wróc do pracy, zapewniając w tym
      czasie dziecku inną opieką (opiekunka, raczej nie żłobek bo będzie
      chorować). Obracając się wśród ludzi, mając inne obowiązki,
      nabierzesz dystansu i odpoczniesz od pieluch. Zabierz dziecko w
      wózku za zakupu, na spacer, do znajomych. Z kilkumiesięcznym
      maluchem naprawde można wiele, więcej niż np. z dwulatkiem, którego
      juz nie da się uśpić w wózeczku. Zadbaj o wygląd. To robi naprawdę
      dobrze. I zacieśń kontakty ze znajomymi posiadającymi dzieci w
      podobnym wieku lub nawet nieci starsze. Nic tak dobrze nie robi jak
      posłuchanie, że inne tez mają po uszy kupek i kaszek, a pomimo to
      zyją. I wspólnie z tych kupek można sie tez pośmiać. Znajdź opiekę
      na popołudnie dla dziecka - np. raz na 2 tygodnie i wyjdź z mężem
      lub sama, nieograniczona dzieckiem. Jesli karmisz piersią nic się
      nie stanie, jeśli raz na 2 tygodnie dziecko dostanie butelkę z
      mlekiem modyfikowanym lub odciągniętym własnym. I spróbuj popatrzec
      na dziecko nie jak na osobę, która zabrała Ci Twój świat, ale jak na
      bezbronnego kociaka, dla którego Ty jesteś całym światem. Nikt nigdy
      nie będzie Cie tak bezwarunkowo kochał, uwielbiał, jak ono. Zadnych
      wymagań - dla niego zawsze bedziesz najmądrzejsza, najpiękniejsza,
      najlepsza. No, do okresu dojrzewania. Ale to jest przeciez ten czas,
      o którym marzysz? Pozdrawiam.
      • agusiamatik Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 29.03.10, 12:00
        Chcialabym tylko napisac ,ze jestem matka dwoch synow,w tym jednego
        6 latka -drugi 11 miesiecy.Mam zabkujacego niemowlaka i rozbrykanego
        starszego + dodam ze caly dom na mojej glowie ,bo maz duzo
        pracuje ,ale do rzeczy.Wiem i szczerze rozumiem ,ze moze byc
        ciezko,ale prosze Cie spojrz na swoja kruszynke i pomysl,ze to czesc
        Ciebie,ze to jaka jestes mamusia wplynie na psychike Twojego dziecka
        na cale jego zycie ,bo gdy bedzie roslo... to uwierz mi ,dzieci
        czuja kiedy sa niekochane :-( Bez milosci czlowiek moze zboczyc na
        rozne zle tory-znam taki przypadek -kolezanka byla z takiego domu,w
        ktorym nie czula milosci od dziecka-dzis jest narkomanka na
        wykonczeniu .Prosze Cie jak matka -matke ,kobieta kobiete,ktora
        staram sie zrozumiec i pocieszyc ale tez ustrzec przed bledem ,za
        ktory mozesz placic cale zycie.Twoje problemy malzenskie zostawiam
        bez komentarza ,choc wiem ,ze ciezko zycc zkims kto nie daje
        wsparcia w trudnych chwilach,ale na Boga musisz sie wziac w
        garsc,wyjsc z letargu i zrobic co nalezy.Zacznij moze od
        zastanowienia sie nad tym czy Twoje dziecko nie zasluguje na milosc
        matki?Przeciez Bog dal Ci to zycie i ono jest w Twoich
        rekach.Prosze psluchaj.....
        • nemeth Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 29.03.10, 12:34

          Masz typową depresję poporodową albo nawet nie wiem może baby bluesa chociaż nie
          wiem czy po paru miesiącach może on się pojawić.
          Miałam identyczne odczucia jak Ty tylko u mnie pojawiły się parę tygodni po
          urodzeniu dziecka.
          Również myślałam, że mam już do końca życia przechlapane, że na własne życzenie
          schrzaniłam sobie życie i że już nigdy nie będzie lepiej bo zawsze będzie
          dziecko. Mało tego byłam przekonana ze sama sobie zrobiłam piekło z życia i sama
          się tam wpakowałam.
          U mnie minęło to samo i teraz kocham swoją córcię najbardziej na świecie.
          Spróbuj może faktycznie iść do jakiegoś lekarza gdyż jak dla mnie to trochę za
          długo u Ciebie trwa.
        • bracialwieserce Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 29.03.10, 12:42
          Co Ty z tym Bogiem?
          Tu są potrzebne konkretne rzeczy a nie tego typu gadanie. Warto byłoby zasięgnąć
          porady dr bo inaczej będzie pani cierpieć dalej.
          Co do zbaczania na złe strony jedziesz stereotypami agusiumatik bo naprawdę
          różnie bywa. Rozumiem, że jak rodzice kochają dzieci i jest wsio ok to dziecko
          nie ma prawa być narkomanem etc. Strasznie upraszczasz!
          Do założycielki wątku: warto przejść się do dr - pogadaj z kimś bliskim jak
          możesz jak Ci trudno etc. może coś razem wskóracie, dwa pomoże Ci wyszukać dr!
          Niestety w naszym kraju o pewnych sprawach się nie mówi/ignoruje etc. a wiele
          kobiet ma tak jak Ty. Sama zobacz co rusz takie wątki na rozmaitych forach więc
          nie jesteś SAma. Nie jesteś także:
          głupia
          egoistyczna
          niedojrzała etc. Nie daj sobie wmówić głupot. Być może u męża/rodziny nie
          znajdziesz zrozumienia bo one/oni dali radę to i Ty dasz/każdy tak ma/ trzeba
          się było zastanowić {co już usłyszałaś}/ niejako dziecko jest przypisane do
          kobiety i ona ma być cala happy jak już to mityczne dziecko ma - bo inni nie
          mogą a Ty masz więc już Alleluja i wszystko winno być ok. To nic złego, że tak
          masz - zadbaj o siebie od strony psychicznej i poszukaj wsparcia.Być może dr
          endokrynolog by się tez przydał spr hormony - tarczycę bo czasem od zaburzeń
          endo nie jest miło. Trzeba wyeliminować podłoże hormonalne w takich problemach.
          • ewa9717 Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 29.03.10, 12:47
            Podpisuję się pod Braćmilwieserce. Zacznij od porady u jakiego
            psychologa, koniecznie i jak najszybciej. Będzie dobrze ;)
            • madzia-linka Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 29.03.10, 15:43
              Psycholog jest Ci potrzebny od zaraz!!! Mnie przez kilka miesięcy przytłaczało
              wszystko. Nienawidziłam karmić synka piersią, denerwował mnie jego płacz, czułam
              się fatalnie. Przeszło samo, teraz uwielbiam synka ponad wszystko.
              Idź do lekarza!!!! Pomóż sobie i swojej rodzinie.
              • asiara74 Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 29.03.10, 16:56
                Albo ktoś tu ściemnia, albo potrzebuje dobrego psychiatry
                • e.logan Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 29.03.10, 17:22
                  Zgadzam sie co do tego ze potzrebujesz porady specjalisty co do
                  twojego spojrzenia na zycie jedna co do meza wykazujesz naprawde
                  okropna postawe. Czy maz jest dzieckiem ze chcesz go karac ,i do
                  tego brakiem seksu . i co to seks w nagrode? Kupczenie seksem szybo
                  moze sie na Tobie zemscic i za jakies czas zalozysz watek maz ma
                  inna...W tym wypadku wykazalas sie mega niedojrzala postawa.
                  • bracialwieserce Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 29.03.10, 17:35
                    Problem jest złożony raczej pisząc, że wykazuje się taką czy siaką postawą jej
                    nie pomagasz. Przy takim rozgoryczeniu ciska się ciosy i celowo i na oślep.
                    Jeśli autorko postu możesz przybliżyć i nieco dokładniej opisać sytuację! Czy
                    zawsze nie chciałaś mieć dzieci czy teraz tylko masz tyle obowiązków na głowie,
                    że po prostu ciężko Ci inaczej spojrzeć na sytuację?! Czy razem z mężem w miarę
                    możliwości dzielicie opiekę/sprawy domowe/czy masz kogoś do pomocy? Czyli to o
                    co pyta koleżanka w wątku nr2.Czy boisz się utraty swoich pasji - tzn dziecko Ci
                    to może uniemożliwić, czy ciężko Ci się w tym wszystkim odszukać!? Napisz
                    troszkę więcej nie dlatego, że my wścibskie tylko dla zwiększenia klarowności
                    porad choćby przez panią Agnieszkę! Aby Ci lepiej doradzić/pomóc.
                    Sama piszesz, że mąż Ci pomaga czy mimo tego nadal nie odczuwasz radości z
                    posiadania dziecka? Pogadaj z nim, że jest tak i tak i ze musisz udać się do
                    lekarza, że to poważne i nie żartujesz może w ten sposób coś i jemu się rozjaśni
                    i to, że traktujesz go tak a nie inaczej jest pokłosiem Twego
                    nastawienia/niechęci do sytuacji w jakiej się znalazłaś! Być może to problemy
                    hormonalne/zdrowotne po ciąży przemęczenie etc i dr dobry Ci pomoże czego życzę.
                    • sabina_5 Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 29.03.10, 23:58
                      Zawsze obawialam sie tego co bedzie gdy zdecyduje sie na
                      dziecko,przerazalo mnie to.Moj maz mnie namowil na dziecko.Mam zal
                      do niego(chociaz przeciez zgodzilam sie),czuje ze moim kosztem
                      spelnil swoje marzenie.Obwiniam go o wszystko.Najbardziej przeraza
                      mnie caly proces wychowywania,przedszkole,szkola.Juz nigdy nie bede
                      miec spokojnego snu.I to,ze bede musiala przy dziecku udawac
                      szczesliwa i stworzyc mu normalny dom jest tak dolujace,ze az boli
                      niemal fizycznie.Zaczynam dzien z ogromna niechecia i mysla,ze moze
                      bede miec to szczescie i cos mi sie zlego przytrafi i skonczy sie to
                      wszystko.Czuje sie pogrzebana zywcem..chore to co zrobilam,tacy nie
                      powinni miec dzieci.Jak moglam tak zniszczyc swoje zycie??Jak ja
                      zazdroszcze ludziom zyjacym w wolnych zwiazkach i bezdzietnym.Moja
                      mama mi chwilowo pomaga ale co bedzie jak zostaniemy sami i bedziemy
                      musieli dzielic sie opieka nad tym dzieckiem??
                      • demonsbaby więzi emocjonalne z potomstwem 30.03.10, 05:20
                        Sabina są kobiety, które nie decydują się na dzieci, właśnie ze względu na "brak
                        instynktu macierzyńskiego" w ich odczuciach czy rozumieniu. Jednak ranga
                        problemu którą prezentujesz jest niestety bardzo niepokojąca. Natychmiast
                        udałabym się do lekarza: psychiatry lub psychologa i ginekologa w kwestii badań/
                        regulacji hormonów. Dziewczyny mogą mieć słuszność w kwestii depresji
                        poporodowej / baby bluesa, który cię przerósł. Kiedy urodziłaś maleństwo?
                        Udawanie nic ci nie da. Przede wszystkim negatywne uczucia kumulujesz wobec
                        niewinnego dziecka, które aby potrafiło normalnie funkcjonować wymaga twojej
                        troski, miłości i ciepła, bo jedynie w twoich ramionach, przy twojej piersi,
                        przy twoim zapachu i widoku, a także słysząc twój głos czuje się bezpieczne.
                        Jakie odczucia miałaś będąc w ciąży? Czując jak maluch się rusza / przewraca?
                        Też byłaś nieszczęśliwa?
                        Zadbaj o swoje zdrowie psychiczne, bo się nie uwolnisz, a możesz nawet znależć
                        rozwiązanie typowe dla ludzi z objawami zmęczenia depresją - targając się na
                        życie swoje albo czyjeś ...
                        Mąż ma prawo Ciebie nie rozumieć, ale musisz go poprosić o wsparcie. Przede
                        wszystkim - lekarz i ewentualne leki - to zmierza w złym kierunku i sama z tego
                        nie wyjdziesz. Komuś zniszczysz życie - a ofiary są przynajmniej 3, bo oprócz
                        siebie, zniszczysz jeszcze męża i dziecko.
                        • bracialwieserce sabino 30.03.10, 10:51
                          Wiadomo, że co się stało to się nie odstanie - jeżeli {w miarę jak dziecko
                          dorasta są inne problemy ale nie będzie takie niesamodzielne}Ci nie przejdzie a
                          dr nie stwierdzi problemów poporodowych - raczej nie sądzę aby to było coś co
                          chcą tu widzieć co poniektórzy/poniektóre - baby blues/depresja poporodowa. Ty
                          po prostu od początku nie chciałaś /nie byłaś pewna i teraz te uczucia tylko się
                          skumulowały i eksplodują. Tak bywa i nie jest prawdą, że macierzyństwo to dar.
                          Dla niektórych to po prostu przekleństwo. Jeśli nie pomoże Ci terapia/dr to
                          ewentualnie pozostaje Ci opcja odchowania dziecka i odejścia od męża i dziecka.
                          Moja Mama opowiadała mi, że podobnie zrobiła jej kolegi żona - oczywiście
                          wszyscy psy wieszali ale to po prostu nie był materiał na matkę. Kiedyś nawet
                          nie do pomyślenia były takie odczucia/sprawy a ona po prostu miała dzieci bo...
                          "naturalna" kolej rzeczy. On był dobrym ojcem -dziewczyny są fajne{znam je} z
                          matką miały kontakt odwiedzały etc. Nie poradzisz nic jeśli będziesz mimo wizyt
                          u dr tak się cały czas czuła! Po prostu zamęczysz się. Możliwe, że dr jednak
                          pomoże/terapia/ szczera rozmowa z mężem. Być może u Ciebie początki takie będą a
                          potem lepiej - jednak bez pracy+badań hormonalnych się nie obędzie. Przy
                          utrzymującej się niechęci lepiej odejść niż się męczyć + nie czuć satysfakcji -
                          czasem dopiero po fakcie się tak dzieje i żadne gdybyś myślała nie pomaga po
                          Wydarzeniu.
                          Masz możliwość poszukania wsparcia fachowego? I pytanie czy w ogóle chcesz?
                  • mgla_jedwabna Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 10.05.10, 22:13
                    Wydaje mi się, że to jest nie tyle "karanie męża", nawet jeśli ona sama tak to opisuje, ile zwyczajny spadek libido. Powodów ma dość: hormony po ciaży i porodzie, zmęczenie, nastroje depresyjne. To działa tak: jest zmęczona i smutna, jak mąż chce seksu, to ona myśli sobie: "jest mi smutno i źle, nie mam ochoty na nic, co dopiero na seks. Takiego wała!". I wydaje jej się, że to chęc ukarania męża. Nieprawda, gdyby mąż z dnia na dzień zmienił postawę, nie byłaby w stanie "nagrodzić" go seksem, bo z baby bluesa nie wychodzi się z dnia na dzień.
                • bracialwieserce Sama sciemniasz 29.03.10, 17:26
                  uważasz, że każda kobieta cieszy się jak głupia bo ma dziecko?
        • mgla_jedwabna Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 10.05.10, 22:08
          Ładnie ją wpędzasz w poczucie winy. Dziewczyna pisze, że ma dość macierzyństwa, tak na oko potrzebuje conajmniej odpocząć od dziecka, a ty jej mówisz, że nawet swoim dołem szkodzi dziecku ("to jaka jestes mamusia wplynie na psychike Twojego dziecka na cale jego zycie"). Typowe podejście poświęcającej się matki-Polki.

          Ja bym autorce wątku poradziła odświeżenie znajomości z jakąś niedzieciatą koleżankę. Wśród tych dzieciatych często panuje propaganda sukcesu - wszystkie ćwierkają o ukochanych dzidziach w towarzystwie, a w domu płaczą obierając marchewkę albo podrzucają dziecko babci lub opiekunce. Naprawdę lepiej to drugie, niemowlęciu wszystko jedno, kto mu zmienia pieluchę, a matka też człowiek i musi odpocząć. I chyba niedzieciata koleżanka prędzej zrozumie, że ma się dość zupek i kupek, niż taka z pieluszkowym zapaleniem mózgu.
      • kluchaleniwa Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 30.03.10, 09:12
        awaawa-bardzo ładnie napisane:-)
        • lilly811 Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 30.03.10, 15:47
          Wg mnie masz depresję poporodową- ja sama mam 3 miesięczne dziecko i
          przed porodem wydawało mi się, że od razu będę chciała opiekunkę,
          będę chciała chodzić na imprezy, botoks itd itp :) że nic się nie
          zmieni w moim życiu bo ja do tego nie dopuszczę, na dziecko
          zdecydowałam się dopiero w wieku 30 lat, ale gdy dziecko już się
          urodziło to ogarnęła mnie tak wielka miłość do tego maleństwa, że
          żadnej opiekunki bym do niego nie dopuściła, na żadne imprezy nie
          mam ochoty, nie śpię i sama zajmuję się dzieckiem bo mąż wpadł w
          misję zarobienia fortuny dla rodziny (...) i go nie ma od rana do
          21. A nigdy w życiu nie byłam tak szczęśliwa.
          Masz naprawdę wszystko co potrzebne do szczęścia- a nie cieszysz się
          z tego wg mnie właśnie dlatego, że dopadła cię depresja a nie
          dlatego, że nie nadajesz się na matkę...
          • bracialwieserce lily. 30.03.10, 17:24
            Z całym szacunkiem dla Ciebie - poczytaj posty forumowiczek w trakcie/po
            rozwodzie i niezdecydowanych - scedowanie na siebie WSZYSTKICH obowiązków
            związanych w wychowywaniem dziecka mści się - zwykle później. Dlatego chociażby
            nie warto WSZYSTKIEGO robić samej - chyba, że u WAs jest inaczej czego mogłaś
            nie napisać! I bez obrazy ale pisanie, że myślałaś, że nic się nie zmieni to
            dopiero brak wyobraźni.
            • lilly811 Re: lily. 30.03.10, 19:42
              Ale ja to wszystko bardzo dobrze rozumiem- chciałam tylko pokazać
              autorce posta, że ja pomimo wielu problemów jestem szczęśliwa z
              bycia mamą mimo, że właśnie przed porodem byłam osobą egoistyczną,
              zapatrzoną w siebie i myślącą o własnych przyjemnościach- kobieta
              która rodzi dziecko przestaje myśleć tylko o sobie- choć ja moje
              dziecko traktuję trochę jako integralną część swojej osoby ;) dbam
              teraz tak dobrze jak o siebie i o dziecko :) a co do męża- on sam to
              już bardzo dobrze rozumie ale nie potrafi przestać- coś mu się
              porobiło, że musi udowodnić, że uda mu się nas utrzymać na dobrym
              poziomie- im bardziej się miota tym gorzej- potem wraca i ma wyrzuty
              sumienia, że nie jest z dzieckiem, żyje pod straszną presją którą
              narzucił sobie sam- bo finansowo nam nie jest źle- co ja mam zrobić?
              rozwieść się? to takie proste?
              • bracialwieserce lilly 2 30.03.10, 20:17
                No ale właśnie tu jest pies pogrzebany! Nie kumasz, że to, że Ty akurat się
                cieszysz i jest Ci ok w tym stanie nic nie znaczy dla założycielki wątku?
                No super że Tobie się układa ale nie każdy/każda tak ma! Jej jest podwójnie
                trudno jako człekowi i kobiecie bo pod względem bycia matką kobieta jak by nie
                było ma więcej narzuconych wyobrażeń do spełnienia!
                Więc Ty dobijasz ja niejako na zasadzie zobacz, zobacz można! Mnie się udało.
                Niejako potwierdzasz "zdrową" obiegową formę/wyobrażenia a ona nie, rozumiesz i
                może to być kopanie leżącego! Jeśli facet rezygnuje z bycia ojcem {nie spełnia
                się} uznaje się go za typowy przypadek =bo to facet i niejako to go tłumaczy
                tzn. jest niedojrzały, mógł nie zapładniać, po co chciał a teraz mu się
                odwidziało. Uważa się takie zachowanie za typowe dla tego gatunku ale u kobiety
                tak "łatwo" to nie przejdzie podczas gdy może być podobnie {przyczyny, niechęć}
                bo to matka/karmicielka etc.
                Po 2 przepraszam Cię bardzo ale jak słyszę {a dość } często argumentacje taka,
                że dziecko mnie wyleczyło z egoizmu etc. to mną aż trzęsie. Generalnie ludzie
                nie odróżniają i uważają za tożsame dbanie o siebie{już nawet Maslow pisze o
                potrzebach -hierarchia potrzeb, słynna piramida Maslowa}= egoizm. Na Boga
                wiadomo, że org. słabszy tu dziecko{zwłaszcza jak było chciane - a i tak mogą
                być problemy} ma swoje potrzeby i płacz etc. niejako wymusza ciągłe pogotowie
                rodziców/matki {wiadomo, że i z biologicznego - hormonalnego pkt.widzenia można
                to i naukowo uzasadnić ale mniejsza o to}ale gdzie tu mowa o tym, ze jak byłaś
                sama/w parze dbałaś więcej o siebie lub w ogóle i jaki to znowu egoizm. U nas
                jak ktoś coś robi dla siebie co jest normalnym odruchem albo sam się biczuje, że
                on egoista{co zabija wszelką radość i powoduje wyrzuty sumienia bo przecie to
                nie przystoi} albo "inni" go w tym utwierdzają/uświadamiają. KOSZMAR!
                Autorki problem jest zupełnie inny. Wiadomo, że wszystko znosi się łatwiej
                jeżeli wybór jest integralny z myśleniem/działaniem bez presji/oczekiwań/namów
                zgodnie z tym co się czuje i myśli. Tu na wstępie było już źle a teraz sytuacja
                jest koszmarna dla autorki bo nie odnajduje się w tej NOWEJ rzeczywistości,
                czuje się do niej przymuszona i bunt/żałość tylko w niej rośnie. Oczywiście
                typowe jest pisanie i tylko czekać aż ktoś walnie kwiatek w postaci to oddaj do
                adopcji
                tyle kobiet dzieci mieć nie może
                co z ciebie za matka etc.
                Dobrze i fajnie byłoby gdyby to była depresja poporodowa ale trochę wody już
                upłynęło i co będzie jak to nie to?! Fajnie byłoby w tym sensie, że dp da się
                leczyć a to drugie nie za bardzo! Do miłości nikogo się nie zmusi w tym do
                własnego nawet dziecka. Autorka jest w potrzasku bo jak źle pójdzie spędzi swoje
                życie w klatce bez szans na zrozumienie {bo Ty matka jesteś, no} i ratunek!!!!
                Co do Twego męża - raz piszesz, że wszystko robisz sama potem ze Ci on pomaga
                ok, tylko uganianie się za kasą często kończy się wyczerpaniem albo obwinianiem
                2 połowo o to, że zobacz ja tu haruję a Ty co!? Lub totalnym niezrozumieniem
                tematu pracować dla rodziny?! Sorry jak on wraca o tej 21 to w czym on Ci taki
                wykończony pomoże? RAZ nie jest dobrze dla niego i org tak tyrać nawet jeśli
                jest się młodym i sprawnym. Dwa nie musisz od razu rzucać w przestrzeń
                zaczepnie, czy masz się rozwodzić tylko małymi krokami stopniowo z nim
                współpracując i do urzygu tłumacząc zmniejszać jego bytność w pracy. Jak by co
                zabrać na spotkania ludzi nadmiernie pracujących bo dobrze to się samo nie zrobi
                a nie jest normalnym harowanie od rana do 9 ze złym skutkiem dla
                niego/związku/rodziny a jak sama piszesz głodem nie przymieracie!
                • lilly811 Re: lilly 2 30.03.10, 21:23
                  No już dobrze...co do moich problemów ja to wszystko dobrze wiem :)-
                  akurat w moim przypadku żal mi mojego męża, bo chce dobrze a mu nie
                  wychodzi- sam wie, że mu umyka wiele z życia dziecka i jest mu
                  strasznie przykro- mam nadzieję, że uda mi się nad tym z nim
                  popracować, bo poza tym ja jestem bardzo szczęśliwa i czuję się
                  kochana :)
                  -ale nadal wydaje mi się, że autorkę wątku dopadła depresja
                  poporodowa- bo to co pisze na to wygląda- tak to się właśnie objawia-
                  i nie leczona może trwać lata...
                  • lilly811 Re: lilly 2 30.03.10, 21:30
                    Gdyby autorka wątku miała jedynie problem ze swoim macieżyństwem nie
                    mówiłaby o problemach z seksem, czy, że marzy o starości- cały ten
                    post składa się w jedną całość- depresja poporodowa...Sabino- może
                    pomogłyby tobie wakacje, samotny wyjazd- skoro czujesz się uwięziona
                    z dzieckiem- może spróbuj na jakiś czas od niego odpocząć i
                    zastanowić się nad wszystkim...
    • 2.bad.girl Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 30.03.10, 21:22
      Sabina idź do dobrego lekarza, zadbaj o siebie.
      I przedewszystkim nie wpędzaj sama siebie w dołek
      zapominając o tym że to ciagle jest też Twoje własne życie.
      To że jesteś mamą nie znaczy że masz nie żyć również swoim życiem.
      Jak wyjdziesz z dołka zajmij się swoimi planami marzeniami i pasjami.
      Żyj swoim zyciem...realizuj się, bądź twórcza tak jak byś chciała.
    • nick_ze_hej Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 31.03.10, 09:11
      Wysyłacie Sabinę do psychologa, psychiatry, na terapię, bo ma ponoć depresję
      poporodową, baby bluesa itd. Dlaczego nikt nie rozważa opcji, że ona jest po
      prostu zwyczajnie nieszczęśliwa z powodu błędnej i nieodwracalnej decyzji
      życiowej. Uległa presji męża, presji obowiązującego modelu życia i zwyczajnie
      zrobiła sobie krzywdę. Znalazła się w matni, z której nie widzi wyjścia. Opcja
      leczenia depresji poporodowej sugeruje, że jak się jej podda to wszystko wróci
      do społecznie akceptowalnej normy, pokocha dziecko, poczuje się dobrze w roli
      matki. A jeśli nie? Może jest jej potrzebna pomoc w znalezieniu optymalnego
      modelu życia, w sytuacji w jakiej się znalazła z uwzględnieniem i akceptacją
      faktu , że nigdy nie pokocha swojego dziecka i nigdy nie znajdzie szczęścia w
      życiu rodzinnym. Modelu, który będzie najmniej bolesny dla niej, jej męża i
      przede wszystkim dla ich dziecka.
      • nick_ze_hej Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 31.03.10, 09:18


        nick_ze_hej napisał: Dlaczego nikt nie rozważa opcji, że ona jest po
        > prostu zwyczajnie nieszczęśliwa z powodu błędnej i nieodwracalnej decyzji
        > życiowej.


        Sorry bracialwieserce, nie doczytałem twojego wątku:)
      • demonsbaby jest tu i logika 31.03.10, 09:35
        nick_ze_hej napisał:

        > Wysyłacie Sabinę do psychologa, psychiatry, na terapię, bo ma
        ponoć depresję
        > poporodową, baby bluesa itd. Dlaczego nikt nie rozważa opcji, że
        ona jest po
        > prostu zwyczajnie nieszczęśliwa z powodu błędnej i nieodwracalnej
        decyzji
        > życiowej.

        Być może z działania nie pozbawionego podstaw. Pierwszym krokiem do
        eliminacji poważnych problemów życiowych jest wstępna eliminacja
        przyczyn chorobowych. Zasadniczo tak rozumiem funkcjonowanie
        człowieka. Na tych podstawach opiera się nawet prawo karne, czyli
        wykluczenie niepoczytalności sprawcy czynu zbrodniczego lub
        niedozwolonego.
      • bracialwieserce nick_ze_hej 31.03.10, 21:49
        Ja się z Tobą zgadzam po przemyśleniu sprawy -dziś modne w sumie jest
        gadanie/polecanie/diagnozowanie że to depresja pop. etc. ale przecież są
        przypadki{osoby}, że powód jest prozaiczny. Autorka od początku nie była
        przekonana więc to pewnie {wiadomo do dr można się przejść nie zaszkodzi badań
        porobić też} konsekwencje złej decyzji. Któraś tu z pan od razu rzuciła i
        wiadomo jak ciężko musi być autorce od razu, że czemu ona się dziwi, że mąż nie
        zrozumiał?! Jasne bo przecież jak już napisałam samo przez się, że ma się
        dziecko powinno uszczęśliwiać kobietę i to normalne a to o czym pisze Sabina to
        już nie. Jeśli facet nie lubi seksu to gej a jak nie prowadzi samochodu to
        cienias/niemęski -bodajże w którymś dziale na gazecie ludzie się właśnie w takim
        wątku produkują! I jak to kobieta może nie kochać /lubić swego dziecka!? Ano
        może jak widać w tym/po tym wątku i innych. Inna sprawa, że zrozumienia brak .
        Łatwo się pisze/mówi idź do dr! Pójdzie - i jaka opcja pozostanie gdy dr nie
        stwierdzi depresji i zaburzeń hormonalnych. Przecież są takie osoby, które mimo,
        że mają dzieci nie jest to dla nich radość? Co takim osobom doradzić - może Pani
        Agnieszka wie?
        Tylko ludzie bez gadanie
        trzeba było myśleć
        nie poddawać się presji
        rzuć się z mostu
        minie i pokochasz {a jak nie?}
        Czy jakiś dr pomijając zdiagnozowanie upragnionej depresji {tu raczej przez
        forumowiczów} może pomóc jak napisał Kolega "odszukać" model optymalny życia?
        Sabina a zastanawiałaś się nad jakąś opcją, którą tu rzucamy?
    • olunia882-to-ja Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 31.03.10, 13:55
      sabina_5 napisała:

      .Probowalam rozmawiac z mezem na
      > ten temat(pomaga mi we wszystkim)ale on stwierdzil,ze trzeba bylo
      > myslec przed.To mnie bardzo zabolalo..dlaczego nie dodal mi otuchy??

      otuchy? co mial ci powiedziec? może on kocha wasze dziecko?i to jego zabolały
      twoje słowa bardziej niż możesz sobie wyobrazic


      > A potraktowal tak oschle i bez uczucia???Jestesmy 6 lat razem,3 po
      > slubie.Jedyny sposob w jaki moge go ukarac to calkowity brak
      > seksu.Wiem..to prymitywne..ale.. Niech cierpi.Jest mi zle,po
      > prostu.Nie wiem po co to pisze..Mam poczucie przegranego
      > zycia..czuje bol..taki nie do opisania..

      niech cierpi?? dziewczyno to ty cierpisz, udaj sie do psychologa, to nie wstyd,
      a może masz depresję poporodową i dlatego tak myślisz.
    • szachula30 Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 31.03.10, 18:25
      Jedyne co mogę poradzić Ci w tej sytuacji to wizyta u psychiatry. Jak
      najszybciej, to prawdopodobnie jest depresja. Nie poradzisz sobie sama,
      ani gadając z mężem. Lekarz potrzebny. Naprawdę. Zanim będzie za późno.
      Pozdrawiam serdecznie!
    • sabina_5 Re: nick_ze_hej 01.04.10, 01:53
      Moim zamiarem bylo odejscie od meza i dziecka..Ale nie moge tego
      zrobic poniewaz wyrzuty sumienia mnie beda przesladowac kazdego
      dnia.Moja mame by to bardzo zranilo.Podczas ostatnich tyg ciazy
      robilam takie sceny histerii,ze dla mojego meza byloby to wybawieniem
      (powiedzial mi:mozesz odejsc tylko zrzeknij sie praw do dziecka!!!!)
      Mysle,ze nic dla niego juz nie znacze(nie dziwie sie,bo chcialam
      pozbyc sie ciazy).Dziecko jest calym jego swiatem.Sa takie dni,ze
      udaje zadowolona z zycia kobiete..ale np.dzisiaj wieczorkiem bylam
      sama na spacerze i plakalam idac ulica do domu bo znow dopadly mnie
      te mysli,ze zrobilam sobie z zycia pieklo.Mysle,ze ja po prostu
      zrobilam sobie krzywde i nie potrafie sie z tym pogodzic,nie
      odnajduje sie w tym.Byc moze jest to tez depresja.Jak mam zyc??Mam
      udawac,ze jest ok??Nie odejde od nich.Gdy probuje z mezem rozmawiac
      na ten temat to widze obrzydzenie na jego twarzy..Wykorzystal mnie
      do rodzenia a teraz moge sobie odejsc..Co mam robic???Nie odbiore
      sobie zycia...Nie potrafie zaakceptowac mojej sytuacji..
      • demonsbaby sabina 01.04.10, 07:19
        wizyta u psychologa będzie owocować tym, że ktoś obiektywny rozumiejący pewne
        mechanizmy naszego funkcjonowania, na podstawie twojej "diagnozy" zachowań
        określi tobie kierunki działań. Czasami kręcimy się w miejscu, nie wiemy jak
        wybrnąć z sytuacji, a rozwiązania są trywialne czy też na tyle proste, że nie
        potrafimy ich zobaczyć. Skoro napięcia w twoich relacjach z mężem urosły do tej
        rangi, a dziecko jest powodem twojej być może depresji, w którą sama się
        wpędzasz tyt. nie odnalezienia się w roli matki, to tkwienie w takim układzie -
        NIE JEST TYLKO KRZYWDĄ DLA CIEBIE. Krzywdzisz dziecko i męża. Nie wiem jak
        dużych oczekujesz ofiar. Poukładaj sobie w głowie, zacznij od wizyty i rozmowy z
        psychologiem, nie szczędż szczegółów. Może rozwiązaniem chwilowym, żebyś mogła
        sama zrozumieć co robić / czego chcesz jest odejście od męża i dziecka na jakiś
        czas. Posiedż w samotności, odpocznij od wszystkiego -potem zacznij działać
        realnie. Chcesz żyć sama - to podejmij taką decyzję. Twój mąż praw przez Sąd cię
        nie pozbawi, bonie ma do tego podstaw.
        • verdana Re: sabina 01.04.10, 09:08
          Na peeno potrzebny Ci psycholog. Rozumiem, ze mozesz nie chceć
          dziecka, tak bywa - ale niezaleznie od tego, nie możesz krzywdzić
          dziecka i męża. Twoja decyzja, ze nie odejdziesz, bo zjedza Cie
          wyrzuty sumienia, Twoja mama sie zmartwi itd. nie są istotne.
          Przykro mi, ale jesteś osobą dorosłą - decydujac się na dziecko (co
          oznacza "mąż wykorzystał mnie do rodzenia - zgodziłaś się
          przecież...), masz wobec niego obowiązki. Nie moze być tak, ze
          myslisz w tej chwili wyłącznie o tej kwestuii z wlasnego punktu
          widzenia - a mam wrazenie, ze tak jest. Z jednej strony uznajesz, ze
          dziecko zmarnuje Ci życie - byc może. Z drugiej - nie chcesz dziecka
          oddać mężowi i zrzec się praw. Dlaczego? Czy jednak ze wzgledu na
          uczucie do dziecka, czy ze wzgledu na to, jak ludzie Cię bedą
          oceniać? Zastanow się, bo to wazne. Jesli to pierwsze - to mozna
          jeszcze wiele zmienić. Jeśli drugie - cóż, powiem brutalnie - to Ty
          masz poniosić konsekwencje błędnych decyzji, nie dziecko.
          Być moze jednak to depresja i po leczeniu po prostu problem zniknie.
      • mgla_jedwabna Re: nick_ze_hej 10.05.10, 22:24
        Jak czytam twoje posty to wyłania mi się obrazek kobiety, która żyje, aby spełniać pragnienia innych ludzi. Dziecko masz, bo mąż chciał. Nie odejdziesz od męża, bo "moją mamę by to bardzo zraniło". Co ma twoja mama do twojego małżeństwa?

        "nie moge tego zrobic poniewaz wyrzuty sumienia mnie beda przesladowac kazdego dnia"

        Ale co właściwie miałabyś sobie wyrzucać? Dlaczego miałabyś mieć poczucie winy i co miałoby być ewentualną "winą"?

        "plakalam idac ulica do domu (...) Gdy probuje z mezem rozmawiac na ten temat to widze obrzydzenie na jego twarzy..Wykorzystal mnie do rodzenia a teraz moge sobie odejsc.."

        To po co ci taki mąż?

        "Co mam robic???"

        Na początek zastanów się, czego chcesz. Czego w życiu pragniesz? (Nie czego pragnie twoja rodzina w związku z tobą). A potem zastanów się, jak to osiągnąć.
    • marianka_marianka Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 01.04.10, 10:17
      Rozmowa z mężem Ci w niczym nie pomoże. Jak sama widzisz mąż uznał Cię za wyrodną matkę i żonę i kazał Ci odejść i zrzec się praw do dziecka.
      Przestań rozmawiać na ten temat, bo znienawidzi Cię do końca i sam zadecyduje o pozbyciu się Ciebie z domu.

      Osobiście znam kobietę, która urodziła dziecko i zostawiła je swoim rodzicom, bo nie nadawała się na matkę pod żadnym względem. To była jej decyzja, a dziecko miało spokojne dzieciństwo z kochającymi dziadkami.

      Nie chcesz dziecka, to go zostaw, a nie rób wszystkim dookoła wyrzutów z powodu wyłącznie Twojej decyzji.
      • bracialwieserce marianka. 01.04.10, 13:19
        Wiesz marianka_marianka może bez nadinterpretacji - no chyba, że Ty wiesz, że
        ona jest wyrodna matka i zoną boś to usłyszała. Myślenie życzeniowe u Ciebie
        dominuje albo masz podsłuch zainstalowany u nich.
        Jasne najlepiej nie rozmawiać tylko ciągnąć swój wózek w nadziei, że problem nie
        werbalizowany zniknie! Ona nie robi wszystkim dookoła wyrzutów li jedynie sobie
        i facetowi!
        To jest taka sama sytuacja jak namowa kobiet na to, żeby mieć dziecko kiedy
        facet zdecydowanie jest niechętny - tylko, ze jak on w końcu odchodzi to jest
        świnia - bo niby tez seks uprawiając powinien wiedzieć co się może zdarzyć!
        Można też jeszcze argumentować, że przecież są małżeństwem więc to naturalna
        kolej rzeczy- to się tez często zdarza. Poza tym człowiek robi bzdury w życiu
        mniejszego i większego kalibru. A oddanie dziecka wcale nie takie proste. Wszak
        ostracyzm społeczny to wielka broń. Swego czasu bodajże Środa pisała jak była
        świadkiem w sądzie, że matka uznała iż to ojciec będzie lepszym rodzicem na ten
        dyktat {mimo, że rodzice byli zgodni w tej kwestii} - sędzina ryknęła, że nie
        powoli i strzeliła panci wykład - no przecież pani jest matką. To jest silnie
        związane z kulturą/tradycją - matka musi chcieć dziecka/jeżeli jest
        zawiedziona/rozczarowana/nie pasuje jej ta rola musi się męczyć /udawać etc.
        Można i mówić o dojrzałości/niedojrzałości niestety niektóre sprawy wychodzą
        dopiero po. Smutne ale prawdziwe.
        Jak u nas patrzy się na faceta, którego porzuciła partnerka a on został z
        dzieckiem - bohater, biedny tatuś - matka to wywłoka etc. W druga stronę - norma
        a facet no tak bo to facet.
        Nic dziwnego, że sabina się boi i chce odejść ale....
        Myślę, że to musi być dramat jak się dziecka nie chce a ma i ta niechęć nie
        przechodzi.
        • marianka_marianka Re: marianka. 01.04.10, 23:02
          bracialwieserce napisała:

          Wiesz marianka_marianka może bez nadinterpretacji - no chyba, że Ty wiesz, że ona jest wyrodna matka i zoną boś to usłyszała.


          Autorka pisze:
          Probowalam rozmawiac z mezem na
          ten temat(pomaga mi we wszystkim)ale on stwierdzil,ze trzeba bylo
          myslec przed.
          Moj maz mnie namowil na dziecko.Mam zal
          do niego(chociaz przeciez zgodzilam sie),czuje ze moim kosztem
          spelnil swoje marzenie.
          Moim zamiarem bylo odejscie od meza i dziecka.
          robilam takie sceny histerii,ze dla mojego meza byloby to wybawieniem
          (powiedzial mi:mozesz odejsc tylko zrzeknij sie praw do dziecka!!!!)
          Mysle,ze nic dla niego juz nie znacze.
          Dziecko jest calym jego swiatem.
          Gdy probuje z mezem rozmawiac
          na ten temat to widze obrzydzenie na jego twarzy.

          Dalej uważasz, że nie myśli o niej jak o wyrodnej matce i żonie?
          Przecież ona sama to o sobie pisze tyle że nie dosłownie.

          I zgadzam się z enith - cały światopogląd Autorki świadczy o tym, że popełniła błąd zostając matką. Dziwi mnie to, że faktycznie dała się namówić w kwestii tak poważnej jak dziecko, znając doskonale swoje podejście.

          --
          Gość:teddy bear: Odkryłem, że moja żona zwraca się do kolegi z pracy per "misiaczku". Dodam że mnie tak już od dawna nie nazywa... Moim zdaniem to co najmniej "dziwne"... Co o tym sądzicie? Odpowiedz by fragles: Pewnie już się dobrał do miodu, a ty nie możesz być misiaczkiem bo jesteś jelonkiem.
          • bracialwieserce Re: marianka.2 02.04.10, 00:50
            Nie uważam aby była wyrodną matką z niechęcią ale zajmuje się dzieckiem nie? Nie
            zakopała w ogródku ani nie zostawiła w beczce. Bo każdemu wydaje się że dla
            kobiety to cud i miód - zwłaszcza, że tak się kładzie do głowy to skąd facet
            miałby mieć inne wyobrażenie? Więc dla niego może to być"dziwne" ,niektóre
            kobiety mogą tak mieć. No dała się namówić - ludzie robią większe/mniejsze
            głupstwa. Przecież jest multum dzieci urodzonych bezrefleksyjnie więc to nie
            jest nic dziwnego. Być może sądziła, że minie, każda kobieta powinna mieć
            dziecko, że swoje się bardziej kocha/lubi nawet jak jest niechęć do dzieci
            generalnie etc. a tu .d...a to jest naprawdę częste - ja sama znam w najbliższym
            mi otoczeniu - mam takie koleżanki koleżanek - dziewczyny/kobiety czasem o tym
            gadają. Czasem też to "widać", można odczuć. Facet też nie jest święty w tym
            przypadku - nieco do tej "wyrodności" się przyczynił! Tak czy siak Sabiny żal.
            Może się nigdy nie zdecydować odejść i będzie się męczyć, możliwe też że może
            jak pogada z dr będzie choć trochę lepiej nie wiem to bardzo trudna sprawa!
            SABINO my tu piszemy/gadamy staramy się coś poradzić ale co Ty na to? Gadałaś ze
            swoją Mamą? Masz kogoś zaufanego co by się chociaż wyżalić - czasem i to dobre
            miast się dusić!?
            • sabina_5 Re: marianka.2 02.04.10, 11:12
              Tak,moja mama uwaza,ze powinnam pogodzic sie z ta sytuacja i byc
              matka dla dziecka mimo wszystko..Moj plan jest taki:zbadac
              hormony,schudnac troche,pogadac z psychoterapeuta bo byc moze taka
              rozmowa pomoze mi zaakceptowac ta sytuacje..i powrocic do
              pracy.Musze poniesc konsekwencje mojej decyzji i pogodzic sie z
              tym,jakos nauczyc sie tej roli.Szkoda mi dziecka bo swiat jest
              okrutny a byc moze moja obecnosc w jego zyciu uchroni go przed czyms
              zlym.Bede udawac przed swiatem,ze jest ok.
    • zmija_koralowa Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 01.04.10, 14:14
      Sabina, ty w ogóle czytasz i przyswajasz co ci forumowicze radzą?
      Czy piszesz tylko po to, żeby się nad sobą użalać? Im bardziej się
      użalasz tym bardziej widać, że potrzebujesz pomocy psychologa. Bo
      reagujesz (albo lepij powiedziane, wcale nie reagujesz) tak, jakbyś
      w ogóle nie oczekiwała porad - no chyba, że jesteś trollem.
    • enith Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 01.04.10, 18:01
      Uważam, że diagnoza depresji i baby blues'a jest tyleż optymistyczna, co błędna. Przecież wyraźnie napisała, że rodzina (nie tylko dziecko) to źródło "wiecznej frustracji", że chce być wolna, marzy o starości, gdy rodziny już nie będzie, dziecka nie chciała i nie kocha. To jest baby blues? Nie, Sabiny emocje to nic innego, jak pokłosie tragicznej pomyłki życiowej, jaką było założenie rodziny. Nie wiem skąd, u licha, bierze się powszechne przekonanie, że każda bez wyjątku kobieta nadaje sie na matkę? Że życie rodzinne to spełnienie marzeń każdej kobiety, a jak dziecko zdrowe, a mąż dobrze zarabia, to nic, tylko sikać po nogach z radości, a frutracja po urodzeniu dziecka to nic, tylko depresja poporodowa. Owszem, w znakomitej większości pewnie jest to depresja, ale chyba nie tu! Dziewczyna nigdy nie chciała mieć rodziny, na dziecko (uwaga!) NAMÓWIŁ ją mąż. Efekt? Histeria w ciąży, chęć usunięcia dziecka, po urodzeniu natomiast brak z dzieckiem więzi, brak miłości, poczucie uwięzienia w roli żony i matki.
      Sabina oczywiście powinna iść do lekarza. Jeśli ten potwierdzi "tylko" depresję to świetnie, bo da się to leczyć. Jeśli jednak okaże się, że to nie depresja, a życiowy błąd, terapia pozwoli uporać się z konsekwencjami decyzji czy to o pozostaniu z rodziną i próbach dopasowania się do sytuacji, czy też o odejściu od męża i dziecka.
      • bracialwieserce enith -święta prawda 01.04.10, 18:33
        Może pani dr się wypowie?
        • zla.kobieta1000 Re: enith -święta prawda 02.04.10, 20:39
          Podbijam. Ciekawy temat.
          W jaki sposób pogodzić dwie, czasem skrajnie sprzeczne sprawy, macierzyństwo i
          to, kim się jest, kim chciałoby się być, z bagażem własnych poglądów, opinii.
          Myślę, że niejedna kobieta wcale się nie pali do macierzyństwa, a ono po prostu
          się przydarza, potem depresje, ucieczka w pracę, kłótnie małżeńskie, oschłość
          wobec dzieci.
          Jak znaleźć najbardziej satysfakcjonujący model - tak może egoistycznie napiszę
          - żeby macierzyństwo uszczęśliwiało nie tylko dziecko, ale i matkę, która może
          wcale nie ma tego "naturalnego genu"?.
          Jak znaleźć swoje miejsce w kulturze, która z jednej strony niemal uświęca
          wszystko, co jest robione dla dzieci i z myślą o nich, z drugiej strony pokazuje
          nam, jakie to jesteśmy życiowe niedojdy i czego się wyrzekamy, zostając np. 3
          lata z dzieckiem w domu...
          • 2.bad.girl Re: enith -święta prawda 03.04.10, 14:32
            Nie oceniajcie autorki postu.
            Dziewczyna próbowała się dopasować do ogólnie przyjętego modelu,
            na pewno zależało jej na mężu.
            Podjęła decyzję, choć nie w zgodzie ze sobą.
            Nie nam oceniać czy to dobrze czy źle.
            Teraz najważniejsze aby odnalazła siebie samą w tej sytuacji,
            i dostrzegła w niej możliwość bycia wolnym.

            Nie sądzę że to depresja poporodowa.
    • m.a.r.t.a.1983 Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 03.04.10, 01:16
      Bardzo współczuję całej twojej rodzinie że musicie borykać się z takim problemem
      jak niechęć matki do własnego dziecka.
      Było by super gdyby się okazało że to tylko depresja poporodowa, bo jak też
      jestem młodą matką (już 13 miesięcy) i trudno mi sobie wyobrazić nawet takie
      podejście.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 05.04.10, 14:12
      Cóż, przedstawiła Pani mniej romantyczną wersję uczuć rodzinnych, a przede
      wszystkim ,macierzyńskich. Wydaje mi się, że wbrew pozorom często występującą,
      ale równie często skrywaną, przez co kobiety z podobnymi uczuciami są mniej
      znane i wywołują głównie zdziwienie i negatywne opinie. Poza tym otoczenie
      próbuje uznać je za chore a ich stan za przejściowy i dlatego większość rad to
      próba dostosowania kobiety do powszechnie obowiązującego wzorca, w którym
      macierzyństwo jest niezwykle ważną i idealizowaną sferą życia. Decyzja o braku
      dziecka często jest kwitowana stwierdzeniem: "będziesz żałować, gdy będzie za
      późno". Jest w tym stwierdzeniu zawarta groźba, przed którą wiele kobiet o
      poglądach i potrzebach podobnych do autorki wątku, kapituluje. I jak się czasem
      okazuje na swoją zgubę.
      To prawda, że takiej decyzji można żałować, jak wielu innych w życiu, równie
      poważnych. Wtedy trzeba i taką stratę przeżyć.
      Myślę, że to co Pani napisała w ostatniej swojej wypowiedzi brzmi bardzo
      rozsądnie i pragmatycznie w Pani obecnej sytuacji. I kolejność też wygląda na
      słuszną.
      Opisana sytuacja może też się jeszcze zmienić, przez co nie musi być
      dożywotnim wyrokiem. Może dziecko w starszym wieku zmieni Pani uczucia do niego.
      Już to, że chce je Pani chronić przed domniemanym "złem świata" brzmi
      optymistycznie dla Waszej relacji. Napisałam optymistycznie myśląc o tym , że
      może zacząć ona sprawiać i Pani przyjemność, bo o to tu chodzi. Być może
      zdecyduje się Pani odejść, ale zachowa Pani możność kontaktu z dzieckiem , co
      też jaśniej określi Wasze relacje i sprawi, że będą one oparte na bliższych
      prawdy założeniach.
      Może też Pani wybrać i tę drogę, którą Pani opisała czyli poniesienia
      konsekwencji swojej decyzji. Jak Pani widzi wyborów jest więcej. To samo w
      sobie daje odrobinę poczucia wolności, której teraz Pani nie czuje i nie widzi
      wokół siebie. Myślę, że warto też przypatrzeć na relację z mężem. Z Pani
      krótkich uwag wynika, że nawzajem macie do siebie pretensje za tę samą sytuację,
      którą każde z Was inaczej przeżywa i ma ma dla niej wzajemnego zrozumienia. To
      też jest ważna sprawa. A odwet jaki Pani wymyśliła, z czasem może uderzyć też w
      Panią. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • zla.kobieta1000 Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 05.04.10, 20:06
        No właśnie, tak jak napisała Pani Agnieszka, chyba trzeba wyciągać z tej
        sytuacji życia rodzinnego jak najwięcej dla siebie - popieram gorąco!
        Bardzo czekałam na córkę, odcierpiałam zagrożoną ciążę i mnóstwo innych
        problemów, kochałam i dbałam o swoje maleńkie dziecko - ale chyba dopiero teraz
        (prawie 4 lata) przeżywam autentyczną radość w kontakcie z córką, bo można z nią
        pogadać, fajnie się pobawić itp. Przez krótki okres czasu w życiu byłam
        nauczycielką, miałam super kontakt z dziewczynkami w wieku gimnazjalnym i już
        nie mogę się doczekać, kiedy moje dziecko będzie jeszcze większe i np. pójdziemy
        świadomie razem kupować ciuchy albo kosmetyki;).
        Wrażenie moje na razie jest takie, że im dzieci większe, tym fajniejsze i tym
        bardziej jest z górki.
        Rada dla autorki wątku - nie zamęczaj się myślami, próbuj faktycznie nawiązać
        więź z maluchem, poprzez zabawę, aktywne zabieranie dziecka w miejsca, które Cię
        interesują, gdzie chcesz i lubisz bywać. Rób to, co lubisz i niech maluch Ci w
        tym jak najwięcej towarzyszy, nie separuj się na siłę od rodziny, szukaj w
        zadaniach, jakich jednak chcesz się podjąć, źródeł radości i przyjemności DLA
        SIEBIE.
        • a.g.g.a Zgadzam się z "bracialwieserce".. 05.04.10, 21:23
          Autorka wątku nie ma żadnej depresji poporodowej,tak obecnie
          modnej,prędzej ma depresję spowodowaną tkwieniem w sytuacji
          życiowej,której nie może znieść/której z róznych względów(może złe
          doświadczenia z dzieciństwa,zły kontakt z własnymi rodzicami?)nie
          chciała/do której nie dojrzała itp..
          Trudna sprawa,bo stało się..Dobrze rokujące jest to,że autorko
          wątku,mimo wszystko masz poczucie obowiązku wobec dziecka i rozum Ci
          podpowiada,że nie możesz tego dziecka skrzywdzić..
          Miałam podobnie do Ciebie,nie chciałam dziecka.Po porodzie
          towarzyszyły mi identyczne myśli jak Tobie,identyczne poczucie kuli
          u nogi,która nieuchronnie ciągnie na dno,pewność że moje życie się
          skończyło..
          Wróciłam do pracy,z czasem te uczucia malały,pojawiała się
          miłość,ale trwało to około 1.5 roku.Nigdy nie zaniedbałam
          dziecka.Obecnie kocham je nad życie(może słuszne jest przypuszczenie
          p .Agnieszki że gdy dziecko będzie starsze to pojawią się pozytywne
          uczucia..)Obecnie nawet przez mysl mi nie przejdzie że mogłoby nie
          być mojego malucha,obecnie dziecko daje mi ogrom radości..
          Nie wiem jak będzie u Ciebie..Pewne jest że nie masz instynktu
          macierzyńskiego i nigdy nie będziesz "typową"mamusią..Pewne jest,że
          nie będziesz ciągle tkwiła w tak trudnych uczuciach i emocjach,sama
          zobaczysz..
          Radziłabym Ci dbanie o malucha,mimo wszystko zapewnianie mu,tak
          bardzo potrzebnego mu do prawidłowego rozwoju poczucia
          bezpieczeństwa i bliskości matki,bo póżniej tego już nie naprawisz...
          Radziłąbym Ci pójście do pracy,zadbanie o siebie i obowiązkowo
          terapię u dobrego terapeuty,jeśli to konieczne razem z mężem.
          Wierzę,że będzie lepiej,że jeszcze będziesz cieszyła się życiem i
          obecnością dziecka,ale musisz nad tym pracować.
          Użalaj się nad sobą jak chcesz,byle by nie uniemozliwiało Ci to
          pracy nad sobą,pracy nad uporządkowaniem swojego życia i
          odnalezieniem swojego miejsca.
          Powodzenia:)
    • siostrakuleczki Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 10.05.10, 15:31
      Droga Sabino, nie jesteś sama. Jestem pewna że jest mnóstwo kobiet
      takich jak ty, borykających się z taimi samymi problemami. Ja też
      mam dziecko. Ma pięć miesięcy. I czuję coś podobnego do Twoich
      uczuć. Dodam ylko że go bardzo pragnęłam, walczyłam o nie bo ąż nie
      chciał mieć dzieci. Gdy zaszłam w ciążę byłam bardzo szczęśliwa. Mąż
      niestety nie. Wiele razy mówił przykre słowa, gdy mi w ciąży coś
      dolegało cieszył się mówiąc :sama tego chciałaś, sama jesteś sobie
      winna.
      Ja cały czas walczyłam o dziecko, miałam być już szczęśliwa.
      Niestety po porodzie los się odwrócił. Jeszcze w trakcie porodu jak
      czekałam kiedy spłynie na mnie ta fala szczęścia, ten gwiezdny pył
      czy uczucie cudu... niestetysi e nie pojawiło.
      Nic do dziecka nie czułam. byłam zmęczona i chciałam tylko jednego -
      odpocząć. Instynktu macierzyńskiego starczyło mi tylko na tyle żeby
      uświadomić sobie że to moje dziecko. i tylko tyle.

      Dziecko okazało się trudne. Ciągłe kolki, płacz, ciągle tylko
      bujanie na rączkach. W nocy nie spał, budził się co półtorej
      godziny. Mąż nie pomagał za bardzo, ciągle pracował sam był teź
      zmęczony a w dodadku uważa że to moje dziecko i sama go chciałam
      więc mam się z nim męczyć. męczę się tak już pięć miesięcy. Narasta
      moja frustracja do dziecka, męża i świata. Denerwuje mnie karmienie
      piersią, nienawidzę tego i uważam że jest przerklamowane, wmawia sę
      nam jakie to cudowne.
      Czasem synek tak bardzo płacze tak się drze a ja nie reaguję. Udaję
      ze go nie słyszę. Dodam że dziecko jest zdrowe, nie płacze bo go coś
      boli, dbam o niego, nie jest głodne, ciągle przewijam i ciągle
      trzymam na raczkach. Uważam że jest po prostu złośliwe, ostatnio
      nawet mu mówię że go nienawidzę mimo że przecież tego nie rozumie.
      Też bym się chciała od niego uwolnić, cofnąć czas... nigdy ju nie
      zdecyduję się na dziecko- mimo że ja bardzo lubi dzieci. Tylko że
      sama nie dała bym rady przechodzić tego wszystkiego od początku.

      Nikt nie jest stanie mi pomóc, maja mama mieszka na drugim końcu
      Polski, jest schorowana i mimo że by bardzo chciała mi pomóc to nie
      może. Teściowa, szkoda słów ona "nie czuje się gotowa na wnuka"
      nigdy nie pomogła mi w niczym i nawet nie ma sensu jej o pomoc
      prosić, nawet najmniejsz, zresztą dla niej wnuk to"ten bachor" jak
      mówi. Mąż, wiadomo jakie ma zdanie o dziecku. Niby go kocha ale
      to "mój problem", na opiekunkęmnie nie stać bo ja nie pracuję i jak
      uważa mąż i teściowa, całymi dniami nic nie robię.
      A tak bardzo chciałam żeby było dobrze, tak bardzo chciałam swego
      dziecka a teraz tak bardzo żałuję tej decyzjii
      • bracialwieserce Re: Zycie rodzinne jest dla mnie koszmarem.. 10.05.10, 16:16
        Wiesz Twoje dziecko nie jest złośliwe - nie ten wiek. Po prostu taki sposób
        komunikacji ze światem/potrzeb etc. Wyraża tak swój strach etc. -jeśli już tak
        myślisz poczytaj książki o rozwoju dziecka bo w całej tej sytuacji nie pomaga
        myślenie lub co gorsza przekonanie, że dziecko jest złośliwe!
        Jaki był stosunek Twego męża do posiadanie potomstwa sama wiedziałaś przed
        zaciążeniem a więc wybacz mogłaś się spodziewać tego co nastąpi - nie dla
        każdego człowieka związek/małżeństwo =dzieci to w zasadzie się planuje/przed
        faktem - darling będziemy mieli dziecko. Sorry nie jest to usprawiedliwianie
        faceta ale czemuś sądziła, że wykaże entuzjazm skoro nawet nie planował???????
        Co do teściowej etc. jeśli ona nie jest najlepsza ale mąż ok to można jeszcze
        przeżyć jeśli zaś syn nie rokował dobrze to matka jego jest tylko dopełnieniem
        tej katastrofy!
        Zakończ ten związek jak podchowasz dziecko -idź do pracy -wątpliwe aby sytuacja
        poza pobożnymi życzeniami uległa poprawie. A jeśli nawet będziesz w stanie
        zapomnieć /wybaczyć początki sobie i im? I wybacz ale trochę nie było ok to, że
        nie uszanowałaś stanowiska męża - nie każdy facet chce mieć dziecko zmuszanie
        uważam za straszne i obojętnie czy robi to facet czy babka!
Pełna wersja