trudna ukladanka

31.03.10, 16:54
w sierpniu 2008 podjelismy z mezem deczje ze on rezygnuje z pracy i
sprobuje z wlasna firma. Po pol roku zobaczymy jak idzie i najwyzej
on wroci do pracy. Szlo kiepsko. Maz do dzis szuka pracy. W
miedzyczasie urodzilo nam sie upragnione drugie dziecko. W czerwcu
konczy mi sie macierzynski. Kolejny miesiac mowie ze nie zgadzam sie
na bycie jedynym zywicielem rodziny. A on kolejny miesiac mowi, ze w
nastepnym miesiacu pojdzie do pracy. I nic z tego nie wynika.
Dochody firmy meza w najlepszym wypadku pokrywaja koszty jego firmy.
W styczniu postawilam ultimatum, ze albo do kwietnia znajdzie prace
albo ma sie wyprowadzic. DZis jest ostatni dzien marca, pracy nie ma
a ja mam zagwozdke. Bo z jednej strony powinnam byc konsekwentna i
przestac utrzymywac zdrowego faceta. Z drugiej - to okropne. A na
dodatek zostane z dwojka malych dzieci na glowie. co myslicie?
    • verdana Re: trudna ukladanka 31.03.10, 16:58
      A mąż nie chce pracować- czy nie moze znaleźć pracy? Bo to
      zasadnicza różnica.
      Jesli marudzi, nic mu nie odpowiada, szuka tak, aby nie znaleźć - to
      ja Cię rozumiem. A jesli naprawdę niczego nie znajduje - cóż, to
      zupełnie inna sprawa.
      • piewa Re: trudna ukladanka 31.03.10, 17:02
        to jest trudne do okreslenia - nie marudzi i nie odrzuca zadnych
        ofert. Tych ofert po prostu nie ma. Albo odwalaja go w rekrutacji. Ja
        niestety nie moge zrozumiec i zaakceptowac faktu nie przynoszenia
        pieniedzy przez tak dlugi okres czasu. Znam kolezanke ktora stracila
        stanowisko menadzerskie w firmie i podjela prace opiekunki, zeby
        zarabiac. I szlag mnie trafia ze moj maz tak nie ma.
        • verdana Re: trudna ukladanka 31.03.10, 17:06
          To teraz ja nie rozumiem.
          WIESZ, ze maż się stara , ale nie zbnajduje pracy i nie rozumiesz,
          jak mozna nie zarabiać? Jest bezrobocie. Mąż się stara, jak piszesz,
          ale pracy nie dostaje. Co Twoim zdaniem, ma zatem zrobić?
          Rozumiem też, ze jeśli Ty bedziesz bezrobotna, to maż ma prawo Cię
          wyrzucić z domu, jako osobę nie przynoszacą pieniędzy i uznasz, ze
          to jest OK.
          • piewa Re: trudna ukladanka 31.03.10, 17:12
            no wlasnie, ja nie potrafie wyobrazic sobie siebie nie dokladajaca sie
            do budzetu domowego i zajeta caly dzien glownie szukaniem pracy.
            Dawalabym korki, bawila dzieci, myla okna albo cos. To gdzies w srodku
            moze byc pytanie o zaufanie (czy on sie wystarczajaco stara) i mysle
            ze po tak dlugim czasie to zaufanie ma prawo byc nadszarpniete
            • annb Re: trudna ukladanka 01.04.10, 11:00
              Wygląda na to że Twojemu męzowi jest wygodnie w takim układzie
              Nie Ty pierwsza i nie ostatnia.

              www.emetro.pl/emetro/1,85648,7715224,Bo_jej_karta_nie_przeszla.html

              Lista sekretów kobiet jest podobna do męskiej. Z jednym wyjątkiem.
              Najwięcej Polek - 30 proc. - jako powód do wstydu wskazało brak
              pieniędzy.

              Eksperci są zdziwieni tym wynikiem. Myśleli, że to mężczyźni
              mierzą swą męskość grubością portfela, a ich ego nie może znieść
              publicznego wyznania "nie mam kasy".
              - Stereotyp mężczyzny głowy
              rodziny, odpowiedzialnego za jej utrzymanie, podpowiadałby, że to
              raczej mężczyźni powinni bardziej wstydzić się braku pieniędzy niż
              kobiety - mówi prof. Tadeusz Popławski, socjolog z Wydziału
              Zarządzania Politechniki Białostockiej.

              Po chwili zastanowienia dodaje, że za sprawą może stać
              równouprawnienie. - Lansowany trend przebija się do świadomości
              kobiet. Poza tym w swoich otoczeniach coraz częściej widzą przykłady
              np. żon zarabiających więcej niż mężowie. W efekcie wiele pań może
              aspirować do tradycyjnych ról męskich i stawia sobie za punkt
              honoru, by mieć pieniądze. Dlatego gdy ich braknie, czują większy
              wstyd - ocenia.

              Prof. dr hab. Tomasz Zaleśkiewicz z Centrum Badań nad Zachowaniami
              Ekonomicznymi w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej dodaje, że
              beneficjentami emancypacji kobiet są mężczyźni. - Dziś społeczeństwo
              łatwiej ich rozgrzesza, gdy nie mogą znaleźć pracy. Gdy mają
              problemy finansowe, nie muszą się obawiać, że zostaną społecznie
              napiętnowani jak 15 lat temu. Pusty męski portfel nie jest już
              powodem, by uważać go za nieudacznika. Mężczyźni mają ten komfort,
              by mniej się wstydzić, gdy zabraknie im pieniędzy.

              - Kobiety podświadomie boją się, że pustka w portfelu to dowód na
              ich rozrzutność. Zadają sobie pytanie: dlaczego im zabrakło.
              Dochodzą do wniosku, że widocznie za dużo kupują i jest im wstyd za
              siebie - uważa prof. Zaleśkiewicz.

              Joanna Piotrowska, szefowa "Feminoteki", fundacji walczącej o prawa
              kobiet zaprzecza, że wstyd kobiet mógłby mieć korzenie w rosnącym
              równouprawnieniu: - Wręcz przeciwnie. To dowód na to, że polska
              kobieta wciąż jest tą osobą, która ma na głowie cały dom. Na bieżąco
              zaopatruje go w środki do życia, własnoręcznie opłaca rachunki. Więc
              gdy jej zabraknie na koncie pieniędzy, traktuje to bardzo
              emocjonalnie - mówi.

              Według niej badania potwierdzają po prostu większą odpowiedzialność
              kobiet w sprawach finansowych: - Kobiety bardziej racjonalnie
              zaciągają kredyty, regularniej je spłacają, wybierają mniej
              ryzykowne formy oszczędzania, dokładniej planują wydatki, robią
              listy zakupów. Od nich tej gospodarności się wymaga. Gdy mężczyźnie
              zabraknie pieniędzy, to machnie ręką. Za to kobieta ma tak zarządzać
              budżetem domowym, by na wszystko wystarczyło.
        • deodyma Re: trudna ukladanka 01.04.10, 13:20

          piewa napisała:

          > to jest trudne do okreslenia - nie marudzi i nie odrzuca zadnych
          > ofert. Tych ofert po prostu nie ma. Albo odwalaja go w rekrutacji.
          Ja
          > niestety nie moge zrozumiec i zaakceptowac faktu nie przynoszenia
          > pieniedzy przez tak dlugi okres czasu. Znam kolezanke ktora
          stracila
          > stanowisko menadzerskie w firmie i podjela prace opiekunki, zeby
          > zarabiac. I szlag mnie trafia ze moj maz tak nie ma.






          czyli chlopina sie stara.
          moze tak troche zrozumienia dla meza?
          gdyby krecil nosem, marudzil, nie chcialo mu sie szukac pracy w
          ogole, to wtedy bym mogla Cie jeszcze zrozumiec, ale w tym wypadku...
    • marzeka1 Re: trudna ukladanka 31.03.10, 17:12
      Postawić takie ultimatum to można, gdy ma się męża lesera, który ma alergię na
      pracę, ale nie w przypadku, gdy szuka, stara się, ale pracę trudno znaleźć.
      • rumpa Re: trudna ukladanka 31.03.10, 17:31
        ale lasce chodzi o to że nie zatrudnił się jako dajmy na to stróż
        nocny albo starszy powierzchniowy w supermarkecie skoro nie ma innych
        ofert
        • marzeka1 Re: trudna ukladanka 31.03.10, 17:35
          A miał takie oferty? Oczekuje od niego, że podejmie każdą pracę? Są tak bardzo w
          potrzebie? Bo tu nakłada się kilka rzeczy. Nie miałabym skrupułów, by pozbyć się
          nieroba (bo znam przykład 39-latka, który odmówił pracy, zona utrzymywała
          chwasta do śmierci w wieku 48 lat), ale gdy facet chce iść do każde pracy, a są
          w ich rejonie problemy- nie można w takim wypadku wywalać męża z domu...
          • rumpa Re: trudna ukladanka 31.03.10, 17:44
            Oczekuje od niego, że podejmie każdą pracę?

            no tak zrozumiałam, te teksty o koleżance menadzerce co zostala
            opiekunką
            że ona sama by korki dawała i sprzatała

            Są tak bardzo
            > w
            > potrzebie?

            a tego to nie wiem :)))
            ale na pewno chodzi o zasady i morale jednostki :)
    • szachula30 Re: trudna ukladanka 31.03.10, 18:20
      Nie rozumiem Cie i trochę żal mi Twojego męża. Jak rozumiem chciałby
      żeby było lepiej. I chyba, z tego co zrozumiałam dalej prowadzi firmę.
      A Ty nie dajesz mu jej rozkręcić, tylko oczekujesz, że natychmiast
      pójdzie do pracy, która będzie poniżej jego kwalifikacji, ale da więcej
      pieniędzy. Zamiast rzeczowej rozmowy - ultimatum. Bez sensu.
      • verdana Re: trudna ukladanka 31.03.10, 18:58
        IMo - to pretekst. Jak się kocha męża, to się nie wyrzuca go z domu,
        bo jest bezrobotny. Jak się dbna o dzieci - to nie wyrzuca się z
        domu ojca pod byle pretekstem. Myslę, że chcesz się po prostu faceta
        pozbyć.
    • zofijkamyjka Re: trudna ukladanka 31.03.10, 20:57
      To może niech mąz dziećmi się zajmie a Ty skup się na zarabianiu.
    • burza4 Re: trudna ukladanka 31.03.10, 21:31
      czy problem nie leży po części w tym, że mężowi spodobała się niezależność i
      bycie "na swoim" nawet jeśli nie przynosi to dochodów?
      Widziałam już i takie przypadki, kiedy facet niby pracował - a tak naprawdę
      bardziej uprawiał zawód na zasadzie hobby, bez sensownych dochodów, bo "on na
      kogoś pracował nie będzie". Trwało to latami, bo tego typu podejście się
      ugruntowało, i panowie kompletnie nie wynajdywali tysiące przeszkód, byle nie
      iść na etat, na którym spokojnie zarobiliby znacznie więcej.

      tu za wcześnie jeszcze żeby o czymś takim mówić, ale może coś w tym jest? nie
      wierzę, że nie da się znaleźć żadnej pracy przez 2 lata, a szczególnie jeśli się
      w międzyczasie pojawiło dziecko - to należałoby się jednak zmobilizować i brać
      co w ręce wpadnie. Może mąż też kurczowo trzyma się idei bycia panem swojego
      czasu, i wmawia sobie że za miesiąc będzie lepiej, coś się ruszy? może żyje
      mrzonkami i bawi się w prowadzenie firmy?

      w dzisiejszych czasach rezygnacja z pracy na rzecz mglistego własnego biznesu
      jest dla mnie po prostu przejawem niefrasobliwości.
      • verdana Re: trudna ukladanka 31.03.10, 22:41
        Ale nie minęły jeszcze dwa lata. Nawet nie ma półtora roku od
        zalożenia firmy, potem jeszcze pół roku na rozkręcanie (absurdalnie
        krótko...) - czyli szukanie pracy to kwestia kilku miesiecy. Półtora
        roku na rozruszanie firmy nie wydaje sie okresem szczególnie
        długim...
        • makurokurosek Re: trudna ukladanka 31.03.10, 23:25
          Półtora
          > roku na rozruszanie firmy nie wydaje sie okresem szczególnie
          > długim...


          Zwłaszcza w okresie kryzysu.
          Sama mam własną firmę, większość moich klientów w roku 2009 osiągnęła połowę
          swoich normalnych dochodów. Natomiast styczeń i luty tego roku to dla wszystkich
          była katastrofa, zarobienie na koszty to już jest duży wysiłek . Dla firm odwilż
          przyszła w marcu i wszyscy z którymi współpracuję liczą na to że teraz będzie
          tylko lepiej.
        • burza4 Re: trudna ukladanka 03.04.10, 18:41
          verdana napisała:

          > Półtora > roku na rozruszanie firmy nie wydaje sie okresem szczególnie >
          długim...

          Ale to stanowczo za długo jak na sytuację, kiedy rodzinie brakuje kasy, a on nie
          ma zaplecza ani żadnych sensownych perspektyw (bo zaraz po starcie zaczął się
          kryzys).

          Chyba dla myślącego człowieka powinno być oczywiste że skoro solidniejsze firmy
          padają jak muchy to guzik z tego będzie i to nie czas na eksperymenty? zabawa we
          własny biznes i tyle.
    • marianka_marianka Re: trudna ukladanka 01.04.10, 10:24
      Jedyny plus tej sytuacji to to, że do firmy męża nie musisz dokładać.
      Mało piszesz o specyfice pracy męża i trudno wyrokować czy jest w ogóle szansa na to, że ta działalość przyniesie wymierne zyski.

      Może być tak, że zysków nie będzie, a mąż rozsmakuje się w takiej pracy i nie będzie miał zamiaru zmieniać takiego stanu rzeczy.
      Przecież w oczach innych to on jest biznesmenem, a nie zwykłym wyrobnikiem. A to, że wszystkie pozostałe wydatki są na Twojej głowie, to mały pikuś. I dlatego nie sądzę, że mąż będzie chciał cokolwiek w tej sytuacji zmieniać.
    • kol.3 Re: trudna ukladanka 03.04.10, 21:01
      Czasy są takie, że bezrobocie lub gorsze okresy w pracy zdarzają się
      i potrafią trwać. Z mojego doświadczenia wiem, że bezrobocie bardzo
      uderza w męską psychikę. W opisanej sytuacji mężowi należy się
      wsparcie moralne, ale też należałoby po jakimś czasie dokonać analizy
      jakie są perspektywy dla firmy męża i czy warto ją ciągnąc dalej,
      czy szukać pracy na etacie. Wygrażanie mu świadczy o tym, że jesteś -
      przepraszam - beznadziejna.
      Myślę, że cała ta sprawa została poprowadzona bez pomyślunku ze
      strony Was obojga. Skoro podjęliście decyzję o otwarciu firmy przez
      męża, to trzeba było nastawić się na to, że pieniądze nie sypną się
      od razu jak manna z nieba, trzeba było sobie zostawić jakiś czas na
      rozruch interesu. Dlaczego decydowaliście się na drugie dziecko w
      tak trudnym okresie - zupełnie nie rozumiem.
      • piewa Re: trudna ukladanka 03.04.10, 23:48
        kol.3 napisała:
        kochana kol.3

        > Z mojego doświadczenia wiem, że bezrobocie bardzo
        > uderza w męską psychikę. W opisanej sytuacji mężowi należy się
        > wsparcie moralne,

        bezrobocie meza uderza tez w damska psychike - uwierz mi ;)

        ale też należałoby po jakimś czasie dokonać analizy
        > jakie są perspektywy dla firmy męża i czy warto ją ciągnąc dalej,
        > czy szukać pracy na etacie.

        i taka analiza zostala przeprowadzona - w marcu 2009 i wtedy
        podjelismy, razem jak mi sie wydawalo decyzje o koniecznosci powrotu
        meza na etat

        Wygrażanie mu świadczy o tym, że jesteś -
        > przepraszam - beznadziejna.

        wow - jest to niewatpliwie jedna z opcji

        > Myślę, że cała ta sprawa została poprowadzona bez pomyślunku ze
        > strony Was obojga. Skoro podjęliście decyzję o otwarciu firmy
        przez
        > męża, to trzeba było nastawić się na to, że pieniądze nie sypną
        się
        > od razu jak manna z nieba, trzeba było sobie zostawić jakiś czas
        na
        > rozruch interesu.

        nie sadzislismy ze staniemy sie milionerami w pierwszym tygodniu
        prowadzenia dzialalnosci. malo tego ja mialam wewnetrzna zgode na to
        ze ta firma nie bedzie przynosic dochodow przez pol roku. Po tym
        czasie zdecydujemy czy jest perspektywiczna czy nie. Zgodzilismy sie
        ze nie jest. Mysle ze "pomyslunku" bylo tu wystarczajaco

        >Dlaczego decydowaliście się na drugie dziecko w
        > tak trudnym okresie - zupełnie nie rozumiem.

        Szesc lat temu tez byla przeswiadczona o tym, ze dzieci rodza sie
        ludziom w wyniku ich decyzji. Kilka doswiadczen bardzo osobistych
        zweryfikowalo moj poglad.Dla mnie dziecko to dar i cud nad ktorym
        mamy co najwyzej srednia kontrole

        • bracialwieserce Re: trudna ukladanka 04.04.10, 00:49
          Najczęściej w "dary i cuda" to efekty braku zabezpieczania się/nieuwagi/braku
          pomyślunku etc a najczęściej to efekt seksu! Organicznie nie znoszę dorabiania
          ideologii do pewnych spraw i widzę permanentny brak edukacji seksualnej - kuleje
          również w innych {starszych} pokoleniach!
          I niestety racja/prawda jest taka, że jak sytuacja jest niepewna to sorry na
          wstrzymanie się bierze albo z głową do sprawy podchodzi{no ale teraz to se
          rzeczywiście można wierzyć w cuda, dwa mleko się rozlało}!
          Poza tym jesteś optymistką - licząc na to, że biznes po pół roku da jakiekolwiek
          owoce - mój brat prowadzi własną firmę i zajęło to duuuuuuuuużo więcej czasu
          mimo, że branża była niszowa i w teorii bardziej chodliwa winna być firma,
          specjalizująca się w tym w czym działa brat.
          Nie wiemy jaki jest Twój maż i jak to wygląda z jego strony. Może mu po prostu
          ciężko, może czuje, że nawalił a może zależy mu aby zaskoczył właśnie ten biznes
          a nie żaden inny bo dajmy na to to jego marzenie!? Głodem nie przymieracie a to,
          że ma się żonę i dzieci nie oznacza, że tylko iwyłącznie należy robić wszystko
          dla ich dobra. Być może jest mu ciężko to raczej po rozmowie z nim dałoby się
          ustalić inaczej to czcze pisanie/gadanie. Na pewno najeżdżając na niego nic nie
          zdziałasz. Dajmy na to jest winny zamknie się jeszcze w sobie bardziej albo
          będzie ignorował problem. Być może dobrym rozwiązaniem prócz werbalizacji
          problemu byłoby rozpisanie zysków strat na kartce - czasami to pomaga bo się
          zaczyna zauważać pewne sprawy. Traktowanie go jak obiboka i durnia to nie jest
          dobry ruch - ciekawe jak Ty byś się czuła?!
        • kol.3 Re: trudna ukladanka 04.04.10, 07:40
          Może nie przejmuj się tyle swoją damską psychiką, tylko bardziej stanem
          Twojego męża, którego traktujesz przedmiotowo. Wydaje mi się, że
          marzec 2009 jak na analizę opłacalności firmy, to było jednak mocno za
          wcześnie.
          Chyba powinnaś zmienić filozofię dotyczącą zachodzenia w ciążę na
          bardziej odpowiednią dla osoby o ograniczonych finansach.
        • rumpa Re: trudna ukladanka 04.04.10, 16:30
          Szesc lat temu tez byla przeswiadczona o tym, ze dzieci rodza sie
          ludziom w wyniku ich decyzji. Kilka doswiadczen bardzo osobistych
          zweryfikowalo moj poglad.Dla mnie dziecko to dar i cud nad ktorym
          mamy co najwyzej srednia kontrole


          jedni maja średnią kontrolę, inni nie mają wcale, a jeszcze inni
          mają wręcz przeciwnie

          i uważaj bo może sie okazać, że dla Twojego męża to nie cud, tylko
          koszmar który pozbawia go szans na osiagnięcie czegoś w życiu.
          Wiesz, faceci to też ludzie i też maja marzenia.
          I może się okazać, że dziecko nie wynagrodzi mu rezygnacji z tych
          marzeń
          mnie by nie wynagrodziło
          a to że dla Ciebie to cud dla którego warto wszystko znieść, to
          Twoja prywatna sprawa.
          takie rzeczy ustala się przed ślubem
          mój znajomy właśnie rozkręca firmę, póki co , po ponad pół roku -
          ciagle DOKŁADA. Utrzymuje ich jego żona. Kwasów nie widać.
    • anina-1 Re: trudna ukladanka 04.04.10, 20:49
      Ja przez rok szukałam pracy - intensywnie. Było mi wszystko jedno jaką, mogła być nawet przy taśmie i nie zważałam na to, ze mam 2 fakultety. Mój mąż również szukał równo rok czasu pracy. To jest straszne, ale prawdziwe. Dlatego wiem, że takie są realia i nie jest łatwo. Daj mu czas i nie wytykaj bo jeszcze wpędzisz go jakąś depresje.
Pełna wersja