moje małżeństwo to porażka!

18.04.10, 14:43
Witam.Pisze na tym forum gdyż chcałabym zasiągnąc opinii Pani Dr i
innych kobiet z podobnym problemem, poza tym jestem już zdołowana
całą sytuacją i zamierzam wystapic o rozwód.
Jestem mężatką od niespełna 3 lat, mamy 2,2 letnią córeczkę.Mąż
wykonuje zlecenia budowlane, od niedawna załozył wspólnie z bratem
tartak. Ja od 2 lat jestem na urlopie wychowawczym, z którego
pobieram zasiłek oraz rodzinne.Z jego strony dochody są bardzo
nieregularne i nieadekwatne do ponoszonych ksztów utrzymaniu
rodziny, domu, opłat.On ile razy z nim rozmawiam nie chce podjąc
pracy na całym etacie gdyż jak stwierdził "nie będzie na kogoś
robił"Do wszystkch problemów dokładają się również problemy
finansowe.
Problem również tkwi w zachowaniu i traktowaniu mnie przez męża. On
jet wielkim pasjonatem komputerów i każdą wolna chwilę spędza przy
monitorze grając w gre sieciową, niestety stało się to z jego strony
uzależnieniem.Przesiadje do późnych godzin nocnych a czasem do
rana.Nie pomagają tłumaczenia, nawet odłączenie komputera, potrafi
robic wtedy awanture.Ja niestety w miare gdy on coraz dłużej
przesuadje nad ekranem i nic go nie interesuje, trace poprostu
cierpliwość i sie złoszcze, bo ileż można wytrzymac. Mnie traktuję
jak pomoc domową a z dzieckiem potrafi pobawic się przez kilka minut
gdzie następnie wraca na komputer lub leży na kanapie.Ciągle coś
krytykuje, nie powie mi nic miłego, żadnego czuelgo gestu o
potrzebach intymnych już nie wspomnę. Ja jestem osobą ciepłą i
emocjonalną i potrzebuje takch gestów, sama inicjowałam wszelkie
czułości, niejednokrotnie odrywając go tym samym od komputera. Ale
ileż mozna! Nie czuję sie przez niego kochana, doceniana, szanowana.
Powiedziałam dość.
Ponadto o wszystko musze go prosic, o zajęcie się dzieckiem, o
zrobienie czegoś w domu. On ma pretensje że nie potrafie
gospodarowac pieniędzmi, ale w jaki sposób zarządzac domowym
bużdzetem gdy mąż na jedzenie daje 150zł i nakazuje że ma to
starczyc na 2 tygodnie :( Poza tym jest córeczka na która też ma
potrzeby. Potrafi przez cały miesiąc dac w sumie 400zł na zycie i
twierdzi że jemu to wystarcza.Zebym nie dbała jeszcze o dom, ale
staram sie jak mogę codziennie ma obiady, dziecko tez ma
zróżnicowane posiłki niestey tanim kosztem bo on oszczęda na
wszystkim. Jest człowiekiem zaradnym i pracowitym, ma mozliwości
dorobienia, jednak gdy przyszedł kryzys i budownictwo mu stanęło,
nie robił nic aby znależć jakąkolwiek prace.Tak było w zeszłym roku
przez 4 pierwsze miesiące wiec możecie sobe wyobrazc jak my żyliśmy.
Ja ze swojego zasiłku opłacam kredyt wiec niewiele zostaje. Nie
miałam do tej pory możliwści pójścia do pracy poprostu nie miałam z
kim zostawic dziecka. Od niedawna moja mama przeszła na emeryturę,
więc zaczęłam szukac pracy,złozyłam w kilku miejscach podania ale na
razie cisza, więc szukam dalej.
Dodam, że mieszkamy kikla kilometrów za miastem w domu jego rodziców
i braci gdzie zajmujemy piętro jako swoje mieszkanie. Nie ukrywam,że
życie pod wspólnym dachem z teściami i dwoma dorosłymi szwagrami nie
jest łatwe.Tam żaden z mężczyzn nie szanuje kobiet. Jak wyraził się
jeden z moich szwagrów "kobiety to konie". Starałam sie
zaaklimatyzowac, jednak kłótnie i nieporozumienia z mężem,
niezrozumienie mojej sytuacji ze strony teściów, skłoniło mnie m.in
do podjęcia ecyzji o wyprowadzce. Od tygdnia przeniosłam się z
córcią do swoich rodziców. Myślałam,że może przemyśli całą sytuacje
i zrobi jakieś kroki w uratowaniu tego małżeństwa jednak od wczoraj
zaczął atakowac mnie smsami, że odbierze mi dziecko.
Do tego dochodzi jego niezrozumiała dla mnie niechęć do mojej mamy.
Ona całym sercem przeżywała tą sytuacje, w miare własnych
możliwości pomagała nam finansowo a on potrafł pisac jej obraźliwe
smsy.Mam nadzieje że polapieie się w całym tym tekscie, przepraszam
jeśli chaotycznie napisałam. Jest mi bardzo ciężko, bo jeszcze moja
młośc do niego gdzieś w środku się tli i wciąż mam iskre nadzieje że
może się zmieni choć wiem że na to potrzeba czasu. Ale patrząc z
drugiej strony to nie chce czekac z odejsćiem gdyz wmiar upływu lat
wiem, że będzie jeszcze gorzej.Wczoraj napisał mi że nie ma już
ochoty mnie widziec i słyszeć. Czy on mnie wogóle kochał, mam
wrażenie że te kilka lat była ze mna ze względu na dziecko, choć
przed ciążą nic na to nie wskazywało by tak móg się zmienic Mam
przykład w jego rodzinie, gdyż dwie z moich szwagierek mają podobnie
a są juz grubo 10 lat po ślubie. Prosze o rady i jakieś słowa
wsparcia. Chce tego rozwodu bo nie chce marnować sobie reszty życia
a z facetem który traktuje żone jak robola do wszystkiego, jest
zimny, niewyrozumiały w dodatku wręcz skąpy :(
Pozdrawiam
    • marzeka1 Re: moje małżeństwo to porażka! 18.04.10, 14:55
      Facet, który uważa, że za 150 zł. utrzymasz przez 2 tygodnie
      rodzinę, kupując za to jedzenie, jest idiota, straszyć to sobie może
      i tyle. Powiedz PO CO ci facet, który nie pomaga, nie szanuje,
      pochodzi z rodziny,gdzie "baby to konie"??? Chcesz skończyć jak żony
      szwagrów??? Nie wracaj do niego, zacznij samodzielnie stawać na
      nogi, pana pozwać o alimenty.
    • deodyma Re: moje małżeństwo to porażka! 18.04.10, 15:39
      o matko...
      dzieczyno, nie cackaj sie z durniem. rozmowa na poczatek, kawa na
      lawe, co Ci na watrobie lezy.
      jesli facet sie nie zmieni...
      to juz chyba bez sensu byloby takie malzenstwo, bo tak czy siak,
      jestes sama z dzieckiem.
      Wy sobie a on sobie.
    • ania19771 Re: moje małżeństwo to porażka! 18.04.10, 15:41
      zrobiłas już duzy krok do przodu -widac ze jesteś silną i madrą
      osobą...wiele tu piszacych kobiet cierpi i pozostaje w cieniu
      swoich "oprawców "długo długo zagryza zeby dla dobra dzieci...
      Możesz z nim rozmawiac, próbowac coś jeszcze tłumaczyć ,hmmm
      postraszyć rozwodem moze zrozumie ale jakoś na tą chwilę nie widzę z
      jego strony wielkich zrywów <ale mieszkając z taką rodzinka -tak
      poniżającą innych - jak można byc innym>
      Dobrze ze masz wsparcie i pomoc w mamie a to juz dużo...jego
      grozbami sie nie przejmuj -zbieraj te dowody -przydadzą Ci sie w
      sprawie opieki nad dzieckiem
      No i alimenty -pewnie też będziesz mieć pod górke bo skoro taki z
      niego sknera to po rozwodzie ani tyle nie bedzie chciał utrzymywac
      Waszej córeczki <ale walcz -to sie małej należy nawet jak nie
      jestescie jeszcze po rozwodzie...gdyby nie placił od razu sprawa do
      komornika a potem do opieki społecznej oni Ci będa w formie funduszu
      wypłacać te należności zalecone przez sąd a on będzie musial sprawe
      załatwiac juz tylko z komornikiem>
      TRZYMAJ SIE DZIEWCZYNO!!! Nie daj sie i pisz jak sie sprawy maja
    • p_wolf Re: moje małżeństwo to porażka! 18.04.10, 16:17
      > Chce tego rozwodu bo nie chce marnować sobie reszty życia
      > a z facetem który traktuje żone jak robola do wszystkiego, jest
      > zimny, niewyrozumiały w dodatku wręcz skąpy :(
      > Pozdrawiam

      Bardzo słusznie. Z takim gadem na tym etapie trzeba już krótko; rozwód + alimenty + nie zaszkodzi poprosić dzielnicowego żeby spokojnie porozmawiał z mężem o esemesach jeśli są w nich groźby.
      Albo męża to otrzeźwi i spróbujecie poskładać klocki od nowa, albo się jasno zdeklaruje że dalszy związek z Tobą go nie interesuje.
      To, że mieszkacie u teściów też nie jest fajną okolicznością, masa rodzin się z tego powodu rozpadła, i masa pewnie jeszcze się rozpadnie.
      Dodatkowo mieszkanie z rodzicami pewnie utrudnia panu mężowi zrozumienie, że założył nową rodzinę za którą powinien być odpowiedzialny.
      Myślę że powinnaś pójść do pracy, nie tylko ze względu na pieniądze, ale i na swoją psychikę.
      Najbliższe dni pewnie pokażą czego naprawdę chce twój mąż.
      Tak czy owak - powodzenia :)
    • sheer.chance Re: moje małżeństwo to porażka! 18.04.10, 18:33
      A jak bedziesz miec chwile zawahania i przyjda watpliwosci, to pomysl tak: masz
      coreczke. Chcesz, zeby od malego wychowywala sie w rodzinie, gdzie kobieta jest
      traktowana jak pomiotlo?
      Duzo sily ci zycze i powodzenia:)
      • izawrcl Re: moje małżeństwo to porażka! 18.04.10, 19:31
        Własne, nie pozwole całe życie być słuzącą, w dodatku żeby dziecko
        patrzyło na kłótnie i żyło w takiej atmosferze. Zauważyłam że to juz
        odbija się na dziecku, stała się bardziej nerwowa, częściej uderzy
        lub kopnie ze złości.
        W dodatku mąż chce zrobić ze mnie psychicznie chorą, że to niby ja
        robie mu awantury o nic!Ale gdy kilkakrotnie cos mu się mówi a on
        nie reaguje bo gra jest ważniejsza, i wciąż powtarza w
        nieskończonośc: jeszcze chwile, za moment, jeszcze troche, musze to
        skończyć lub umówiłem się w grze to chyba każdy straciłby
        cierpliwośc więc nic dziwnego że nieraz z tego popodu krzykne,
        jednak jest to ostateczność. ostatnio stwierdził w smssie do mojej
        cioci że,próbowałam go dźgnąc śrubkrętem! Kiedy w nocy chciałam aby
        wreszcie sie połozył i dał nam spac podeszłam i śrubkorętem
        próbowałam odłączyć mu dysk, nawet nie dał mi sie zbiżyć do
        komputera, chwycił za ręce i odepchnał. A w smsie pisze w jakim to
        ja szale na niego napadłam i podobno po pijanemu! To jest chory
        człowiek, całkowicie zniewolony od gier komputerowych. Bardzo
        ubarwia sytuacje. Jest pewny że sprawe w sądzie wygra i powierzą mu
        opieke nad corką.Wogóle niewiem dlaczego pisał takie rzeczy do cioci.
        Ponadto dośc często pije piwo w domu 1 lub 2, albo brat mu postawi
        albo teść albo sam kupuje jak ma.On może ja nie nie mogę bo zaraz
        nadużywam alkoholu!!Jak tylko wypiję piwo ze szwagierką. Co może się
        zdarzy ze 2 razy w miesiącu
        Takich przykładów jest pełno, z tym człowiekiem nie da się żyć,
        czuję że wykańcza mnie psychicznie. Zamiast próbować się pogodzić,
        podejść do żony i dziecka z sercem, on zaczyna najeżdzać na
        mnie.Czasami mysle, że nie mam już sił walczyć będzie strasznie :(
        • bracialwieserce Re: moje małżeństwo to porażka! 18.04.10, 19:42
          A ile macie lat?
          • izawrcl Re: moje małżeństwo to porażka! 18.04.10, 21:02
            obydwoje mamy po 30 lat
            • to_la1 Re: moje małżeństwo to porażka! 18.04.10, 23:14
              Przykro mi, że przechodzisz przez coś takiego :( Wyprowadzając się z domu pewnie
              myślałaś, że mąż otrząśnie się trochę i wystraszy, że może Was stracić a tutaj
              coś całkiem odwrotnego. Te smsy do Twojej mamy i cioci świadczą tylko o jego
              braku dojrzałości. Bo nie wiek powoduje, że mamy więcej lub mniej w głowie.
              Wydaje mi się, że mąż tak się zachowuje bo chce zrzucić na Ciebie całą winę albo
              (co gorsza) chce abyś sama się przyznała, że to właśnie Ty jesteś wszystkiemu
              winna. Jeśli chodzi o odebranie dziecka, to tylko czcze gadanie. Chce Cię tym
              przestraszyć. W ten sposób też chce udowodnić, że to on tutaj rządzi. Nie daj
              się wyprowadzić z równowagi - wiedz swoje i tego się trzymaj! W chwilach
              zwątpienia pomyśl o córeczce - doda Ci to sił.
              Nie wiem jak potoczy się cała ta sytuacja. Może mąż w jakiś sposób zrozumie co
              zrobił i będzie chciał odzyskać rodzinę, jeśli NIE to znaczy, że wybrał gry
              komputerowe. Pomyśl wtedy, jak wyglądałoby Twoje i dziecka życie. Pozdrawiam Cię
              gorąco! Życzę dużo siły i wytrwałości.
              • ivonne77 Re: moje małżeństwo to porażka! 19.04.10, 00:56
                'Powod rozwodu': dzial 'kobieta' i 'kobieta'
    • ivonne77 Re: moje małżeństwo to porażka! 19.04.10, 00:54
      Zobacz moj watek 'powod rozwodu'.Podobna sytuacja.
      • izawrcl Re: moje małżeństwo to porażka! 19.04.10, 11:09
        najgorsze jest to że już dwukrotnie się wyprowadzałam i dwukrotnie
        dochodziło do zgody z pomocą cioci, rodziców. On obiecał poprawe, ja
        również starałam się nie kłócic, na niektóre rzeczy przymknąć oko,
        lub sobie odpuścić. Wszystko dla dobra małżeństwa i dziecka. On
        obiecał poprawe jednak co do komputera a reszta miała zmienic się z
        upływem czasu. Niestety było w miare dobrze 2 może 3 tygodnie. On
        zaczynał znowu coraz dłużej przesiadywać na komputerze zapominając o
        bozym świecie, o mnie i dziecku. Każde próby rozmawiania to jak
        rozmowa z komputerem, jednostronna. Niestety trzeci raz nie mogę
        pozwolić na taką sytuację, po po każdym razie jest chwila ok a potem
        jest jeszcze gorzej. Dalej nie szanuje mnie, sam podejmuje nasze
        wspólne decyzje, sam decyduje na co i le pieniędzy przeznaczyc. Ja
        nie mam nicdo powiedzenia a jak mówie to on i tak zrobi po swojemu.
        Nie wspomne o tym żę uczuć do mnie wogóle nie okazuje. Liczy się
        tylko praca, która niestety nie daje mu takich korzyści finansowych
        jakich by oczekiwał, ale pracy na cały etat podjąc nie chce.
        • mwiktorianka Re: moje małżeństwo to porażka! 19.04.10, 13:06
          To przykre,ale trafilas na faceta kompletnie nieodpowiedzialnego i
          niedojrzałego.Moim zdaniem nie ma co liczyc na jego poprawe,nie wracaj juz do
          niego.Twoje wyprowadzki i powroty do niczego nie prowadza,utwierdzaja go tylko w
          przekonaniu,że wszystko mu wolno,a Ty i tak do niego wrócisz.Zetrzyj mu z twarzy
          ten pewny siebie usmieszek.Przede wszystkim nie daj sie zastraszyć,jesli
          zobaczy,że jego groźby robia na Tobie wrażenie bedzie sobie uzywał ile
          wlezie.Dziecka Ci nie odbierze bo nie ma najmniejszego zamiaru brać sobie
          kłopotu na głowe.Zachowuj sms-y jako dowód.A jak dojdzie do sprawy rozwodowej
          jako pierwsza opowiedz wszystko sadowi tak aby wytrącic mu z reki argumenty,że
          jestes niezrównowazona,naduzywasz alkoholu itd.I nie martw sie tym,ze zostaniesz
          sama itd.Masz dziecko,a on niczego Ci nie ulatwiał tylko utrudnial.Mam
          kolezanke,która tez kilka razy dawała szansę,nawet wycofała sprawe w sadzie,bo
          pan obiecywał poprawe,ale zamiast lepiej bylo gorzej,az w koncu sie
          rozwiodla,mieli dwoje dzieci.Myslała,że juz sobie zycia nie ulozy.Dwóch
          kolejnych facetów okazało sie podobnych do pana meża więc w krótkim czasie ich
          pogonila,a od dwóch lat ma fajnego faceta,z którym jest szczesliwa.Także głowa
          do góry,cos sie konczy,a cos sie zaczyna.Jestes silna kobieta,dasz rade.Trzymam
          za Ciebie kciuki.
          • izawrcl Re: moje małżeństwo to porażka! 19.04.10, 14:47
            Dziekuje za cenne porady, napewno bede walczyć o szczęście swoje i
            córeczki. Nie jestem odporna psychicznie dlatego bardzo to przeżywam
            jednak mam wsparcie w rodzicach i najbliższej rodzinie. Chiałabym
            jeszcze przeczytać opinie Pani ekspert do mojej sytuacji, jak
            postępowac z takim człowiekiem, który posuwa sie do psychicznych
            manipulacji żeby uzyskać swoje.
            Dodam jeszcze jeden fakt, mąż do tej pory, zreszta wcześniej też nie
            interesuje się potrzebami dziecka czy mam na mleko i pieluszki itp,
            Jest pewny że przecież rodzice mi pomogą to mi nic nie zabrakanie a
            z jego strony nic, tak jakby nie poczuwał się do obowiązku. Macie
            racje że jest kompletnie niedojrzały i nieodpowiedzialny, najgorsze
            że nijak nie moge do przekonać do zmiany, bo nie da sobie
            powiedzieć,wszystko wie lepiej :(
            Pozrawiam i dziękuję.
            • asiara74 Re: moje małżeństwo to porażka! 19.04.10, 16:29
              Przede wszystkim musisz stać się finansowo niezależna, bez tego nie ruszysz do
              przodu. On dlatego czuje sie tak pewny swego bo wie, ze nie masz swojej kasy.
    • monica188 Re: moje małżeństwo to porażka! 19.04.10, 18:36
      Szczerze to jestem przeciw rozwodom w szczególności gdy są małe dzieci,ale w
      Twoim przypadku życzę Ci wytrwałości w dążeniu do celu jaki sobie obrałaś.
      Powodzenia
      • mama-008 Re: moje małżeństwo to porażka! 21.04.10, 14:50
        Szczerze to jestem przeciw rozwodom w szczególności gdy są małe
        dzieci

        ????? lepiej jak dziecko wychowuje sie u boku nieszczęsliwych i
        kłócących sie rodziców?????

        dla dobra dziecka nalezy własnie przerwac gehennę i stworzyc
        atmosfere miłosci i spokoju a nie awantur i napiętej sytuacji gdzie
        tatus z mamusią ze soba nie rozmawiaja i unikaja się na kazdym
        krooku - nawet roczne dziecko to wyczuje i odpowiednio przetworzy.

        w przypadku autorki jedyny sposób to terapia wstrząsowa (moze maz
        sie opamieta) albo rozwód. a sms zachowuj na dowód dla sądu i nie
        daj sie zastraszac - a rozmowy telefoniczne na komórke najlepiej
        nagrywaj jak sa jakies groźby. nie daj sie omotac i stłamsić.
        mąz mial szanse aby walczyc o Ciebie - teraz najwidoczniej mysli ze
        znowu wrocisz z podkulonym ogonem - oby sie pomylił.
        ten typ nie rokuje wg mnie na zmianę - takie traktowanie Cie i
        dziecka nie minie z dnia na dzien.
    • desen5 Re: moje małżeństwo to porażka! 21.04.10, 08:20
      brawo za odwage.walcz o swoje i dziecka szczescie. i na wlasnym
      przykladzie powimem Ci tak u mie sytuacja wygladala niemal
      identycznie, jak teraz zmiekniesz i wrocisz to przez kolejne 3 lata
      bedziez przezywala to samo. nie ma szans zeby facet sie zmienil,bo
      widac on nie chce. milosc Ci przejdzie wierz mi.olej go-to najlepsze
      co mozesz zrobic dla dziecka
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: moje małżeństwo to porażka! 21.04.10, 23:44
      Wygląda na to, że podjęła już Pani decyzję o rozstaniu lub o czasowej
      separacji. Czytając nawet Pani kolejne wypowiedzi widać, że w każdej dorzuca
      Pani tylko kolejne argumenty przeciw związkowi.
      Być może jest to decyzja słuszna, bo z tego co Pani napisała istnieją duże
      różnice w bardzo podstawowych, życiowych kwestiach takich jak zarobki, szacunek
      dla kobiety, partnerstwo w związku. Nie jest też dobrym prognostykiem zachowanie
      męża po Pani wyprowadzce. Nie budzi zaufania fakt, że mężczyzna, który, jak Pani
      napisała, nie zajmuje się rzetelnie dzieckiem, natomiast w chwili konfliktu
      podnosi, że będzie je odbierał matce. To nie świadczy o chęci zażegnania
      kryzysu, potrzebie rozmowy i naprawy związku. Świadczy raczej o chęci utrzymania
      kontroli nad Panią, a nie o dobru dziecka. Jeśli jest tak jak Pani napisała
      decyzja należy do Pani, na jaki związek się Pani godzi. Jest Pani młoda, może
      przyszedł czas na rzetelną ocenę związku i wycofanie się z niego. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
Pełna wersja