subotka
02.05.10, 22:47
Mój mąż to bardzo rozrywkowy facet, który nie potrafi wytrzymać bez
przyjaciół kilku dni. Nie ma tygodnia bez spotkania z jakimiś
znajomymi, wypadu na wspólny spacer czy kolację do knajpy. Wszyscy
praktycznie mamy po 2 dzieci więc te spotkania są frajdą i dla
naszych maluchów; sęk w tym, że każde z nich jest ostro zakrapiane
alkoholem. Wygląda to tak że Panowie siedzą przy stole i piją a mamy
w drugim pokoju bawią się z dziećmi. Ile to razy próbowałam
rozmawiać, prosiłam żeby się ograniczył, że dzieci patrzą, że to
wstyd- ale nic nie pomaga. A gdy 3-letnie dziecko powie coś w
stylu " tata wypij już tego kielicha bo jedziemy do domu" mają
wielki ubaw jakie to mądre dzieci. Dla mnie to jest po prostu żenada
i wstyd przede wszystkim, że dzieci muszą oglądać tatę w takim
stanie. Przeciwniczką alkoholu nie jestem i sama kiedyś też lubiłam
sobie pobalować ale takie zachowanie strasznie mnie drażni i prawie
zawsze doprowadza do klótni. Zastanawiam się czy ja w ogóle
prawidłowo reaguję, czy może przesadzam z tymi swoimi fochami. Może
to zupełnie naturalne i tak jest w większości rodzin? Nie wiem tego.
jak mam się zachowywać w takiej sytuacji? Czy ustrzeganie dzieci
przed widokiem pijanego ojca jest uzasadnione czy wręcz odwrotnie
należy je oswajać z taką sytuacją. Opcji żeby pojechał do znajomych
i nie pił absolutnie nie ma, spotkanie bez wódki nie wchodzi w grę.
Wydaje mi się że to nie alkoholizm ale na pytanie dlaczego pije
odpowiada: Bo lubię, bo to mnie odstresowuje po ciężkiej pracy, bo
taka jest moja forma spędzania wolnego czasu. Brałam pod uwagę także
nie uczestniczenie w takich spotkaniach ale nie jestem pewna czy to
jest dobra droga, tak odciąć się od życia koleżeńskiego. Wiem że by
mi tego bardzo brakowało. A poza tym, czy to coś zmieni?...