damodia Oddaj mi dziacko 13.02.11, 10:54 Sama nie mogę mieć i chętne je zaadoptuję, nawet dziś mogę je od Ciebie zabrać. Gdybyś jeszcze kiedyś urodziła następne, znam kilka osób które też własnego dziecka nie mogą mieć a marzą o zaopiekowaniu się niemowlaczkiem. Po co masz spieprzyć dziecku życie i wychować na emocjonalnego znerwicowanego popaprańca z powodu swojej niechęci do niego? Oddaj tym, którzy go będą kochać. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Oddaj mi dziacko 14.04.11, 20:11 Miałam takie problemy jak Alicja, ale nigdy nie byłam na swoje dziecko aż tak wściekła, żeby rozważać oddanie go komuś o twoim poziomie agresji. Odpowiedz Link Zgłoś
kingusi oodaj rodzinie zastepczej 19.02.11, 11:49 nie unieszczesliwiaj tego dziecka niech ma normalna i kochajacą matke! Odpowiedz Link Zgłoś
gabi-25 Witam.Alicjo,prosze daj znac 14.04.11, 02:31 co u Ciebie? Czy cos sie zmienilo? Twoje dziecko ma juz prawie roczek.... Czy jest jakas poprawa? Prosze napisz cokolwiek. Odpowiedz Link Zgłoś
iga.44 Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 03.05.11, 18:38 Opowiem Ci jak ja sobie poradziłam z identyczną sytuacją. Urodziłam synka w wieku 32 lat z rozsądku. Synek ma teraz 3 lata. Mąż był zdesperowany żeby mieć dziecko. Postawiłam warunki: cesarka na życzenie, żadnego karmienia piersią. Ciąża choć bezproblemowa dla mnie była koszmarem. Po porodzie wbrew zapewnieniom matek, ciotek, przyjaciółek nie uderzył mnie piorun miłości macierzyńskiej. Wcześniej wszystkim mówiłam że nie mam instynktu macierzyńskiego i nie lubię dzieci ale uwierzyłam "opinii publicznej" że każda kobieta go ma. Po porodzie dochodziłam do siebie fizycznie i psychicznie 18 miesięcy. Na urlopie macierzyńskim byłam tylko 3 miesiące resztę urlopu oddałam mojemu mężowi - i to mnie uratowało. Zaakceptowałam ta sytuację, wzięłam odpowiedzialność za swoja decyzję i nie staram się udowodnić ani sobie ani innym że to była moja najlepsza decyzja. Nie chce pamiętać ani ciąży ani pierwszych 18 miesięcy. Teraz się po prostu przyzwyczaiłam do nowego życia. Synka kocham, dbam o niego rozpieszczamy go z mężem ale nie udaje że tak właśnie chciałam żyć bo nie chciałam. Chciałam się dokształcać, chciałam zwiedzać świat (chociaż dużo już zwiedziłam). W moim otoczeniu wiedzą "że męczę się w tym macierzyństwie". Nie lubię się z nim bawić ale się bawię, nie lubię wysiadywać na placu zabaw ale wysiaduję - po prostu się przyzwyczaiłam. I ty się przyzwyczaisz, będzie Cię napędzało ogromne poczucie odpowiedzialności- moje i twoje dziecko ma prawo do najlepszego życia. Związek z mężem jest inny i Ty to czujesz - z czasem będzie trochę lepiej ale nigdy już tak jak dawnej - w głowie już nigdy nie będzie tego luzu co kiedyś. PO PROSTU SIĘ PRZYZWYCZAISZ! Najciekawsze jest to że jak otwarcie o tym zaczęłam mówić to się okazało że wiele kobiet z mojego otoczenia też tak ma i nikt mnie za to nie potępił bo widzą że dobrze się moim dzieckiem opiekuję i okazuję mu miłość na tyle na ile potrafię. Odpowiedz Link Zgłoś
bombalska Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 18.05.11, 23:56 Pierwszy rok zycia dziecka jest cholernie trudny. A pierwsze tygodnie po porodzie to masakra. Ale pozniej, to juz zupelnie inna historia. Schrupac mozna w calosci :) Odpowiedz Link Zgłoś
dariiia Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 21.05.11, 20:15 Sama ponad pół roku temu urodziłam dziecko, tez nie bardzo byłam przekonana czy je chcę, tak jak ty nieakceptowałam nie mogłam pokochac wkurzało mnie za ta udreke nieprzespane noce, butle, krztuszenie sie przy jedzeniue, ryczałam i słaniałam się na nogach, uwielbiałam je zostawic i wyrwac sie... tak naprawde pokochałam dopiero jak miał jaies 4 mieciące, zaczełam przesypiac chociaz niektóre noce, zaczał sie ze mna kontaktowac... treaz ma skończone 7 miesięcy i go uwielbiam :) oczywiscie wkurza mnie czasem, jak jeczy bez powodu albo jak zrobie wszystko co trzeba a on i tak ma zły dzień :) ale spojrze w jego oczka i usmiechnieta buzię i kocham go ponad życie :) a znajomych i rodzine zlej, ja powiedziałam ze nie chce nikogo widziec bo nie chce zeby wszyscy zarazki wnosili do domu, to skutkuje a wiekszosc zrozumiala, poza tym miej gdzies kto co pomysli, wazne zeby TOBIE bylo dobrze no i dalej idac dziecku... no i głowa do góry wszystko minie, mam kolezanki które nie miały zadnej pomocy rodziny przyjaciół a dały rade... jest ciezko, uwierz mi nikt nie jest matka polką ale... o takich chwilach sie zapomina, poza tym po 2 tygodniach to sa tez hormony, a własciwie ich spadek, uwierz mi nikt nie jest matka z dnia na dzień... instykt macierzyński czasem długo nie nadchodzi... ale jak nadejdzie :) głowa do gory a jesli chcesz to pisz na priv dariiia@gazeta.pl pomoge ci w problemach i podtrzymam na duchu. Odpowiedz Link Zgłoś
antidotumm Depresja poporodowa.... 22.05.11, 13:45 - od lat zespol takich objawow nowi nazwe depresji poporodowej- idz do psychiatry, niech Ci przepisze jakies leki, nie ma sensu (!) sie tak meczyc. Ja tez przed porodem nie cierpialam dzieci, a wlasne od dnia urodzenia uwielbiam, o taka reakcje POWINNY zadbac hormony (slawetna oksytocyna!) a jesli sa zaklocenia - to proste i logiczne byloby to 'naprostowac' lekami. Odpowiedz Link Zgłoś
arcanuss86 skutki presji społecznej 22.05.11, 13:47 Niestety to wszystko skutki tego, że zmuszamy się do bycia tym, kim chcą nas widzieć inni. Inni wiedzą lepiej kiedy mamy się żenić, mieć dzieci, gdzie mamy mieszkać, jak się zachowywać, jaką wiarę wyznawać czy nawet jaką orientację seksualną powinniśmy mieć. A my jak stado baranów z klapkami na oczach pędzimy w te sztucznie wyznaczone ramy. Trzeba mieć w sobie odwagę, żeby być kim się chce. Tu tej odwagi zabrakło i jest tragedia zarówno dla matki jak i dziecka. Przykro mi, może ojciec nadrobi braki. Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: skutki presji społecznej 22.05.11, 22:12 A zauwazyl ktos, ze to list sprzed roku? Duzo moglo sie pozmieniac. Dziewczyna juz pewnie pracuje, mala jest z babcia, albo w zlobku. Minal szok, bo ktora go nie przezywa po pierwszej ciazy. Ja bralam tabletki uspokajajace, nadciagajaca noc z noworodkiem jawila sie jako koszmar senny. Dziecko bylo wyczekane, kochane, noo moze bez szalu w pierwszych dniach, jak mowilam tesciowej po roku z malym w domu, ze marze o odpoczynku od dziecka, to ta byla w szoku. Odpowiedz Link Zgłoś
retropercepcje Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 22.05.11, 13:47 >>Nigdy nie lubiłam dzieci i tak naprawdę nie chciałam ich mieć, ale wszyscy mnie przekonywali, że to już najwyższa pora, że na pewno sobie poradzę, że mi się odmieni itd.>> i tutaj skonczylam lekture osoby, ktora urodzila dziecko, bo Odpowiedz Link Zgłoś
lula_palula Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 22.05.11, 14:20 DO retropercepcje - Żal mi Ciebie... zero tolerancji, zero ematii, zero czlowieczeństwa. Co niby daje Ci prawo odbierać autorce wątku Alici prawo do Jej własnych uczuć ? Chyba tylko typwe mamuśkowe "odpieluszkowe zapalenie mózgu". Życzę ozdrowienia, głównie ze względu na Towje ewentualne dzieci, bo straszny los je czeka przy takiej "tolerancyjnej i wrażliwej" osobie... Odpowiedz Link Zgłoś
retropercepcje Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 23.05.11, 03:40 Wybacz, ale rodzenie dzieci bo "wszyscy mnie przekonywali ze..." to dla mnie dramat i szczyt glupoty. Ty sama brylujesz glupota moja droga, bawiac sie w adwokacine niezrownowazonej kobiety, ktora rodzi dzieci bo tak jej doradzono... A brak uczucia zaskoczyl ja jak snieg polskich drogowcow w grudniu. Dobrze, ze nie doradzono jej ich zaraz po urodzeniu utopic, bo gotowa uwierzyc, w koncu wszyscy mowili... Typowe prowincjonalne zachowanie, stlamszone dziewuszki, cale zycie uzaleznione od zdania i opinii 'zyczliwych' jej ludzi. Ja sobie swietnie radze, moje ewentualne dzieci tez, dzieki za troske. Chyba tylko typwe mamuśkowe "odpieluszkowe zapalenie mózgu" To jakis nowy slang nastolatek w ciazy?? Czy moze w ten sposob chcialas podkreslic swoja wrazliwosc? Odpowiedz Link Zgłoś
lula_palula Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 22.05.11, 14:09 Alicio, to straszne, bardzo współczuję..Niie umiem Ci pomóc bo sama mam podobny stosunek do dzieci i rozumiem co czujesz. Ale bardzo Ci dziękuję ze zebrałaś się na dowagę i napisałaś dzieląc się swoją historią. Może któraś z nas bedac w podobnej sytuacji dzięki Tobie nie da się namwówić otoczeniu na posiadanie dziecka? życzę z całego serca aby stał się jakiś cud i macierzyństwo w przyszłości jakoś się poukładało dla Ciebie i Twojej córki. Nie daj sobie tylko wmówić że to Twoja wina!!! Po prostu nie każda z nas posiada a gen instynktu macierzyńskiego tylko dlatego ze urodziła się kobietą!tak jak nie wszystkie jesteśmy blondynkami. Nieststy nasze katolicko-zafajdane społeczeństwo nie przyjmuje do wiadomości ze ludzie się różnia i nie dla każdego bycie rodzicem to szczyt ambicji życiowych i szczęście. Pamiętaj o tym i nie daj się wtłoczyć w poczucie winy. Nieobwiniaj się, staraj się być na tyle dobrą matką na ile możesz i trać nadziei, bo może jak dziecko podrośnie obudzi w Tobie jakieś pozytywne uczucia? Trzymam kciuki! Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
oldbride To może być depresja! -kilka kontaktow pomoc 22.05.11, 14:31 Hej to co piszesz to bardzo brzmi jak depresja poporodowa. Tu masz taki skrót na temat www.latona.pl/?depresja-poporodowa,1. A tu troche więcej www.depresja-poporodowa.pl/leczeniedepresji.php NIe ma co czekać aż samo przejdzie, trzeba koniecznie szukać pomocy,bo to (wbrew różnym mędrkom) bardzo niebezpieczny stan, zwlaszcza dla matki. Jesli jeteś z Wa-wy, spróbuj może umówić się na na początek na konsultacje tu, to porządna fundacja, oni albo sami pomogą albo pokierują dalej. dobryrodzic.fdn.pl/pomoc-psychologiczna-i-terapia-dla-rodzicow-malych-dzieci?cat1=&cat2=663&cat3=911. MOzesz tezpogadac z pediatrą w rejonie powinien wiedzieć gdzie Cię skierowac (ale niesety nie ma pewności czy będzie wiedział) lub z kimś w rejonowej poradni zdrowia psychicznego. Kiedyś polecano poradnie w instytucie matki i dziecka na Kasprzaka (jeśli jesteś z Wawy), tu masz kontakt: poradnia Psychiatryczna 32-77-382/ 333 Psychologiczna 32-77-471/ 469/ 381/ 322 Myśle,że musisz szukać pomoc jak najszybciej, wciągnąć w to męża (jesli jest senswwny),, przyjaciól, kazdego kto może pomóc, bo sama możesz nie dac rady się wszystkieg dowiedzieć, zapisać i dostarczyć. Trzymaj się dziewczyno. Odpowiedz Link Zgłoś
olena55 Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 22.05.11, 14:58 to moze byc depresja poporodowa idz jak najszybciej do lekarza Odpowiedz Link Zgłoś
niceflower454 Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 22.05.11, 17:29 do olena55-błe che che! To widac ta depresja trwa u mojej mamusi 50-ty ktorys rok.Moja sisotra jest aktualnie w ciąży i mamusia nie podziela jej entuzjamu.Strasznie sie nudzi podczas rozmowy z ciezarna siostra.Hmmmm..... Nie dziwmy sie jak naczelna młodociana mama-nie mama (raczej niania) nie bedac nigdy w ciazy bedzie chowala kolejne dziecko.Babcie i mamy biologiczne umywaja ręce.Ciekawa dlaczego awaryja jestem JA????????? To czysty terroryzm i pakowanie mnie do jednej szufladki. Takze uwazajcie na takie hetery....gdy zaczna was obłazić ,tak jak MNIE.Heheh....... Odpowiedz Link Zgłoś
iwona.ogrodowczyk Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 22.05.11, 15:03 Witaj w Klubie, moja ma 8 tydzien i nic mi nie minelo,a wiekszosc negatywnych emocji i pogladow utrwala mi sie mocno i na zawsze,obawiam sie. napisz,bedzie nam lżej ika2001@o2.pl pozdrawiam,ale nie pisze ze bedzie dobrze, bo moze ktos nie chce zeby po "ichniemu" dobrze bylo.amen ;) Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 22.05.11, 22:27 Nie doluj sie, list jest sprzed roku. Pewnie sie duzo zmienilo, ja chcialam miec dziecko, ale to co sie stalo z cialem, piersiami, zle zrastajacami sie ranami przeroslo mnie. Po porodzie lezalam na sali dla swiezych rodzicow, maz mial lzy w oczach, trzymajac malego, a ja patrzylam obojetnie i cieszylam sie, ze juz po wszystkim. Siostra, ktora rodzila pare lat wczesniej doradzila mi jakies takie tabletki uspokajajace, ktore moze brac karmiaca matka. Towarzyszyly mi z 2 miesiace. Do tego bylam bardzo osamotniona, obca w duzym miescie, bez rodziny, bezdzietni znajomi sie odsuneli. Maz w pracy, a po pracy owszem pomagal i wspieral. Na szczescie nie wpadalam w depresje, porod i opieka nad dzieckiem, to szczegolnie dziwny i trudny czas, milosc do dziecka to nie jest jakis blogostan, ktos kto nie zyl tylko zycie rodziny, ale kochal filmy, ksiazki, wyprawy moze czuc sie jak wiezien, tylko ze to wszystko szybko mija... Odpowiedz Link Zgłoś
mary_an Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 22.05.11, 15:04 Sama nie mam dziecka, ale mam kolezanki i obserwuje ich zmagania. Niektore swiruja, zupelnie zapominaja o sobie, ulegaja presji otoczenia i chca byc "idealnymi" matkami. Ja bym na pewno od czegos takiego zwariowala. Ale mam tez jedna kolezanke, ktora ma dziecko i wlasciwie niewiele w jej zyciu sie przez to zmienilo. Ok, pierwszych kilka tygodni bylo wiecej pracy, ale teraz jak ja widze, to jakby byla na permanentnych wakacjach - wypoczeta, usmiechnieta, o wiele szczuplejsza niz przed ciaza, zrelaksowana, piekna cera itp. Od malusienkiego wrzuca mala w wozek i idziemy do restauracji czy do kawiarni pogadac - maluszek sobie spi w wozku a my na pogaduchy. Mieszkamy za granica, moja mama w Polsce jest w szoku, ze z takim malym dzidziusiem chodzi do knajpy - ale tutaj wszyscy tak robia i jakos nikogo to nie dziwi. Potem bierze mala gdzies do parku, siada sobie na lawce, czyta gazete i sie opala, mala spi. Nie patyczkuje sie za bardzo - jak mala placze przez 5-10 min to nie robi z tego afery, wklada dziecko do lozeczka i idzie wziac prysznic - nie to co inne dziewczyny, ktore nie odstapia dziecka na minute. I jakos mala nie ma traumy a kolezanka wypoczywa - traktuje ten czas jak przedluzony urlop a dziecko jako dodatek, ale nie ogranicza sie przez to z wyjsciami albo z innymi zajeciami, ktore sprawiaja jej przyjemnosc. Moze musisz sobie wypracowac po prostu odpowiedni system, tak zeby i malej i tobie bylo dobrze. A potem jak juz mala urosnie i bedzie komunikatywna, to zobaczysz jaka jest fajna :) To juz nie jest kwiestia milosci czy nie milosci, ale z takim wiekszym dzieciakiem jest o wiele wiecej zabawy i mozna je fajnie wlaczyc w swoje codziennie aktywnosci, mozna pogadac i jest wesolo :) Dodam tylko, ze przez wiele lat pracowalam jako opiekunka do dzieci i wiekszosc matek dla jakich pracowalam (tzn zajmowalam sie dziecmi zamiast nich) szczerze przyznawalo, ze zajmowanie sie takim malym czyms, co nie gada, nie reaguje i tylko je, placze i robi w pampersa to nie dla nich, ale jak male skonczy rok to juz jest z gorki, bo wtedy to juz jest maly rozumny czlowiek :) Odpowiedz Link Zgłoś
meliszka Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 22.05.11, 15:44 Zatrudniliśmy nianię. Odpoczywałam, wysypiałam się. Powoli przejmowałam od niani przewijanie, mycie, wychodzenie na spacer. A i tak, gdy po pół roku wróciłam do pracy z ulgą stwierdziłam że nareszcie mogę w spokoju Rzeczpospolitą przeczytać. Tak na prawdę zaakceptowałam dziecko po roku. Odpowiedz Link Zgłoś
niceflower454 Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 22.05.11, 17:22 do meliszka-to typowy syndrom pań,które łapały faceta na dziecko po latach żebrania o ślub.Niestety drogie panie...jak facet nie chce kobiety,to i dziecko nie będzie kochane....Nic w naturze nie dzieje się bez przyczyny.On zawsze będzie zapracowany i nie będzie miał dla was czasu.No,cóż....tak to już jest.A na koniec sprawi sobie baby z inną....(zazwyczaj ładniejszą,młodszą lub nawet nie,i tak dalej). Jak czytam wywody takich kobiet to mnie ogarnia śmiech i przerażenie jednocześnie,bo sama mam taką matkę....I uważam,ze to straszna sprawa dla dziecka.... Druga kategoria to kobiety,ktore traktuja dziecko jak karte przetargową do zrobienia kariery.Same nie potrafia,wiec szukaja stosownego pana.Ale...serce nie sluga i tu..jakos nie za bardzo puka.Historia jest podobna. Natomiast kobiety,ktore sie mecza z taka amtka (czy ojcem) 30 rok beda do tegoz problemu juz zupelnie inaczej podchodzic. Dziecko to wasz wybor.Ono sie na swiat nie prosi. Zapomialabym o bodaj najwazniejszym:tycie podczas ciazy.....i nienawisc co corki za przybor masy i chec zeby przytyla tyle samo ile mamusia podczas ciazy (ze mna to bylo 26 kg). Odpowiedz Link Zgłoś
amidala Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 22.05.11, 17:24 Masz normalną depresję poporodową. To się leczy i powinno się leczyć! Poszukaj pomocy, nie wstydź się zapytać lekarza, pediatry, położnej. Nie lekceważ takich stanów, bo może być gorzej. Z drugiej strony, gdy miną magiczne trzy miesiące, nauczysz się dziecka, odnajdziesz w nowej sytuacji i poziomy hormonów wrócą trochę do normy, spojrzysz na to wszystko inaczej. Powtarzaj sobie jak mantrę: "za rok będzie lepiej, zupełnie inaczej, nawet nie będę pamiętać, czemu byłam tak nieszczęśliwa". Obiecuję ci to, bo przeszłam to samo. Niemal identycznie. Proś o pomoc, proszę cię! Straciłam znajomą przez depresję poporodową, bo myślała, że sobie poradzi. Popełniła samobójstwo. Ekstremum, wiem, ale się zdarza, a nawet jej mąż nie domyślał się, że aż tak z nią źle. Tu nie chodzi o wstyd, czy bzdurne etykiety, tylko o twoje życia, albo chociaż o jakość życia - twojego, twojej córki i twojego męża. Odpowiedz Link Zgłoś
niceflower454 Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 22.05.11, 17:31 do amidala-jest takie stare powiedzenie: z niewolnika nie ma pracownika.W tej sferze to nawet gorzej.... Odpowiedz Link Zgłoś
i.szarak Re: to normalne!! 22.05.11, 18:08 Słuchaj, to jest normalne!! Za wcześnie aby podejmować drastyczne decyzje o adopcji. Ja myślę, że to samo przejdzie. Ja też tak miałam! Zamiast radości czułam, że to wyrok na całe życie. Uwiązanie i makabra. Ok, tak w sumie jest, ale po czasie poczujesz radość, zobaczysz. Macierzyństwo to nie bułka z masłem, ale kawał czerstwego chleba który żujesz przez całe życie. Trzymam za Ciebie kciuki. Pamiętaj, nie jesteś sama tym padole macierzyństwa! Jak chcesz to do mnie napisz. Uwierz, że miałam podobne doświadczenia! i.szarak@gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
delfina77 Zle, ze sie ugielas pod presja rodziny 22.05.11, 20:34 Widocznie nie masz instynktu macierzynskiego. Moim zdaniem powinnas po prostu zrzec sie praw rodzicielskich i oddac Mala do adopcji - tysiace kochajacych bezdzietnych par czeka na takie dzieci. Tylko co na to twoj maz?? Odpowiedz Link Zgłoś
enamerele Jesteście nienormalne 22.05.11, 20:54 ...że tak się tym przejmujecie. Popatrzcie na datę publikacji - to było przeszło rok temu, pewnie sto razy się wszystko pozmieniało. Odpowiedz Link Zgłoś
jesienna-pani Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 22.05.11, 22:27 Pokochasz je .....i to bardzo.Potrzeba na to trochę czasu. Zobaczysz, będzie dobrze:) Odpowiedz Link Zgłoś
phalene0 Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 23.05.11, 00:27 Jak czytam te wszystkie posty to płaczę...To o mnie. Czytając czuję jakby wszystko mi się w środku czyściło. To nie do wiary, że jest nas aż tyle...Alicjo 78 - poczekaj - najpierw miesiąc potem dwa potem pół roku, rok,półtora, dwa...Odliczaj dzień po dniu i czekaj na tą miłość. Bo ona na pewno przyjdzie - w jakiejkolwiek postaci - ale przyjdzie. I nie wyobrażaj sobie jej bo każda miłość do dziecka jest inna. Ja to dopiero teraz wiem - kiedy moje dziecko ma 3,5 roku. Kup sobie książkę "Język niemowląt" i jedź każdy dzień po kolei według schematu tam opisanego. Schemat pomaga to wszystko znieść. I czekaj na to aż pojawi się OSOBA. Wypatruj tej osoby. Ja też nie znoszę niemowąt. Nigdy nie urodzę drugiego dziecka. Kocham moje dziecko bo jest interesującą, inteligentną osóbką - za to je kocham - kocham je tak jak moich przyjaciół. Ale nie dlatego, że to krew z mojej krwi. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 daj spokoj, 23.05.11, 08:21 odgrzewany kotlet. Po pierwsze, watek jest sprzed ponad roku, po drugie, autorka raptem odezwala sie na forum 2 razy, nawet nie wiadomo, czy to troll, a jesli nie, to pewnie od roku tu nie zagladala. Odpowiedz Link Zgłoś
sobota5 Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 23.05.11, 09:27 Spojrz na to z innej strony. Wyobraz sobie ze nie uleglas presji otoczenia i nie masz dziecka. Zyjesz sobie przez kolejne lata. W koncu Twoj wiek na dziecko przemija. Masz 41, 41 lat i zaczynasz sie zastanawiac czy dobrze zrobilas. Mozesz poczuc sie wolna. Ale co sie okazuje. Wcale nie jestes wolna. Zostaje ogromne poczucie zwatpienia czy na pewno dobrze zrobilas. Pisze to z wlasnego doswiadczenia. Zamiast wolnosci mam watpliwosci. Moze gdybym sie zdecydowala na dziecko to tak jak wiele kobiet pokochalabym je i lepiej czy gorzej bym sie sprawdzila w roli matki. A tak pozostaje w zyciu tylko poczucie niespelnienia i jakas pustka. Pomysl o tym wlasnie w ten sposob bo ja powiem Ci, ze zaluje swojej decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
kajona73 Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 18.06.11, 02:49 To idiotyczne co teraz odpowiem Jesli zalujesz to zapraszam do siebie na tydzien / dwa Kiedy poznasz do czego jest zdolne dziecko i jak moze sie zachowywac to na kleczkach pojdziesz na pielgzymke dziekowac ze nie musisz tego przyzywac Oczywiscie nie jest powiedziane ze urodzilabys wlasnie takie dziecko ale ja tez nie przypuszczalam bedac w ciazy ze takie urodze Zawsze dzieci kojarzyly mi sie z usmiechnietymi istotkami mocno wtulonymi w rodzicow No coz rzeczywistosc weryfikuje marzenia... Odpowiedz Link Zgłoś
mhm6 Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 23.05.11, 10:10 serdecznie współczuję... ja też nie chcę mieć dziecka, przez to się kilka moich związków rozpadło teraz widzę, że to lepsze wyjście niż dać się wmanewrować w sytuację bez wyjścia, zwłaszcza w naszej kulturze i kulcie Matki Polki, niech będzie przeklęty trzymam kciuki, żebyś dała jakoś radę pamiętasz film/ książkę Kramer kontra Kramer? Odpowiedz Link Zgłoś
babyaggie Ja zaczęłam w 4 miesiącu kochać 23.05.11, 10:22 Wydaje mi się, że nie jesteś odosobniona w poczuciu braku miłości do dziecka. Twoim największym problemem jest brak wsparcia ze strony najbliższych - może psycholog pomoże. U mnie było podobnie. Ja dzieci nie chciałam wcale, mąż mówił o trójce (!). Dziecko mamy z jego inicjatywy. Tak jak pisałam na poczotku nie wiele do małej czułam, poza troską o bezbronną i nieporadną istotę. Nie było we mnie złości do dziecka i nerwów chyba dlatego że miałam się komu wygadać: i mężowi, i mamie. Wiele razy mówiłam, że się boję że bardziej będę kochać zwierzaki domowe niż dziecko. I tak też na początku było. Strach przed brakiem miłości do dzidziusia paraliżował, a otuchy dawał mąż twierdząc, że to nie możliwe żebym z czasem nie pokochała własnego, przesłodkiego dziecka. No i miłość przyszła gdzieś między 4 a 5 miesiącem. Polecam psychologa, bo Twoja flustracja nie potrzebnie kierowana jest w kierunku dziecka, powinna iść raczej do dorosłych. I to oni a nie maluch są źródłem Twoich problemów. Powodzenia i trzymaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
babyaggie Ja zaczęłam w 4 miesiącu kochać 23.05.11, 10:22 Wydaje mi się, że nie jesteś odosobniona w poczuciu braku miłości do dziecka. Twoim największym problemem jest brak wsparcia ze strony najbliższych - może psycholog pomoże. U mnie było podobnie. Ja dzieci nie chciałam wcale, mąż mówił o trójce (!). Dziecko mamy z jego inicjatywy. Tak jak pisałam na poczotku nie wiele do małej czułam, poza troską o bezbronną i nieporadną istotę. Nie było we mnie złości do dziecka i nerwów chyba dlatego że miałam się komu wygadać: i mężowi, i mamie. Wiele razy mówiłam, że się boję że bardziej będę kochać zwierzaki domowe niż dziecko. I tak też na początku było. Strach przed brakiem miłości do dzidziusia paraliżował, a otuchy dawał mąż twierdząc, że to nie możliwe żebym z czasem nie pokochała własnego, przesłodkiego dziecka. No i miłość przyszła gdzieś między 4 a 5 miesiącem. Polecam psychologa, bo Twoja flustracja nie potrzebnie kierowana jest w kierunku dziecka, powinna iść raczej do dorosłych. I to oni a nie maluch są źródłem Twoich problemów. Powodzenia i trzymaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
kajona73 Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 18.06.11, 02:43 Witam, Nie jeste prawda, ze milosc kiedys przyjdzie Moja corka ma 4 lata a milosc nie przyszla Czuje do niej jedynie niechec Owszem czasami mam wyrzuty sumienia, ze mam do niej stosunek taki jak moi rodzice mieli do mnie Chcialabym ja przytulic, przeprosic ale jej niechec do mnie jest tak wielka ze rozsadek bierze gore nad uczuciami i daje sobie wtedy spokoj Nie wiem jak dlugo zniose te sytuacje Ktos kto tego nie przezyl nie potrafi zrozumiec Wiem, ze to co teraz napisze bedzie jednym wielkim bluznierstwem a przynajmniej tak zostanie to przez wiekszosc odebrane ale jedna z najgorszych rzeczy jakie mnie spotkaly w zyciu bylo urodzenie dziecka Gdyby czas sie cofnal (niestety to niemozliwe) bez zawahania usunelabym ciaze Sa ludzie ktorzy nie nadaja sie na rodzicow Jestem przykladem wlasnie tego typu ludzi Dla mnie radosc macierzynstwa to pojecie sciencie fiction Przez 4 lata nie bylo mi dane doznac tego blogiego uczucia radosci o ktorym z ekscytacja mozna uslyszec od matek Najchetniej ucieklabym z domu tyle ze nie mam dokad i tak jak ktos wczesniej napisal bede ten krzyz jeszcze przez najblizszych pare (parenascie) lat dzwigac... Odpowiedz Link Zgłoś
kroliczyca80 Re: Nie potrafię pokochać własnego dziecka (długi 18.06.11, 15:31 Kto wie, może przyczyną pewnej części zaginięć kobiet jest własnie niechęc do wlasnych dzieci? Nie mówi sie o tym glośno, bo to bardzo trudny, nieakceptowany spolecznie temat, ale być może czasami kobiety nie wytrzymują presji bycia dobrymi lub chociaz poprawnymi matkami, nie kochają dzieci i pewnego dnia po prostu coś w nich pęka... Wychodzą z domu i znikają bez śladu. Od dawna interesuje mnie tematyka zaginięć, czytam o ludziach którzy przepadli bez wieści, czasem porozwieszam plakaty, ale dopieru tu, na tym wątku przyszło mi do głowy, że być może część zaginionych kobiet wcale nie chce zostac odnaleziona - bo uciekła od własnych dzieci... A te szukają, czekają, proszą o pomoc - latami... Smutne:( Odpowiedz Link Zgłoś