Wraca tatuś marnotrawny, co ma zrobić mama?...

26.05.10, 00:49
Witam ,

Nadchodzą przełomowe dni, dla mojego synka i dla mnie. Młody ma 4,5 roku, od
urodzenia jestem samotną mamą, już w ciąży nie było złudzeń że "tatuś" nie
dorósł i ma swoje plany, wojaże po świecie itd. Wprawdzie ze 3 razy
przyjechał, był młodym zachwycony, w planach były kolejne odwiedziny, ale nic
z tego nie wyszło, przyczyny nie ma sensu w tym wątku dociekać, bo to temat
rzeka i każdy ma swoją teorię na ten temat,a ja nie o tym chciałam. Dodam na
marginesie że z jego rodzicami jesteśmy w świetnych relacjach, uwielbiają
wnuczka, widujemy się w miarę możliwości (mieszkają dosyć daleko) itd.
Kilka dni temu, po około dwóch latach milczenia z jego strony nagle zadzwonił
i stwierdził że chce sytuację zmienić, uznać, płacić, odwiedzać co miesiąc i w
ogóle. Jego mama twierdzi że siano w jego głowie zaczynają powoli zastępować
szare komórki, wziął się za siebie, ustatkował i dlatego chce/może nawiązać
kontakt z synem. Po długim namyśle doszłam do wniosku że chyba nie mam prawa
podjąć decyzji o NIEumożliwieniu mu tego, przez wzgląd na syna, któremu
wyraźnie doskwiera brak ojca. Mimo że jego obecność będzie nadal jednak
szczątkowa (wizyty conajmniej raz w miesiącu), myślę że lepsze to niż
kompletna pustka i nic. I tu pojawia się moje pytanie do Pani Expert z tego
forum. Jak mam się do tego zabrać? Jak to synowi wytłumaczyć? Co powiedzieć?
(do tej pory nigdy wprost nie zapytał o tatę i ja też nie zaczynałam tematu).
Dodam że prawdopodobnie synek może go pamiętać z ostatniej wizyty, ale
pewności co do tego nie mam. Boję się że nagle uświadomi sobie że oto: hurra!
mam tatę!, ale ojej, czemu go nie było przez ten cały czas...? (wiem że dzieci
w takich sytuacjach w pierwszej kolejności winią same siebie i tego też się
bardzo boję żeby nie zrobić mu krzywdy). Sytuacja jest delikatna, nie wiem jak
to wszystko rozegrać, zwłaszcza że syn jest dzieckiem nadzwyczaj
"zauważliwym", bystrym, a przy tym bardzo wrażliwym. Na pewno się ucieszy z
obecności taty, a mimo to odczuwam jakiś niepokój, nie do końca wiem jak się
zachować, jaką postawę przyjąć, co powiedzieć małemu...
Ponadto jest jeszcze druga kwestia. Wiem że jak on uzna małego w świetle
prawa, to ja będę miała obowiązek umożliwić im spotkania. Ale on właściwie nie
będzie miał OBOWIĄZKU, a tylko zobowiązanie ustne że będzie przyjeżdżał (czy
może się mylę? ktoś coś wie na ten temat?). Mimo że na pewno jest teraz innym
człowiekiem, to jednak 3 razy wcześniej jego słowa okazały się guzik warte i
"uciekał" sobie nie bacząc na dziecko. To jest pewnie pytanie nieco
absurdalne... ale jaką mogę mieć gwarancję, jeśli to w ogóle możliwe, inną niż
jego słowo, że będzie przyjeżdżał raz w miesiącu? Idealnym wyjściem byłby
jakiś papierek, ale to chyba jest niemożliwe i byłoby dość groteskowe... Ja
wierzę w jego dobre chęci, ale dla małego same dobre chęci to za mało. Tylko
błagam, nie piszcie mi: daj sobie spokój, nie warto, szkoda nerwów itp. Dopóki
się nie jest w mojej sytuacji, to nie można zrozumieć jak to jest.. Chodzi mi
tylko o te kwestie o których napisałam. Liczę w szczególności na rady i opinię
Pani Expert.
Dziękuję i pozdrawiam wszystkich :)
    • nowamery Re: Wraca tatuś marnotrawny, co ma zrobić mama?.. 26.05.10, 08:55
      Zanim dojdzie do spotkania ojca z synem, musisz z ojcem porozmawiać poważnie.
      Uświadomić mu, że lepiej, żeby dziecko nie miało ojca niż je by miał po raz
      kolejny zawieść. Jeśli chce się spotykać z dzieckiem regularnie, to Ty się
      bardzo cieszysz, ale skoro chce i bierze ten obowiązek na siebie, to już do
      końca życia, nie może po pół roku zmienić zdania, bo skrzywdzi waszego syna
      bardziej niż to zrobił do tej pory. Uświadom mu, że jeśli teraz nawiąże kontakt
      z synem i go później zerwie, to zostawi głębokie rany w psychice waszego
      dziecka.Zapytaj czy na pewno wie co robi i czy jest na to gotowy. Moim zdaniem
      nie powinnaś, przynajmniej w tej chwili, pozwolić mu na prawne uznanie syna, bo
      tak jak piszesz, Ty będziesz musiała zezwalać na widzenia, ale nie masz żadnej
      prawnej możliwości zmuszenia go do tych wizyt. Skoro się zmienił, jak twierdzi,
      alimenty na dziecko może płacić dobrowolnie bez papierka sądowego. Skoro do tej
      pory radziłaś sobie sama, to prawne komplikowanie życia nie jest Ci do niczego
      potrzebne. Jeśli po jakimś czasie uznasz, że zmiany w zachowaniu ojca są trwałe,
      to wtedy możecie pomyśleć o prawnym uznaniu dziecka przez ojca, ale w tej chwili
      - po co, to niczego w życiu Twojego dziecka nie zmieni. Najważniejsze są
      kontakty ojca z synem.
      Jeśli zdecydujesz, że mogą się spotykać, to ustalcie razem z ojcem, co powiecie
      dziecku, jeśli zapyta dlaczego taty do tej pory z nim nie było i teraz jest tak
      rzadko. Najlepiej jakąś prostą odpowiedź, że choć się kochaliście i on się
      urodził, to nie mogliście się dogadać i być razem, tata pracuje, mieszkał daleko
      i nie mógł do tej pory się kontaktować. Trzeba dać dziecku odpowiedź, ale bez
      obwiniania, którejkolwiek ze stron, nawet jeśli to ojciec jest winny.
      Mama nadzieję, że wszystko się uda i syn będzie szczęśliwy w kontaktach z tatą.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Wraca tatuś marnotrawny, co ma zrobić mama?.. 26.05.10, 19:00
      Słuszna wydaje się rada , aby najpierw ocenić sytuację ojca i z nim ustalić
      strategie postępowania. To, jakie ojciec dziecka ma plany na przyszłość wobec
      syna, czy jest gotów organizacyjnie i psychicznie im sprostać itp oraz jak z
      dzieckiem rozmawiać o przeszłości. Ważne jest, aby nie był to przejaw
      "słomianego ognia". Bo właśnie opuszczenie po nawiązaniu realnego, może
      skutkować przejęciem winy przez dziecko, bo ono zaczyna kojarzyć, czuje się już
      integralne, oddzielone od mamy i gotowe do innych , nowych kontaktów. Tu jest
      jak najbardziej miejsce dla ojca. Ich strata mogłaby być na tym etapie bolesna.
      Wcześniej dziecko nie potrafi wiązać zdarzeń, nie ma ukonkretnionego poczucia
      czasu, nie wie jak wygląda świat na zewnątrz. Więc o poczucie winy trudno, bo
      nie ma go do czego odnieść
      Naturalnym by było, aby tata sam powiedział o tym synowi. To jest jego
      odpowiedzialność za przeszłość oraz ojcowskie zobowiązanie na przyszłość złożone
      wobec osoby najbardziej zainteresowanej oraz wobec której relacja jest czysta
      czyli, krótko mówiąc, synowi. Pani może wspierać jednego i drugiego. Jak już
      zacznie się to dziać, może Pani o tym z synem rozmawiać, kiedy będzie o to
      pytać lub jak trzeba będzie mu coś wyjaśniać. Nie polecam robienia z tego
      powrotu czegoś nadzwyczajnego, co trzeba dogłębie z synem omawiać i na co trzeba
      go pieczołowicie przygotowywać. Tak naprawdę to teraz jest dobra przestrzeń
      wiekowa na wkroczenie ojca w życie dziecka. Skoro go nie było wcześniej -
      szkoda. Byłoby lepiej. Ale to jest dobry czas na przestrzeń dla ojca.
      Myślę, że więcej pracy psychologicznej i Pani przezorności wymaga ojciec
      dziecka. Bo jest chwiejny, nie był wcześnie zainteresowany, bo późno dojrzał do
      tego kontaktu. I teraz od niego zależą te kontakty i odpowiedzialność za nie.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
      • umyta_edyta Re: Wraca tatuś marnotrawny, co ma zrobić mama?.. 27.05.10, 01:04
        No właśnie. Tatuś jest chwiejny i nie bardzo wiem jak mogę zagwarantować synowi
        tę pewność, to mnie trapi najbardziej :( Bo wiem że to (ucieczka kolejna) byłoby
        bolesne, tak jak mówi Pani Ekspert. Dlatego sytuacja jest dla mnie strasznie
        trudna, bo czuję się za to odpowiedzialna, wiem że od moich decyzji zależeć
        będzie bardzo wiele.. Nie wiem co lepiej synkowi mówić.. że tata nie mógł być
        tutaj, bo gdzieśtam daleko pracował (wtedy może poczuć się nieważny) czy że
        rodzice nie mogli się dogadać (wtedy może obarczyć winą np. mnie albo żyć w
        ciągłym przeświadczeniu że jak rodzice znowu nie będą mogli się dogadać to
        tatusia znowu nie będzie). Nie wiem za bardzo jak rozpoznać czy jest to słomiany
        zapał czy prawdziwa potrzeba.
        Aha, no i jak już do kontaktu dojdzie, to rozumiem że nie powinnam robić z tego
        wielkiej sprawy, pytać syna czy się cieszy i żeby opowiadał mi ze szczegółami o
        wszystkim, tylko raczej zachowywać się tak, jakby to była sytuacja oczywista i
        naturalna?..
        I co Pani rozumie przez "pracę psychologiczną" z ojcem? Może mogłaby Pani
        polecić jakiegoś dobrego psychologa rodzinnego/dziecięcego w Warszawie? A może z
        Panią możnaby się spotkać?...
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Wraca tatuś marnotrawny, co ma zrobić mama?.. 27.05.10, 09:05
          Pod hasłem praca psychologiczna miałam na myśli, wdrożenie ojca
          dzicka do kontaktu, spotykanie się najpierw w trójkę, pokazywanie mu
          i zapoznawanie go z psychiką synka, jego wrażliwością o której Pani
          pisze. Jednocześnie musi iść praca uswiadamiająca ojcu konsekwencje
          dla dziecka jego zachowań. On nic nie wie o tym dziecku. może
          podsunąć jakieś lektury. ukazało się podobna jakaś przystępna i
          pogodna książka na ten temat Tomasza Kwaśniewskiego "Dziennik ojca"
          czy coś takiego. Można podsunąć wydane dwa lata temu "Listy do
          ojca" ,jakiś poradnik z tego zakresu.Jakkolwiek byśmy nie oceniały
          ojca dziecka , warto dla dziecko podjąć taka pracę. Mogą włączyć się
          w to dziadkowie, skoro z nimi kontakt jest dobry. Tu ojciec musi się
          zmienić, nie dziecko.
          Z dzieckiem nie rozważać dlaczego taty nie było wcześniej. jak
          pisałam on moze sobie z tego nie zdawać sprawy i nie wiedzieć, że to
          jest problem. czyba, ze sam zapyta wtedy odpowiedzieć zgodnie z
          prawdą, ze terza tata chce się widywać i właczyć bo wczesniej nie
          mógł lub nie wiedział jak to zrobić, bo rodzice na stałe nie sa ze
          sobą. I że to tak już zostanie i teraz skoro tata chce się widywać
          to trzeba się tym zajmować. I tyle.Dziecko wspierać w bieżących
          kontaktach z ojcem, jeśli nastąpią. On na bieżaco może przeżywać
          różne uczucia. Niekoniecznie tylko radość. Może się bać, złościć,
          nie chcieć się rozstawać z Panią. Musi mieć czas na poznanie taty,
          jego zwyczajów, sposobu kontaktu.
          Psychologowi których znam od dzieci to Basia Karyłowska , Andrzej
          Wiśniewski ( ten jest od rodzin) Bardzo ciekawie na ten temat piszą
          i myślą Kasia Waluchowska i Paweł Malinowski także Aldona
          Czajkowska. Wszystkich można znaleźć na stronie Laboratorium
          Psychoedukacji www.lps.pl. Tych ja polecam, bo ich znam. Ale na
          pewno w Warszawie można też szukać gdzie indzej. Może ktoś
          podpowie. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja