rogacz30
27.04.10, 17:51
Moja żona ma romans. Przeszliśmy już kilka faz tego dramatu -
najpierw był mój wielki ból, później przeżywałem bunt i miałem ochotę
zakończyć nasz związek, później uspokoiłem się i starałem się ułożyć
nasz związek od nowa, a teraz to sam nie wiem jaka jest faza tego
dramatu... żona początkowo bardzo żałowała i zerwała kontakty z tym
facetem; ale po jednej ze scen jaką jej urządziłem znów wznowiła
kontakty, ale na bardzo krótko; niestety w ostatnich dniach znów się
przyznała do sporadycznych kontaktów z nim. I co gorsze żona wyznała
mi, że ona mnie nie kocha już, a swoje uczucia ulokowała w nim. Ja
nie jestem w stanie się z tym pogodzić. Mimo wszystko chciałbym dalej
z nią żyć - nadal ją kocham!
Wydaje mi się, że romans ten jest tylko zauroczeniem i fascynacją
mojej żony tamtym gościem... Szczególnie, że ta pierwsza część
romansu trwała krótko - około 3 tygodni, doszło do jednego spotkania,
a później było kilka telefonów, no i smsy... wydawałoby się
błahostka?!
Jak myślicie czy to jest tylko fascynacja czy jest to coś więcej? jak
można pomóc żonie dokonać właściwego wyboru? czy jest sens walki za
wszelką cenę - jaki związek można zbudować po takiej traumie?
Może jeszcze dodam, że naprawdę byliśmy fajnym małżeństwem, może
trochę wpadliśmy w rutynę życia, dużo oboje pracowaliśmy, itp. Ale
każdą wolną chwilę spędzaliśmy razem, dużo podróżowaliśmy...
wydawałoby się idylla...