dziecko bije ojczyma

21.04.10, 08:12
jestem w trakcie rozwodu. spotykam sie z kims od kilku miesiecy.
niestety moje 2letnie dziecko jest bardzo nieufne w stosunku do tego
mezczyzny.chociaz on sie bardzo stara,lubi dzieci,chce sie z corcia
bawic,to ona go bije,jak widzi ze on mnie caluje to jest zazdrosna i
tez bije,lub psoci.
chcialabym zeby oboje sie zaakceptowali,jak ulatwic dziecku
adaptacje do tych nowych warunkow??
    • nat.wroclaw Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 08:19
      >> spotykam sie z kims od kilku miesiecy"

      >> dziecko bije ojczyma

      ????
      • desen5 Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 08:24
        przyszlego ojczyma,o to chodzi? mamy plany-chcemy wspolnie
        zamieszkac po moim rozwodzie,wiec ojczymem zostanie. ale corka nie
        akceptuje go-jak to zmienic
        • nat.wroclaw Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 08:35
          >>jestem w trakcie rozwodu.

          >>spotykam sie z kims od kilku miesiecy.

          >> 2letnie dziecko jest bardzo nieufne w stosunku do tego

          >> mamy plany-chcemy wspolnie zamieszkac po moim rozwodzie

          >> jak ulatwic dziecku adaptacje do tych nowych warunkow??


          Zmienić plany. Usunąć z osobistego horyzontu nowego pana, a umieścić w polu
          skupienia wlasne dziecko, ktoremu wlasnie rozpada sie rodzina. Własne dziecko i
          jego potrzeby odnalezienia sie w sytuacji, ze mama i tata nie sa razem. To jest
          wystarczajaca trauma, dla kazdego dziecka, niezaleznie od wieku.

          Jak mało trzeba miec wyobrazni i dojrzałosci, by bez odczekania i uspokojenia w
          dziecku emocji zwiazanych z rozstaniem rodziców stawiac przed dwulatka wyzwanie
          pod tytułem: stary tatus "be", teraz jest nowy tatus i ma byc "cacy", bo mamusia
          lubi sie z nim obsciskiwać?

          • tully.makker Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 12:14
            > >>jestem w trakcie rozwodu.
            >
            > >>spotykam sie z kims od kilku miesiecy.
            >
            > >> 2letnie dziecko jest bardzo nieufne w stosunku do tego
            >
            > >> mamy plany-chcemy wspolnie zamieszkac po moim rozwodzie
            >
            > >> jak ulatwic dziecku adaptacje do tych nowych warunkow??


            Pzeczytac to co napisalas kilka razy - az dotrze do ciebie, co robisz swojemu
            dziecku.
            >
            • desen5 Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 12:49
              czyli co?ja nie mam prawa byc szczesliwa bo mam dziecko?? po to tu
              pisze zeby wlasnie pomoc dziecku odnalezc sie w tej sytuacji. dzieki
              za madre rady. nie zabraniam widywania sie z ojcem,choc ojciec robi
              to sporadycznie,nie mowie zle o jej tacie,wrecz przeciwnie,zawsze
              mowie ze tatus ja kocha i teskni. nie chce zeby ojczym zajal miejsce
              taty,tylko chce zebysmy stworzyli szczesliwa rodzine. ja chce byc z
              tym czlowiekiem,on ze mna i w pelni akceptuje moja corke.to co
              popelniam grzech?nie da sie,a raczej nie chcemy ograniczac naszych
              spotkan tylko do takich dni kiedy nie ma ze mna dziecka,bo wtedy nie
              widywalibysmy sie chyba wcale. moge oczywiscie powstrzymac sie przed
              czulosciami przy dziecku,ale problem dalej pozostaje-dziecko jest
              zazdrosne...wiec co to znaczy,tez mialam ojczyma i go na poczatku
              niecierpialam,a teraz jest 100% lepszym ojcem niz moj biologiczny.
              chcialabym,zeby kazdy z naszej trojki czul sie komfortowo we wlasnym
              towarzystwie,bo spedzamy sporo czasu we 3.
              • desen5 Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 12:57
                i odpowiadajac na jedno dziwne pytanie-tak lubie swoje dziecko.
                wiem,ze to dla niej ciezka i niwa sytuacja ale nie rzucam ja na
                gleboka wode. moj partner tez proponuje ze bedzie malej pilnowal jak
                bede w pracy,ale ja nie zgadzam sie,za duzy dystans jeszcze jest
                miedzy nimi. i chcialabym zeby nawiazala sie miedzy nami ta nic
                zaufania i sympatii. moze to troche infantylne ale to zaraz mi
                wytkniecie
              • tully.makker Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 13:04
                ja nie mam prawa byc szczesliwa bo mam dziecko??

                Masz obowiazek brac pod uwage dobro dziecka. Twoje dziecko ci sygnalizuje, ze
                obecna sytuacja jej nie odpowiada, a w ocenie wielu osob ma do tego pelne prawom
                - jeszcze sie nie zdazylas rozwiesc, a juz wprowadzilas w jej zycie nowego
                mezczyzne, znanego ci od niedawna.
                Nie zycze ci tego, ale sadzc po twoim tempie, takich wujkow to ona bedzie miala
                jeszcze z 15.
                • desen5 Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 13:26
                  rozwod to czysta formalnosc, mieszkalismy bedac w separacji rok. a tego wujka
                  rowniez znam od roku, ale spotykamy sie 3miesiace. nie planuje i nie chce wiecej
                  wujkow dla mojego dziecka.
                  • kajda28 Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 13:51

                    nie planuje i nie chce wiece
                    > j
                    > wujkow dla mojego dziecka.

                    Tego się nie da zaplanować. Podobnie przecież planowałaś w dniu
                    swojego ślubu, też chciałaś aby to był Ten jedyny do końca życia.
                    Życie pisze różne scenariusze.
    • marianka_marianka Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 08:27
      Niech dalej się stara i pracuje na zaufanie córki. Tu potrzeba czasu. To małe dziecko, a nagle zmienił się jej cały świat.
    • kajda28 Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 08:34
      Najlepiej poczekać z bliższym związaniem jeszcze jakiś czas, im
      dłużej tym lepiej dla dziecka. U mnie to trwało ok rok, zanim mój
      parnter zaczął się do dzieci przybliżać, sam złożył deklaracje że
      będzie z nimi zostawał jak ja jestem w pracy. Poza tym dzieci
      podobnie reagują nawet jak całują się jego biologiczni rodzice. Mój
      syn zawsze odganiał tatę, a z kolei córka od razu przychodziła i
      tuliła się z nami. Najważniejsze to musisz być konsekwentna i za
      każdym razem mówić że nie można nikogo bić, jego nikt nie bije i on
      nie może- prosta zasada. Czasami dziecko tego uczy się kilka lat,
      ale w końcu jest wstanie to zrozumieć. Cierpliwości. Może czekajcie
      z okazywaniem swojej miłości do momentu aż dziecko zaśnie- dla niego
      to duża zmiana w życiu, i trzeba się z tym liczyć.
    • sheer.chance Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 09:02
      Przeczytalam tytul i wyobrazilam sobie roslego, agresywnego nastolatka,
      okladajacego skulonego w kacie starszego pana...

      A ty o dwulatku:)

      Lubisz w ogole swoje dziecko? Bo z opisu wyglada na to, ze ma sie ladnie
      dopasowac do nowej rzeczywistosci i nie przeszkadzac, kiedy ty ukladasz sobie
      zycie.
      Dwulatki to klebki emocji. Radza sobie z nimi jak potrafia, nierzadko
      wrzeszczac, kopiac, gryzac, bijac, itp. Wazne jest, zeby pomoc maluchowi oswoic
      i wyladowac frustracje w bardziej akceptowalny sposob, jednoczesnie rozumiejac
      zjawisko i traktujac je jako normalny etap rozwoju dziecka.
      Twoja coreczka ma dodatkowo pod gorke, bo w momencie gdy potrzebuje poczucia
      bezpieczenstwa, jej znajomy swiat sie sypie, w momencie, gdy potrzebuje wsparcia
      i zrozumienia, zostaje potraktowana jako przeszkoda na drodze do pelnego
      szczescia matki.

      Daj jej wiecej czasu, przede wszystkim twojego czasu, bo ona cie potrzebuje, a
      ty jestes za nia odpowiedzialna.
      • sunny-bunny Ja również wprowadzam Kogoś Córce 21.04.10, 16:42
        Powiem Ci tak sytuacja nie jest łatwa. Dziecko po rozpadzie rodziny ma zaburzone
        poczucie bezpieczeństwa, ale da się to jakoś zrobić ;-). Posłuchaj ja z moim
        partnerem spotykamy się okolo rok czasu i dopiero po jakiś 5mies się poznali. Na
        początku nie okazywaliśmy sobie czułości przy córce /ma 5lat/ bo to da się
        powstrzymać. Musisz zrozumieć że dziecko myśli że nowy Pan zabiera mu mamę. Nie
        zgadzam się z wieloma postami w tym temacie tzn cel jest szczytny i słuszny
        dziecko to nr 1. Ale ja Cię w jakimś stopniu rozumiem... Wiem jak to jest
        rozstać się z kimś po xxxlatach i potrzebować czułości. Nie mniej jednak myślę
        że skoro spotykacie się 3mies to czułości przy małej odpadają bo jest zazdrosna.
        Co do zabaw hmmm... Moja szaleje za J. i choć jest u nas tylko na weekendy bo
        pracuje 250km od nas zaakceptowała go, ale na to potrzeba było czasu. Ja wiem,
        że teraz to się wydaje ten jedyny i na całe życie ale chyba już raz to
        przerabiałaś. Nie mówię że znów się nie uda, ale ja bym była ostrożna może
        powinnaś najpierw córce pokazać go w swietle przyjaciel domu a pożniej przyszły
        tata. Pamiętaj dorosłe dzieci mają problem z zaakceptowaniem nowych partnerów
        rodziców a co dopiero 2latka.... A do Matek Polek twierdzących, że
        samotna/przepraszam teraz już się tego nie używa jest SAMODZIELNA/ a więc
        samodzielna mama nie ma prawa do szczęcia historia mojej 60letniej cioci: W
        wieku 27 w 3mies. ciąży /pierwszej/ zginął jej mąż. Nigdy się z nikim nie
        związała całe życie poświęciła synowi, do teraz razem mieszkają, on nigdy się
        nie ożenił, wytworzyła się pomiędzy nimi chora więż, jest niesamodzielny, nie
        przystosowany do życia z olbrzymią nadwagą i ost pojawiła się u niego mania
        przesladowcza-leczy się psychiatrycznie /silne psychotropy/. Tydzień temu
        rozmawiałam z ciotką powiedziała że gdy teraz widzi efekty swojego działania
        nigdy nie zrobiła by tego 2 raz... Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko.
        Powiedziała że zalożyła by rodzinę bo zamiast niej ma piekło... Ja wiem że za
        chwilę odezwą się głosy żeby poczekać jak dziecko podrośnie ale co wtedy gdy
        TEGO JEDYNEGO spotykamy właśnie w tak nieodpowiednim momencie? Pozwolić mu
        odejść. Wiem że nic kosztem dziecka ale zachowajmy w tym stwierdzeniu równowagę.
        ECH to chyba tylę
        • nat.wroclaw Re: Ja również wprowadzam Kogoś Córce 21.04.10, 16:53
          >>A do Matek Polek twierdzących, że samotna/przepraszam teraz już się tego nie
          używa jest SAMODZIELNA/ a więc samodzielna mama nie ma prawa do szczęcia (...)

          A ktos tak tutaj napisał autorce wątku? Ktos jej napisał: nie bądź szczęśliwa,
          albowiem nie masz prawa?

          Czy raczej - włącznie z Tobą de facto - zeby pierdykneła sie w głowe i
          przestawiła priorytet z

          "jak dostosowac dziecko do sytuacji, bo JA CHCE Z PANEM TERAZ I JUZ"

          na

          "jak dostosowac sytuacje do mozliwości i potrzeb dziecka w niezwykle trudnym
          okresie zycia (emocjonalnie, fizjologicznie, neurologicznie + jeszcze
          społecznie, na okolicznosć rozstania rodziców i nowego pana bluszcza
          obściskującego JEJ mamę)."

          Z lektury wpisów desen5 wydaje sie, ze najbardziej ucieszyłoby ją całodobowe
          złobko-przedszkole nieopodal domu. Zglaszany przez nia problem:

          "a raczej nie chcemy ograniczac naszych spotkan tylko do takich dni kiedy nie
          ma ze mna dziecka, bo wtedy nie widywalibysmy sie chyba wcale"


          rozwiązałby sie z satysfakcja i dla pani i dla wujka. Nie musieliby ograniczac
          swoich spotkan w ogole ;)
          • sunny-bunny Re: Ja również wprowadzam Kogoś Córce 21.04.10, 17:04
            Czy to nie Twoje słowa??
            Zmienić plany. Usunąć z osobistego horyzontu nowego pana, a umieścić w polu
            skupienia wlasne dziecko, ktoremu wlasnie rozpada sie rodzina

            Powiem tak nie trzeba mówić czegoś dosłownie, aby zrozumieć o co chodziło w
            takim przekazie...
            • nat.wroclaw Re: Ja również wprowadzam Kogoś Córce 21.04.10, 17:09
              >>Powiem tak nie trzeba mówić czegoś dosłownie, aby zrozumieć o co chodziło w
              takim przekazie...

              Ja mawia jeden psychotyk - pacjent mojego kolegi psychiatry:
              "Ja może nie znam faktów, ale zawsze sie dobrze domyslam."

              No, to tak mniej wiecej podobnie do Twojej logiki "rozumienia o co chodziło" :)

              • kajda28 Re: Ja również wprowadzam Kogoś Córce 21.04.10, 17:15

                nat.wrocław wg mnie przejaskrawiasz i przesadzasz.


                > "jak dostosowac dziecko do sytuacji, bo JA CHCE Z PANEM TERAZ I
                JUZ"

                Dlaczego dałaś to w cudzymsłowie- czyje to słowa były, bo napewno
                nie autorki postu.



                > Ja mawia jeden psychotyk - pacjent mojego kolegi psychiatry:
                > "Ja może nie znam faktów, ale zawsze sie dobrze domyslam."

                Praktyczny przykład na powyżej. Zarzucasz komuś słowa których nie
                powiedział.
                • sunny-bunny Do kajda28 21.04.10, 17:21
                  Wiesz to forum było kiedyś inne pamiętam jak 2 lata temu pomogło mi się uporać z
                  moim problemem.... Nie mówię że ktoś specjalnie pisze żeby kogoś skrzywdzić, ale
                  jak bardzo mentalność forumowiczek się zmieniła widzę to bo miałam prawie 2
                  letnią przerwę...
                • nat.wroclaw Re: Ja również wprowadzam Kogoś Córce 21.04.10, 17:27
                  Kajda nie chce mi sie wyjasnac Ci co znacza cudzyslowy.

                  Zacytowany psychotyk ma przjsc i sie wylegitymowac pod cytatem?.

                  Fragment postu autorki watku przytoczylam kursywą.

                  Prosze, czytaj tresc (najlepiej w kontekscie _calego_ wątku), pomijajac znaki
                  edytorskie, jesli tak Cie dekoncentruja.

                  Ale, zebys juz nie musiala tak czytac tych moich wyboldowan i kursyw, napisze
                  jeszcze raz, krocej i prosciej: (uwaga, bedzie cudzysłów, ktory nie jest
                  cytowaniem nikogo, ale wyroznieniem istotnej mysli, okej?)

                  "W opisanej przez desen5 konkretnej sytuacji zyciowej, z _mojego_ punktu
                  widzenia wazniejsze NA TEN CZAS w jej zyciu sa potrzeby i mozliwosci adaptacyjne
                  dziecka i to do tej dwuletniej dziewczynki powinna autorka dostosowac swoje
                  dzialania, nie zas szukac sposobu jak nagiac psychike i emocje corki do nowej
                  relacji mamy z nowym panem. Kilka miesiecy romansu dla niektorych to całe wieki,
                  och, ach, jak sie kochamy, jak dobrze znamy i bedziemy zawsze razem. Dla
                  dziecka? Kropla w morzu czasu, ktory jest mu potrzebny."

                  • sunny-bunny Re: Ja również wprowadzam Kogoś Córce 21.04.10, 17:31
                    nat.wroclaw byłaś kiedyś w takiej sytuacji jak autorka bądz ja? Nie liczę na odp
                    na forum, ale w tobie bo tu można różne bzdury pisać...
                    • nat.wroclaw Re: Ja również wprowadzam Kogoś Córce 21.04.10, 17:39
                      Nie widzę związku.

                      Zdrowy rozsądek, ciągle mam nadzieję, oraz jakaś tam powiedzmy nawet niezła
                      wiedza z psychologii rozwojowej działają u mnie nieźle, niezależnie od tego, czy
                      borykałam się z problemem "romas i dziecko" (kurcze znowu cudzysłów..) czy tez nie.

                      Widzisz, forum to nie jest grupa wsparcia głaskami i lajtowa herbatka u
                      psiapsiółki. Jak ktos głupio robi, to mu to zostanie po imieniu na forum
                      nazwane: głupio robisz.

                      pamietasz swoj watek sprzed paru(nastu) dni? Padły ostre słowa, nie wszyscy Cie
                      glaskali, ale za niektore wpisy napisane w ostrzejszym tonie jednak dziękowałaś.

                  • kajda28 Re: Ja również wprowadzam Kogoś Córce 21.04.10, 17:45
                    Ok, nat.wrocław, to co napisałaś w cudzysłowie jest opinią pod którą
                    i ja bym się podpisała.
                    Tylko po co były takie dociniki jak:


                    Z lektury wpisów desen5 wydaje sie, ze najbardziej ucieszyłoby ją
                    całodobowe
                    złobko-przedszkole nieopodal domu. Zglaszany przez nia problem:

                    "a raczej nie chcemy ograniczac naszych spotkan tylko do takich dni
                    kiedy nie
                    ma ze mna dziecka, bo wtedy nie widywalibysmy sie chyba wcale"

                    rozwiązałby sie z satysfakcja i dla pani i dla wujka. Nie musieliby
                    ograniczac
                    swoich spotkan w ogole ;)



                    Tu było straszne przejaskrawienie i wg mnie wyssane z palce fakty.
                    Autorka napisała że praktycznie non stop przebywa z dzieckiem, a ty
                    dodałaś sobie że bardzo by chciała aby dziecko było 24 godziny w
                    żłobku.

                    Sama byłam w podobnej sytuacji, nie było możliwości abym była z moim
                    partnerem sam na sam, też słyszałam głosy że powinnam się z nim
                    spotykać najlepiej koło północy, bo tak dzieci kładły się spać. Ja
                    jestem dużo bardziej ostrożniejsza niż autorka postu, zakochałam się
                    dopiero po 10 m-cach, ale i tak do tej pory mam pełno wątpliwości,
                    jesteśmy razem 1,5 roku. Ale każdy jest inny.
                    • nat.wroclaw Re: Ja również wprowadzam Kogoś Córce 21.04.10, 17:54
                      >>wg mnie wyssane z palce fakty.

                      Nie ma czegos takiego, albo albo :)

                      >>Tylko po co były takie dociniki jak (...)

                      A bo mnie nerw wziął. Ale masz rację, przepraszam za wyzłosliwianie sie.

                      >>Ale każdy jest inny.

                      Prawda i kazdy robi jak uwaza (zamiast na odwrot), tylko potem dzieciaków czasem
                      szkoda.
                      • kajda28 Re: Ja również wprowadzam Kogoś Córce 21.04.10, 18:18

                        > >>wg mnie wyssane z palce fakty.
                        >
                        > Nie ma czegos takiego, albo albo :)
                        >

                        :) przyznaje racje.


                        > Prawda i kazdy robi jak uwaza (zamiast na odwrot), tylko potem
                        dzieciaków czase
                        > m
                        > szkoda.

                        Masz rację, ale trzeba umiem znaleźć środek i nie przesadzać w żadną
                        stronę. Ja wychodzę z założenia że partner jest dla mnie, a z moimi
                        dziećmi mają się tolerować i szanować, nie muszą się kochać ani
                        uwielbiać. Co też zostało skrytykowane przez niektórych. Bardzo
                        trudno jest swój czas i uwagę rozłożyć na dziecko i partnera, tak
                        aby żadno nie czuło się zaniedbane.
    • twojabogini Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 17:31
      Bardzo na wyrost opisujesz sytuację. Facet z którym spotykasz się
      trzy miesiące to ojczym. Zaraz po rozwodzie - zamiast ochłonąc,
      przemyslec pewnesprawy od razu chcesz zamieszkac z innym męzczyzną.
      Z kontekstu wynika, ze już zaplanowałas wasza rodzinę. Wyhamuj!
      Odnosze tez wrażenie, że obawiasz się, iż reakcje dziecka - całkiem
      naturalne zreszta wiele dzieci tak reaguje nawet na rodziców - mogą
      zniechecic partnera. On taki wspaniały i akceptujacy - to sobie
      poradzi.
      Tempo zmian jak dla dwulatki zdecydowanie za szybkie. W najblizszym
      czasie spodziwej się regresu - z powrotem zacznie się moczyc,
      domagac smoczka, rzygac, awanturowac, nie spac w nocy, czy co tam
      jeszcze.
      Daj sobie i dziecku czas, a mężczyzna - jesli mu na tobie zalezy
      wytrzyma, jesli przez jakis czas wasze spotkania bedą rzadsze.
      • marzeka1 Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 17:38
        Wszystkiego w życiu za dużo i za szybko, dla 2-latki to tempo
        huraganu. Rozpadła się dziecku rodzina, ty nawet nie zdążyłaś jakoś
        tego rozstania przetrawić (czyli wyciągnąć wnioski na przyszłość
        DLACZEGO się nie udało), a już nowy pan, nazywany ojczymem i plany
        budowania wielkiego szczęścia.
        Zeby nie było: masz prawo do szczęścia i nowego związku, ale akurat
        na TYM etapie, którym teraz jesteś uszczęśliwianie córki nowym
        "tatusiem", jest niedobre. Tyle że zrobisz, jak zechcesz.
        • verdana Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 18:23
          Nie wiem, czy ktos przeczytał, ze jest rok po rozstaniu. Nie sądze,
          aby dziecko było świadomme prawnego znaczenia rozwodu - wiec w
          rzeczywistosci rodzina dziecku rozpadła się tak dawno, ze tego nie
          pamięta. Formalnosci sa tu nieistotne.
          Znajomość - o ile rozumiem - tez terwa dłużej niż trzy miesiące. W
          tej sytuacji nie bardzo rozumiem powody do czekania - znacznie
          latwiej zaakceptuje ojczyma dwulatka, niż dziecko starsze. GFakt, to
          obecnie dla dziecka tylko osoba, ktora zajmuje czas. mama powinna -
          zdaniem kazdego dwulatka na świecie - zajmować się dzieckiem, nie
          obcym facetem, nie wlasnym mężem i nie mlodszym rodzeństwem. Gdyby
          rozumowac tak jak większość z Was, zaden dwulatek nie powinien
          przezywać szoku, jakim jest powrót do domu np. pracujacego w Anglii
          rok ojca (zaręczam, ze reakcja będzie taka sama...), czy nie
          powinien miec rodzeństwa (też dziecku dosyć czasu sie nie poswieci).
          proponuje dużo cierpliwosci, to okres buntu dwulatka. Zastanowienia
          się, czy facet jest naprawdę dobry dla dziecka, czy moze istnieja
          jakieś powody, dla ktorych dziecko go nie lubi (smieje sie z niego,
          straszy, karci). A jesli takich powodów nie ma - nie widze powodu do
          zrywania znajomosci.
          • sheer.chance Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 18:40
            Znajomość - o ile rozumiem - tez terwa dłużej niż trzy miesiące.
            tak, "kilka miesiecy"

            Gdyby rozumowac tak jak większość z Was, zaden dwulatek nie powinien
            przezywać szoku, jakim jest powrót do domu np. pracujacego w Anglii
            rok ojca (...), czy nie
            powinien miec rodzeństwa (też dziecku dosyć czasu sie nie poswieci)


            ???

            Przeciez nie chodzi to o zupelnie normalne zachowanie dziecka--> domaganie sie
            uwagi, tylko o reakcje matki
            • verdana Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 18:56
              Ależ nie. Kiedy dziecku rodzi się rodzeństwo jest często równie
              wsciekłe, skore do bicia i placzu - i ma prawo. Co nie oznacza, ze
              należało wstrzymac się z posuiadaniem kolejnego dziecka, albo w
              ogóle zrezygnować, zeby nie "skrzywdzić" pierworodnego.
              A matki są wtedy też często sfrustrowane i wsciekle na "starsze"
              dziecko, radza się, co robic z jego niepożadanymi zachowaniami i
              agresje - i jakos nie czytałam rady "Twoja wina, oddaj komus
              niemowlę". pewnie, ze to nie taka sama sytuacja, ale z punktu
              widzenia dziecka, pozbawionego 100% czasu matki - zbliżona.
              • sheer.chance Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 19:30
                Ale nikt nie sugeruje jej zrywac znajomosci. Jedynie zwolnic tempo.

                A matki są wtedy też często sfrustrowane i wsciekle na "starsze"
                dziecko, radza się, co robic z jego niepożadanymi zachowaniami i
                agresje

                Dokladnie tak. I zwykle dostaja rady zeby tym bardziej zapewnic starsze dziecko,
                ze jest wazne i kochane, i podkreslic jego wyjatkowosc, np. zeby nie leciec na
                kazde kwekniecie mlodszego, kiedy sie jest akurat w trakcie zabawy ze starszym.
                Chodzi wlasnie o to, zeby dziecko nie szlo w odstawke, a mam wrazenie ze w
                sytuacji autorki tak troche jest.

                No i tak jak mowisz, wsciekly, placzacy, czy "psocacy" (wg autorki) dwulatek, to
                zadne dziwo:)
          • nat.wroclaw Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 18:53
            >>A jesli takich powodów nie ma - nie widze powodu do zrywania znajomosci.

            Oj, nikt nie radził tu raczej zerwania znajomosci (chyba ze nie doczytalam).

            Wiekszosc wypowiedzi dotyczyla zwolnienia tempa i intensywnosci zmian w zyciu
            małej. Autorka jak pisze jest rok po rozstaniu ale pisze tez ze dziecko ma
            kontakt z tatą, toteż kilkumiesięczny romans, kilka miesięcy po rozstaniu
            rodziców, a za niedługi czas nowy pan na stale w domu, juz teraz okazujący
            czułości.

            Imo - za szybko i za duża jak na okres okolo 12 miesiecy w zyciu dwulatki.

    • burza4 Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 19:59
      dla odmiany uważam, że sztuczne odsuwanie faceta i wzięcie sprawy na
      przeczekanie niczego nie zmieni. Dokładnie takie reakcje przejawiała moja 10
      letnia córka, w stosunku do przyszłego, choć po rozwodzie byłam wtedy od paru
      lat i zdążyła się z tego otrząsnąć a przyszłego bardzo lubiła. Natomiast nie
      podobało jej się to, że "zabiera jej mamę", choć jako żywo mama nie należała do
      kwok skupiających się na dziecku. Rozwiązanie jest jedno - czas i cierpliwość,
      rozmowy z 2 latkiem i tłumaczenie siłą rzeczy są mało skuteczne, lepiej działają
      wspólne zabawy we trójkę i powtarzanie jej, że ją kochasz.

      Przywyknie, jeśli wykażecie zrozumienie dla jej protestów.
      • kajda28 Re: dziecko bije ojczyma 21.04.10, 20:38
        Czytałam że dzieci zawsze chcą i mają nadzieję że mama z tatą się
        zejdzie i będą razem.
        Moja młodsza jak się dowiedziała że ja jeszcze raz mogę wyjść za
        mąż, to stwierdziła że najlepiej jak to będzie z tatą- choć nie
        widziałam go od 9 miesięcy.
    • desen5 rozmawialam z partnerem o tych obawach 22.04.10, 08:07
      Z obecnym partnerem znamy sie ponad rok, w zwiazku jestesmy
      3miesiace. spotkalismy sie po dluzszym niewidzeniu przypadkiem na
      imprezie i zaiskrzylo. ja w tym czasie juz podjelam decyzje o
      rozwodzie i pozew lezal w sadzie na 2miesiace przed ta znaczaca
      impreza. mysle,ze gdyby nie pozniejsze jego wsparcie i w ogole to
      spotykanie sie to pewnie bym mieszkala z mezem nadal choc zyla w
      separacji-jak do tej pory,bo nie mialabym sily odejsc. on dodal mi
      odwagi,wspiera mnie.
      slowo ojczym rzeczywiscie jest uzywane przeze mnie na wyrost.ale
      wiadomo,ze chodzi o potencjalnego mojego meza,konkubenta jak zwala
      tak zwal.
      wczoraj powiedzialam mu o swoich obawach,ze moze to za szybko
      wszytko, ze chyba krzywdze corcie tym?? a on powiedzial mi tak:
      nie miej wyrzutow, gdyby nie ja to dalej bys trwala w tym
      malzenstwie,dalej byla wyzywana,traktowana jak szmata do
      podlogi,wyganiana z domu,olewana (bo tak bylo przez 3 lata.i tak by
      pewnie bylo gdybym sie nie zdecydowala na ten związek) a teraz mam
      co innego. inna jakosc zycia. faceta ktory mnie szanuje,chyba
      kocha,akceptuje moje dziecko,jest normalnie-bez
      fochow,wulgaryzmow,nikt nie mowi do dziecka o mamie "glupia ci...".
      powiedzial jeszcze,ze chyba zdrowsze jest dla dziecka widziec ze my
      sie kochamy,szanujemy,ze jest miedzy nami uczucie,niz patrzenie na
      warczacych na siebie rodzicow,ktorzy sie niecierpia i nie
      kochaja.dodal,ze dziecko sie przyzwyczai. a na razie ja sama wiem,ze
      mam jej poswiecac maksimum swojego czasu i byc cierpliwa-pozwolic
      jej się przywyczaic do wujka, ciagle jej powtarzam ze ja kocham,ze
      tatus tez kocha i staram sie aby bedac ze mna i z partnerem czula
      sie dobrze.czyli bawimy sie z nia,chodzimy na spacery itd. tego nie
      bylo w moim malzenstwie.
      dajemy sobie jeszcze czas na poznanie-wspolne zamieszkanie poczeka
      kilka miesiecy,a dziecku czas na akceptacje wuja. choc ona mam
      wrazenie go lubi,tylko czuje sie zagrozona i dlatego te „wybuchy
      zazdrości”. Potrafi uderzyc go jak mi daje calusa i mowi „moja mama”
      oczywiscie nauczona doswiadczeniem juz wiem ze nie wszystko zloto
      co sie swieci i bede ostrozniejsza.na razie jednak wydaje mi sie ze
      dokonalam dobrego wyboru,facet jest rozsadny i madry. a co bedzie
      dalej czas pokaze. Na 1szym miejscu jest u mnie dziecko,ale nie
      jestem Matka Polka i nie poswiece się całkowicie,żeby wychowywac
      samotnie córkę.chce sobie ułożyć zycie i być szczesliwa a nie
      sfrustrowana rozzalona mama.mysle ze będzie dobrze.
      • sunny-bunny O kur....cze no bez jaj!!! 22.04.10, 09:53
        Szczerze to mnie w fotel wgięło jak to przeczytałam, napisałaś dokładnie to
        "a on powiedzial mi tak:
        nie miej wyrzutow, gdyby nie ja to dalej bys trwala w tym
        malzenstwie,dalej byla wyzywana,traktowana jak szmata do
        podlogi,wyganiana z domu,olewana (bo tak bylo przez 3 lata"

        O Boże, o Boże, o Boże!!!!
        Nawet jeśli dzięki jego pomocy, wsparciu itp wyrwałaś się z tego co było w domu
        TO TO ŻE ON CI TO WYPOMNIAŁ ech... Może niech wypowiedzą się inne dziewczyny bo
        ja już sama nie wiem...
        • filetta Re: O kur....cze no bez jaj!!! 22.04.10, 10:02
          Mnie równiez zastanowiły jego słowa... Ale nie chce nicego
          przesądzać, zbyt mało danych :)
        • desen5 zle to odebralas 22.04.10, 10:02
          to nie bylo w zadnym wypadku WYPOMINANIE! sama wielokrotnie mowilam mu,ze dodal
          mi sil i gdyby nie on to by w moim zyciu nic sie nie zmienilo. on chcial tym
          zwrocic uwage na fakt, ze dla dziecka lepsza taka nowa (choc poczatkowo
          stresujaca)sytuacja niz trwanie w tym co bylo.a mowil to po to zebym przestala
          miec wyrzuty,ze robimy dobrze,a dziecko na pewno na tym nie ucierpli.ja tak to
          odebralam i z intoncji i mimiki tak to odczytalam-jako troske a nie wyopominanie.
          • sunny-bunny Re: zle to odebralas 22.04.10, 10:10
            Jeśli sytuacja tak wyglądała to ok. Kurcze życzę Ci wszystkiego najlepszego mam
            nadzieję, że Ci się wreszcie ułoży bo jak to powiedział mój J. każdy zasługuje
            na szczęście i mam nadzieje że ty je właśnie znalazłaś. Małą się nie zrażaj
            początki zawsze są trudne, ale bądz ostrożna raz się już sparzyłaś...Pozdrawiam
      • tully.makker Re: rozmawialam z partnerem o tych obawach 22.04.10, 10:40
        dalej bys trwala w tym
        > malzenstwie,dalej byla wyzywana,traktowana jak szmata do
        > podlogi,wyganiana z domu,olewana (bo tak bylo przez 3 lata.i tak by
        > pewnie bylo gdybym sie nie zdecydowala na ten związek)

        Nie chce byz zlosliwa, ale nie widzisz, ze nie mozesz miec 100% zaufania do
        swojej zdolnosci do osadu sytuacji? Posubilsa faceta, ktory cie traktowal jak
        szmate, urodzilas mu dziecko w takich patologicznych okolicznosciach.
        Obecny pan tez ma nad toba spora wladze, mezczyzni ktorzy wystepuja w roli
        zbawcow czesto sa mezczyznami sklonnymi do przemocy i naduzywania wladzy nad
        partnerka. A ty jak bezwolne dziecko dajesz sie prowadzic kolejnym facetom, bo
        bez nich nie potrafisz podjac konktetnych decyzji.
        Dorosnij, to moja rada, wez odpowiedzialnosc za swoje zycie. O ile obecny facet
        ci powoli.
        • marianka_marianka Re: rozmawialam z partnerem o tych obawach 22.04.10, 11:54
          tully.makker napisała:
          Poslubilas faceta, ktory cie traktowal jak szmate, urodzilas mu dziecko w takich patologicznych okolicznosciach.
          Obecny pan tez ma nad toba spora wladze, mezczyzni ktorzy wystepuja w roli zbawcow czesto sa mezczyznami sklonnymi do przemocy i naduzywania wladzy nad partnerka.


          A kiedy w związku opadnie różowa kurtyna, zaczynają się zastanawiać z jaką kobietą się związali. Dlaczego ona pozwoliła się tak traktować? Czyżby było z nią coś nie tak?
          Nie powinno się opowiadać "wybawicielowi" szczegółów historii pt.: jak to pozwalałam z siebie robić ścierkę do podłogi.
          • desen5 Re: rozmawialam z partnerem o tych obawach 22.04.10, 12:28
            on znal moja historie od mojej rodziny zanim spotkalismy sie po raz pierwszy w
            zyciu!! tak ze nie musialam mu juz nic dodawac. a on poczatkowo mial mi pomoc z
            racji wykonywanego zawodu, jednak mojego malzenstwa nie dalo sie uratowac. a ze
            ja podobno od razu wpadlam mu w oko, a po roku byla ta wspolna impreza to tak
            sie stalo,ze jestesmy para.
            do marianka_marianka - poslubilam facet ktory traktowam mnie normalnie, szmata
            stalam sie zaraz po slubie.
            • ki_czort Re: rozmawialam z partnerem o tych obawach 22.04.10, 13:19
              Jak Ty nie chcesz zrozumiec, ze jestes wyrodna matka

              - mozna by rzec po przeczytaniu czesci postow.

              Co za hipokryzja na forum, no doprawdy. Jesli kobieta znalazla dosc szybko
              nowego partnera to co w tym niemoralnego? Ja odbieram te uwagi jaki przytyki w
              rodzaju: mysl o dziecku, dziwko, a nie nogi prze kolejnym rozkladasz. Ma kobieta
              siedziec i plakac, ma 'mijac czas' a ona ma w tym czasie 'dojrzewac'?
              Bullshit.
              Bohaterka wyszla z toksycznego zwiazku i ma szanse na nowy lepszy, a dzieci w
              wieku 2 lat sa buntownicze tak czy inaczej. Zreszta wiekszosc dzieci nie jest
              zadowolona gdy mama czy tata znajduje nowa druga polowe. I absolutnie nie jest
              to powodem, by w nowy zwiazek nie wejsc.
              Rodzice nie powinni sie wzbraniac przed zmianami w zyciu z uwagi na dzieci.
              Dzieci zapominaja, bagatelizuja a na koncu wylatuja z domu. Dopoki corka jest
              mala macie szanse mocno sie ze soba zzyc i stworzyc udana rodzine. Mala jest
              jeszcze mala i poradzi sobie ze zmianami.
              Przygotuj sie tylko, ze kazdym potknieciem Twojej corki bedziesz obarczana, bo w
              Polsce (i nie tylko tu niestety) panuje kult matek winnych wszystkiemu. Niewazne
              co zrobisz i tak bedzie zle, wiec powinnas sie cieszyc zyciem bo zastepy
              oskarzycielek znajda sie zawsze :)



              • sunny-bunny Do ki_czort 22.04.10, 13:56
                Za ten post jestem twoim idolem. Zebrałaś wszystko do przysłowiowej "kupy" i
                wyraziłaś w idealny sposób SAMA OD SIEBIE ZA TĄ WYPOWIEDZ DZIĘKUJĘ
              • desen5 ja rowniez dziekuje 22.04.10, 14:15
                za to co napisalas! dodalas mi otuchy:)
            • marianka_marianka Re: rozmawialam z partnerem o tych obawach 22.04.10, 14:26
              desen5 napisała:
              do marianka_marianka - poslubilam facet ktory traktowam mnie normalnie, szmata stalam sie zaraz po slubie.


              Ależ nie musisz się tak gorączkowo tłumaczyć:)
              Życzę Ci, żebyś tym razem trafiła w 10-tkę:) Może to banał, ale każdy przecież zasługuje na szczęście.

              Niektóre wypowiedzi są być może dosadniejsze, ale mają na celu przede wszystkim ostrzeżenie, abyś w pogoni za szczęściem nie popełniła błedu wielu samotnych matek.
              Rozsądny człowiek, który raz się już sparzył będzie brał pod uwagę wszystkie uwagi osób mniej lub bardziej doświadczonych w temacie.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: dziecko bije ojczyma 24.04.10, 20:24
      Na Pani dziecko działają w tej chwili dwie intensywne siły, które trzeba brać od
      uwagę.
      Po pierwsze ze względu na wiek, jest ono w fazie, którą niektórzy teoretycy
      nazywają fazą ponownego zbliżenia. Jest to faza w której dziecko ze względu na
      rozwój fizyczny ma możliwości separacji
      ( realnego odejścia )od opiekuna ale ze względów emocjonalnych nie jest na to
      gotowe i bardzo potrzebuje bliskiego kontaktu z mamą. Przeżywa dużo ambiwalencji
      czyli wahań co robić oddalać się, co jest przyjemne, czy zostawać, co jest
      bezpieczne. Często ten stan niepewności manifestuje złością, aneksją mamy,
      niechęcią wobec innych. Na to i tak skomplikowane doświadczenie rozwojowe,
      nakłada się realna, nieoczekiwana sytuacja rodzinna. Dłuższe niż zwykle rozłąki
      z ojcem, pojawieniem się nowego mężczyzny, który ajmuje czas mamy.
      Zadbaniem o dziecko, w tym wypadku, nie musi być koniecznie zrywanie z nowym
      partnerem lub ograniczenie z nim kontaktów. Wystarczy cierpliwość, zrozumienie
      reakcji dziecka, danie mu czasu na oswojenie się z nową sytuacją, wiedza o jego
      rozwoju i jej uwzględnienie, a nade wszytko nie interpretowanie zachowań dziecka
      jako wyłącznie wrogich czy odwetowych wobec Pani nowego partnera. Dziecko jest
      jeszcze tak małe, że wiedza posiadana przez dorosłych i ich racjonalne
      argumenty są mu obce.
      Córce trzeba stawiać wyraźne granice , ale jej nie karać za niegrzeczne czy
      psotliwe zachowania. Kiedy chce być z Panią, na ile to możliwe, pozwalać jej. To
      wzmaga poczucie bezpieczeństwa.
      Córka powinna powoli uznawać realność swojego życia, bo powrotu do jej taty
      prawdopodobnie nie będzie.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:
Pełna wersja