Wysiadam psychicznie...

20.04.10, 09:06
Nie daję już psychicznie rady... Jestem mężatką od 4 lat, jesteśmy razem 11
(licealna miłość). W sumie do tej pory było ok, ale po narodzinach syna chyba
dotarło do mnie z jakim facetem mam do czynienia. Mąż jest informatykiem,
skończył różne kursy, ma certyfikaty (słono to wszystko kosztowało), biegle
zna angielski i co z tego? Przez ostatni rok nie mógł znaleźć pracy (przez
całą ciążę żyłam w stresie, musiałam iść na zwolnienie - dostawałam średnią
więc więcej niż np. bez premii, żeby wystarczyło na opłaty typu spłata
kredytu), a on tylko mówił, że roboty nie ma bo kryzys... Od 3 mieś. pracuje
za nędzne grosze... Miała to być praca na chwilę, póki nie znajdzie lepszej.
jednak on wcale nie zamierza tej lepszej szukać, bo mówi że w tej może się
rozwijać. Rozwój rozwojem, ale za coś trzeba żyć!!! Ja w czerwcu powinnam
wrócić do pracy, ale jak nie dostanę premii, to całość podstawy pójdzie na
niańkę, a takiego szkraba nie puszczę do żłobka (zresztą w Warszawie prywatny
kosztuje z 1200zł, a do panstwowego się nie dostanie). W Warszawie jesteśmy
sami - cała rodzina i przyjaciele zostali w Siedlcach albo z Warszawy wrócili
do Siedlec (zresztą pomysł i sama przeprowadzka do stolicy była przez męża
wymuszona, bo nie chciało mu się dojeżdżać). Ostatnio, kiedy dostałam migreny
(a zdarzają się dość często) nawet nie miałam kogo poprosić o pomoc przy
małym, mąż musiał się zwalniać z pracy. Ale ile tak można?! W Siedlcach mamy
znajomości, mój ojciec jest dyrektorem dużej firmy - zawsze jakaś praca by się
znalazła i za podobną kasę, którą zarabia teraz (2500-3000zł). Chciałabym się
przeprowadzić do Siedlec, ale on nawet nie chce o tym słyszeć.Czuję się
samotna, cały dzień nie mam do kogo buzi otworzyć (prócz dziecka), jak wróci
mąż to dla niego liczy się komputer i gra sieciowa. Prawie już nie rozmawiamy,
oprócz kłótni. On mówi, że jestem materialistką, ale jak nie patrzeć na kasę,
skoro od czerwca zostanie nam na życie ok. 400zł,a tu małe dziecko i pies
alergik? Co słyszę od męża?! Że jakoś to będzie (czyli podbieranie pieniędzy z
oszczędności dopóki nie wrócę do pracy) albo żebym coś wymyśliła. Jak zwykle!
Dochodzę do wniosku, że mam męża nieudacznika i lenia, typ Piotrusia Pana i
egoistę, który nie umie zadbać o rodzinę. Pomijam już fakt, że nic niczego nie
mogę kupić do domu, bo wszystko jest niepotrzebne (a on przymierza się do
kupna nowego laptopa - bynajmniej nie do pracy...). Mam ochotę spakować rzeczy
i wyjechać do Siedlec, bo tutaj jak wyjdę i trzasnę drzwiami to i tak będę
musiała wrócić (bo niby gdzie pójdę). Mam już wszystkiego dość. Nachodzą mnie
myśli o rozwodzie...
    • ula-lo Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 09:24
      2500-3000 to tak mało?? Znam 3-osobowe rodziny, które za tyle żyją.
      Może pójdziesz do pracy, zapłacicie z Twoich zarobków za nianię, i oboje
      postaracie się o awans?
      Trochę przewrotne, ale ja od kilku lat za 2,5 tys. utrzymuję 2 osoby - da się.
      Dlaczego tylko od męża wymagasz, a od siebie nie?
      • marlusia82 Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 09:54
        Jak na Warszawę to mało. Szczególnie jeśli kredyt i opłaty to ok. 2000
        tys./mieś. Gdybym miała 2500 i tylko opłaty i życie nawet bym nie śmiala narzekać...
        • ula-lo Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 10:03
          A, to zmienia postać rzeczy. W Krakowie, bez kredytu, za 2500 zł da się
          pociągnąć jakiś czas.
          Ale cały czas mam wrażenie (może się mylę?), że wymagasz tylko od męża, a sama
          chcesz być bliżej rodziny (żeby było do kogo gębę otworzyć), a do pracy iść nie
          chcesz.
          ?
          • annb Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 10:06
            Przeciez pani pracuje
            a teraz jest na macierzynskim


      • douglas.beauty Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 11:10
        > 2500-3000 to tak mało?? Znam 3-osobowe rodziny, które za tyle żyją.
        > Może pójdziesz do pracy, zapłacicie z Twoich zarobków za nianię, i
        oboje
        > postaracie się o awans?
        > Trochę przewrotne, ale ja od kilku lat za 2,5 tys. utrzymuję 2
        osoby - da się.
        > Dlaczego tylko od męża wymagasz, a od siebie nie?

        To jest glodowa pensja w Wawie. Moze i dobra dla swiezego absolwenta
        na poczatek ale nie dla doroslych ludzi z rodzina!!
        Jakim cudem utrzymujesz dwie osoby za 2,5 tys. w Wawie?????
        • marlusia82 Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 11:17
          Teraz to ja dostaję macierzyński (całkiem niezły, bo to średnia z 12 mieś), ale
          co będzie od połowy czerwca, tego już nie wiem. Ja pracuję w systemie premiowym
          - jak wyrobię plan to dostanę premię, a jak wyrobię np. 80% to zależy od widzi
          mi się szefowej. Zresztą w branży ochrony środowiska teraz dość krucho (jak
          wszędzie) i z tego co wiem z pracy premii w zasadzie nie ma. A za podstawę to
          opiekunki nie opłacę w Warszawie...
        • ula-lo Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 11:28
          siebie i dziecko, w Krakowie
          • ula-lo Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 11:30
            Odp. oczywiście na post douglas.beauty.
        • jsiemi Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 22:47
          Jakim cudem utrzymujesz dwie osoby za 2,5 tys. w Wawie?????

          jestem mieszkanką warszawy. mam znajome małżeństwo, ona zarabiała 1200zł, on 1700zł na rękę. urodziło im się dziecko. chore. pół roku spędziło w szpitalu. niepełnosprawne do końca życia. ona jest na wychowawczym, czy uda jej się kiedyś wrócić do pracy, nie wiadomo. chyba muszę im w takim razie powiedzieć, że ich życie to CUD.

          p.s. mój mąż po 15 latach pracy urzędniczej, po studiach ekonomicznych też zarabia 2500zł na rękę. może przy kolejnej rozmowie o pracę powinien zaznaczyć, że sumy jakie mu na ogół proponują nie są godne dorosłego człowieka z rodziną...
      • tyssia Re: Wysiadam psychicznie... 15.05.10, 07:46
        ula-lo napisała:

        > 2500-3000 to tak mało?? Znam 3-osobowe rodziny, które za tyle żyją.
        A no właśnie, my np żyjemy za 1700- 1900zł miesięcznie, 2+1 :)Tylko że w
        mniejszym mieście
    • zosia543 Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 09:53
      2500-3000 u nas na mazurach to sukces tyle zarabiac-nie wydaje Ci sie
      ze przesadzasz i wyolbrzymiasz wszystko?Myslisz ze jak sie
      przeprowadzisz tam gdzie masz znajomych to zaraz bedzie ok.i wszystko
      bedzie latwiejsze?watpie.
      • serendepity Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 17:57
        Ale ona nie mieszka na Mazurach!
    • ewag12 Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 09:53
      Na Twoim miejscu, o ile postawa Twojego niedojrzałego męża się nie
      zmieni, wróciłabym do rodzinnego miasta. Ja tak zrobiłam choc a w
      naszym przypadku była to wspólna decyzja - czy zażynać sie w dużym
      mieście ( kupno mieszkania - kredyt na długie lata, zero pomocy przy
      dzieciach w razie takiej potrzeby)ale za to korzystać z wszystkich
      mozliwości które owe miasto niesie czy powrót w rodzinne strony,
      remont starego mieszkania, bliskość rodziny po urodzeniu dziecka i
      jak okazało sie poźniej, nieodzowna pomoc (trudne, ciągle płaczące i
      nieśpiące po nocach dziecko), brak kredytów, brak ciśnienia.
      Dzis mam dwójke dzieci, pod nosem przedszkole i szkołe, plac
      zabaw,duże mieszkanie w starej kamienicy, obydwoje pracujemy. Nie
      zarabiamy pewnie tyle ile zarabia sie w duzym mieście ale też nie
      gonią nas duże opłaty.

      A do kochanego Wrocławia zawsze mogę skoczyć - ot jade w czwartek
      na delegacje, wyjade wczesniej żeby napic sie kawy w rynku....

      A tak na marginesie kompletnie nie rozumiemem tych dzisiejszych
      facetów, to jakas plaga - uzależnienie od komputera, gier
      sieciowych... Raczej nie pozwoliłabym sie ograbiać z czasu który
      mozna przeznaczyć choćby na spacer z dziećmi tylko dlatego że
      facet "musi" sie odreagować. Mój "stary" pomimo rozlicznych wad na
      szczęście nie ma takich zwyczajów.


      Porozmawiaj na spokojnie z mężem.

      Życze powodzenia w podjęciu decyzji.
    • deodyma Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 10:12
      a jesli sie przeprowadzicie do Siedlec, jak bedzie z praca?
      maz moze zarabiac znacznie mniej, niz teraz a kto wie, jak dlugo
      utrzyma prace?
      kredyty nie znikna i trzeba je splacac.
      jak to sobie wyobrazasz?
      • marlusia82 Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 10:18
        O to chodzi, że w Siedlcach zarabiałby podobnie (a pewnie i tyle samo). kredytu
        by nie było, bo mieszkanie jest (choć nie duże, ale na początek wystarczy). Ja
        mogłabym iść do pracy i pewnie pozwolić sobie na opiekunkę (na pełny etat
        kosztuje ok. 800zł). jest młoda prababcia, która w razie czego mogłaby doraźnie
        pomóc, mama w weekendy i cała rodzina...
        • deodyma Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 10:31
          a jakie stosunki panuja miedzy Twoim mezem a Twoja rodzina?
          • marlusia82 Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 11:14
            Powiedziałabym, że poprawne. A z moją mamą nie najlepsze, ale wynika to z tego
            że i ja mam z nią tylko poprawne stosunki. Jego mama z kolei mieszka w USA, a z
            ojcem nie bardzo utrzymujemy kontakt, bo on mnie nie akceptuje. Ale z resztą
            rodziny stosunki mamy dobre. Mieszka tam również jego ciocia, która jest dla
            niego jak matka.
        • serendepity Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 17:59
          A co chcesz zrobic z kredytem? Chcesz sprzedac mieszkanie i splacic kredyt? A
          jesli tak to kiedy je kupilas, czy nie wyjdziesz na tym jak Zablocki na mydle?
    • tully.makker Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 10:40
      Wspolczuje ci bardzo - najbardziej przykre jest dla mnie to, ze twoj
      maz uzaleznil sie od gier co, jak kazde uzaleznienie, niszczy jego
      wiezi z rodzina.

      Byc moze rowniez jego problemy zawodowe wynikaja z faktu, ze zamiast
      angazowac sie w prace, zyje swoim uzaleznieniem.

      zastanawiam sie, czy twoj plan powrotu do Siedlec jest rzeczywiscie
      osadzony w realiach, czy tez jest to racjionalizacja potrzeby
      powrotu tam gdzie mozesz liczyc na wsparcie rodziny i przyjaciol -
      na to pytanie oczywiscie tylko ty sama mozesz sobie odpowiedziec...
      • lilly811 Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 11:18
        Ja bym poważnie porozmawiała z mężem na temat powrotu do rodzinnego
        miasta...
        • ki_czort Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 11:33
          A czasem nie idealizujesz powrotu do rodzinnego miasta?
          Z mama Ci sie nie najlepiej uklada, a pozostali czlonkowie rodziny moga wcale
          nie chciec realizowac Twojego planu (pomagania przy dziecku).
          Troche to naiwne, mowisz, ze ojciec ma duza firme, ale Cie nie akceptuje, nie
          wiadomo czy dalby Tobie/mezowi prace lub pomogl ja znalezc.
          Jednakze w tej sytuacji miejsce zamieszkania to drugorzedna rzecz, najwazniejsze
          sa stosunki z mezem. Rzeczywiscie troche piotrusiowaty.
          Jak rozmowa na serio nie wyjdzie, a do zadnego specjalisty nie bedzie chcial
          isc, to stosuj terapie wstrzasowa.
          Probowalas mu pokazac, ile rzeczy go omija kiedy gra i jak dlugo czasu spedza
          przed kompem? Czasem ludzie nie zdaja sobie sprawy z tego, jak dlugo przesiaduja
          nad gra.
          • serendepity Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 17:59
            Tesc jej nie akceptuje. Nie jej ojciec.
    • kozica111 Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 12:01
      Ty zmień pracę, musisz bardzo mało zarabiać skoro przy 3 tyś meża
      nie dajecie rady.
    • anielka5 Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 19:54
      Mam dla Ciebie świetną radę, zmień pracę, przynieś do domu też 2500-3000 zł, daj opiekunce 1500, to razem zostanie wam ok. 4000 zł. Potem zacznij zarabiać coraz więcej, dasz tym przykład do naśladowania mężowi. A jak nie weźmie się w sobie facet i nie zacznie przynosić więcej to go zostaw. (jak ty nie zaczniesz zarabiać "godnie" i będziesz piotrusiowata to mam nadzieję, nie będziesz rozczarowana, że cię odejdzie? )
      • kasia_750 Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 20:04
        anielka5 napisała:
        > Mam dla Ciebie świetną radę (...) daj opiekunce 1500

        Faktycznie świetna rada dla kogoś kto mieszka w Warszawie;)
        Ciekawe tylko skąd wziąć opiekunkę, która będzie pracować po 10h dziennie za
        takie pieniądze...
        • anielka5 Re: Wysiadam psychicznie... 20.04.10, 20:11
          no ok, to niech zarobi 3500 a opiekunce da 2000 lub 2500,
          • kasia_750 Re: Wysiadam psychicznie... 21.04.10, 10:09
            A facet niech siedzi sobie spokojnie przed kompem i gra w gierki...
            luzik
            • verdana Re: Wysiadam psychicznie... 21.04.10, 19:59
              A może facet siedzi przed kompem, bo ma dosyć narzekania żony, ze
              jest nieudacznikiem życiowym i przynosi do domu "nędzne grosze" -
              czyli dosyc normalną pensję? Może ma dosyć bycia rozliczanym nie z
              tego kim jest, tylko ile zarabia? Może nie ma ochoty rzucić całego
              swojego życia, mieszkania, zeby przeprowadzić się do miasta,
              niewielkiego, niezbyt atrakcyjnego - gdzie jest cała rodzina zony?
              Jest zawsze wyjscie z sytuacji - jesli tak latwo znależć praće za
              duże pieniadze, trzeba po prostu zacząć samemu zarabiać. Mąż to nie
              tylko maszynka do przynoszenia pieniedzy.
              A praca niskoplatna, ale taka, ktora "pozwala się rozwijać" i
              przynsi satysfakcję to częto rzeczywiście kilka lat cięższych, a
              potem możliwość awansu. W przeciwieństwie do pracy, ktora przynosi
              tylko kasę, ale jest znienawidzona, albo nie przynosi żadnego
              rozwoju zawodowego.
              • miacasa Re: Wysiadam psychicznie... 21.04.10, 20:29
                i przynosi do domu "nędzne grosze" -
                > czyli dosyc normalną pensję

                Verdano, w Warszawie to nie jest normalna pensja dla zdolnego informatyka z
                uprawnieniami/certyfikatami, to nędzny ryczałt i rozumiem rozczarowanie autorki,
                skoro wspólnie "zaciskali pasa" inwestując w zdobycie owych uprawnień. Poza tym,
                większość informatyków wykonuje prace zlecone a tu najpierw wielomiesięczne,
                nieefektywne "poszukiwanie" pracy a teraz praca na pół gwizdka i gierki (szlag
                by mnie trafił gdyby mój mąż co dnia wyprawiał się na smoki).
                • verdana Re: Wysiadam psychicznie... 22.04.10, 09:15
                  Bywaja prace nisko platne, ale dzięki możliwosci rozwoju zawodowego
                  przynoszace w efekcie spore dochody - tylko po latach. Sama mam
                  taką. Syn tez ma taką. I podejrzewam, ze ja obecnie zarabiam więcej
                  niz ci, ktorzy startowali na zasadzie "musze zarabiać dobrze
                  natychmiast, niezaleznie gdzie".
                  Mój mąż ma niższą pensję niż mąż autorki, wykonujac niezwykle
                  pozyteczna i interesującą pracę. Wobec tego zarabiam ja. Jest
                  równouprawnienie i partnerstwo - czy to działa tylko w jedną stronę?
                  Tzn. mąż ma brać udział w obowiazkach domowych i być głównie
                  odpowiedzialnym za utrzymanie rodziny, ale już odwrotnie - ooo, to
                  facet się nie stara?
                  • kasia_750 Re: Wysiadam psychicznie... 22.04.10, 10:03
                    verdana napisała:
                    > Jest równouprawnienie i partnerstwo - czy to działa tylko w jedną stronę?

                    Autorka postu przez rok sama utrzymywała rodzinę, w tym również w okresie kiedy
                    była w ciąży. Co więcej, aby nie zabrakło pieniędzy zmuszona była pójść na
                    zwolnienie lekarskie (dzięki temu otrzymywała więcej niż 100% pensji - do
                    średniej wliczone zostały wcześniej pobrane premie). Na pewno zwolnienie
                    lekarskie w ciąży nie zostało pozytywnie odebrane przez pracodawcę. Może się
                    okazać, że tak naprawdę powrót do pracy w czerwcu nie będzie możliwy... Mąż w
                    tym czasie "rozwija się" i tylko to go interesuje. Czy to jest partnerstwo???
                    Matka kilkumiesięcznego dziecka dla pracodawcy zawsze będzie gorszym
                    pracownikiem niż ojciec takiego dziecka. Szczególnie jeśli nie ma w pobliżu
                    opieki zastępczej w postaci np. babci. Bez znajomości (a autorka postu pewnie
                    tych znajomości nie ma, bo jest z innego miasta) przez dłuższy okres czasu
                    ciężko jej będzie znaleźć lepszą (a może nawet jakąkolwiek) pracę. Natomiast
                    facet, informatyk z uprawnieniami, nie powinien mieć z tym problemu. Problem
                    jest w tym, że jemu się nie chce, bo jest mu tak wygodnie.
                    Nie wiem kto z jakiego jest miasta (ja z Wrocławia), ale pensja na poziomie
                    2.500-3.000 to naprawdę nic nadzwyczajnego. Nie ma czego zazdrościć, szczególnie
                    osobom spłacającym kredyty. W Warszawie na pewno dużo poniżej średniej
                    (przynajmniej porównując do zarobków warszawskiego oddziału firmy, w której ja
                    pracuję - a zarobki u nas należą do niższych w branży). Gdyby nie było dziecka -
                    ok - niech każdy robi co chce. Ale tutaj sytuacja jest inna. Dlaczego tylko
                    kobieta ma być odpowiedzialna, to nie tylko jej dziecko.

                    Na marginesie, ja aktualnie zarabiam więcej od męża (ku jego ubolewaniu, bo on z
                    tych ambitnych;)). Ale jestem w ciąży i nie wiem na ile mój powrót do pracy
                    będzie możliwy i kiedy. Wiem, że mój mąż w podobnej sytuacji na pewno szukałby
                    lepiej płatnej pracy lub pracy dodatkowej (przy pierwszym dziecku prawie tak się
                    stało). Tylko że dla mojego męża priorytetem jest rodzina a nie gierki
                    komputerowe...(wcześniej grywał całymi nocami, po urodzeniu dziecka - zmieniło
                    się). W pewnym momencie trzeba po prostu dorosnąć i stać się odpowiedzialnym,
                    czasem kosztem wielu wyrzeczeń.
                    • krzysztof-lis Re: Wysiadam psychicznie... 11.05.10, 18:01
                      > W pewnym momencie trzeba po prostu dorosnąć i stać się
                      > odpowiedzialnym, czasem kosztem wielu wyrzeczeń.

                      Dodam, że kobiet też to dotyczy.
                  • miacasa Re: Wysiadam psychicznie... 22.04.10, 14:46
                    > Bywaja prace nisko platne, ale dzięki możliwosci rozwoju zawodowego
                    > przynoszace w efekcie spore dochody - tylko po latach.

                    zgadzam się w zupełności, jednak przez te chude lata trzeba coś jeść i gdzieś
                    mieszkać, każdy sam musi sobie odpowiedzieć czy stać go na taką długookresową
                    inwestycję

                    Sama mam
                    > taką. Syn tez ma taką.

                    zarówno Ty jak i Twój syn jesteście na zupełnie innym etapie życia niż Autorka wątku

                    Jest
                    > równouprawnienie i partnerstwo - czy to działa tylko w jedną stronę?
                    > Tzn. mąż ma brać udział w obowiazkach domowych i być głównie
                    > odpowiedzialnym za utrzymanie rodziny, ale już odwrotnie - ooo, to
                    > facet się nie stara?

                    w tym konkretnym związku nie widzę jakoś równouprawnienia i partnerstwa, widzę
                    za to dużo rozgoryczenia i niezadowolenia bez wzajemnego ZROZUMIENIA (a
                    zrozumienie powinno być tu punktem wyjścia do zmian i wzajemnej pomocy)
                    • verdana Re: Wysiadam psychicznie... 22.04.10, 16:00
                      Na etapie autorki wątku oboje z mężem zarabialismy grosze wlasnie w
                      takich "rozwijających" pracach.
                      O to własnie chodzi, ze w tym zwiazku nie ma partnerstwa, a autorka
                      widzi związek bardzo wyraźnie jako z jednej strony tradycyjny (mąż
                      ma zarabiać przyzwoicie, tak by utrzymać dom), a z drugiej taki, w
                      którym to ona będzie decydowała o najważniejszych sprawach - na
                      przyklad o przeprowadzce. Tak się po prostu nie da.
                      • miacasa Re: Wysiadam psychicznie... 22.04.10, 16:44
                        ja zrozumiałam, że myśl o przeprowadzce jest desperackim następstwem sytuacji
                        materialnej/rodzinnej/społecznej jaka w pełnej krasie ujawniła się po urodzeniu
                        się dziecka

                        > Na etapie autorki wątku oboje z mężem zarabialismy grosze wlasnie w
                        > takich "rozwijających" pracach.

                        śmiem przypuszczać, że jednak nie mieliście takiego kredytu mieszkaniowego bo
                        zwyczajnie bank by Wam mieszkanie zlicytował (mam kredyt na dom, wiem jaki to
                        ciężar i wiem jak trudne są to wybory)
                        • verdana Re: Wysiadam psychicznie... 22.04.10, 19:23
                          A nie mielismy, bo mieszkalismy w cztery osoby w kawalerce. I to był
                          nasz wybór - nie bierzemy kredytu, bo nie bedzemy mieli z czego go
                          spłacić. I że w tej sytuacji ja nie biorę urlopu wychowawczego, bo
                          nas na to po prostu nie stać.
                          • burza4 Re: Wysiadam psychicznie... 10.05.10, 20:33
                            well, ale oni mają kredyt i skoro chcieli żyć w Warszawie, to innego wyjścia nie
                            było, więc co tu porównywać.

                            Podejście a'la tata Borejko powinno się kończyć, kiedy nie ma co do gara włożyć.
                            Szczególnie jak się powołało dzieci na ten świat. Pan spędzający cały wolny czas
                            przy kompie sprawia wrażenie uzależnionego, a nie rozwijającego się. Jak mawiała
                            moja babcia - najpierw obowiązki, potem przyjemności.
                            • krzysztof-lis Re: Wysiadam psychicznie... 11.05.10, 18:03
                              > Pan spędzający cały wolny czas przy kompie sprawia wrażenie
                              > uzależnionego, a nie rozwijającego się. Jak mawiała moja babcia -
                              > najpierw obowiązki, potem przyjemności.

                              Czas WOLNY jest wtedy, gdy się OBOWIĄZKI zrealizuje. Taka jest jego definicja.
                      • marlusia82 Re: Wysiadam psychicznie... 22.04.10, 21:44
                        To trochę nie tak... Chciałabym zostać z małym w domu do ukończenia przez niego
                        1 roku. Nie poślę 5-cio miesięcznego szkraba do żłobka, a na opiekunkę mnie nie
                        stać. Nie wyobrażam sobie zamknąć się w domu i nie pracować (od ukończenia
                        szkoły średniej pracowałam w każde wakacje, żeby mieć na swoje wydatki i nikogo
                        się nie prosić - rodziców; mój, wtedy chłopak, nawet palcem nie tknął - ja
                        robiłam, on odpoczywał). Sprawa przeprowadzki też jest otwarta, ale nie mogę
                        cały czas mu ustępować, bo ja też mam swoje potrzeby (psychiczne, a nie materialne).
              • ula-lo Re: Wysiadam psychicznie... 22.04.10, 08:43
                Brawo, verdana.
    • filetta Re: Wysiadam psychicznie... 22.04.10, 12:35
      Zastanawiam się, czy tu czasem nie chodzi o pewnego rodzaju
      mezalians. Żona ma ojca na stanowisku i dobrze zarabiającego, z
      takiego domu się wywodzi oraz podobnego męża i standard zyciowy
      chciałaby mieć. Natomiast mąż nastawiony jest głównie na to, by być,
      zdobywa certyfikaty i rozwija umiejętności niekoniecznie w celu
      przełożenia ich na konkretne pieniądze. Nie przywiązuje aż tak
      wielkiej wagi do spraw materialnych. Bardzo mozliwe, ze posuwa się
      do nieodpowiedzialności.

      Cały sęk w tym, żeby znaleźć jakiś kompromis. Trudno będzie go
      znaleźć, dopóki bohaterka wątku będzie sama zarządzała finansami
      oraz martwiła się o dochody i wydatki. Wypadałoby włączyć męża w te
      sprawy, może wtedy coś do niego dotrze.
      • sylla4 Re: Wysiadam psychicznie... 10.05.10, 10:12
        marlusia możemy sobie ręce podać, u mnie to samo...cholerny Piotruś
        Pan.
        gdyby nie pomoc finansowa moich rodziców to już dawno byśmy
        zbankrutowali. ale ile tak można???
        • dama_makiego Re: Wysiadam psychicznie... 15.05.11, 17:18
          ojej jakie przykre... tylko dlatego MAKI z toba jest.... kobieto... Tobie tez nalezy sie szacunek!!!
    • krzysztof-lis Re: Wysiadam psychicznie... 11.05.10, 18:00
      > Dochodzę do wniosku, że mam męża nieudacznika i lenia, typ
      > Piotrusia Pana i egoistę, który nie umie zadbać o rodzinę.

      Zadbanie o rodzinę to zajęcie dla dwojga.

      Jeśli tak bardzo Ci zależy, wróć do roboty na pełen etat, i zostaw w domu męża.
      Niech dorabia przez internet / zdalnie.
    • mruwa9 Re: Wysiadam psychicznie... 16.05.11, 00:57
      ja w sumie rozumiem twojego meza- przeprowadzajac sie do Siedlec do zrzedzacej zony dolaczylaby zrzedzaca tesciowa i cala rodzina zony, traktujaca meza jak bankomat.
      A w Siedlcach mieszkalibyscie sami, czy u rodzicow? Bo w tym drugim przypadku zgoda meza na taki uklad to strzal we wlasna stope, nic dziwnego, ze nie budzi entuznazmu.
      A ze nie macie w Warszawie rodziny i musicie sobie radzic sami? No, sorry, witamy w doroslym zyciu.
      Jesli mezowi ciezko o dobra prace, to niech on idzie na wychowawczy, a ty do pracy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja